Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Nie wiem. W sobotę lub niedzielę zostanie wzięta jego ksiazeczka zdrowia. Może ma jakies imię z domu, ale wątpię. Amely to nieduża krótkowłosa sunia, czarna, w typie parówki. Kompletnie bez szans na wyjście. Mieszka na wybiegu, skąd mam Barytona, dlatego ją zauwazyłam. Bardzo boi się brania na ręce. Od początku pobytu w schronisku jest niewidoma, ale nie diagnozowana nigdy. Może się więc okazać, że np. zabieg może jej przywrócić wzrok, bo jej oczka wyglądają całkiem normalnie, zadnych zmian w wyglądzie. Na większego, nieadopcyjnego psa już niestety nie zdecydowałabym się, bo nie podołam. Mam dwie malutkie niewidome suczki i wiem, że taki pies świetnie się dostosowuje do domu, o ile nie zmienia sie rozmieszczenia sprzętów. No i trzeba głośno stale kierować głosem na spacerach. Imion nie zmieniam, bo jednak tam tak się do nich zwracają, więc to jedyne z czym przyjeżdżają do obcego kraju, w obce miejsce.
-
Bardzo dziękuję. Aż mi się oczy załzawiły jakoś. Zazwyczaj (niestety) podejmuję decyzje sercem, nie rozsądkiem i kiedy wydaje się, że jest tylko pod górke i nie ma wyjścia, to ktoś z czymś mnie pozytywnie zaskoczy i podtrzymuje moje przekonanie, że razem da się praktycznie wszystko osiągnąć. Naprawdę jestem wzruszona. Piszę z laptopa córki, bo jestem u mamy. Właśnie Tola mi telefonicznie potwierdziła, że pies został w schronisku zarezerwowany. Po powrocie do domu załozę mu wątek. Dziekuję wszystkim po raz kolejny za zaangażowanie. To ostatni dzwonek, jesli moge pomóc jakiemuś adopcyjnemu psu, ponieważ jak osoby odwiedzające wątek Barytona wiedzą, wstępnie zarezerwowałam na Ukrainie niewidomą sunię i wtedy już nie będę mogła wziąć żadnego kolejnego psa, przynajmniej do wiosny. Decyzję o tym czarnuszku podjęłam tylko dlatego własnie, ze z powodu covidu jest zamknieta granica i pewnie Amely juz do mnie w tym roku nie dotrze. Jest więc szansa, żeby uratować dodatkowe życie.
-
Havanko, bardzo Ci dziekuję. Tolu, dzieki Ci, że tak sprawnie wszystko ogarniasz, to bardzo duza pomoc. Teraz trzeba tylko trzymac kciuki, zeby sie udało zorganizować wyjazd i psa zarezerwować. Jadę do mamy na 2 dni, nie wiem, czy dam radę tu wejść. W piątek, jak wrócę, to założę mu wątek.
-
Dokładnie, ludzie myslą, że państwo dotuje taką pomoc. To samo mi powiedziała znajoma ze Szwecji, która wspiera Barytona, że jej znajomi stamtąd nie rozumieją dlaczego to robi, bo przecież panstwo ponosi tam koszt opieki nad bezdomnymi zwierzetami. W Polsce, mimo całkiem odmiennych realiów, ludzie również są przekonani, że organizacje, schroniska i ogólnie pomoc bezdomniakom sa utrzymywane z publicznych pieniędzy. trzeba ludziom otwierac oczy. Wg mnie to mozna zaoferowac pomoc w ogłoszeniu, poinstruowac co i jak, udostepnić umowe, ale nie wyręczac, bo pojedynczo nie da się tego ogarnąć.
-
Jesli uda się nazbierac na transport. Mogę dać mu dach nad głowa, ale nie ogarnę reszty finansowo i czasowo. Dlatego nie załozyłam wątku, tylko najpierw tu piszę, gdyby nie wyszło. Tola ma pana, który przewozi odpłatnie psy i dowoził do nas ostatnie szczeniaki, ale nie ma żadnego innego psa do przewozu, więc koszt transportu byłby tylko na niego. Może ktoś jeszcze wypatrzy jakiegos i połączy sie transport? Dziekuję Bogusiu za propozycję. To jednak kilkaset złotych, dlatego pytam, czy ludzie pomoga to ogarnąć i zakładać wątek.
-
dubel.
-
Własnie przez to podobieństwo do Bostona zwróciłam na niego uwagę ;) Boston też kisłby do dziś w schronisku, a tak ma super dom w górach. Boston po miesiacu znalazł dom, a jeszcze był wygofany i nieufny. Ten widac nie ma problemu w kontaktach z człowiekiem.
-
Filmik jest na stronie 984, pierwszy z 3. Nic o nim nie wiem, bo tam nie mozna wyprowadzić psa z boksu i bezpiecznie dla niego go z powrotem wpuścić. Tak miałam przy Freyi, zakładałam ze jest duża, a przyjechał średniak.On chyba jest podobnej wielkości.
-
Właśnie ten pysio też mnie ujął i zasugerowałam sie, że jest młodziutki. Mnie też wydaje się chyba taki średni/ srednio-większy. Ma również filmik. Na tym filmiku mnie osobiście wpadł w oko duży, czarny pies z kojca obok, kopia mojego Ciapciaka, ale bałabym sie wziać drugiego tak dużego samca i to na zimę, nie posiadając kojca na wszelki wypadek. Ten, którego tu pokazałam ma dobry stosunek do innych psów, sportową sylwetkę. jak dla mnie zyskałby szansę na adopcje w domowych warunkach.
-
To mnie pocieszasz :) Myślałam, że tylko dla mnie jest "widzialny", a info ze schroniska o 5 latach trochę mój zapał zahamowało. Spodziewałam sie, że bedzie młodszy. Dziękuję za propozycję ogłaszania, własnie to bardzo przydałoby się, bo obawiam się, że czasowo mogę tego nie ogarnać sama.
-
Jakis czas temu Tola pokazała tu psiaka, który juz jest dłużej w schronisku, jest bardzo kontaktowy, spokojny, ale zupełnie bez szans na wyjście ze schroniska, bo czarny i większy. Za kazdym razem, kiedy robią zdjęcia, podchodzi do siatki i patrzy z nadzieją, że tym razem to jemu sie poszczęści. I za każdym razem zostaje rozczarowany. Do domów jadą mniejsze, kolorowe, młodsze. On jednak wbrew logice, kierując sie jakąś psią ufnością i wiarą w dobro ludzi, nie traci nadal nadziei... Kazdy, kto ma pojęcie o adopcjach wie, ze to chyba najmniej adopcyjny typ. Został oceniony na 5 lat. Kila ostatnich dni, a raczej głównie nocy, myślałam o nim. On nikomu sie nie podoba, nie jest w typie żadnej rasy, ani bardzo duży, ani mały, nie jest puchaty, łaciaty. Taki niezauważalny w schronisku typ. Może dopiero przykuć uwagę w domowych warunkach, z dobrymi zdjeciami, z kolorową obrózką. Wzięłabym go do siebie, żeby dać i jemu szansę, ale jak większość zaglądających tu osób pewnie wie, że mam na swojej głowie inne, nieadopcyjne psy. Nie mogę wziać na swoje utrzymanie kolejnego mało adopcyjnego psa, bo po prostu nie jestem w stanie czasowo ogarnąć szukania dla niego funduszy. Mogę dać miejsce w domu, ale on nawet nie ma jak dojechać tak długą trasę. Transport kosztowałby kilkaset złoych, bo to jest tylko jeden pies. Chyba, że przy okazji ktoś chciałby wziać pod opiekę jakiegoś psa psa i też wysyłał w tym kierunku. Fundacja ZEA pokryłaby koszty jego opieki weterynaryjnej. Czy ktoś podjąłby się zorganizować dla niego bazarek transportowy? Czy bazarek na wyróżnione ogłoszenia, karmę? Czy ktoś pomógłby mi w jego ogłaszaniu? W wiekszosci przypadków trzeba zbierac głównie na hotelik, tu ten zasadniczy problem odpada. Ja osobiście oczami duszy już go widzę w ogłoszeniach na kanapie, na smyczy, po psiejsku uśmiechniętego, z obróżką. I chciałabym, żeby wspólnie udało się mu pomóc.
-
Tolu, za czarnym jest ten rudo-kasztanowy, o którym Ci wspominałam przez tel., a którego nie kojarzyłaś. Jak bedziesz w schronisku, to mozesz podpytać o niego też? Oni sa prawie identyczni, tylko róznią się kolorem.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziekujemy Nadziejko za pamięć i wzajemnie pozdrawiamy. U Lindy wszystko po staremu, więc mało kiedy tu cos się dzieje. Doceniam, że myślisz o naszej dziewczynie. -
Jaki pech :( Tak blisko wyjścia były. Jest juz dostępny Imizol, bo widziałam komunikat, że był w Polsce niedostępny? U mnie wetka przy kleszczu profilaktycznie dawała imizol po przypadku babesziozy w tym samym miejscu. Miałam tak trudną do wykrycia, że dopiero hematolog we Wrocławiu udało się ją we krwi wykryć. Były typowe objawy, a wczesniej badania na miejscu nic nie wykazały. Bardzo współczuje i życzę zdrówka obu malutkim.
-
Również zwrócił moja uwage, bo ma trochę buldożkowy wyraz przez układ i kształt uszu oraz obwisłe, jakby za duże fafle. On chyba jest drobniejszy? Ja stale myśle o tamtym, duzym, ale szczerze mówiąc liczyłam na to, że będzie młodszy. Jakoś nie wierzę w szybką adopcję wiekszego, czarnego, 5-letniego psa. Tochę ten jego wiek pokomplikował mi zamiary wg mozliwości.
-
Mysle, że nie trzeba byłoby golic do skóry. Z podobnymi filcami przyjechała stamtąd onka długowłosa Limba i groomerce udalo się prawie wszystko wyczesać. warto podpytac Murke, czy ma może takiego fryzjera w okolicy, który przyjmie większego psiaka. Jak juz wczesniej pisałam, to on jest bardzo podobny do mojego Bakstera. Baksterowi też filcuje się włos, szczególnie na "portkach", a gryzie nas przy próbach rozczesywania. Co roku wiosną go strzyge, oczywiście nie do skóry, fajnie wygląda i stopniowo porasta.
-
Weszłam w ogłoszenie i jest juz nieaktualne. Nie mozna miec pretensji, że pani przyjechała. Rodzina musi wpólnie wybrac i zdecydowac sie na psa, zeby potem nie było problemów. Może u Was tego własnie brakło? Oddaj psa do schroniska, bo, skoro napisałes " pies broni budy", to sytuacja się nie zmieni. Czasem miesiacami szuka się nowej rodziny dla psa, którym mieszka w domu, jest zadbany, socjalizowany, korzysta z porad behawiorysty. Moim zdaniem jesli pies mieszka w budzie, nie w domu, nie ma stałego kontaktu z domownikami i wykazuje takie zachowania, jak opisujesz, to nie ma co liczyć na zmianę. Nie wiem, czy w tamtym schronisku adoptowałes go poprzez wolontariat, czy byłeś bezpośrednio, skoro to schronisko jest tak daleko. Jaka dokumentacje podpisywałeś? Może warto zerknąć na nią i skontaktować się ze schroniskiem, przedstawić problem. Schroniska są rózne. Jednak na stronie widze, że mają nawet temat "przed adopcją", są opisy psów do adopcji, podany tel. kom. do kontaktu. Jesli nie możesz tam odwieźć psa, to w schronisku krakowskim są wolontariusze, doświadczeni pracownicy i pies chyba szybciej dostanie swoją szansę, niż jazgocząc i szczerząc zęby przy budzie i odstraszając tym chętnych na adopcję. Do tego oddasz psa bez umowy. Jesli bedzie w kolejnym domu sprawiac dalej te problemy, to nie wiadomo, jak potoczą sie jego losy. Czu ktoś nie przywiąże go w końcu w lesie do drzewa, nie wyrzuci na drodze pod koła samochodów. Jezeli kogoś pogryzie, to może skończyc sie jego eutanazją, bo agresja iest podstawą do tego. Życzę psiakowi szcześliwego zakończenia tej sytuacji.
-
Dzięki Tolu za zdjęcia i filmik. Widac, że jest spokojny i towarzyski. Muszę coś wymysleć, tego spojrzenia nie mozna zapomnieć.
-
Rak się właśnie domysliłam i szybko chciałam sprostować. Fajnie, że burasek może dostać szansę.
-
Zacytowałas mnie nad Twoim wpisem, ale ja pisałam o innym psie, nie o tym burasku, którego chciałabys umiescić u Murki. Chodziło mi o czarnego, dużego psa, pokazanego przez Tolę. Może zasugerowałas się moom pisaniem o ogłaszaniu obu. Po prostu wiem, że nie ma co ogłaszac dużego psa ze schroniska, jesli nie ma opcji pobytu na wszelki wypadek, gdyby cos sie podziało. Tola nie wzięłaby raczej na siebie takiej adopcji.
-
Dziękuję. Napisałas, że jest duży, a na zdjeciach wydaje mi sie taki średni/średnio większy. Jest podobnej wielkości jak Freya? Jesli ktos przyjeźdża po psa do schroniska, to wybierając któregoś, też nie dostaje więcej informacji. Są ludzie którzy chca jedynie psa sprawdzonego z DT, a sa tacy, którzy wezmą ze schroniska, widząc go za siatką. Chciałabym go pokazać i podac do Ciebie kontakt. Tylko daj mi znać na jakie miasto go ogłosić. Zawsze jest ryzyko w adpocji bezpośrednio ze schroniska, co z psem, gdyby wrócił. W tym przypadku, gdyby ktos sie na niego zdecydował i jednak był zwrot z adopcji, to zobowiązuję sie, że go wtedy przyjmę do siebie. Dlatego myslę, żeby ogłosić go może na Kraków i gdyby ktoś się zgłosił, to musiałby się zobowiązać, że w przypadku zwrotu, dowiózłby go do nas. To miasto, gdzie i do Was i do nas jest w miarę blisko i łatwiej o transport. To chyba jedyna szansa dla niego, bo raczej i tak mało gdzie można umieścić większego psa, a do tego nikt nie jest nim zainteresowany.
-
Dowiedz się Tolu, proszę tez coś o tym czarnym z mojego poprzedniego wpisu.
-
Tolu, a wiesz cos o tym psie? Jakiej on jest wielkości, czy dobrze zachowywał się do innych psów? po zębach wydaje się młody, a naprawdę jest pełen nadziei i wyczekiwania. Teraz jeszcze raz na spokojnie przegladam te fotki. Psiaka buraska poogłaszam na grupach Fb, tylko chyba dopiero w niedziele, bo jak wiesz w piątek wyjeżdżam, a w sobotę spędze pół dnia u weta na badaniach, a potem wydaję małe. Moze zrobić mu olx?