Jaaga
Members-
Posts
19287 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Mam już internet, ale jutro będę mogła więcej pojawić się, bo po 2 tyg. bez dostepu do netu, trudno mi wszystko ogarnąć. Dziś kupiłam chusteczki antybakteryjne do wycierania pupy Bezie. Mam nadzieję, że środek choć cześciowo podziała na lamblie. Wysłałam Ewie paragony i filmik z Bezą. Beza dobrze się czuje.Plusem w tym wszystkim jest to, że przy intensywnym zwalczaniu lamblii po jej uporczywych glistach nie ma jednak śladu. Ma jakiś dziwny organizm, jesli chodzi o pasozyty. Glisty były w zatrważających ilościach, stale wiele dni wydalane, z czym nie spotkałam się dotąd. Teraz te lamblie. Bardzo chciałabym, żeby już była po sterylizacji i szukała domu, bo całkiem się zadomowiła. Bardzo pilnuje nas i całego obejścia, teren uważa za swój. Szybko pobudza się, jest najbardziej czujna z psów, źle już reaguje na obcych. Przedtem garnęła się do wszystkich, szukała akceptacji u ludzi, teraz ma już wyraźny podział na kochanych swoich i obcych, względem których co najmniej zachowuje dystans. Do nas i "swoich" zwierząt jest nadal usłuchaną przylepą, ale przy gościach muszę ją zamykać, bo już tak źle reaguje na wejście obcych do domu. Jest wszędzie pierwsza, rządzi już chłopakami.
-
Mam problem z internetem. Stale mi się rozłącza. Wyniki krwi Bezy wysłałam mailem Ewie. Teraz jest leczona fenbendazolem. mamy zalecone częste powtarzanie serii. Plus czyszczenie okolic odbytu po każdej kupie. Drontal zupełnie nie chwycił, lamblie namnozyły się bardzo i są pogorszone parametry krwi. Nie dość, że stan zapalny, to jeszcze i mocznik teraz jest podwyższony, a eozynofile w ogóle poza tabelką. Ona już tyle chemii dostała na te wszystkie pasożyty od początku pobytu u nas. Dobrze, że choć ma dobre samopoczucie i apetyt. Za 5 dni dopiero będę miała normalny dostęp do internetu.Do tego czasu będę z Ewą w kontakcie telefonicznym.
-
Udało mi się na krótko połączyć z internetem, zaglądnęłam po rozmowie z Tolą, ze ma maluszka chorego.Tak mi przykro.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Jestem tylko z doskoku, bo nie mam znowu internetu. Majtki doszły, fajne, ale musiałaby mieć 4 na zmianę, żeby zdążyły wyschnąć. Wczoraj znowu fragment zagojonej rany się otworzył. -
Tolu, to znowu macie kolejne szczeniaki? Dobrze, że są prerspektywy na dom dla Azji. Jedna adopcja, a na miejsce zwierzaka trafia kilka kolejnych.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję bardzo. Spróbuję na FB podac konto fundacyjne i na profilu pokazać. Bardzo mi jej żal. Niepokoi mnie jeszcze jedna sprawa. Linda w pozycji stojącej trzyma głowę prawie przy ziemi. Nie wiem, czy to wynika już ze skrzywienia kręgosłupa, jakie przez ten czas wykształciło się na skutej poruszania się na przednich łapach. Jednak, kiedy ją stawiamy, to leci do przodu nosem na ziemię. Nie wiem, czy nie trzeba bedzie dobadać tej częsci kręgosłupa. Już wcześniej pytałam o to. Po wczorajszych ćwiczeniach widzę coraz mniejsze szanse na jej chodzenie. Klatkę piersiową też ma już zniekształconą. Opatrunki nie sprawdziły się, przynajmniej do czasu, kiedy nie ma majtek. Jak sika, to zalewa sobie łapy i mocz przesiąka przez taśmy i te plastry. Kiedy na początku Sowa napisała, że takiego psa powinno się uśpić, to po cichu zbulwersowałam się. Jednak teraz po tym co wspólnie przechodzimy i widzę, to taki pies, gdyby miał zyć w schronisku, to też już jestem zdania, że powinien zostać humanitanie uśpiony. Nie powinno ratować się w ten sposób na siłę, bo jej komfort życia jest kiepski. Serce boli, jak na nią patrzę. Człowiek nieba by przychylił, a jest bezradny. To u nas, a co dopiero w schronisku, gdzie miała do dyspozycji malutki boks, człowieka tylko do sprzątania i karmienia lub okazjonalnie wspólny wybieg. Patrzę w te jej złote oczy, kiedy patrzy na mnie z niepewnością i bada, co znowu będzie miała robione i czuję czasem totalną bezsilność. Jest moją księżniczką, stale jej to mówię, przytulam, ale do opieki nad nią potrzeba silnych nerwów i wytrwałości. Nie akceptuje nikogo oprócz mnie, jej lęk jest przerazający. Kazdy głośny, nietpowy dźwięk czy widok mężczyzny i zrywa się do ucieczki. Jednak chyba dopóki cierpi i coś ją boli, to nie bedzie w stanie zapomnieć tego strachu, który był spowodowany przyczyną jej aktualnego cierpienia. -
Ja już nie mam sił do ludzi. Była u nas moja mama i powiedziała, że to takie fajne maluchy. Dziwiła się, że jeszcze siedzą obie u nas. Czego ci ludzie chcą? Dzieciaki rosną, przywykają do stada. Beza zastępuje im mamę, cały czas się nimi opiekuje, potem trudniej będzie im się dostosowac w domu bez psa. Cisza zarówno o koty i o psy. Naszego kota Mariana to już nawet nie biorę pod uwage, że pójdzie do adopcji, ale Alexika chciałabym, a tu od 3 mies. zero zainteresowania. Jedna osoba, którą tylko interesowało, czy za darmo jej go dowiozę 80 km.
-
Możesz przywieźć do mnie.
-
Beza wczoraj zaczęła odrobaczanie. Jeden lekarz powiedział mi 16 zł za tabl Drontal na 10 kg, a tu udało mi się zamówić na całą 5-dniową kurację (w sumie na 100 kg ) za 90 zł. Odkąd są w domu moje córki, to Beza ich nie odstepuje. Razem z nimi szaleje i bawi się. Za smaczki biega, robi slalomy, skacze. Lubi mieć zajęcie i skupiac na czymś uwagę. Jak widzi, że wychodzą przed dom, to jest do nich już przyklejona. Wczoraj były razem na długim spacerze. Zaczęła jednak pilnować domu i bronić dziewczyn. Nie zauważyła mnie wczoraj, kiedy się z nimi bawiła, jak szłam od strony bramy i przystartowała do mnie ze szczekiem. To samo, jak przyjechała mama. Musiała dopiero do niej powiedzieć po imieniu, pogłaskac i było ok. To już niestety ten etap, że uznała nas za swoją rodzinę i swój dom. Mam nadzieję, że teraz już pojdzie czasowo z górki, wkrótce badanie, oby sterylka i można ją będzie ogłaszać. Na pewno fajnie jakby miała młodzież w domu, bo przy nich ożywa. Do młodszych dzieci się nie nadaje, bo ma nieprzyjemny zwyczaj chwytania zębami za dłoń jak coś chce czy za odzież jak się koło niej przechodzi. Chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, ale dziecko które nie miało dużego kontaktu z psami, odbierze to za agresję, wystraszy się i mogłaby zostac oddana. Głównie robi to z córkami. Wczoraj powiedziałam, żeby jej tak nie pozwalały, bo utrwala to sobie. Szczególnie lubi młodszą córkę i jak ona tylko stanie w czasie zabawy w bezruchu, to już ją chwyta za ręce. Jeśli w tym czasie podskakuje, to uchwyt jest już bolesny.
-
Na Katowice raczej nie warto robić, odzewu prawie nigdy nie ma, a jak jest to nikły lub nieciekawy. Wkoło we wszystkich miastach po sąsiedzku w odległościach czasem nawet kilku km są schroniska: (Katowice, Sosnowiec, Mysłowice, ruda Śl, Chorzów) wiec wielu ludzi woli pojechać i na żywo wybrac szczeniaka.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Niestety, stale cierpi. Dwie operacje biodra, zniszczone po tej pierwszej, kiedy poszły szwy mięśnie, antybiotyki w zastrzykach, wizyty u wetów. Teraz pierwsze ćwiczenia i masaże. Łapki drgają przy każdym dotyku, mięśnie muszą się powolutku odbudować. Jak widzi, że zbliżam się środkami opatrunkowymi czy lekami, to ucieka już przede mną :( Druga łapka też do operacji, bo kość udowa przemieszczona i powoduje ból. Na potrzeby Lindy jest zbiórka na konto: Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA, 972030 0045 1110 0000 0200 1700. Tytyłem "Linda". ślicznie dziękuję za cheć jej wsparcia. Na dziś już nie ma pieniędzy na przewidzianą operację drugiego biodra, bo leczenie na bieżaco pochłania odłożone na ten cel pieniądze. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Wczoraj zaczęliśmy pierwsze, krótkie ćwiczenia mięśni. Ciężka praca dla Lindy. Pod taśmami, na ranach ma opatrunki hydrokoloidowe. Zobaczymy, jak się sprawdzą. Już taśm nawet zaczyna brakować. Pieniądze idą ekspresowo na wszystko. Niby tylko zaopatrzenie ze strony medycznej, a tak wiele kosztuje. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Mam w domu, bo wcześniej o tym pisałaś. Rzeczywiście, nie pomyslałam. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Też się cieszę, bo trzeci kotek jest zarezerwowany, tylko czeka. Mogłabym brać do siebie zawsze choć jednego, jak będzie transport, ale z ich urodą, to każdego trzeba sterylizować/kastrować dla ich bezpieczeństwa, a skąd na to brac pieniądze? To są zresztą niesamowite pozostałe koszty: szczepienia, paszport, 50 euro transport jednego zwierzaka. Lindzie zamówiłam dziś majtki chłonne wielkokrotnego użytku, do prania. Tylko rozmiar L dostepny taki na styk, mam nadzieję, że zmieści się w nie. Większe będą dopiero na koniec sierpnia. Niestety, ale te operacje, narkozy, środki przeciwbólowe, silne antybiotyki odbiły się chyba na zdrowiu Lindy. Zaczeła się jej koszmarnie sypać sierść, włosy są pokryte perłowym nalotem, typowym przy szwankującej wątrobie. W poniedziałek miała mieć kontrolę, ale Andrzej musi z córką jechać na kontrolę do szpitala do Katowic, więc z Lindą pojedzie we wtorek. Trzeba jej będzie zbadać krew, żeby wiedzieć, co się dzieje. -
Doczytałam, pisałyśmy jednocześnie ;) Ten drugi piesio też fajny.
-
Fajny chłopak, wykastrowany i ostrzyżony jak york na pewno szybko znalazłby dom. Widać, że jakiś mixik z niego.
-
Właśnie piłam kawę i dosłownie naplułam sobie na laptop przy czytaniu. Ludzie mają nasr..e w głowach. Nawet w przypadku psów rodowodowych mało kto ma dostepnych dziadków i przez ponad 20 lat hodowli jeszcze nikt mnie o nich nie zapytał. One są wyświetlane losowo, Dlatego Tobie akurat może się wyświetlić na którejś stronie. Zawsze na każdej stronie wyróżnione ogłoszenia są wyświetlane u góry. Jeśli przy ogłoszeniu pojawi się opcja "odśwież", to nalezy to zrobić. Klikniesz w napis na niebieskim tle i pojawia się informacja, że ogłoszenie odświeżone.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję bardzo. Chciałam potwierdzić, że zwrot mam już na koncie. Wczoraj wieczorem pojechała do nowego domu ta nieufna ukraińska koteczka. Trafiła do domu, gdzie jest tylko króliś, więc mam nadzieję, że się będzie dobrze czuła. Lindzie na nowym antybiotyku bardzo ładnie goi się rana. -
Kotka może zajsć w ciąże dobę po porodzie. Inaczej, niż u innych gatunków, u kotów kopulacja może wywołać owulację. To co będzie z maluchami? Nie mogą przecież zostać na zdziczenie pod tą bramą :( Ja mam jeszcze nadal w domu 4 dodatkowe, w tym niezaszczepiony Alex, bo stale ma nawroty kk.
-
Mam nadzieję, że jeszcze dziś się odezwie i mała szybciutko zmieni dom.