Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Beza daje nieźle popalić. Musimy zrobić jej kontrolne badania, ale wszystko zwaliło się jakoś naraz nam na głowy i nie mamy kiedy jechać do Mikołowa (40 km w jedną stronę), a tylko tamtym badaniom ufam. Beza ostatnio już nie wpuściła na piętro mojej mamy, choć ją zna od samego przyjazdu i zawsze się witała z nią. Rzuciła się na nią z zębami i gdyby nie barierka w drzwiach, to nie wiem, jak skończyłoby się to. Parę dni temu, kiedy mąż wychodził z naszą sunią Lemurem na rękach z sypialni, to chciała ją dorwać. Andrzej sam sobie nie radził, musiałam interweniować. Potem, kiedy już Lemur była na podłodze, to nie reagowała na nią. No i do domowników oczywiście aniołek. Z moimi córkami skacze, biega na smyczy, robi sztuczki i uwielbia to. Dzięki radom Sowy, już nie chwyta dłoni zębami. Jednak widać, że hormony nieźle namieszały. Kilka dni temu "kopulował" na niej Bakster, podszedł Ciapciak i chłopaki tak się ścięły, że musiałam rodzielać. Pierwszy raz w życiu. I to o zablokowaną hormonalnie sukę, dwa wykastrowane samce. Beza poza domem, np. w przychodni to aniołek, który da sobie wszystko zrobić i nie wykazuje cienia agresji.
  2. Chciałam potwierdzić otrzymanie wpłaty za hotelowanie Bezy, dziękuję.
  3. Nie miałam zupełnie czasu zaglądnąć, odkąd mam internet. U Lindy bez zmian. Rana po drugiej operacji w końcu się zagoiła, ale za to w pachwinie wyskoczyła chyba gigantyczna przepuklina. Nie jest to przepuklina jelitowa, ale tak jakby mięsień wyszedłod wewnątrz. Trzeba będzie jechać znowu do ortopedy to pokazać. Po operacji jest jeden plus, mianowicie, łapka bez główki kości udowej jest bardziej elastyczna, potrafi ją sprawnie odginać i zagoiła się w związku z tym duża rana na kolanie. Mam nadzieję, że po operacji drugiej łapy będzie podobnie, bo na stałe ma zdartą skórę. Majtki sprawdzają się na trochę, bo Linda wysikuje ogromne ilości i tak mocz przesiąka przez nie, ale chociaż nie szoruje sromem po ziemi. Lepsze więc to, niż nic. Mam za majtasy faktury, ale musze wstawić i wysłać do fundacji. Linda najszczęśliwsza jest kiedy jestem sama w domu, wtedy jest wesołym pogodnym psem, wychodzi z psami, chodzi ze mną wieszać pranie, zasuwa po całym ogrodzie i nawet już wyluzowuje się na tyle, że tarza się czasem w trawie. Kiedy wraca Andrzej czy starsza córka, Linda znika, zaszywa się w jakimś kąciku. To naprawdę bardzo skrzywdzony pies. Za niedługo Tola obiecała zrobić drugą zbiórkę na druga operację. Boję się, że po operacji będzie tak trudno, jak dotychczas po pierwszej, ale chciałabym, żeby w końcu żyła bez bólu ocierających się kości. I tak pewnie daje jej popalić kręgosłup, no i rany na stopach. Kociaki ukraińskie wszystkie w nowych domach, ale Marian i Aleks nadal u nas. Marian raczej już zostanie, jednak Aleksikowi zrobię na dniach zdjęcia i będę szukać domu. W końcu zareagował na kolejny antybiotyk i udało się już prawie całkiem wyleczyć jego kk. Na stronie ukraińskiego schroniska jest pokazany szczeniaczek z bezwładnym tyłem, jak Linda. Takie maleństwo 2-2,5 mies. Bardzo mi go żal, jak wlecze za sobą pupę i bezładne łapki. Wątpię, czy ktoś mu da dom, choć bardzo mocno mu tego życzę. Schronisko otatnio prosi o zakup lub pomoc w zakupie tzw ślizgaczy dla psów z bezwładnym tyłem. Może one pomogą im trochę funkcjonować.
  4. Też tak myślę, wyniki są nadal nieciekawe. Nie wiadomo, co ludziom mówić. Jesli pozbędzie się lamblii i sprawdzimy znowu krew czy się poprawiła, to coś już będzie wiadomo. Jesli nie będzie lepiej, to chyba trzeba dalej szukać przyczyny takich kiepskich parametrów, szczególnie stanu zapalnego. Przecież jest już po kuracji antybiotykiem, a stan zapalny jest nadal.Gdyby nie wyniki z badania krwi z trzeciej przychodni, to nie uwierzyłabym patrząc na nią, że coś jest nie tak.
  5. Przyszło mi do głowy, czy zmiana zachowania Bezy, jej chęć dominacji nie moga mieć związku z blokadą hormonalną, którą dostała? Teraz stale próbuje na kimś kopulować, dziś nawet na Ciapciaku i tak mi przyszło do głowy, czy to nie łaczy się? Nigdy nie stosowałam antykoncepcji hormonalnej u suczek, czy może im się zmieniać zachowanie, czy to zbieg okoliczności? Nawet na zdjęciach widzę róznicę, wcześniej miała gapowatą minę, teraz jest pewna siebie, wyprostowana, czujna.
  6. Przedtem była zostawiana w ogóle luzem, witała ludzi, odprowadzała do auta. Teraz szaleje, szczeka głośno, skacze na drzwi. Nie wypuszczam jej, bo się boję. Klienci przyjeżdzają z dziećmi, starszymi rodzicami, nie mogę ryzykować, że coś się stanie. Lepiej reaguje w ogrodzie, wtedy najpierw trochę szczeka, ale przychodzi się przywitać i daje spokój. Tylko to raczej w kontakcie z naszą rodziną. W domu zachowuje się całkiem inaczej. Uznała go za swój rewir i zazdrośnie pilnuje. Dziękuję za opłacenie leków, pieniądze dotarły na konto. Czekam już na badanie kału Bezy. Tylko trzeba jechać z kałem aż do Mikołowa, żeby był wysłany do Wrocławia. Tutaj robią albo test albo sami oglądają pod mikroskopem.
  7. Trochę mnie nie było, zaglądam, a tu tyle fajnych psiaków czeka na dom. Usia boska, a Marlonek to taki słodki bidulek. Całe szczęście, że mogą opuścić schronisko.
  8. Ewo, ona startuje jak strzała. Chłopaki za nią nawet nie nadążają. Ciapciak podejdzie do bramy, szczeknie raz i obserwuje, a ona pilnuje i szczeka, jak ktoś podchodzi, biega przy bramie. Chłopcy przychodzą bez szemrania, kiedy ich odwołuję, ona nie. Musze iść po nią i poprowadzić za obrożę do domu. Inaczej nie jestem w stanie odebrać przesyłek od kuriera czy listonoszki. Na samym początku mówiłam Ci, że ona dla mnie ma coś z amstaffa i rzeczywiście ma terierowe pobudzenie. Pobudza się w momencie i aż mięśnie jej wtedy drżą. Poszłam do ptasiego ogródka na maliny, ona wyszła z domu i mnie usłyszała. Rozjazgotała się jak szalona i nie reagowała, kiedy ją uspokajałam, bo mnie nie poznała, a kiedy usłyszała mnie , to i tak nie potrafiła się od razu wyciszyć. Rozglądała się wkoło w nadziei, że jednak znajdzie się ktoś, kogo może oszczekać. W domu jest super sunią, tylko to pilnowanie się z czasem ujawniło. Wczoraj weczorem była w ogrodzie, a Andrzej właśnie wrócił. Ona go nie poznała i tak przystartowała, że cały dom na nogach postawiła. Jak widać, kondycję ma mimo wszystko dobrą ;) W gruncie rzeczy, to teraz kłębek mięśni. Jak staje w napięciu przy bramie, to widać, jaką ma rzeźbę. Na szczęście do psów i innych zwierząt jest idealna i uwielbia nasze córki. Tylko to już ten etap, ze zaczyna sobie budować po swojemu życie u nas.
  9. Mam już internet, ale jutro będę mogła więcej pojawić się, bo po 2 tyg. bez dostepu do netu, trudno mi wszystko ogarnąć. Dziś kupiłam chusteczki antybakteryjne do wycierania pupy Bezie. Mam nadzieję, że środek choć cześciowo podziała na lamblie. Wysłałam Ewie paragony i filmik z Bezą. Beza dobrze się czuje.Plusem w tym wszystkim jest to, że przy intensywnym zwalczaniu lamblii po jej uporczywych glistach nie ma jednak śladu. Ma jakiś dziwny organizm, jesli chodzi o pasozyty. Glisty były w zatrważających ilościach, stale wiele dni wydalane, z czym nie spotkałam się dotąd. Teraz te lamblie. Bardzo chciałabym, żeby już była po sterylizacji i szukała domu, bo całkiem się zadomowiła. Bardzo pilnuje nas i całego obejścia, teren uważa za swój. Szybko pobudza się, jest najbardziej czujna z psów, źle już reaguje na obcych. Przedtem garnęła się do wszystkich, szukała akceptacji u ludzi, teraz ma już wyraźny podział na kochanych swoich i obcych, względem których co najmniej zachowuje dystans. Do nas i "swoich" zwierząt jest nadal usłuchaną przylepą, ale przy gościach muszę ją zamykać, bo już tak źle reaguje na wejście obcych do domu. Jest wszędzie pierwsza, rządzi już chłopakami.
  10. Mam problem z internetem. Stale mi się rozłącza. Wyniki krwi Bezy wysłałam mailem Ewie. Teraz jest leczona fenbendazolem. mamy zalecone częste powtarzanie serii. Plus czyszczenie okolic odbytu po każdej kupie. Drontal zupełnie nie chwycił, lamblie namnozyły się bardzo i są pogorszone parametry krwi. Nie dość, że stan zapalny, to jeszcze i mocznik teraz jest podwyższony, a eozynofile w ogóle poza tabelką. Ona już tyle chemii dostała na te wszystkie pasożyty od początku pobytu u nas. Dobrze, że choć ma dobre samopoczucie i apetyt. Za 5 dni dopiero będę miała normalny dostęp do internetu.Do tego czasu będę z Ewą w kontakcie telefonicznym.
  11. Udało mi się na krótko połączyć z internetem, zaglądnęłam po rozmowie z Tolą, ze ma maluszka chorego.Tak mi przykro.
  12. Jestem tylko z doskoku, bo nie mam znowu internetu. Majtki doszły, fajne, ale musiałaby mieć 4 na zmianę, żeby zdążyły wyschnąć. Wczoraj znowu fragment zagojonej rany się otworzył.
  13. Tolu, to znowu macie kolejne szczeniaki? Dobrze, że są prerspektywy na dom dla Azji. Jedna adopcja, a na miejsce zwierzaka trafia kilka kolejnych.
  14. Dziękuję bardzo za rady. Musze to sobie na spokojnie przeczytać i przekazać dziewczynom. Szkoda, że filmiku nie da rady przesłać.
  15. Dziękuję bardzo. Spróbuję na FB podac konto fundacyjne i na profilu pokazać. Bardzo mi jej żal. Niepokoi mnie jeszcze jedna sprawa. Linda w pozycji stojącej trzyma głowę prawie przy ziemi. Nie wiem, czy to wynika już ze skrzywienia kręgosłupa, jakie przez ten czas wykształciło się na skutej poruszania się na przednich łapach. Jednak, kiedy ją stawiamy, to leci do przodu nosem na ziemię. Nie wiem, czy nie trzeba bedzie dobadać tej częsci kręgosłupa. Już wcześniej pytałam o to. Po wczorajszych ćwiczeniach widzę coraz mniejsze szanse na jej chodzenie. Klatkę piersiową też ma już zniekształconą. Opatrunki nie sprawdziły się, przynajmniej do czasu, kiedy nie ma majtek. Jak sika, to zalewa sobie łapy i mocz przesiąka przez taśmy i te plastry. Kiedy na początku Sowa napisała, że takiego psa powinno się uśpić, to po cichu zbulwersowałam się. Jednak teraz po tym co wspólnie przechodzimy i widzę, to taki pies, gdyby miał zyć w schronisku, to też już jestem zdania, że powinien zostać humanitanie uśpiony. Nie powinno ratować się w ten sposób na siłę, bo jej komfort życia jest kiepski. Serce boli, jak na nią patrzę. Człowiek nieba by przychylił, a jest bezradny. To u nas, a co dopiero w schronisku, gdzie miała do dyspozycji malutki boks, człowieka tylko do sprzątania i karmienia lub okazjonalnie wspólny wybieg. Patrzę w te jej złote oczy, kiedy patrzy na mnie z niepewnością i bada, co znowu będzie miała robione i czuję czasem totalną bezsilność. Jest moją księżniczką, stale jej to mówię, przytulam, ale do opieki nad nią potrzeba silnych nerwów i wytrwałości. Nie akceptuje nikogo oprócz mnie, jej lęk jest przerazający. Kazdy głośny, nietpowy dźwięk czy widok mężczyzny i zrywa się do ucieczki. Jednak chyba dopóki cierpi i coś ją boli, to nie bedzie w stanie zapomnieć tego strachu, który był spowodowany przyczyną jej aktualnego cierpienia.
  16. Ja już nie mam sił do ludzi. Była u nas moja mama i powiedziała, że to takie fajne maluchy. Dziwiła się, że jeszcze siedzą obie u nas. Czego ci ludzie chcą? Dzieciaki rosną, przywykają do stada. Beza zastępuje im mamę, cały czas się nimi opiekuje, potem trudniej będzie im się dostosowac w domu bez psa. Cisza zarówno o koty i o psy. Naszego kota Mariana to już nawet nie biorę pod uwage, że pójdzie do adopcji, ale Alexika chciałabym, a tu od 3 mies. zero zainteresowania. Jedna osoba, którą tylko interesowało, czy za darmo jej go dowiozę 80 km.
  17. Możesz przywieźć do mnie.
  18. Beza wczoraj zaczęła odrobaczanie. Jeden lekarz powiedział mi 16 zł za tabl Drontal na 10 kg, a tu udało mi się zamówić na całą 5-dniową kurację (w sumie na 100 kg ) za 90 zł. Odkąd są w domu moje córki, to Beza ich nie odstepuje. Razem z nimi szaleje i bawi się. Za smaczki biega, robi slalomy, skacze. Lubi mieć zajęcie i skupiac na czymś uwagę. Jak widzi, że wychodzą przed dom, to jest do nich już przyklejona. Wczoraj były razem na długim spacerze. Zaczęła jednak pilnować domu i bronić dziewczyn. Nie zauważyła mnie wczoraj, kiedy się z nimi bawiła, jak szłam od strony bramy i przystartowała do mnie ze szczekiem. To samo, jak przyjechała mama. Musiała dopiero do niej powiedzieć po imieniu, pogłaskac i było ok. To już niestety ten etap, że uznała nas za swoją rodzinę i swój dom. Mam nadzieję, że teraz już pojdzie czasowo z górki, wkrótce badanie, oby sterylka i można ją będzie ogłaszać. Na pewno fajnie jakby miała młodzież w domu, bo przy nich ożywa. Do młodszych dzieci się nie nadaje, bo ma nieprzyjemny zwyczaj chwytania zębami za dłoń jak coś chce czy za odzież jak się koło niej przechodzi. Chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, ale dziecko które nie miało dużego kontaktu z psami, odbierze to za agresję, wystraszy się i mogłaby zostac oddana. Głównie robi to z córkami. Wczoraj powiedziałam, żeby jej tak nie pozwalały, bo utrwala to sobie. Szczególnie lubi młodszą córkę i jak ona tylko stanie w czasie zabawy w bezruchu, to już ją chwyta za ręce. Jeśli w tym czasie podskakuje, to uchwyt jest już bolesny.
  19. Chyba pora zmienić tytuł, bo już jest bardzo nieaktualny ;)
  20. Na Katowice raczej nie warto robić, odzewu prawie nigdy nie ma, a jak jest to nikły lub nieciekawy. Wkoło we wszystkich miastach po sąsiedzku w odległościach czasem nawet kilku km są schroniska: (Katowice, Sosnowiec, Mysłowice, ruda Śl, Chorzów) wiec wielu ludzi woli pojechać i na żywo wybrac szczeniaka.
  21. Niestety, stale cierpi. Dwie operacje biodra, zniszczone po tej pierwszej, kiedy poszły szwy mięśnie, antybiotyki w zastrzykach, wizyty u wetów. Teraz pierwsze ćwiczenia i masaże. Łapki drgają przy każdym dotyku, mięśnie muszą się powolutku odbudować. Jak widzi, że zbliżam się środkami opatrunkowymi czy lekami, to ucieka już przede mną :( Druga łapka też do operacji, bo kość udowa przemieszczona i powoduje ból. Na potrzeby Lindy jest zbiórka na konto: Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA, 972030 0045 1110 0000 0200 1700. Tytyłem "Linda". ślicznie dziękuję za cheć jej wsparcia. Na dziś już nie ma pieniędzy na przewidzianą operację drugiego biodra, bo leczenie na bieżaco pochłania odłożone na ten cel pieniądze.
×
×
  • Create New...