Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Chciałam potwierdzić, ze fundacja ZEA opłaciła operację 4718 zł, dziękuję. Teraz Baryton nie ma juz długów.
  2. Chciałam bardzo podziękować Helli - na moje konto wpłynęło 200 zł na te zamojskie zwierzaki.
  3. Dziękuję. Podaj mi proszę Tolu na pw lub sms nazwisko p .Kasi, chcę się upewnic, czy to pańcia od Julka i jesli tak, to podziękować.
  4. Słyszałam o suni i zagladam. Bardzo biedna. Udało się coś dla niej zorganizować? Ten ciężki łańcuch, to nie życie tylko nędzna wegetacja :(
  5. Tak, dokładnie to, dziekuje. tylko napisz proszę w tytule, że to na Solara
  6. jeszcze chciałam potwierdzić, że na konto ZEA dotarła wpłara Mruczki - 50 zł. Tola omyłkowo wpisała potwierdzenie na wątku Barytona.
  7. Są juz odrobaczone Flubenolem ;) Nie mogłabym sobie pozwolić na maluchy bez odrobaczenia. Na razie mają kontakt z kotami i suniami od mojej córki cały czas, bo córka jest w domu. Jednak jak pisałam wczesniej, z tej budy mogłam je zabrac jedynie dzięki temu, że Paula zgodziła się je wziać do siebie, bo ja czasowo nie ogarnęłabym opieki. Mam klatkę od Ewu, z którą przyjechało do nas kiedys szczurki, potem były w niej miedarskie kociaki. Mają tam swoje miejsce, budkę, kuwetę. Są świetne i wcale nie dzikuski, tylko przylepy, więc nie ma problemów z socjalizacją. Jednak kot Alex ich nie toleruje. Dlatego od jutra muszą pół dnia być zamknięte. Mysle, że to i tak o niebo lepsze w ciepełku i czystym miejscu, niż w tej zimnej budzie na niezabezpieczonym terenie. ich mama tylko czasem się u nich pojawiała. Własnie miałam do Ciebie pisać. Wyszukałam najtańsze jakie się dało, ale są fajnie wykonane. Razem wyszło 23,80 zł. jesli możesz, to wpłac prosze pieniądze na konto zea, bo faktura jest ogólnie na nich wzięta.
  8. Tolu, już zapisałam, ale teraz patrzę, że od Mruczki to wpłata na Solara jest, nie na barytona. Już poprawiam w rozliczeniach na pierwszej i wstawię info na jego wątku.
  9. W książeczce jest Mir. Wstawiam fakturę na jego potrzeby. Obroża została opisana na fakturze jako malutka, ale w rzeczywistości doszła jednak duża, jaką zamawiałam, szelki też fajne. Je jak smok.Muszę go ograniczać, tabletki na Giardie dostaje. Jak pisałam wczesniej wykupiłam je za pieniądze od mojej znajomej, bo niestety fundacja nie może opłacać już faktur w aptece. Nie mam pojęcia, może ok 6 tyg? Same jedza paszteciki, ale piją jeszcze tylko ze strzykawki. Pogoda paskudna, nie do zdjeć, a chciałabym je ogłosic, zeby już ew. ludzie je sobie rezerwowali. Jak córka od jutra pójdzie do szkoły, to bedą musiały do jej powrotu jedziec w klatce, bo niestety dorosłe koty za nimi nie przepadają. Ja przy nich jestem tylko, kiedy daję im mleczko. fakt.Solar.pdf
  10. Zdjęcie dnia. Musiałam je zrobić, kiedy zobaczyłam go z tą łapką.
  11. Tez mam taką nadzieję. Na razie aktywność spacerowa umiarkowana i tylko pod kontrolą ze względu na odchody. Trzeba ich pilnować. Miejsca zlewam chlorem. Dostał antybiotyk na biegunkę.
  12. Raczej są zawaleni swoimi. Przynajmniej jak wczesniej się zgłaszałam do nich. Chipowany w schronisku ( po prawej stronie szyi!). Na pewno nie jest to pies z tego ogłoszenia, bo ma ciemniejsze oczy i białe duze znaczenie, no i charakter zupełnie nie ten. Jesteśmy w trakcie remontu, więc dają nam popalić z Kajem. Obaj się teraz zakumplowali, biegają jak szaleni po deszczu i taplają w błocie po koparce. Łatwo wyobrazić sobie, jak wracają. Na ostatnim zdjęciu udało mi się uchwycić akurat te jego żebra.
  13. Chciałam jeszcze dac znac, że mleko, paszteciki i worek zwirku dla kociąt oraz metronidazol (fundacja nie moze opłacać ludzkich leków) dla psa zafundowała pani Edyta włascicelka moich maltusi i yoreczki. Wspierała tez finansowo Barytona.
  14. Mogę funkcjonować zamiast testów ;) Potwierdzona giardia. Z badania brak innych pasozytów. Dobrze, ze wczoraj od razu na widok pierwszej kupy podalam Tinidazol. Od wczoraj juz bijemy to paskudztwo. Czyli wystające żebra to pewnie efekt zaburzonego przez lamblie wchłaniania tłuszczów.
  15. Na razie muszę ogarnąć psa i kociaki, które wczoraj pod wieczór do nas trafiły z Zamościa. maluszki są na strzykawce, a pies bardzo absorbujący. Jak sobie z nimi poradzę, to na pewno i będzie Baryton na fotkach. teraz go doceniam w porównaniu z nowym. tu link, gdybyś chciała tez ich odwiedzić:
  16. Maluchy cudniaste.Jak przewidywałam wczoraj, córce zdrowie znacznie dziś zaczęło szwankowac i stwierdziła, że z kaszlem i flegmą nie może iść do szkoły. Leżą razem w łóżku. Maluchy przyjechały dzięki niej, bo ja nie dałabym rady juz ich zaopiekować. Chodze tylko dawać im mleko ze strzykawki. Biegunka raczej nie jest przypadkowa, to sa ogromne ilości kału, a żebra na wierzchu. Coś nie działa jak powinno. Nadmierne picie i sikanie plus to moga wskazywac na jakis problem z wątrobą. Skakanie jest dziwne. bo to jedyny przejaw aktywności względem człowieka. Tylko tak reaguje na ludzi. Jednak jest bardzo nastawiony proludzko, tylko musi nauczyć sie innych reakcji. Jestem w sińcach po siekaczach pazurach po jego próbach kontaktu. Tez tak mysle. Idealny pies dla ludzi aktywnych, biegających czy jeżdżacych na rowerze. W stadzie trochę uciążliwy, ale i tak się ciesze, że wyszedł ze schroniska akurat on. Nie ma jeszcze traumy po pobycie tam., Jest nieokrzesany i niewychowany, ale ma duzy potencjał. Kaj go na początku histerycznie oszczekał, ale zaakceptował jego obecność, skoro zrobił to Ciapciak.
  17. Może nie demolka (poszła tylko jedna poduszka), ale gdyby był rasowy, to nazwałabym go Black Storm w rodowodzie ;) To po prostu żywioł, czujny, wulkan energii, gotów w każdej chwili do aktywności. Deszcz i błoto w niczym mu nie przeszkadzaja, jakby ich nie zauważał. Dla nas jest dość męczący i chyba dla psów trochę także. On musi przywyknąć do zasad i trochę wyciszyć się, a one przyzwyczaić się do jego wszędobylskości. Jednak przyjęły go bardzo dobrze. Z tym, że raczej nie maja nigdy problemów z przyjęciem psa do stada, jesli nie robi problemów. Jest juz luzem i nie ma żadych konfliktów. chyba w schronisku dał mu popalić jakis wilczasty psiak, bo po przyjeżdzie spłoszył się na Fly`a i bał się Barytona, choc on przy nim niepozorny. Napierw tylko Ciapciak starał się mu pokazać, że on tu przewodzi. Dałam Ciapciakowi miskę z jedzeniem, zjadł przed nowym i poczuł się usatysfakcjonowany. Mąż zawiózł jego kupę do zbadania. Planowaliśmy od razu zrobić badanie krwi, ale kiedy wypuściłam go rano z jego pokoju, to rzucił sie po drodze do miski, więc nie ma sensu robić badania, dopiero jutro.
  18. Całkiem wrósł w naszą rodzinę. Ma swoje zachowania i przyzwyczajenia, ulubione legowisko. Potrafi stać i szczekac monotonnie długi czas, jesli jakiś pies mu go zajmie. Zresztą większość sygnalizuje i wymusza głosnym, uporczywym szczekaniem. Kiedy od Mariny dostałam pierwsze informacje o nim, to zastanawiałam sie, dlaczego dostał takie imię. Już teraz wiem. Zmienia teraz sierść i chyba ze względu na to, że mieszka w domu, to jego futro znacznie zmniejszyło objętość. Wyczesuję większosc tego grubego, z gęstym podszerstkiem. Optycznie się zmniejszył po gruntownym czesaniu ;)
  19. Tu kociaczki. Stebrna koteczka to normalnie gwiazda. Pr5zylepa, pozuje jak modelka. Zdjęcia kieskie przez światło, a raczej jego brak.
  20. Zacznę od kociaków, są słodkie i rewelacyjne. Na razie widac, ze w super kondycji, choć zaniepokoił mnie miękki strupek na głowie u kocurka. mam nadzieję, że to tylko po jakimś uszkodzeniu skóry. Jedzą pasztet samodzielnie, ale piją jeszcze tylko ze strzykawki. Dzis je odrobaczę. Natomiast z psem nie jest już tak kolorowo. Po przyjeździe wypił ok 15 l wody, aż wyglądał jak w ciaży. Sikał też całe jeziora 4 razy, raz na dworze, reszta w domu. Ma biegunkę. To sa ogromne kupy, więc moze z wchłanianiem cos jest nie tak. Moga być giardie. To na pewno nie jest 5 letni pies. Dla nas 1,5-2 letni góra. I to nie może być pies ze starych zdjeć Toli, bo jest w schronisku od września. To pies ping-pong. Usiedziec potrafi góra 3 sekundy. Zdecydowanie ktos nie ogarnął jego wychowania i aktywności, więc sie pozbył problemu. Jego aktywność w stosunku do człowieka polega na podskakiwaniu i chwytaniu zębami lub obskakiwaniu łapami. I tak w koło. Odbiegnie na moment i podbiega żeby podskoczyć i uczepić się. Obłęd jakiś. Zrobienie zdjeć na razie jest praktycznie niemozliwe. Dla mnie wygląda całkiem inaczej, niż wychodzi na zdjeciach, choć to oczywiście ten sam pies z ostatnich zdjęć. Jest całkiem w typie labradora, tylko układ uszu się rózni. Mielismy na DT rodowodową labradorkę z Węgier i była taka sama z budowy i wielkości. Jest masywnej budowy, zwarty, ma sporą głowę. Na zdjeciach wydawał mi się wielkosci Freyi, ale na zywo jest zdecydowanie większy i cięższy. Mimo takiej sylwetki, wystają mu żebra, ale to raczej kwestia problemów gastrycznych. Z plusów: bardzo ładnie chodzi na smyczy, nie ciągnie, nie boi się, nie goni kur i gęsi. Nie ma problemów z relacjami z innymi psami. Zna komendę siad, ale wytrzymuje 1-2 sekund.
  21. Ja też ;) Lada chwila powinni dojechać. Jednak najpierw muszę zaopartzyć maluszki po podróży. Nie wiem, czy jedzą już samodzielnie.
  22. Rozmawiałam na szybko z Tolą, pies juz w samochodzie pana Maćka. Tego rudego klona Solara nie było znowu na wybiegu. chciałam coś o nim sie dowiedzieć, zeby go poreklamować. Cieszę się, że czarnuszek planowo wyjechał. Też wydaje mi się, że moze byc młodszy. Zobaczymy na miejscu.
  23. Chciałam również tu potwierdzic, że wpłata 350 zł na transport od wiolhelm170 jest na koncie. Zapłace dzis gotówką przy odbiorze psiaka. Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję! trzymajcie kciuki za wyjazd ze schroniska za ok 2 godz. Mam nadzieje, że wszystko bedzie dobrze i Solar czeka na nowe życie Tola apelowała na wątku zamojskim, że wszystko totalnie zapchane kotami w regionie, nie ma miejsca w lecznicach na kota. Na wątku Dory to samo, bo dają koty praktycznie do tych samych lecznic. Tez mysle, ze warto ją wysterylizować. Tylko najlepiej byłoby najpierw zaszczepić i zrobić testy. W tym roku miałam smutny przypadek, ze podrzuconą kotkę dałam na sterylkę bez testów i po 2 tyg po zabiegu zmarła, bo aktywowała się białaczka, którą była nosicielką. Miałam wyrzuty sumienia. Do tego zaraziła drugą kotke, która też zmarła. Wszystkie koty wtedy testowałam. Na dzień dzisiejszy uważam, że lepiej zrobić najpierw testy, szczepienie i zabieg, a nie na łapu capu. Tej koci z Zamościa nie mają po prostu gdzie umiescić. Kociaków i tak się boję. Tola ma inną kocią rodzinę pod opieką w Mysłowicach, które tez były malutkie, a teraz juz wyrosły i nadal siedzą w DT z zerowym zainteresowaniem. Ja sama nie potrafię tu wyadoptowywać kotów, bo albo dzwoni patola albo takie osoby, że kota nie dam. Dlatego wszystkie nasze tymczasowe zostały u nas. Odnosnie tych kociaków rozmawiałam z Tolą, bo ma większe mozliwości organizowania transportu, niż ja, a ja juz absolutnie nie moge mieć kolejnych.
×
×
  • Create New...