Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Chciałam potwierdzić, że wpłata za wrzesień i ogłoszenie jest na koncie. Dziękuję bardzo.
  2. Dziś Suvi mnie zaskoczyła. Kiedy przyjechaliśmy do domu, to poszłam otworzyć jej zagrodę, a ona podbiegła do ogrodzenia i podskakując zaszczekała, tak jakby się witała. Pierwszy raz zdarzył się jej taki "napad" emocji w stronę człowieka. I dzięki codziennemu rzucaniu smaczków, juz wyczekuje na mnie i patrzy czy mam coś w ręce, nie mysli o uciekaniu. Chciała potwierdzić, że dostałam opłatę za wrzesień, dziękuję bardzo.
  3. Ona może miec najróżniejsze problemy, np chore ucho środkowe lub wewnętrze, zespół przedsionkowy czy zwykłą starczą demencję. Chyba powinno się to najpierw sprawdzic. Ja nie miałabym sumienia poddać psa eutanazji bez zdiagnozowania. Teraz Borys dostał lek na zapalenie uszu, choć tez nie miał żadnej wydzieliny. Tylko ocierał glową i piszczał jak mocniej nacisnął na bolące miejsce. Niedawno podejrzewałam mojego yorka o jakąś chorobę neurologiczną, zataczał się, chodził pogięty, pocierał łapką głowę. Pojechałam do neurologa i okazało się, że to stan zapalny ucha na skutek bakterii, które dostały się do organizmu przy wcześniejszym zabiegu usuwania kłów mlecznych. Dostał steryd w kark zaraz za uchem, Osurnię do ucha i na drugi dzień był "cudownie ozdrowiony", a ja tak bardzo się bałam.
  4. Rozliczenie Opla: 50 zł pobyt wrzesień 110 zł pobyt październik 10 zł odrobaczenie 30 zł wścieklizna ( paragon wstawię z telefonu) 29 zł metronidazol Razem 229 zł. Rachunek wstawię tu jutro, jak mąż bedzie w domu, żeby wypisał. Fundacja ZEA pokryła koszt testu i miała pokryc koszt podkładów, ale te dostałam od córki dogomaniaczki.
  5. Mari23, u Ciebie jak u nas. Maxim wychodzi do drzwi po czym, jeśli jest zimno to wraca i oblewa ścianę lub kaloryfer. Chyba już mial dosyć wielu bezdomnych ukraińskich zim i wybiera bezpieczne ciepełko. Baksterowi i Jimmiemu tez to zdarzy się zrobić. Baryton wychodzi z domu bardzo rzadko, ale on akurat zalatwia się tylko na prześcieradełko rozłozone w lazience, wiec kulturalnie. Niestety ze staruszkami bywa trudniej kiedy zaczynają się chłody. Trzymajcie się cieplutko
  6. Śliczny psiaczek i jaki ma połysk jutro go ogloszę. Na Katowice może spróbuję, skoro byłby transport Pippi do Myslowic, to może i jemu udałoby się zabrać,gdyby znalazł się ktoś fajny.
  7. Ok, podliczę tylko nie wiedziałam co miało być pokryte przez fundację. Rano wstawie rozliczenie.
  8. Dokladnie nie ma jak pomagać i bezsilnosc doluje. Dzis juz Tola dzwoniła, ze mają kolejne malenkie kocie, którego nie mają gdzie umieścić. Ogłaszam ukrainską kotke Nastyę i tez zero odzewu. Oby coś ruszyło.
  9. Tak się zastanawiam, czy ta ruda koteczka nie może być siostrzyczką Pippi pod opieką Toli? Może ktos wyrzucił po okolicy miot, bo Pippi, która jest nadal w lecznicy jest praktycznie taka sama i też stale walczy z infekcją, dlatego jeszcze do nas nie dojechała. I Tola również początkowo ze względu na kolor zakładała, że jest kocurkiem ;) Szczeniaki cudne, ale pocieszę, że teraz telefon milczy o wszystkie, nie tylko o nie. Zaczynam się powoli martwić. Na dzien dzisiejszy chyba tylko pseudo mają ruch, bo zarówno adopcje jak i sprzedaż związkowych szczeniąt zamarły całkowicie.
  10. Zrobiłam jej ogłoszenie na Katowice z tel. Toli. i wyrózniłam na tydzień. Liczę, że wystarczy tyle dla takiej małej gwiazdy, zeby ktos ją wypatrzył :)
  11. Lońka dziś rano zaczepiała mnie do zabawy. Wczoraj wieczorem szła za mężem i chwytała mu nogi łapkami. jest naprawdę fajna. Jeszcze nie całkiem pewna siebie, ale otwarta na nowe doświadczenia. Tylko nie przepada za niższymi temperaturami. Jak jest zimno, to wychodzi na krociutko i już jest w domu, zeby przypadkiem nie zostać na dworze.
  12. Wydaje mi się, że nie chodzi o to, że każdy tu jest specjalistą, ale często ludzie dzięki sporemu, wieloletniemu doświadczeniu moga podzielić się radami czy doświadczeniem. Ostatnio zgłębiałam pewien temat na kocim forum hodowców i dowiedziałam się takich rzeczy, o których lekarze pytani przeze mnie, nie mieli niestety zielonego pojęcia. Kiedy ogarniałam temat FIP, to najbardziej pomocna była wolontariuszka ze schroniska. Przy Barytonie drążyłam temat dirofilarii. U trzech lekarzy dowiedziałam się naprawdę niewiele i dopiero tu na dogo jedna z osób poruszyła problem zarażania, przez nich zbagatelizowany kompletnie. Dzięki Niej trafiłam do kolejnej przychodni, gdzie w końcu zabezpieczono psa, a niedawno trafiłam na naukowe opracowanie na ten temat z wynikami badań laboratoryjnych. Porobiłam sobie notatki, dowiedziałam się o rodzajach i skuteczności testów, konkretnych leków na konkretne stadia. Kiedy pytałam o nie wetkę, nie miała na ten temat bladego pojęcia. Zdobytą wiedzą już podzieliłam się z Olą, bo może się przydać przy innych ukraińskich psiakach. Ja sama po wpisach dziewczyn zanotowałam nazwę leku, jaki tu wymieniły i zapytam moją wetkę o niego. Musimy sobie jakoś radzić, bo niestety wiele leków zostaje wycofanych, są trudności z ich dostępnością. Czasem otrzymuję rady dotyczące leków zamiennie stosowanych, miejsc gdzie mozna je zdobyć. Natomiast denerwują mnie wpisy na grupach FB typu: "mój pies ma dwa dni biegunke, co mogę mu podać, zeby uniknąć weta", "mój kot trzy dni nie je, poradźcie coś". To, że Murka mogłaby ewentualnie przesłać specjaliście dokumentację do konsultacji czy zapytać swojego zaufanego lekarza o leki, które inni stosowali, może być ułatwieniem, bo przecież Shila to nie jedyny pies pod jej opieką i całkiem inaczej jest, kiedy leczony jest przez właściciela jego jedyny pies, a kiedy hotelkowy. U nas np w leczeniu onkologicznym nie mogła w grę chodzić chemia ze względu na dzieci i szczeniaki. Życzę Shiluni zdrowia, zeby nowotwór jak najdłużej się nie rozwijał i żeby mogła się długo w pełni cieszyć odzyskanym życiem, a opiekunom życzę pozytywnych myśli, cierpliwości i tego, zeby nie mieli kolejek u weta
  13. Murka nie chce podawać sama, napisala, ze zapyta weta. Ja osobiście akurat bardzo cenie sobie rady innych osób, borykających się z jakimś problemem. Często zapisuje nazwy, czytam opisy producenta, czasem badania na dany temat. Juz nieraz spotkałam się z sytuacją, ze lekarze nie mieli pojęcia o istnieniu jakiegoś środka polecanego przez hodowce lub właściciela zwierzaka. Raz tylko mieliśmy suczkę z gruczolakorakiem prowadzoną przez onkologa w specjalistycznej przychodni i moim zdaniem to niczym nie różniło się od opieki naszego weta. Pani doktor nie potrafiła doradzić mi w sprawie diety wspomagającej leczenie, choć wiadomo ze wiele skladnikow może być przydatnych lub wręcz hamują rozwój nowotworów. Sama mam akurat wojtyszkowa Adę po operacji usunięcia guza i będę się kontaktować z fajna lekarką w sprawie dostępności leków. Najlepszy byl Theranecon, ale juz w zeszłym roku mama kupowala go w czeskiej przychodni, bo byl u nas niedostępny. Jak dowiem się czegoś ciekawego, to tu też dam znać. Myślę, że nie ma co Murki ganiać po onkologach z jednym psem, bo pewnie i bez tego ma co robić. U nas na wizyty zabierali sunie wolontariusze fundacji, bo inaczej nie dalibyśmy rady jeździć tak daleko i wysiadywać w przychodni. Można ewentualnie po uzgodnieniu wysłać mailowo dokumentację do onkologa i poprosić o odpłatną konsultację. Limba dostawała tez środek polecony tu przez Tyśkę i capsomasol.
  14. Niestety, oprócz tamtych dwóch pań, z których żadna nie przyjechała, nikt juz nie zadzwonil o niego. Myślę że aż tak bardzo nie miałby za złe zmiany domu, bo jest kontaktowy do wszystkich. Przedwczoraj przyjechała do nas Pani doktor szczepić psy i Borys od razu się do niej przykleił. Juz ją zna, ona go bardzo lubi i zawsze sie z nim wita . Musieliśmy go aż wyprosić na czas szczepień, bo tak się dopychal, ze lekarka nie mogła zbadać i zaszczepić innych psów. To samo robi z gośćmi. Z każdym ie przywita i jeśli ktoś zacznie gkaskac, to go nie odstepuje.
  15. Nie ma powodu do obaw. To nie są preparowane smaczki , które tez podobnie jak Rozi , zdecydowanie odradzam dla szczeniąt. Na zdjęciu widać suszony żwacz, a to doskonały wybór dla malucha. Oprócz tego, że zajmuje szczeniaka , przekierowuje na gryzienie tego co może zamiast np. butów, to zawiera wartościową florę bakteryjną. Nie zaszkodzi dzieciakom absolutnie. Sama kupuję je na kilogramy i daję juz kilkutygodniowym maluszkom. Ważne tylko, żeby te naturalne przekąski były suszone, nie wędzone, a taki widać na zdjęciach. Spokojnie wiec Pani Marzena może maluchy nimi częstować.
  16. To super sprawa. Cały czas robie zakupy w ten sposób, choć moj udział się zmniejszył, odkąd zooplus przestal naliczać darowiznę przy zakupach ze znizką dla hodowcy. Wielka szkoda, bo przy miesięcznych zakupach rzędu 2 tys. zawsze coś się nazbieralo na ZEA.
  17. Nie widziałam wpisu Rozi, ale po Twoim poscie z ciekawości tez weszłam na pierwszą stronę wątku i rzeczywiście Suvi przeszła metamorfozę. Ze zrezygnowanej szarej szczotki zamieniła się w puchatego miśka. Może i robiącego groźne miny, ale już wyrażające emocje i uczucia. Calkiem zapomniałam jak wyglądała w schronisku.
  18. Zapytaj Toli za kilka dni. może pan który będzie wiózł Pippi dalby rade w drodze powrotnej zabrać rzeczy.
  19. w Katowicach czekają podkłady podarowane dla szczeniorow, które są u nas, a wczoraj panstwo od Opla przywieźli papierowe ręczniki. Chętnie podzielę się, gdyby był jakiś transport. Mama nie da rady nadać przesylki.
  20. Czuję się pozdrowiona i przepraszam za wpisy na wątku u Lumi. Tak mi się o prostu skojarzyła sytuacja z zainteresowaną nią rodziną z chętnymi na Martiego. Juz nie zaśmiecam wątku.
  21. Tamtej pani zainteresowanej Martim tez powiedziałam, że niech jadą do schroniska i dadzą dom jakiemuś psu, który i tak zyje latami w budzie, zamknięty w kojcu i często musi walczyć o miskę czy dach nad głową. Dla niego przestrzeń, regularne posiłki i opieka człowieka to i tak dużo. Jednak Marti poznał juz inne życie, jest kanapowym szczeniakiem , poza tym jest bezpieczny i na spokojnie szuka najlepszego domu.
  22. Ja też, tylko i tak jechalibysmy na wizytę, a wątpię czy usuwaliby budy z ogrodu i kupowali legowiska, zeby udawać, ze psy tam mają być. Szybciej chyba będą szukać psa ogłaszanego przez kogoś, kto nie zapyta o warunki, tylko bedzie zależało mu na pozbyciu się problemu. Sama przeżywałam ogłoszenie, gdzie pies był zachwalany jako przyzwyczajony do życia w kojcu. Mam nadzieje, że jednak po kilku rozmowach nie beda chcieli mieć do czynienia z "wariatkami", u których pies ma mieszkać w domu.
  23. Mój tekst Nastji na OLX: Nastya to urocza i śliczna 2-letnia koteczka, która po nowe życie do Polski przyjechała aż z ukraińskiego schroniska. est zachipowana, z paszportem, wysterylizowana, po testach w kierunku chorób wirusowych, może więc zamieszkać z innym kotem. Ma nietpową urodę, przypominającą kota brytyjskiego: ogromne oczy o jakby wiecznie zdziwionym wyrazie, mięciutkie futerko, nietypowe dla jej burego umaszczenia i zwartą budowę ciała. Jest łagodna, delikatna i rozmruczana. Jesli miałaby zamieszkać z innym kotem, to nie z łobuziakiem, bo mogłaby sie go bać i unikać. Jest kotem niewychodzącym i szukamy dla niej domu WYŁĄCZNIE bez mozliwości wychodzenia. Proszę więc nie pisac i nie dzwonić, jesli oferujecie Państwo inne warunki. Kotka zostanie wydana do zabezpieczonego domu lub mieszkania. Obowiązuje spotkanie przedadopcyjne i podpisanie umowy z fundacją. Proszę o kontakt tylko telefoniczny: 660124623. Jesli nie mogę odebrać, to oddzwonie. Nie odpowiadam natomiast na SMS-y i wiadomości. W związku z tym, ze ogłoszenie ma na celu znalezienie najlepszego domu dla Nastki, nie obowiazuje zasada "kto pierwszy ten lepszy". Osobie, która zaopiekuje się koteczką, Nastka odpłaci swoją wielką miłością.
  24. Tyśko, a dałabyś radę zrobic ogłoszenie kotce Nastce? Zrobiłam jej na Katowice. Masz rację. Jakoś nie zauważyłam tego na co dzien, wydawał mi się taki sam, tylko znacznie cięższy, jak go noszę na rekach, ale jak robiłam zdjęcia przy Suvi, to jest jej wysokości. Musiałabym mu zrobić nowe zdjecia, bo nim nie ma jakiegokolwiek zainteresowania. Nie wiem dlaczego, bo jest jasny i jego zdjecia dobrze wyszły. O Laimę jeszcze czasem ktoś pyta, a o niego kompletna cisza. Już rozmawiałysmy o tym z Tolą, bo on u niej na ogłoszeniu nie ma żadnego zainteresowania. Może to kwestia pospolitej urody i braku podobieństwa do którejkolwiek rasy? Sama nie wiem. Staram się nadrabiac zaleglości, wczoraj zrobiłam Suvi, dziś kotkę Nastkę. Musze też obfocić moje szczeniaki, bo w końcu zostanę z nimi Myślę, że na dniach ogarne jego nowe zdjęcia, ale nie mam na nie zupełnie pomysłu.
  25. Ten post przeoczyłam. Wpłatę Nadziejki juz wpisałam, teraz dopiszę w rozliczeniu Nesiowatej. Ślicznie Wam dziękuję.
×
×
  • Create New...