Jaaga
Members-
Posts
19280 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Pan zainteresowany Laimą zrezygnował. Wysłała smsa, że jeszcze chcą poczekać z adopcją, ale domyślam się, że to przez to, że powiedziałam, że sunia wymaga treningu czystości. Zachowanie czystości było jego priorytetowym pytaniem. Tylko co zrobię, skoro sama po nocy zmywam kałuże. W dzień wynoszę ją do ogrodu, to tam sika, ale nocą nie trzyma. W końcu pół roku załatwiała się, gdzie popadło. Nie mam żadnego zainteresowania szczeniakami. Ogłosiłam też Oreo i o niego również nikt nie zapytał. jestem podłamana, bo szczeniaki leczone rosną i nabierają masy prawie w oczach. Nie potrafią chodzić przez cały dom, więc je taszczę z ich dwóch pokoi na dół na spacery. Jeszcze trochę i bedę musiała je na barana zarzucać. Koleżanka z FB wpłaciła na konto ZEA 100 zł na Laimę. Tolu, jak wpłyną, to potwierdź proszę. Napisała na FB pod postem Maxima, zamiast pod jej. Przymierzam się do sterylizacji, bo chyba trzeba bedzie ją szybko zrobić, żeby uniknąć cieczki destabilizującej stado.
-
Mam zdjęcia szczeniaków, a nie potrafię tu wstawić, bo po zlikwidowaniu Picasy korzystam ze zdjęć google a tam, z tego co widzę ,zmniejszanie rozmiaru zdjeć nie jest mozliwe. Mogę okroić zdjęcie, co zmniejszy jego rozmiar, ale nie o tyle, żeby tu wstawić. Kurde, jestem jak dziecko we mgle. Potrzebowałabym programu do obróbki zdjeć, retuszu i zmniejszania podobnego do Picasy. Przeglądnęłam ileś, ale one technicznie wszystkie są zbliżonedo gimpa, którego nie cierpię. Nie mam zupełnie czasu i cierpliwosci na ogarnianie tych programów po kolei.
-
Tyśka) napisz w ogłoszeniach, że nie odpowiadasz na wiadomości i sms-y. Z nich i tak nic nie wynika, a Ty tracisz nerwy. Piszą same mądralińskie własnie, zaburzeni którzy nie potrafia rozmawiać, znudzeni i tacy, którzy coś mają do ukrycia, co mogłoby wuyjść w rozmowie. Jesli mimo to ktoś będzie pisac, to olej, bo wtórnemu analfabecie i tak psa nie dacie. Jesli jednak boisz się, że możesz stracić szansę na dom dla psa, to napisz, ze jak zaznazono w treści ogłoszenia prosisz o kontakt wyłącznie telefoniczny, bo adopcja psa to poważne zobowiązanie się na ileś lat i rozmowa jest wymaganą koniecznością. I tak 99,9% nie dzwoni. Szkoda czasów i nerwow na zjebów. Takie czasy, tacy ludzie. Co dałoby ważenie szczeniat? To nie psy rasowe, że masz widełki przewidywanej wagi. To nieznane geny; niech adoptuje dorosłego mieszańca, jesli chce mieć znaną wagę docelowa psa. Będzie miec pewność, ze pies jest takiej wielkości, jak oczekiwał. Zaglądam na wątek Finki, bo mam do niej słabość z powodu podobieństwa do Sali. Miałam nadzieję, ze coś się dla niej zmieniło. Niestety, wszyscy się zapsili w czasie covidu, a teraz u większosci psiaków jest zastój. Moje ukraińskie szczeniaki mają po 3 wziete tel. na wyróznionym OLX. Zazwyczaj po takim czasie było kilkadziesiąt. No i nikt nie zadzwonił.
-
Co do psiaka, to ja też byłabym i tak za operacją. Skoro jest szczuplejszy od tyłu, to oznaka, ze ma zaniki mięśni. To z kolei świadczy o tym, że odciaża mięsnie jak moze, bo go boli. Tak było z Barytonem. Wyglądał całkiem zdrowo, a każdy ruch sprawiał mu ból. Podobnie miała Linda. Miała wyrwane obie tylne łapy ze stawów biodrowych. Kości były przemieszczone i każdy ruch powodował ból, kiedy głowki kości ocierały o inne kości. Mimo, że i tak nie chodzi, to przeszła dwie operacje własnie po to, zeby zlikwidowac ból przy kazdym ruchu. Psy często nie dają oznak odczuwanego bólu, trzeba reagować własnie na opinie neurologów, którzy wiedzą, gdzie przebiegają nerwy i na zaniki mięśni. Po Barytonie też nie było widac, że wymaga operacji, ale udało się na szczeście nazbierac potrzebną kwotę. Tolu, przekaż może jego opiekunce że na takie bóle neurologiczne dobrze działa Gabapentyna. Zwykłe leki przeciwbólowe mogą nie działać. Lekarz ogólny może tego nie znać. To jedyny lek, jaki przynosił ulgę Barytonow do operacji i po niej również jeszcze dostawał.
-
Zrobiłam dziś ogłoszenie Oreo i wyrózniłam na miesiac - 12,72 zł. Oreo jest urodziwym, ale wymagającym odpowiedzilnej opieki psiakiem. Przejechał 1300 km w poszukiwaniu nowego życia. Oreo spędził młodosć na ukraińskiej ulicy, dopiero chory na babesziozę trafił do schroniska. Był bardzo zaniedbany i wylękniony. W związku z tym, co przeszedł wymaga troskliwej opieki i cierpliwości. Oreo boi się mężczyzn, idealnie byłoby wiec, gdyby adoptowała go kobieta. Jest zaszczepiony, odrobaczony, posiada chip i paszport. Jest już wykastrowany. Może zamieszkać z kotem. Piesek jest malutki, waży 8,8 kg. Potrafi chodzić na smyczy, ale nie może być z niej spuszczany na nieogrodzonym terenie. Płoszy go duży ruch uliczny. Powinien więc zamieszkać poza centrum dużego miasta. Mimo urody i młodziutkiego wieku, nie jest to więc piesek dla każdego. Zastrzegamy sobie prawo wyboru nowego domu. Osoby zainteresowane adopcją prosze o kontakt tel. 660124623. Nie odpowiadam na wiadomości i sms-y. jeśli nie mogę odebrać telefonu, oddzwonię. Zainteresowanym wysyłamy ankietę przedadopcyjną. obowiązuje wizyta przed adopcją oraz podpisanie umowy z fundacją. Piesek przebywa w Jarząbkowicach woj.śląskie.
-
Imiona mają z paszportów. Wiem, że mają prawo, tylko co innego, jak broja moje półkilogramowe maluchy, a co innego, jak one. Od 4.00 rano mam wrażenie, że sufit zaraz spadnie mi na głowę. Maxim przy nich to anioł. No i ta praca. Stale sprzątam, zbieram kupy, dezynfekuję. Pranie w chemii, osobno od reszty psich rzeczy przez lamblie. Osobny mop, wiadro, przescieradła. Nie mam podkładów, wiec to wszystko piorę w chlorze. Wszystkie legowiska w kupach. Dziękuję, będę wdzięczna za ogłoszenia. Nie przeszły mi tu zdjecia. Nie potrafię bardziej zmniejszyć. Postaram się ogarnąć to, bo teraz mam bardzo trudna sytuację rodzinną i czasu jak na lekarstwo. Dałabyś mi na pw adres mailowy, to wysłałabym zdjecia do ogłoszenia. Gdyby ktoś chciał pomóc w opłaceniu leków, byłabym bardzo wdzieczna. Ja zrobiłam Laimie na Katowice, a Martiemu na Żory, żebym mogła sprawdzić domy, jak coś. Niestety mam duże problemy z szukaniem osób do wizyt.
-
Zapytam Oli, ale raczej to nic teraz nie da. To 2 szczeniaki i 3 koty. Niestety, nie wszystko da się opisać. Wszystkie zaangażowane osoby i tak robią, co mogą. Na razie na szczęście są u nas bezpieczne Laima i Marti. Dziś zrobiłam im pierwsze ogloszenia. zapłaciłam za wyróżnienia 2x 12,72 zł. Kupiłam testy na lamblie 2x 30 zł i zaczęłam podawać Metronidazol. jednak zabrakło mi na taką wagę i teraz mąż pojechał po receptę i wykupić w aptece. Są dosć kłopotliwe i nieogarniete. Robiły kupy tylko do legowisk, wiec zostało już jedno. Ze względu na pierwotniaki kup jest mnóstwo i są nieciekawej konsystencji. Wygryzły dziurę w fotelu, zgryzają i niszczą co się da. To niestety, nie są rozkoszne maluszki, tylko dwa średnie podrostki, więc potrafią nabroić.
-
Koniecznie jemu przydałoby się wyjście ze schroniska. Wyglada na młodego. Może mieć genetyczna zaćmę i wówczas operacyjnie można przywrócić mu wzrok.
-
Siedzę i czytam polskie komentarze odnośnie aktualnej sytuacji. Od iluś dni śledzę losy angielskiej organizcji pomocowej dla psów i kotów w Kabulu. Jesteśmy zapsieni po pachy, ale przyjelibyśmy stamtąd jakiegoś psiaka w potrzebie. Czytałam udostepnione przez Marine materiały, jak talibowie dorwali pracujące psy i obcinali im nosy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego okrucieństwa. Choć chyba odwrotnie, przeraża mnie, bo sobie to wyobrażam i mam świadomość, że to była prawda. Potem czytam polskie wpisy o "nachodźcach" i zastanawiam się, dlaczego muszę żyć w kraju, gdzie jest taki poziom nietolerancji i nienawiści do inności. Jest mi po prostu smutno dziś. Wczorajsi ukraińscy psi "nachodźcy" trochę rekompensują mój nastrój, ale naprawdę, mam ochotę zaszyć się bez kontaktu z tym wstrętnym światem. Bądźmy po prostu ludźmi. Życzę wszystkim miłego dnia, lepszego niż mam ja.
-
Czytam i cieszę się że "gender' już w domu się wysypia. Co do pomyłki schroniskowej, to tez nie miałabym sumienia wymienic sunię. Widocznie tak było pisane. Nic nie dzieje się bez powodu.
-
Kolorystycznie jest tam duża róznorodność, ale to ja zawsze wybieram czarne, bo nie mają szans na adopcję ze schroniska. Beżowy przyjechał tylko dlatego, że miał być malenki. Gdybym wiedziała, że będzie wielkości suni, to wzięłabym czarne rodzeństwo. Amelia ma jutro wyjechać, tak mi pisała. Nie wiem kiedy wraca.
-
Już u nas; sunia z obciętym uchem, piesek beżowy i trójłapek Maxim pod opieką osób z FB. Oczywiście nie obyło się bez zaskoczenia. Wybrałam maluszka, który siedział w trawie taki tyci, z małym pieskiem dla Poker, bo na dwa wieksze psiaki nie chciałam się zdecydować. Przyjechał pod opiekę Limonki80 chłopaczek widoczny na zdjęciach. Ma ok 10-12 kg i jak nic będzie średniakiem. Kiedy go zobaczyłam to od razu pomyślałam, że mam nadzieję, że to efekt pomyłki i psiaczek Poker nie bedzie też tej wielkości.
-
Potem bylo trochę paniki, bo stal się niemrawy i Pani bardzo się zmartwiła. Okazało się, że po pol dnia aktywności i 3 spacerach musiał po prostu odpocząć i po kilku godzinach snu wszystko wróciło do normy Cieszę się, że Pani się konsultuje, pyta, bo nie każdy jest od razu ekspertem, a czasem łatwo coś przeoczyć. Jemu na pewno trochę brakowało dzis psiego towarzystwa, ale Sali pocieszyła się szybko. Teraz jest prawie nierozłączna z Oreo.
-
Tez dostałam zdjecia. Tak bardzo się cieszę z tego domu. Oczywiście adopcje sa i w wakacje. Dzis no mąż byl w pobliżu na wizycie PA dla pieska spod Łodzi i psiakowi rowniez się szykuje super rodzina. I o czarną sunię z Ukrainy juz dwa razy dzwonił Pan z Krakowa. Prosił o informację, jak sunia dojedzie. Może coś z tego wyniknie.
-
Dino pojechał do nowego domu :) Trafił na naprawdę świetną rodzinę. Był tam wyczekany i upragniony. Wykąpałam go, wypiękniłam, usunęłam wszystkie filce i dzis prezentował się okazale. Państwo zostawili pieniądze na pokrycie kosztu kastracji, odrobaczenia i badania krwi. Pani obiecała wysłac zdjecia. Dziś była też rodzina oglądać Sali, ale nie wiem czy z tego coś wyniknie.
-
Wszystko po staremu. Nie boi sie tak bardzo jak na początku, chodzi sobie wszędzie jak nie ma Lindy w ogrodzie. W ciągu dnia wpuszczam jej Oreo, bo on nie może luzem byc, bo goni kury. Z nim często pakuje się na wybieg Sali, bo są tu nierozłączni. Suvi lubi ich, chodzą razem, podchodzi z nimi do ogrodzenia i nie ucieka jak podchodzimy. Od wczoraj nie ma firmy, wiec teraz będzie znacznie spokojniej i będzie miała cale dnie wolności. Na kilka dni przeniosła się do drugiej budy, ale chyba doszła do wniosku, że u siebie lepiej i znowu spi w tej w kojcu.
-
Dam znać, co jutro wyjdzie po odwiedzinach u Sali. jesli rodzina bedzie na tak, to poprosze Tole, żeby do Ciebie kierowała kolejnych chętnych. Choć mam świadomość, że trudniej o dom dla psa bezpośrednio z przytuliska czy schroniska. Dziś drugi raz dzwonił do mnie pan odnośnie szczeniaka z Ukrainy i jego głównym zmartwieniem jest zachowanie czystości w domu u psa, który stale przebywa na zewnątrz.