Jaaga
Members-
Posts
19194 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Borys to rzeczywiście wielki pieszczoch i trudno mu zrobić zdjęcie z odległości, bo od razu jest przy człowieku i domaga się o głaski. Anula, dziękuję bardzo. Już zapisuję.
-
Mam fotki Suvi, jednak oprócz jednego, tu nie dam rady ich wstawić ze względu na rozmiar. Prześlę Toli z prośba o wstawienienie na wątek. Dziewczyna przygotowuje się do zimy i z szarej siorściaczki staje się bardziej kolorową sunią długowłosą Ma na grzbiecie odrosty kremowe. Zaraz wstawię rozliczenie wrzesniowe suni.
-
On połyka w mięsie bez problemu, ale to brak czasu; rano przygotowania do szkoły, spacerowania ze wszystkimi, sprzątanie. Mam kurę ze złamaną nogą i szytym skrzydłem, którą trzeba karmić i podnosić, jeża po operacji i sunię po usunięciu guza, która ma chore serce i trudno dochodzi do siebie po tej operacji. Zeszły tydzień był bardzo trudny. Linda wylizała sobie palce do ścięgna i ściąga opatrunki i skarpety. Przez to wszystko najłatwiej mi podawać leki w ciągu dnia, bo rano i wieczorami za dużo mamy do ogarnięcia. Nie są już zamknięte w jednym pokoju, więc lek muszą dostawać też Marti, Laima i Oreo, które są z nimi. To masz rację. Bardziej chodziło mi o psy u nas. Tu jeszcze żaden tak nie reagował. Początkowo Freya na maltańczyki, ale to bardziej chyba przez biały kolor. Jednaj nigdy taki mały i jeszcze szczeniak.
-
Poker, jeśli możesz to podaj mi proszę na priv adres mailowy, to wyślę Ci więcej zdjęć do ogłoszeń. Są większe i mi tu nie wchodzą. Opel nie nadaje się na pewno do domu z małym dzieckiem lub z malymi zwierzętami. Jest bardzo szybki i zwinny, warczy jak coś mu nie pasuje, wszedzie jest pierwszy. Dziś rano polował nawet na moją yorkę. Nie wiem, czy w niej nie rozpoznał psa, bo pierwsze się z tym spotkałam. Ma swoją Lonie i jest kundelka Ada ważąca ok 5,5 kg, więc nie wiem, co mu w yorce nie pasowało, że potraktował ją jak kota czy kurę. Może to przez yorkowy "włos"? Dostają z Lonią Metronidazol, którego niestety nie jestem w stanie podawać im dwa razy dziennie, tylko raz dziennie, więc czas podawania się wydłużył. Poker, daj znać mi na priv, co ze szczepieniem p. wściekliźnie, bo z Tolą ustaliłam już szczepienie Loni.
-
Ślicznie dziękuję, pieniądze są na koncie, już dopisuję na pierwszej.
-
O tym własnie pisałam Chodziło mi o to, żeby ich też wspólnie pokazac, bo może akurat, a kazdy i tak ma juz teraz osobne ogłoszenia. Raczej chyba i tak nie ma żadnej perspektywy, przynajmniej tu nie doczytałam? Na dzień dzisiejszy jest mniej kłopotliwy, niż Opel. Nie wiem, co bedzie, jak Opel znajdzie dom pierwszy, czy Oreo wróci do wcześniejszego dziczenia. Teraz wchodzi do domu bez problemu, je z innymi. Nie trzeba go zwabiać i tracić godzinę na wprowadzenie wieczorem do domu. Nie ucieka od człowieka z byle powodu i nawet nie wisi stale zębami na nogach, bo są z Oplem praktycznie nierozłączni i zajmują się sobą. Jak podbiegają, to razem i bez tego jego podgryzania. Jak widac na zdjeciach siedział nawet z moim mężem i nie uciekał. Wczesniej to trudno byłoby go utrzymać na kanapie do robienia zdjęć, a co dopiero z mężczyzną u boku. Czy ktoś może ogłosić razem obu chłopaków? Oreo ma ok 1,5 roku, Opel 5,5 mies. Są praktycznie tej samej wielkości ( ok 9 kg)
-
Elu, wczesniej tu któras z dziewczyn wstawiała moje ogłoszenie. Nie przejmuj się, doliczę do miesiecznego hotelowania, tak jak w zeszłym miesiacu. Mam naprawdę mało czasu, weszłam w swoje ogloszenia i je wszystkie od razu powyrózniałam. Nie dam rady wstawiac tu info i czekac na wiadomość dzien czy dwa, czy ktoś wyrózni, bo zaglądam teraz raz na kilka dni na dogo. Mamy u Oreo ogromna zmianę. Wszystko za sprawą Opla. Oreo dzięki jego obecności jak pod wpływem czarodziejskiej różdżki zmienił się całkowicie. nagle daje się dotykac, jest pierwszy w domu, pierszy przy misce, pierwszy na wybiegu Suvi, pierwszy w pokoju do spania. Obaj są tak samo rozbuchani i maja podobny temperament oraz skłonności do polowań. Jednak wspólnie o wiele mniej kłopotliwi, niz kazdy z nich osobno. Stali się nierozłączni. w weekend postaram się zrobić im wspólne zdjęcia i prosiłabym o wspólne ich ogłaszanie ( mam nadzieję, że Poker nie bedzie miec nic przeciwko). To ogromna szansa dla Oreo. Obaj są malutcy i urodziwi, może akurat. Nie chodzi mi o to, żeby opóźniać adopcję Opla, ale mozna robić dodatkowe wspólne ogłoszenia równoczesnie z pojedynczymi. Wspólna adopcja byłaby korzystna dla obu - Opel nie miałby mozliwości totalnej dominacji, bo Oreo go tonuje, a Orełek przy Oplu nabiera odwagi.
-
Mari, bardzo dziękuję za ogłaszanie i wyróznienie naszego kochanego misiaczka.
-
U Loni wszystko w prządku. Początkowo była bardzo wycofana, warczała. Teraz jest juz znacznie lepiej. Dziś sama pierwszy raz wyszła do ogrodu i nie ma problemów z psim towarzystwem. Ludzi obawia się, ale daje się głaskac, brać na ręce. Fajna sunieczka. Myslę, ze za kilka dni mozna robic zdjęcia do ogłoszeń i ja pokazać światu :)
-
Wysłałam Toli ogrodowe fotki, ale chyba nie zdązyła wstawić. Opel jest wielkości i budowy jamnika szorstowłosego, ale ma mięciutką sierśc. Początkowo bardzo wszystkich i wszystko oszczekiwał, ale teraz, kiedy mógł na lekach dołączyć do psów, to doskonale odnalazł się w stadzie. Niestety, ale juz dał popalić. wczoraj zabił nam kurę. Doznała urazu mózgu i niestety nie przeżyła. Nie nadaje się wiec do domu z małymi zwierzakami i chyba raczej małymi dziećmi. Dziś do podania leku trzymał mi go mąż i Opel chciał go ugryźć. Niby krasnal, ale z charakterem. Za to ma cudowny wpływ na Oreo. Ten przy nim odzył i znormalniał. Teraz jako jeden z pierwszych wchodzi do domu, podchodzi do nas, zjada z miski. po prostu niesamowita odmiana.
-
Elu, trudno uznac za socjalizację łapanie zębami za nogi ale w przypadku Oreo to i tak krok naprzód. Najbardziej zależy mi na tym, żeby dało mi się go złapac, gdyby ktos przyjechał go ogądać. Raczej w obce ręce z własnej woli nie pójdzie, ale i tak gdybym go mogła wziać na ręce przy ludziach, to byłoby wskazane i to chyba jest wymagane minimum. Inaczej nie widze szans na adopcję, jesli ludzie przyjechaliby, a ja nie byłabym go w stanie nawet złapać jak dotąd.
-
Oreo wczoraj wieczorem nie chciał wrócić do domu. Wyszłam i siadłam na schodach i zawołałam Orełka. przyszedł, da się pogłaskac po głowie, potem podrapać za uszami, w końcu go wzięłam pod łapy na kolana. Podrapałam od paszkami z zgarnęłam do domu. Oreo zaczął męża podgryzać za nogi. Dotąd tego nie robił. Dla mnie to też postęp.
-
Zaglądam na wątek, bo wczoraj rozmawiałam z Tolą odnośnie ukraińskich młodzików i wpomniała, ze była w schronisku. Zdjęcia mnie rozwaliły, zwłaszcza, że zima za pasem i częśc z nich zwyczajnie nie przetrwa jej w schronisku. To cudo wilczaste z trójki domowej ogłoście jak możecie jako mix szpica wilczego. gdyby nie klapnięte uszy, to jak czysty wolfspitz. Jest szpicowa grupa pomocowa na FB. Jakoś nie potrafię się niestety psychicznie ogarnąć. Jesli ktoś wysle mi fotki pomniejszone i info na FB, to tam wstawię i mogę zrobić olx.Od iluś dni nie włączyłam komputera. Osobiście rozbiła mnie, chyba podobnie jak Elik smutna ONka o tęsknym spojrzeniu. Czy ktoś zgłosił ja do owczarkowców i ogłosił na grupach rasy na FB? Gdyby tu udało się jej ogarnąć pomoc i nie znalazłaby innego hoteliku, to nadal mamy niezamieszkaną wolnostojącą budę na wybiegu Suvi. Tylko to jedynie opcja hotelikowania na zewnątrz, bo do domu nie mogę wziąć juz żadnego psa. Bardzo cieszę się, ze krótkowłosy Borys został oddzielony, bo bałam się, że z powodu zachudzenia zostanie zagryziony. Największy czarny pies jest w typie nowofunlanda. Myslę że warto go pokazać i ogłosić, bo powinien się podobać. Jeszcze wpadła mi w oko sunia szorściaczka z jasnymi oczami. Ma magnetyzujące spojrzenie, ale pewnie musiałaby wyjść ze schroniska, zeby dostać swoją szansę. Smutne to bardzo, że tak trudno pomóc tym psiakom.
-
Nie było mnie kilka dni i czytam wpisy Toli odnosnie dzwoniących. Chyba jeszcze zadne szczeniaki nie miały takiego pecha. Widać, że ludzie nie czytają zupełnie ogłoszeń. Przeciez u lLimy było info, że lękliwa i potrzebuje czasu, a tu tacy debile. Chyba wszyscy normalni w czasie pandemii się zapsili, a teraz odzywają się głównie zjeby i półmózgi. Mam prośbę do osób ogłaszających Laimę o usunięcie z tekstu informacji, że jest lękliwa. Bardzo ładnie już zachowuje się względem innych ludzi, jest otwarta i kontaktowa. Nie nadaje się jednak nadal do malutkich dzieci, bo jest aktywna i skacze na człowieka. No i na razie nie do miasta, bo u nas na za..piu nie ma jak się oswoić, a po naszych ostatnich przejściach nadrabiamy wszystko, co było zaległe ( głównie remont) i nie mam czasu ani mozliwości, żeby jeździć z nią ćwiczyć. W domu tylko pracuję z Oreo. Wczoraj przyjechały "zaległe" szczeniaki. I teraz już potrzebne jest ogłaszanie i dom dla któregoś z czwórki. Fajnie, ze nadałyście im imiona, bo jakoś musze je wołać. Tolu, imię do niej naprawdę pasuje :) Dałabyś radę wstawić na ich wątki jeśli będą, paragon z testów i zdjęcie? Przed ich przyjazdem kupiłam testy na giardię i u obu wyszły dodatnie. Zawszę daję Oli znac i myśle, ze Marina powinna w końcu ogarnąć ten temat u zarezerwowanych szczeniaków, bo niestety pierwotniaki znacznie obniżają odporność i maluchy są spodatne do łapania infekcji bakteryjnych i wirusowych. Czasem może się to kończyć tragicznie, jak u maleńkiej kaszlącej suni, która zmarła. Opel wieczorem wygryzał łapki, trzeba go wykąpać, wyczesać i zabezpieczyć przeciw pchłom. Oboje są po kastracji. Zdziwił mnie zabieg u Opla, bo on ma dopiero wymienione siekacze, reszta to mleczaki, więc ma 5 mies., a zabieg musiał byc zrobiony min. 2 tyg. temu.Poprosiłam Olę o zapytanie Mariny o powód, bo podejrzewałam np przepukline mosznową. Nigdy dotąd nie spotkałam się z kastracja u psa samca w tak młodym wieku. Wszędzie podawane minimum to ukończone 7 mies. Okazało się, ze z niego był taki dominator i kopulował na wszystkich szczeniakach. Do mnie jest początkowo lękliwy, ale przyjazny. Przeoczyłam to, że jest bardzo opiekuńczy względem Loni.Kiedy wchodze do pokoju, to od razu ją zasłania sobą. I wyszło szydło z worka wieczorem, kiedy do pokoju wszedł mój onek Fly i jego dziki przyjaciel Jimmi. Dotąd spali w tym pokoju na psiej kanapie. Mały rzucił się z zębami i jazgotem na nich. Fly stanął jak wryty, Jimmi przypadł do legowiska i nawet nie próbował się bronić. W to weszła Laima i ścięła się z młodym. Opanowałam sytuację, wyciszyłam emocje, ale jak wychodziłam to Laima, Fly i Jimmi były pierwsze pod drzwiami, bo uznały, że nie warto ryzykować pozostawania beze mnie z tym mini wariatem. Na razie są oddzielone w pokoju, od wczoraj dostają Metronidazol. Dzis muszę wziać recepty dla nich. Jak tylko wstępnie ogarnę lamblie, to młode przedstawię reszcie psów, szczególnie chodzi mi o Ciapciaka i Maxima. Szczeniak nie może dominować w stadzie, bo psychicznie nie udżwignie tego. Jesli ktoś go adoptuje, to on dalej będzie to robic, bo uzna ludzką rodzinę za stado i pojawią się problemy z bronieniem i atakowaniem innych psów. Młody jest urodziwy i do ludzi miły, Lonia bardzo wystraszona, ale zainteresowana człowiekiem. Wczoraj nie chciała nic zjeść, sikała pod siebie, kiedy tylko do niej podchodziłam. Początkowo mnie owarkiwała, teraz jest już ok. Byłabym wdzięczna, gdyby Toli i Poker udało się zamówić duże podkłady. Przy lambliach pranie trzeba traktować chlorem i gotować lub prasować. Przy aktualnych cenach pradu, to nieopłacalne. Nie mogę na to, żeby pierotniaki rprzenieść na resztę zwierząt.
-
maluchy bardzo adopcyjne: małe i do tego w typie JRT. osoby roszczeniowe z ogloszeń mnie powalają, dlatego przy ukraińskich maluchach napisałam, że byle jakie życie to one już poznały, teraz ma byc tylko dobrze. i tak miałam dziś super ofertę dla Martiego, że ma się ze swojej kanapy przenieść do budy na podczestochowską wieś. Dziewczyna naprawdę nie rozumiała, po co psu coś więcej, niż podwórko i że on nie ma ochoty pilnowac niczyjej du..y. Fajnie czytac, że jednak udaje się stopniowo pomagać. jeśli dostałabym tekst i fotki na maila, to mogę tez zrobić ogłoszenie.
-
Tolu, a po drodze kicia nie da rady do nas trafić? pisałam post, ale coś nie pykło i nie pojawił się. Kupiłam ukraiński Gammavit na odporność. Fejbukiem nie ma się co przejmować. Żyje własnym życiem, ludzie wydają osądy bez dowodów i refleksji. Pociesz dziewczynę, że zrobiła najlepiej, jak mogła. Kretynami nie ma sobie co zaracać gowę. jeszcze nikt nigdy wszystkich nie zadowolił, a już szczególnie na FB. Ważne, zeby była w zgodzie z własnym sumieniem. również nie rozumiem puszczania smopas psiaka chorego na serce. mam jednego i jest pod opieką kardiologa, każde jego nietypowe zachowanie jest konsultowane. jest pod stałą obserwacją. nie narazilibysmy go na stres. dziewczyna jest bohaterką dla tego psa, bo nie zostawiła go obojętna i zareagowała.
-
Przepraszam, że nie zaglądałam na dogo, ale musiałam ogarnać własne emocje po stracie taty. Nie jestem jakimś maniakiem przytulającym dzikie zwierzątko na siłę, tylko dlatego, ze uważam, że musi się oswoić i najlepiej bedzie mu przy człowieku. Mam doświadczenie z odchowaniem wolno zyjących zwierząt i wiem, ze najwieksze znaczenie w relacji z czlowiekiem zawsze ma czas, w którym zwierzę ma pierwszy kontakt z człowiekiem. Dałam czas Oreo i niestety, nie było z tego żadnego efektu, wręcz przeciwnie. Im więcej wolności, luzu i przestrzeni tym bardziej dziczał i wybierał psie towarzystwo niż ludzkie. Napisałam tu wczesniej post , który oddał moją sytuację i mozliwości. Nie udało się nic zmienić. Ogłoszenia Oreo tez nie przyniosły efektu. Zostałam z psiakiem i problemem sama. Gdyby nie jego maniaklne polownia na kury i gesi, to pewnie dałabym za wygraną i napisała, że moze zostać u nas, tak jak to miało miejsce z wojtyszkową dzika Adą. Tylko, ze Oreo to młodzik i na nasze warunki wybitnie problematyczny, wiec cos musze robić. No i okazało się, że jednak dało efekt moje branie go na ręce. Teraz już mogę go za kazdym razem dotknąć, złapac i zanieść na piętro, skąd mi nie smyrgnie do ogrodu, żeby zadusic kurę. Wczoraj, po powrocie z pogrzebu połozyłam się psychicznie wypruta na trochę i mąż mnie zwlókł z łózka, bo nie dał radę zwabić Oreo z wyjścia na siusianie do domu. Przyznacie, ze to nie jest normalna sytuacja i trzeba próbowac, czego się da? wstałam, zawołałam go modulując odpowiednio glos i po 30 sekundach Oreo był już w domu. Jesli znajdzie DS, to ja za dotknięciem różdżki nie pojawię się w każdej problematycznej sytuacji i go nie "uratuję". Trzeba chłopaka trochę ćwiczyć i oswajać z normalnym życiem. Jeżeli ktoś uważa, że robię coś źle, to zapraszam do nas poznac Oreo, zawsze też można go adoptować czy chociaż przyjać jako dom tymczasowy. Uwierzcie, ze gdyby nie moja miość do zwierzaków, to przy tym, czego doświadczyłam w ostatnim czasie, po prostu dałabym znac, że opiekunka ma go zabierać. Jest lepiej, jestem teraz w stanie zawsze go w domu wzić na ręce. zrobię mu tez sesję do ogloszeń, tylko potrzebuję jeszcze kilku dni oddechu.
-
Po pierwsze to zróbcie test na lamblie ze zbiorowej próbki kupy i dajcie ją też na flotację. U nas test kosztuje 30 zł, flotacja 10-15 zł. Pasozyty to norma u szczeniąt, a tak brniecie w ślepo. zamiast podkładów sprawdzają się poszwy i przescieradła prane w wysokiej temp. w biedronkowym Agencie. Trudno ogarnąć duze maluchy podkładami. zaraz je zapaskudza, a do tego poszarpia i zjedzą. Wielokrotne podłoze jest bezpieczniejsze i mniej kłopotliwe. Sunia musi dostać dobrej jakości karmę, bo jest ryzyko tęzyczki poporodowej. juz tu na dogo były podobne przypadki.
-
Odrobacza sie w 3 tyg. życia. Wystarczy zwykły ludzki syrop Pyrantelum bez recepty dostępny przez internet. Po 7-10 dniach dobrze podac Procox. Działa ponownie na nicienie i kokcydie, czyli pierwotniaki, które powodują spore straty w szczeniakach, a ich objawy sa podobne do parwo (skrwawianie w jelitacj i innych narządach np sercu czy płucach). Potem po ukończeniu 5 tyg. szczepienie Nobivac Puppy DP i po 2 tyg drugie szczepienie 5 -skł. Tak zabezpieczone maluchy maja bezpieczny start. W tym samym czasie odrobacza sie też matkę. Najlepiej Fenbenatem Plus ( tani i substancja czynna ot fenbendazol, który nie przenika przez mleko.) sunia powinna byc szczepiona wtedy, co maluchy. jeść mogą już po ukończeniu 2 tyg. Najpierw surowe mieso lub starter mus. Potem np. namoczony suchy Starter RC. Mimo kiepskich opinii i wręcz medianej nagonki wydawanych przez włascicieli jednego psa, Starert RC to karma którą stosuja praktycznie wszystkie moje znajome hodowczynie. Sama próbowałam zastapic ją niejednokrotnie innymi, składowo lepszymi karmami, ale bez efektu. Na royalowskim Starterze nie ma tężyczek, szczeniaki go chętnie jedzą. Sama początkowo go podaje u swoich maluchów w formie musu, potem przechodzę na bezzbozową karmę innej firmy. Przy duzych szczeniakach nie ma co wymyslać. Starter jest idealnym wyjściem. Gdybyś miała jakąś opcje transportu karmy ze śląska lub miała mozliwosć zakupu 3 worków RC, to moge pomóc w promocyjnym, tańszym zakupie. U duzych szczeniaków jako dodatek super sprawdza sie zielony canvit. jest tani i dobry. Polecił mi je hodowca bezrnardynów. Sama odchowałam tak wszystkie swoje duze młodziki.
-
Zagladam i tu. Pippi (imię idealnie dopasowane) jesli bedzie po teście, to jak rozmawiałysmy, moze do nas trafić na BDT, gdyby nie udało się jej od razu na miejscu znaleźć DS. Zaopiekuje się nia moja córka, a ja pomogę w godzinach szkoły. Przy wiosenno/letnim wysypie kociąt nie dała rady, bo odchowywała pisklaki. Kociaki i kurczaki to niezbyt fortunne połączenie. Teraz Betty i Rudzik sa już wielkości dorosłych kur i przyzwyczajone życia w domu z kotami i psami. Jesli Pippi znalazłaby dom, to Paula moze zaopiekowć się innym kociakiem. Sunia cudna, wygląda jak mix maltańczyka. Gdyby miała jakies "domowe" fotki, to ją poogłaszam n grupach maltusiowych i u siebie. Ładne strzyżenie i "fontanna" z kokardką zamienią ja w księżniczkę.