Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Wyniki będą jutro, bo więcej parametrów bedzie robionych. p. doktor będzie dzwonić, jak będą. -
Takie cudeńko wstawili A ten jaki biedny, coś z oczkiem, miednica wystaje jak u chudej krowy
-
Dobrze, że wstawili te zdjęcia. Może na FB ktoś je wypatrzy. Ten chyba jednak w schronisku i tak nie ma szans na adopcję. Jaki piękny. Dropiatego wypatrzyłam już też dawno, jak wzięłam Olliego. Taki śliczny piesek. I szczeniaczka widzę, że nadal czeka
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
To młodziutka sunia, pewnie te były pierwsze. Krzepliwość krwi moze być zaburzona np. przy chorej wątrobie. Teraz skojarzyłam, że jak przyjechała z 3 tyg. małymi, to krwisto się czyściła. Pisałam o tym, bo krwi było za dużo i za jasna. Podawałam jej wit. C i wydzielina zmieniła się na normalną. to się czasem u suczek zdarza np. pod wpływem bakterii zaburzjących krzepliwość, mało szczelnych naczyń. Wystarczy witamina czy antybiotyk i mija. Dopiero wczoraj mi się to przypomniało. Dobre w tym wszystkim jest to, że nie była sterylizowana w schronisku, bo tam bez pomocy, leków, dogrzewania od razu wykrwaliłaby się. Lekarze też się bardzo bali i nigdy z taką sytuacją się nie spotkali. To był koszmar, jak zobaczyłam ciurkiem płynącą krew. Dobrze, że od razu znalazlam i podałam cyklonaminę. Trzęsłam się potem jak galareta. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Dostała specjalną odżywczą puszeczkę, to zjadła połowę. Zwykłej nie chciała. Mam nadzieję, że teraz już wszystko będzie dobrze. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
ma pobraną krew do badań, także w kierunku krzepliwości. Basiu, może dać znać ich właścicielom, żeby na wszelki wypadek zrobili badanie krwi przed sterylkami w przyszłości? Zobaczymy z badania, co wyjdzie. Miałam psiaka, który dostał obrzęku właśnie przez brak białka w organizmie przy znacznym ubytku krwi. Po transfuzji momentalnie mu się polepszyło. W Mikołowie jest bank krwi. Raczej nikt z okolicznych lekarzy nie chce bezpośrednio pobierać i podawać innemu krwi. Tam przed transfuzja robią badanie na zgodność i podają odpowiednią. U moich dwóch psów przed poważnymi operacjami lekarz oznaczał grupę krwi i sprowadzał dobraną przed operacją. Raz się przydała, bo doszło właśnie do krwotoku i dzięki krwi uratował suni życie. Tylko to operacje za 2500-3000 zł, więc całkiem inaczej wyglądają przygotowania, niż do standardowej sterylki młodej suni, gdzie nie było nazbieranych środków nawet na zabieg. Mimo, że niby pierwsza transfuzja nie wymaga określenia grupy, wystarcyz próba krzyżowa, ale lekarz u którego robiłam wspomniane dwie operacje mówił, że już miał przypadki wstrząsu po losowo podanej krwi. -
Na jej wątku napisałam. Jest stabilna, tylko bardzo słaba. Nie chce wstawać ani jeść. Zaraz jedzie na badanie. Oczywiście kroplówkę podaję zawsze ogrzaną, szczególnie, że jeszcze nigdy nie podawałam jej psu z temp. 35,7. Poker, teraz dopiero zobaczyłam Twoj wpis, ale mieszkamy na wsi i i tak nigdzie tu nie ma czynnej wieczorem czy nocą apteki. Andrzeja nie wysłałabym gdzieś dalej, bo bałabym się z nią sama zostać bez samochodu. Na szczęście ta ostatnia, duża dawka cyklonaminy pomogła. Dałam jej też wit. C na uszczelnienie naczyń. Zapisze sobie te nazwy na wszelki wypadek. W leczenie homeopatyczne wierzę od kiedy wet specjalista w rozrodzie kuleczkami homeopatycznymi spowodował, ze dwie sunie, które miały zaburzenia hormonalne, normalnie zaszły w ciazę i donosiły. Dawałam je, ale nie wierzyłam w skuteczność, aż zadziałały.
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Nie wiadomo, jakie to zaburzenie krzepliwści krwi, ale nawet ta rozlana na pościeli nie schnęła i nie lepiła sie. Stabilna, tylko bardzo slaba. Nie chce jeść. Za moment jedzie do lekarza. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Kopiuje z ogólnego wątku maleństw: Bajka jest po dwóch operacjach. Z pierwszej, sterylizacji która było o godz. 9.00 rano wróciła przd trzynastą. Lezała przytomna, ale cała drżała. Zaczął się krwotok z kikuta macicy. Uratowała ją moja yorka, która zaczęła ujadać i biegać przy niej w kółko. Nawet nie wiedzielibyśmy, że ma krwotok, bo leżała na łóżku przykryta, a krew spływała i wsiąkała w materac. Mam w domu cyklonaminę, więc szybko podałam i Bajka pojechała z powrotem do przychodni. Lekarze mysleli, ze to krwawienie z jakiegoś naczynia, ale po ponownym otwarciu okazało sie, że aż z kikuta macicy. Został zabezpieczony, dostała znowu lek przeciwkrwotoczny. Lekarz stwierdził, że jeszcze sączy się z naczyń wlosowatych. Jednak w domu krew zaczęła wypływać z innych naczyń, temperatura spadła do 35,7 mimo dogrzewania poduszką. Krew na materiale tez nie krzepła, cały czas była mokra, nie wysychała i nie lepiła się. Nie było mowy o wyjeździe na transfuzję, bo nie przezyłaby w taką temperaturę i z taką temperaturą wyjazdu do Mikołowa. Dostała kroplówke, ponownie przed czasem całą ampułkę cyklonaminy i dopiero po takiej dawce krew przestała płynąć. Jest stale na poduszce elektryczne, opatulona w koce, ma lodowate kończyny, więc na łapy załozyłam jej grube skarpety. Teraz jest lepiej. Mam nadzieje, że tak już będzie. Rano pojedziemy na badanie. Basia jest w drodze z Wrocławia, więc nie moze tu zaglądnać. -
Nie. Basia ma pod opieką wiecej psiaków i nie było pieniędzy nawet na tą sterylizację. Wyłożyła swoje prywatne.Jest lepiej, ale po tym co od rana przechodzimy, raczej już nie chcę brać suk bez sterylki, bo to ogromna odpowiedzialność i obciążenie. przezyłam koszmar. Bajka jest po dwóch operacjach. Z pierwszej, sterylizacji która było o godz. 9.00 rano wróciła przd trzynastą. Lezała przytomna, ale cała drżała. Zaczął się krwotok z kikuta macicy. Uratowała ją moja yorka, która zaczęła ujadać i biegać przy niej w kółko. Nawet nie wiedzielibyśmy, że ma krwotok, bo leżała na łóżku przykryta, a krew spływała i wsiąkała w materac. Mam w domu cyklonaminę, więc szybko podałam i Bajka pojechała z powrotem do przychodni. Lekarze mysleli, ze to krwawienie z jakiegoś naczynia, ale po ponownym otwarciu okazało sie, że aż z kikuta macicy. Został zabezpieczony, dostała znowu lek przeciwkrwotoczny. Lekarz stwierdził, że jeszcze sączy się z naczyń wlosowatych. Jednak w domu krew zaczęła wypływać z innych naczyń, temperatura spadła do 35,7 mimo dogrzewania poduszką. Krew na materiale tez nie krzepła, cały czas była mokra, nie wysychała i nie lepiła się. Nie było mowy o wyjeździe na transfuzję, bo nie przezyłaby w taką temperaturę i z taką temperaturą wyjazdu do Mikołowa. Dostała kroplówke, ponownie przed czasem całą ampułkę cyklonaminy i dopiero po takiej dawce krew przestała płynąć. Jest stale na poduszce elektryczne, opatulona w koce, ma lodowate kończyny, więc na łapy załozyłam jej grube skarpety. Teraz jest lepiej. Mam nadzieje, że tak już będzie. Rano pojedziemy na badanie. Basia jest w drodze z Wrocławia, więc nie moze tu zaglądnać.
-
Z nowym imieniem Myszka pojechałam do DS. Jak to jest? Mam na imię Muszka.
Jaaga replied to Jo37's topic in Już w nowym domu
Alaskan, dzieki za wstawienie. Pozostałe 13 zł, zostanie doliczone do faktury na fundację. Kwota podzielona, bo były pieniądze na dogo. Chciałam potwierdzić, że wpłata z rachunku dotarła. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Bajka jutro ma umowioną sterylizację. Może ktoś wspomoże sunię bazarkiem? -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Nie mam nic przeciwko Waszym wpisom. Rozsądne jest to, co pisze Sowa, że najwięcej można uratować tych adopcyjnych, tylko z drugiej strony one i tak mają najwieksze szanse na adopcje w schronisku.W opcji umieszczania psów w hotelikach to chyba najlepszy pomysł. Jednak ja np. nigdy nie zabieram tych uwieszających sie na siatce, młodych ładnych. Tylko, że nie umieszczam w opłacanym hoteliku, a biorę do siebie, więc mam możliwość podejmowania takich decyzji. Natomiast co do psów z normalnych hodowli, to jest kropla w morzu tych z pseudo czy teraz najczęściej rozmnażanych u właścicieli pojedynczych psów bez rodowodów. Nabywcy moich szczeniąt i tak nie adoptowaliby kundelka ze schroniska. Oczekują określonych cech. Pewnie wielu nie miałoby psa w ogóle, gdyby zostali pozbawieni możliwości wyboru psa konkretnej rasy. Z kolei wielu adoptujących nie zdecydowałoby się na zakup psa. Niestety, ale na wielu grupach ras widzę, że wiekszosc psów tam, to ani adoptowane w typie rasy, ani rasowe z hodowli, tylko takie rozmnożone "po sąsiedzku" lub z pseudo. To jest największy wg mnie aktualnie problem. Ludzie czują się całkowice bezkarni. W Czechach np. aktualnie przeciw obowiązkowej wściekliźnie są szczepione psy tylko zachipowane lub znakowane przy wykonaniu szczepienia. Tym sposobem u nich w niedługim czasie praktycznie każdy pies zostanie zarejestrowany. To na pewno zmniejszy ilosć nieprawidłowosci, kontrolę i ukróci bezkarność. Przyznam, że jednak już nawet ja dokonałam ostatnio wyboru psa bardziej adopcyjnego. Myślałam o Barytonie, o którym tu pisałam. Jednak chyba trudno liczyć na jego adopcję, a nie stać mnie na wzięcie na zawsze kolejnego chorego psa. No i mimo, że adopcje w ukraińskim schronisku są bardzo potrzebne, żeby zwolnić miejsca, to psy są tam zaopiekowane, leczone i bezpieczne. Wybrałam więc Freyę. Młodsza, zdrowa, zawsze z tyłu i w schronisku, gdzie nikt się nia przejmie, jak coś stałoby się jej. Z wieści dotyczących Lindy, otrzymała ogromne wsparcie z grupy FB Maltańczyk przyjaciel człowieka - 1511 zł z bazarku. Dwie właścicielki moich maltusiów, adminki grupy stale się nią interesują i jej pomagają odkąd przyjechała. Już zapowiedziała jedna z nich, że gdyby Linda potrzebowała kolejnego wsparcia, to mam dać znać, zrobią bazarek lub zbiórkę. Bardzo cieszy mnie tam pomoc, bo najbardziej przed jej zabraniem martwiła się o to, że finansowo nie dam rady i pies nie będzie mieć odpowiednio zabezpieczonych swoich potrzeb. -
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Nie wchodzi mi na pw link do wątku Bezy. Jakbys mogla zaglądnąć "szkielet suni obleczony skórą..." -
Mieszkając w Katowicach hodowlę prowadził mi wet w Chorzowie, po godzinach jeździliśmy do niego do przychodni w Zabrzu. na specjalne potrzeby jechałam do Tychów czy Mikołowa. Nie znalazłam nikogo godnego zaufania w swoim mieście, więc mam nadzieje, że rodzinka Amber też pojedzie do dobrego, emaptycznego mądrego lekarza, zamiast do najbliższego. Niestety, ale dobry lekarz z powołania to jakoś rzadkość. Pani Asia ma super podejście, dużą wiedzę i serce (bezinteresownie podarowała drogie leki pozostałym psiakom, stale doradza). Takich wetów warto docenić.
-
Elu, już nie trzeba udostepniać.
-
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Zdecydowanie Frey, i jesli moznaby, to na wyróznienia ogłoszeń, tylko wtedy nie mozna zbierac na konto fundacji. Linda jest zabezpieczona, sama ją utrzymuję, a na leczenie czy ewentualne specjalne potrzeby będą tez pieniądze. Znajoma z Fb jej pomaga, a druga zorganizowała bazarek na maltańczykowej grupie i lada dzień na jej konto wpłynie ok.1300 zł.Za to dla Freyi udało sie nazbierać tylko na karmę. Bardzo dziekuję za pomoc. -
Nadprogramowe szaleństwo, śliczna Freya w nowym domu :)
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Beza jest wspaniałą sunią, jednak ma bardzo silny charakter. Praktycznie tylko mnie słucha i stale na każdym kroku, w każdym momencie próbuje dominować. Ja cały czas jej nie odpuszczam i jesli ktoś przyjedzie pod bramę, to tylko ja jestem w stanie ją odwołać. Męża nie słucha, z córkami uwielbia się bawić, ale chyba traktuje je jako dobrodziejstwo inwentarza . Kiedyś już nam u niej radziłaś, bo chwytała córkę zębami w zabawie i pomogło jedzonko wsunięte między palce. Teraz potrafi to robić delikatnie. Od miesięcy, kiedy Beza jest u nas, nigdy nie zobaczyłam jej śpiącej brzuchem do góry. Jesli spi głęboko to na boku, w stanie czuwania musi byc zawsze nad psami i stara się nad ludźmi. Kiedy np. zakladam buty i pochylam sie, to Beza jest nade mną, wciska głowę na mnie i stoi powyżej. Za każdym razem to koryguję i jeszcze jej się nie znudziło. Poza naszym terenem to normalny, miły psiak. U weta nawet tchórz, lekarz moze wszystko zrobić. Wtedy obcy moga ja dotykac. Moją mame poznała w Katowicach od razu jak przyjechała ze schroniska. Było ok, do czasu, kiedy Beza zadomowiła się u nas na dobre. Wczesniej mama przyjeżdzała i nie było problemu. Witała gości, była luzem.Tak było przez pierwsze kilka tyg. Potem mielismy remont, mama chciała wejść na piętro, gdzie była Beza i tu był szok. Mama z daleka, na schodach do niej mówiła, witała się. Beza była oddzielona na szczęście bramką w drzwiach, bo bez ostrzeżenia rzuciła się na moją mamę celując zębami w szyję. Nie dosięgneła mamy tylko dzięki bramce, na której zawisła. Skarciłam ją i odciągnęłam. Była bardzo pobudzona, mama zeszła, zamknęłam drzwi. Bardzo szybko właśnie się pobudza i trudno ją wyciszyć. Beza jest do adopcji, jednak i tak nie ma nikogo chetnego na nią. życie z Bezą to stałe udowadnianie, kto jest silniejszy. Zobacz wczorajsze zdjęcia. Kiedy człowiek lezy, to inne psy kładą się, przytulaja, a Beza staje nad człowiekiem, jakby nie mogła sobie pozwolić na chwilę odpuścić. To samo z psami. Startowała do naszego przewodnika stada Ciapciaka, mimo że waży połowę mniej. Chciała na nim często kopulować. Raz ją chwycił za gardło i wtedy odpuściła chęć zdominowania i jego. Teraz jakby są na równiej w miare pozycji. Jednak inne psy musza się jej podporządkować. przepraszam za taki długi postna wątku Frey, ale Beza jest dla nas trudnym do zgryzienia orzechem. To najbardziej absorbujący uwage pies w domu, a chcielibyśmy, żeby znalazła jednak dom. Beza jest hotelikowym psem, ale traktujemy ją jak swoją. Dodam, że pani, która adoptowała jej corkę miała podobny problem. sunia jako kilkumiesięczny szczeniak, nie dopuszczała, żeby goście mogli usiaść na kanapie. Nie toleruje obcych tak samo.Pani korzysta z pomocy behawiorysty, wszystko jak u Bezy nasiliło sie przed cieczką. Jesli mogę, to podesłałabym wątek Bezy. -
Ptyś cudny.
-
Jaki biedaczek, żeby mu tylko psy z kojca krzywdy nie zrobiły.Widac, jak z lękiem patrzy w głąb kojca i liczy na pomoc.