Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19195
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Wiem Poker, tylko Ci chciałam wyjaśnic, bo Marina do adopcji wybiera te najbardziej adopcyjne. Twój też jest bardzo fajny i podobno śliczny. Amelia z nim jechała i powiedziała, że jest mily. Ostatnio, jak przyjechały Sali i Dino, to widzieliśmy przepaść miedzy ukraińskimi psami, a tymi polskimi po przejściach. Jest ogromna róznica. Oreo miał być adopcyjny, a jak wiesz przyjechał łysy na pół ciała, ze świądem, z lambliami, które tłuklismy jeszcze niedawno i po urazie, który zauważyłam dopiero, kiedy zobaczyła, że utyka i dziwnie stawia łapy. Jednak to nie jest problemem, ale jego zachowanie jest trudne do ogarnięcia. Miał szczęście, że Onaa go zauważyła. Cieszę się też bardzo, że tu na dogo Onaa nie została sama ze swoim problemem. Starałam się ją odciążyć, ile mogłam, dlatego go sama ogarniałam i ogłaszałam, ale mam bardzo trudną sytuację rodzinną i funkcjonuje już na antydepresancie, więc skontaktowałam się z Nią, żeby tu wspólnie pomóc Oreo. Mam jedną corkę z mutyzmem i afazją ruchową, drugą po szpitalu, gdzie jej stan okazał się nie anoreksją, a zespołem Aspargera z jadłowstrętem nie zdiagnozowanym do ponad 16 r.ż. Mamy pod opieką jeszcze jednego nastolatka też z aspargerem i z naprawdę poważnymi problemami. Mój tato jest w hospicjum z wkłuciem centralnym, bo nowotwór oprócz przełyku, serca, płuc zajął juz żołądek i musi być odżywiany pozajelitowo. Robię naprawdę maksimum tego, co mogę i trochę się boję, ze w końcu też mogę nie dać rady.
  2. miałyście szczeniaki z listy zaproponowanej do adopcji przez Marinę, wiec sprawdzone pod względem charakteru. Ja zabieram te najmniej adopcyjne, wyszukuje zdjęcia takich i pytam o nie Marine. np Laime z uciętym uchem. Tez jest płochliwa. Wszystkie czarne były strachliwe i trudne. Najbardziej chyba Norcia od Agaty i Limonki80. Z tego co wiem, po przyjeździe zaliczyła trzy hoteliki. Oreo jest dorosly i tez juz po przejściach, nie wiemy co to byl za wypadek czy co go spotkało. Ja miałam Mattusia z listy Mariny i byl rewelacyjny, ale te szczeniaki maja jeszcze szansę na wyjazd ze schroniska. Trudne nie. Ukrainskie dorosłe Baryton , Linda czy Amely to naprawdę psy trudne. Nawet rewelacyjny Maxim ma swoje słabości i nie da się z nim robić czegokolwiek wbrew jego woli, bo zaczyna klapać zębami i odlatuje ze strachu.
  3. Domyślam się, ale przy jego podgryzaniu nóg, niszczeniu, uciekaniu to raczej nie ma szans na domowy tymczas z mała ilością zwierząt. Gdyby takie miejsca były, to miałyby gdzie przyjechać następne ukrainskie szczeniaki. Wiesz, że jeśli nawet udałoby się gdzieś do hoteliku go zgłosić do kolejki, to z takimi utrudnieniami mógłby liczyć raczej tylko na miejsce w kojcu. Dlatego napisałam, ze nie o to chodzi. Tyska) podaj mi proszę swój mail na pw.
  4. Sara wróciła z Katowic i od razu rządzi. Dziś, jeszcze ze szwami rano była już na aucie. To chyba taka jej poranna rozgrzewka: maska, szyba-dach. Cisza i spokój to wspomnienie. Razem ze szczeniakami i Oreo przetaczają się jak tajfun. Andrzej śmiał się, ze wreszcie szczęsliwa, bo w Katowicach chodziła tylko na smyczy, nie miała innych psów i tęskniła.
  5. Borys już sporo zarósł, zaczął gubić podszerstek, więc doszłam do wniosku, ze najlepiej byłoby go wykapać, skoro ma mieć w sobotę gości Pani dopytywała się o jego zdrowie, więc dla pewności przy okazji dałam mu zrobić z krwii panel geriatryczny w Idexxie, bo to laboratorium najlepiej wykonuje badania, a poprzednie miał robione w styczniu. Kupiłam mu też Advocate. Za całość zapłaciłam 250 zł + 10 zł za paliwo, bo trzeba było jechać dwa razy. Pielęgnację miał z Maximem, więc dla kazdego policzyłam po jednym kursie. Pół dnia spędziłam w rozjazdach i przychodni, ale za to obaj dżentelmeni są wypięknieni.
  6. Kontaktując się z Onaa bardziej chodziło mi o to, żeby zrobić masowo ogłoszenia. Zrobiłam mu sama OLX, wyróżniłam i jest cisza. Gdyby ich było wiecej, to i szansa na adopcję wzrośnie. Ukraińskie psiaki sa naprawdę trudne. Oreo ucieka coraz cześciej do Suvi, ale to ani nie polepszy jego stanu, ani nie zwiększy szansę na adopcję. Coraz bardziej oddala się od czlowieka. Podbiega do mnie i jego kontakt polega na podgryzaniu mnie po nogach, za kazdym razem zostaje siniak lub krwawiąca ranka. jak mu na to nie pozwalam, to płoszy się. Nie rozumie, ze nie wolno podgryzać, tylko odbiera to, jako że nie może do mnie podchodzić. Odkąd pojawili sie pracownicy robiący remont było pogorszenie jego zachowania. On bardzo boi się mężczyzn. Jak jest ktoś obcy, to nie wejdzie do domu. Ostatnio szłam z odkurzaczem po schodach i tak się przestraszył, że zaczął kwiczeć ze strachu i uciekł jak szalony, a przecież odkurzacza uzywamy regularnie. Chyba chodziło o to, że byłam w miejscu, gdzie wczesniej pracowali elektrycy i mnie nie rozpoznał. Teraz nawet ja juz nie jestem w stanie go złapać, tylko czekam aż sam zechce wejść do domu. Nawet gdyby ktoś przyjechał go oglądać, to nie miałabym go jak pokazać. Z tego samego powodu nie mam jak zrobić pozowanych ładnych zdjęć. Bardzo zaprzyjaźnił się z Suvi, która go też lubi i z Sali. I od tego czasu nie interesuje się ludźmi. Nie chodzi o to, zeby go przenosić do innego hoteliku, bo nowe miejsce, nowi ludzie, nowe psy to kolejny stres. Choć jest kłopotliwy, bo dusi kury i musimy go stale pilnować. Normalnie nasze psy od wiosny do jesieni miały otwarte drzwi na zewnątrz. Nie bedę trzymać w domu w klatce jednego jazgoczącego psa, a nie będę też robić rodeo, żeby go złapać za każdym razem i wyprowadzić na smyczy. Nie mam na to czasu i mozliwości. Oreo został na jedna noc w gościnnym pokoju, gdzie mam linoleum, a nie płytki i zniszczył cąłą podłogę, zdrapał i pogryzł ścianę i drzwi. Niestety, ale nowa podłoga kosztuje mnie 3 miesiace jego hotelowania łącznie z jedzeniem. Im wiecej Oreo ma przestrzeni, tym bardziej wybiera wolność. Myslę, ze najlepszym wyjściem byłoby intensywne szukanie domu, gdzie byłaby kobieta lub kobiety, ew. góra jeden mężczyzna. Powinien też mieć szczelnie ogrodzony teren, bo wiem, jak go miałam drugiego dnia po przyjeździe do Polski na smyczy w Katowicach, kiedy zobaczył droge, to zaczął kręcić takie krokodylki i tak się miotac, że wzięłam go na ręcę i szybko wróciłam do domu. Gdyby komuś uciekl, to nie wróci i nie da się złapać. Oreo powinien mieć spokojne miejsce, z mniejszą ilością bodźców, bez obcych ludzi i ze zdecydowanie mniejszą przestrzenią. Robi się coraz zimniej i nie wyobrażam sobie, że taki maluch będzie spędzał np caly dzień w budzie z Suvi. Już miałam sytuację, jak padał deszcz, że nie dał się zabrac do domu i został w budzie, a mysmy musieli już jechac do hospicjum, gdzie jestem umówiona na konkretną godzinę. Pół dnia przesiedział na wybiegu w budzie, a ja stale myślałam o nim. Do domu łaskawie wszedł dopiero kiedy wróciliśmy. Nie wiem więc, czy zmiana hotelu byłaby łatwa; nie chciałabym, żeby wylądował w jakimś hotelowym kojcu w budzie, nie rozumiejąc co się stało. Jeszcze zrobię mu kontrolny test na lamblie, które leczyliśmy. Myślę, ze lepszym wyjściem jest zintensywikowanie ogłaszania, bo jest tylko moje jedno.
  7. Jesli chodzi o malucha u nas, to z jedzeniem 10 zł za dobę, wiec 300 zł miesięcznie. Weta ograniczam do konieczności, bez zbędnego wymyslania, żeby zminimalizować wydatki. Już wiem, co zazwyczaj może się trafić i to staram się po najniższych kosztach diagnozowac i ogarnąć. Ja również bedę juz raczej pomagać pojedynczo psiakom. Liczyłam na to, że będzie dyspozycyjny we wrześniu Twój DT, ale skoro nie , a wczesniej zadeklarowałam się wziać psiaka, to podtrzymuję. Mały jest urodziwy i podobno ma super usposobienie, więc jesli bedzie zdrowy, to szybko powinien znaleźć dom. Ja też już niestety nie wyrabiam z pomocą większej ilości psów. Wczoraj z Katowic wróciła z mężem Sali i to co ona, szczeniaki i Oreo wyrabiały, to naprawdę nie do opanowania. Szczególnie, kiedy bez przerwy leje i psy siedzą w domu. Mąż odłożył w pokoju napoczety worek z zaprawą, o którym zapomniał i dziś rano mieliśmy dwa pokoje pokryte ok 20 kg proszkowej zaprawy murarskiej, skamieniałej na podłodze w kałużkach moczu. Już naprawdę czasem brakuje mi sił, więc to sygnał, że muszę ograniczyć pomaganie.
  8. Jesli nadal nie masz mozliwości go umieścić w swoim DT, to myslę, że Laima nie zrobi już żadnej niespodzianki i tak. Bałam się, że nastepne przyjechałyby teraz i się zaraziły. Mam tylko jeden pokój dla maluchów. Ich późniejszy przyjazd powinien rozwiazać problem. Mam tylko nadzieję, ze przyjadą zdrowe.
  9. Dziekuję Tolu. Pierwsza to wpłata dokonana przez Olę od jej kogoś znajomego, druga od mojej szkolej koleżanki Marzeny wspierającej regularnie moich tymczasowiczów. Zaczelismy palić wpiecu, po raz pierwszy w zyciu w sierpniu i Laima ma poprawę. Myslałam, że wezmę do siebie dwóch braciszków, ale jak pisałam, zamiast maluszka tyci w trawie, którego wybrałam, dojechał kilkunastokilogramowy 4 mies. Martin, więc nie dam rady pomóc kolejnemu dużemu szczeniorowi. Martina pod opiekę wzięła Limonka80, która wpłaciła na jego utrzymanie 200 zł. Otrzymałam również wpłatę 300 zł od Helli, ktorą przeznaczę na sterylizację Laimy oraz 300 zł od Mruczki, wspomagającej leczenie i profilaktykę szczeniaków. Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Głowiłam sie, skąd wziać pieniądze na finansowe ogarnięcie wszystkiego, a tu taka niespodzianka :)
  10. Tola tak tajemniczo napisała, wiec wyjaśnie o co chodzi. Wczoraj po tylu miesiacach ogłaszania, zadzwoniły aż dwie panie zainteresowane jego adopcją. Z jedna jesteśmy wstepnie umówieni na weekend, druga ma dzwonic w przyszłym tygodniu. Choć po przespaniu się z tymi nowinami nie jestem pewna, czy tej drugiej Pani nie odmówić i zaproponować młodszego i mniejszego psa. Chodzi o to, że pani nie ma domu, tylko mieszkanie i samca maltańczyka z problemami dotyczącymi tolerancji innych psów. Borys jest dużym, cięzkim psiakiem i już zdarzyło mu się, ze klapnął zadem na schodach i nie potrafił się podnieść. Musiałam dzwignąć mu pupe i ruszył dalej. Obawiam się, że z upływem czasu, gdyby pojawiły się problemy, mogłoby się to skończyc jego eutanazją. Nie jest to rozmiar psa, którego da się samodzielnie kobiecie ogarnąć i wychodzić na chodnikowe spacerki. Trochę tego obawiam się, bo wiem, jak mamy z Lindą. Cieszyłabym się z jego adopcji, ale nie za wszelką cenę. Liczę na tą pierwszą rodzinę. Trzymajcie więc kciuki mocno zaciśnięte.
  11. Od wczoraj Laima kaszle i chrumka, pojawiła się biegunka. chyba uaktywniły się schroniskowe bakterie, a juz miałam nadzieję, że jako jedyne bedą całkiem zdrowe mimo pierwotniaków.
  12. Az się zaśmiałam do siebie przed monitorem, jak przeczytałam To chyba prawda. Borys to ogromna przytulanka. Ostatnio widać, że czas dla niego jakby szybciej płynie. Coraz częsciej zdarza mu sie starsza demencja. Nadal musi jeść jeden gotowany posiłek dziennie. teraz jest czasem tak, ze zje go i z 2 godz. juz staje pod drzwiami kuchni i nawołuje, ze czeka na jedzenie. Czyli zapomina, że juz dostał. Tym swoim uporczywym monotonnym szczekaniem dopina się wszystkiego: spacerów, jedzenia, głaskania i uwagi. O ile na początku wierzyłam, że ktoś się w nim zakocha, to teraz myśle, ze chyba cud sie nie zdarzy. I tak się cieszę, bo żyje, jest szcześliwy i kochany. W schronisku już od miesiecy nie żyłby. Dzięki wspólnej molilizacji chłopak dostał szansę i życie.
  13. Suvi w ostatnich dniach odżyła. Wypuszczam jej na wybieg w ciągu dnia Oreo i szczeniaki. Biega z nimi, lubi je i jest wyraźnie znacznie bardziej aktywna. Przedwczoraj słyszałam, jak szczekała. Zdziwiłam się, bo maż przed wyjazem miał jej otworzyć zagrodę. Pomyslałam, ze zapomniał i poszłam otworzyć, a okazało sie, ze zagroda jest otwarta, tylko Suvi nawołuje maluchy, bo były w domu. No i ma słabość do Oreo. To jedyny psiak, który może wbiegać jej do budy i wyjadć z miski. Wyglądają śmiesznie, bo on przebiega jej w połowie wysokości pod łapami.
  14. Też uważam, że to najlepsza decyzja dla suczki. Jest bardzo aktywna, robi chaos w domu i stadzie, ale powinna trafić do domu, gdzie zostaną zaspokojone jej potrzeby i opiekunowie będą mieć na względzie głównie jej dobrostan i zaspokojenie jej potrzeb. Sali po operacji pojechała z moim męzem do Katowic, gdzie on robi remont mieszkania córce. Tu szalała, wskakiwała po masce i szybie na dach auta, biegała po oparciu kanapy. Tam ma ograniczone po operacji takie szaleństwa i na spacery wychodzi na smyczy. Wczoraj byłam u nich i mało mnie nie zalizała, tak radośnie witała i cieszyła się na mój widok. Jeszcze musi wytrzymać kilka dni, do zdjecia szwów. Ma nie tylko borderowaty wygląd, ale przede wszystkim charakter. W domu bez niej nastała cisza i spokój, jakby ubyło co najmniej 3 psów. Muszę przyznac, że jest kłopotliwa, ale myslę, że gdzieś tam czeka na nią ten idealny, dostosowany do jej aktywności dom i tylko trzeba jeszcze cierpliwie poczekać.
  15. Niestety, przez te dni nikt nie zapytał nawet o niego. jednak taka sama sytuacja jest z Laima i Martim. Też mają malutko wyswietleń i 2-3 pobrania telefonu. mam nadzieję, że coś w końcu ruszy.
  16. Pan zainteresowany Laimą zrezygnował. Wysłała smsa, że jeszcze chcą poczekać z adopcją, ale domyślam się, że to przez to, że powiedziałam, że sunia wymaga treningu czystości. Zachowanie czystości było jego priorytetowym pytaniem. Tylko co zrobię, skoro sama po nocy zmywam kałuże. W dzień wynoszę ją do ogrodu, to tam sika, ale nocą nie trzyma. W końcu pół roku załatwiała się, gdzie popadło. Nie mam żadnego zainteresowania szczeniakami. Ogłosiłam też Oreo i o niego również nikt nie zapytał. jestem podłamana, bo szczeniaki leczone rosną i nabierają masy prawie w oczach. Nie potrafią chodzić przez cały dom, więc je taszczę z ich dwóch pokoi na dół na spacery. Jeszcze trochę i bedę musiała je na barana zarzucać. Koleżanka z FB wpłaciła na konto ZEA 100 zł na Laimę. Tolu, jak wpłyną, to potwierdź proszę. Napisała na FB pod postem Maxima, zamiast pod jej. Przymierzam się do sterylizacji, bo chyba trzeba bedzie ją szybko zrobić, żeby uniknąć cieczki destabilizującej stado.
  17. Mam zdjęcia szczeniaków, a nie potrafię tu wstawić, bo po zlikwidowaniu Picasy korzystam ze zdjęć google a tam, z tego co widzę ,zmniejszanie rozmiaru zdjeć nie jest mozliwe. Mogę okroić zdjęcie, co zmniejszy jego rozmiar, ale nie o tyle, żeby tu wstawić. Kurde, jestem jak dziecko we mgle. Potrzebowałabym programu do obróbki zdjeć, retuszu i zmniejszania podobnego do Picasy. Przeglądnęłam ileś, ale one technicznie wszystkie są zbliżonedo gimpa, którego nie cierpię. Nie mam zupełnie czasu i cierpliwosci na ogarnianie tych programów po kolei.
  18. Tyśka) napisz w ogłoszeniach, że nie odpowiadasz na wiadomości i sms-y. Z nich i tak nic nie wynika, a Ty tracisz nerwy. Piszą same mądralińskie własnie, zaburzeni którzy nie potrafia rozmawiać, znudzeni i tacy, którzy coś mają do ukrycia, co mogłoby wuyjść w rozmowie. Jesli mimo to ktoś będzie pisac, to olej, bo wtórnemu analfabecie i tak psa nie dacie. Jesli jednak boisz się, że możesz stracić szansę na dom dla psa, to napisz, ze jak zaznazono w treści ogłoszenia prosisz o kontakt wyłącznie telefoniczny, bo adopcja psa to poważne zobowiązanie się na ileś lat i rozmowa jest wymaganą koniecznością. I tak 99,9% nie dzwoni. Szkoda czasów i nerwow na zjebów. Takie czasy, tacy ludzie. Co dałoby ważenie szczeniat? To nie psy rasowe, że masz widełki przewidywanej wagi. To nieznane geny; niech adoptuje dorosłego mieszańca, jesli chce mieć znaną wagę docelowa psa. Będzie miec pewność, ze pies jest takiej wielkości, jak oczekiwał. Zaglądam na wątek Finki, bo mam do niej słabość z powodu podobieństwa do Sali. Miałam nadzieję, ze coś się dla niej zmieniło. Niestety, wszyscy się zapsili w czasie covidu, a teraz u większosci psiaków jest zastój. Moje ukraińskie szczeniaki mają po 3 wziete tel. na wyróznionym OLX. Zazwyczaj po takim czasie było kilkadziesiąt. No i nikt nie zadzwonił.
  19. Co do psiaka, to ja też byłabym i tak za operacją. Skoro jest szczuplejszy od tyłu, to oznaka, ze ma zaniki mięśni. To z kolei świadczy o tym, że odciaża mięsnie jak moze, bo go boli. Tak było z Barytonem. Wyglądał całkiem zdrowo, a każdy ruch sprawiał mu ból. Podobnie miała Linda. Miała wyrwane obie tylne łapy ze stawów biodrowych. Kości były przemieszczone i każdy ruch powodował ból, kiedy głowki kości ocierały o inne kości. Mimo, że i tak nie chodzi, to przeszła dwie operacje własnie po to, zeby zlikwidowac ból przy kazdym ruchu. Psy często nie dają oznak odczuwanego bólu, trzeba reagować własnie na opinie neurologów, którzy wiedzą, gdzie przebiegają nerwy i na zaniki mięśni. Po Barytonie też nie było widac, że wymaga operacji, ale udało się na szczeście nazbierac potrzebną kwotę. Tolu, przekaż może jego opiekunce że na takie bóle neurologiczne dobrze działa Gabapentyna. Zwykłe leki przeciwbólowe mogą nie działać. Lekarz ogólny może tego nie znać. To jedyny lek, jaki przynosił ulgę Barytonow do operacji i po niej również jeszcze dostawał.
  20. Zrobiłam dziś ogłoszenie Oreo i wyrózniłam na miesiac - 12,72 zł. Oreo jest urodziwym, ale wymagającym odpowiedzilnej opieki psiakiem. Przejechał 1300 km w poszukiwaniu nowego życia. Oreo spędził młodosć na ukraińskiej ulicy, dopiero chory na babesziozę trafił do schroniska. Był bardzo zaniedbany i wylękniony. W związku z tym, co przeszedł wymaga troskliwej opieki i cierpliwości. Oreo boi się mężczyzn, idealnie byłoby wiec, gdyby adoptowała go kobieta. Jest zaszczepiony, odrobaczony, posiada chip i paszport. Jest już wykastrowany. Może zamieszkać z kotem. Piesek jest malutki, waży 8,8 kg. Potrafi chodzić na smyczy, ale nie może być z niej spuszczany na nieogrodzonym terenie. Płoszy go duży ruch uliczny. Powinien więc zamieszkać poza centrum dużego miasta. Mimo urody i młodziutkiego wieku, nie jest to więc piesek dla każdego. Zastrzegamy sobie prawo wyboru nowego domu. Osoby zainteresowane adopcją prosze o kontakt tel. 660124623. Nie odpowiadam na wiadomości i sms-y. jeśli nie mogę odebrać telefonu, oddzwonię. Zainteresowanym wysyłamy ankietę przedadopcyjną. obowiązuje wizyta przed adopcją oraz podpisanie umowy z fundacją. Piesek przebywa w Jarząbkowicach woj.śląskie.
  21. Imiona mają z paszportów. Wiem, że mają prawo, tylko co innego, jak broja moje półkilogramowe maluchy, a co innego, jak one. Od 4.00 rano mam wrażenie, że sufit zaraz spadnie mi na głowę. Maxim przy nich to anioł. No i ta praca. Stale sprzątam, zbieram kupy, dezynfekuję. Pranie w chemii, osobno od reszty psich rzeczy przez lamblie. Osobny mop, wiadro, przescieradła. Nie mam podkładów, wiec to wszystko piorę w chlorze. Wszystkie legowiska w kupach. Dziękuję, będę wdzięczna za ogłoszenia. Nie przeszły mi tu zdjecia. Nie potrafię bardziej zmniejszyć. Postaram się ogarnąć to, bo teraz mam bardzo trudna sytuację rodzinną i czasu jak na lekarstwo. Dałabyś mi na pw adres mailowy, to wysłałabym zdjecia do ogłoszenia. Gdyby ktoś chciał pomóc w opłaceniu leków, byłabym bardzo wdzieczna. Ja zrobiłam Laimie na Katowice, a Martiemu na Żory, żebym mogła sprawdzić domy, jak coś. Niestety mam duże problemy z szukaniem osób do wizyt.
  22. Zapytam Oli, ale raczej to nic teraz nie da. To 2 szczeniaki i 3 koty. Niestety, nie wszystko da się opisać. Wszystkie zaangażowane osoby i tak robią, co mogą. Na razie na szczęście są u nas bezpieczne Laima i Marti. Dziś zrobiłam im pierwsze ogloszenia. zapłaciłam za wyróżnienia 2x 12,72 zł. Kupiłam testy na lamblie 2x 30 zł i zaczęłam podawać Metronidazol. jednak zabrakło mi na taką wagę i teraz mąż pojechał po receptę i wykupić w aptece. Są dosć kłopotliwe i nieogarniete. Robiły kupy tylko do legowisk, wiec zostało już jedno. Ze względu na pierwotniaki kup jest mnóstwo i są nieciekawej konsystencji. Wygryzły dziurę w fotelu, zgryzają i niszczą co się da. To niestety, nie są rozkoszne maluszki, tylko dwa średnie podrostki, więc potrafią nabroić.
  23. Koniecznie jemu przydałoby się wyjście ze schroniska. Wyglada na młodego. Może mieć genetyczna zaćmę i wówczas operacyjnie można przywrócić mu wzrok.
×
×
  • Create New...