Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Ustaliłyśmy z Tola, że całość kosztów do 31.08 zostanie pokryta przez ZEA , to 381 zł. Na koncie ZEA od Oreo jest 181 zł, a brakujące 200 zł dostanie ze zebranych na Borysa pieniędzy. Jak już wczesniej pisałam, Borys dzięki zbiórkom na FB, tutaj i na Ratujemy Zwierzaki ma swoje oszczędności, więc możemy wesprzeć innego psiaka w potrzebie. Pieniędze, które Onaa ma u siebie - 125 zł najlepiej żeby juz przekazała Elik do rozliczenia od września. Wtedy konto bedzie czyste i Elik rozliczenia zacznie bez problemu. Z tych pieniedzy można opłacić wyróznienia, bo bez tego ogłoszenia nie przyniosą efektu.
  2. Nie ma sensu. To małe miasto składające się glównie z ogromnego osiedla przy kopalni otoczone wsiami, gdzie psy w większosci żyją w kojcach lub sa puszczane luzem, az zgina pod kołami. Nawet nasza wetka mówi, że po co im te psy, bo nie są wcale wypuszczane z kojców i jak przyjeżdża je szczepić p. wsciekliźnie, to własciciele często boją się wyprowadzić swojego psa. Dla nich to po prostu alarm za miskę jedzenia. Kilka osób dzwoniło z polecenia wetki, ale to takie, ze myślały, że robią mi łaskę, ze wezma szczeniaka. O ankiecie, wizycie nawet nigdy nie słyszały. Nawet nikt z bloków nie zdecydował się nigdy na rasowego szczeniaka z polecenia, bo dla nich to kosmos. Kupują za kilka stówek psiaka w typie i mają rasowca, więc po co przepłacać za papier.
  3. Również mam nadzieję, że tym razem to bedzie ten dom dla suni. Młodzi ludzie, dwa wybiegi dla psów w pobliżu, więc mogłaby się wybiegać i wyszaleć z innymi psami. w katowicach była nieszczęsliwa, bo była sama i mogła chodzić tylko na smyczy. Do kotów nie nadaje się, jest nimi bardzo zainteresowana, stoi nad kotem i prowokuje, zeby uciekał. Nie wiem czy zrobiłaby krzywdę, ale to za aktywny pies, żeby ryzykować. To w domu, wiec na zewnątrz pewnie byłoby gorzej.
  4. Tez nie rozumiem, sama się umówiła. Tak, Borys jest szczęśliwy w swoim życiu. Od jakiegoś czasu nauczył się monotonnym poszczekiwaniem informować, jak coś chce. Zawsze reagujemy i sprawdzamy, wiec teraz nawet jak chce się poprzytulać czy mu się nudzi, to szczeka. Taki cwaniak z niego. panie w przychodni nim się zachwycają, że taki grzeczny i poczciwy, a na ostatniej wizycie pochwaliła go Pani doktor, ze teraz tak ładnie wygląda i zebrał się z takiego stanu, w jakim był na początku.
  5. Dziękuję Ci bardzo. Laima jest umowiona na przyszla sobotę na sterylizację w Mikołowie, gdzie mamy najlepszą p. Doktor do tego typu zabiegów robionych z małego cięcia. Jeśli możesz, dopisz proszę w tekście, ze zostanie wysterylizowana przed adopcją. Może to kogoś zachęci, ze juz będzie jeden problem mniej. Dotąd nadal ani jednego tel. o ktores z nich.
  6. Już robię rozliczenie: opieka sierpień 310 zł test na lamblie - 30 zł Metronidazol - 28,99 zł Olx od 24.08 - 12,72 zł Gdyby znalazł się dla niego inny DT, to proponowałabym przed wyjazdem kupić i zrobić jeszcze kontrolny test na lamblie. Jest niedawno wykąpany w jego leczniczym szamponie i od spodu juz całkiem zarósł. Gubi też długie stare przesuszone włosy i wyrastają nowe. Tolu, to może na niego przeznaczyć jakąś kwotę z pieniędzy Borysa, jakie są u Was? Żeby ZEA nie musiała ruszać ogólnych darowizn na jego zabezpieczenie? Wtedy zrobiłabym fakturę na całą podana teraz kwotę.
  7. Pani właśnie przysłała sms, że jednak nie przyjadą. Szkoda, ale korzyść z tego jest taka, że Borys jest wykąpany i ma zrobione kontrolne badania, więc wiemy, że jest idealnie zdrowy :)
  8. Tak, to mój tel. oczywiście, jak najbardziej. Gdyby był problem z zasięgiem, to proszę o sms, one przechodzą, to oddzwonię. Dziękuję za zaangażowanie. Orełek to fajny psiaczek, tylko musi mieć ograniczenia, zeby nie dziczył i nie nakręcał się, bo inaczej robi co jemu pasuje.
  9. Rozi, aż tak źle nie jest, daję radę, ale to naprawdę już maximum tego co mogę. Do tego przecież dochodzą wizyty u weta, czesanie, sprzątanie, robienie zdjęć, prowadzenie rozliczeń, robienie ogłoszeń. Napisałam o swojej sytuacji, ponieważ wyglądało to tak, że nie chcę już Oreo i Onaa została sama z problemem. Oreo to jedyny pies, z ktorym sobie nie radzę i powinien szybko znaleźć dom lub zmienić miejsce, co jest mniej prawdopodobne. Dla jego dobra, a nie dla mojej wygody. Wysłałam dziś zdjęcia Tyśce, zaoferowała się zrobić ogłoszenie. Chodzi o to, żeby wspólnie ogarnąć chociaz jego, bo realnie zostałam z nim na swojej głowie. Zrobiłam jedyne ogłoszenie i nie było jednego zapytania. Udostępniałam go wczesniej na FB, także bez odzewu. Żaden z psów nie jest zaniedbany, wszystkie mają wszystko ogarnięte i zabezpieczone, tylko niestety czasem naszym kosztem. Od 2 mies. nie miałam czasu umówić się na biopsję sporych guzów tarczycy, co uświadomiłam sobie przedwczoraj kiedy przełknięta i popita tabletka za nic nie chciała opuścić przełyku. Juz wczoraj zadzwoniła też Tola z ofertą ogłaszania szczeniaków. Zrobiła ogłoszenie Sali. Mam nadzieję, że coś się z tych wspólnych ogłoszeń ruszy.
  10. Borys badanie 02.09.21.pdf
  11. Z chęcią ograniczyłabym, tylko że jedyne dwa jeszcze czekajace psiaki, to Twoj szczeniak, dla którego nie masz innego miejsca i suczka od Toli. Jesli ich nie wezmę, to nie wyjadą ze schroniska, bo nie macie ich gdzie umieścić. Kiedy Laima rozkaszlała się i napisałam o tym, że byc może nie bede mogła ich wziąć teraz, to wszyscy mieli do mnie pretensje. Uwierz, że bardzo chciałabym miec mniej psów, ale adopcje całkowicie stanęły. O Laimę i Martina nie miałam ani jednego telefonu. Dom dla zamojskiej Sali też nie wypalił. Dlatego nie jestem w stanie sama pomóc problematycznemu Oreo. Nie chciałam, żeby zabrzmiało to jak licytowanie się problemami, ale chciałam wyjaśnić swoją sytuację. Nie jestem w stanie naprawdę nic wiecej zrobić ponad to, co robię.
  12. Wiem Poker, tylko Ci chciałam wyjaśnic, bo Marina do adopcji wybiera te najbardziej adopcyjne. Twój też jest bardzo fajny i podobno śliczny. Amelia z nim jechała i powiedziała, że jest mily. Ostatnio, jak przyjechały Sali i Dino, to widzieliśmy przepaść miedzy ukraińskimi psami, a tymi polskimi po przejściach. Jest ogromna róznica. Oreo miał być adopcyjny, a jak wiesz przyjechał łysy na pół ciała, ze świądem, z lambliami, które tłuklismy jeszcze niedawno i po urazie, który zauważyłam dopiero, kiedy zobaczyła, że utyka i dziwnie stawia łapy. Jednak to nie jest problemem, ale jego zachowanie jest trudne do ogarnięcia. Miał szczęście, że Onaa go zauważyła. Cieszę się też bardzo, że tu na dogo Onaa nie została sama ze swoim problemem. Starałam się ją odciążyć, ile mogłam, dlatego go sama ogarniałam i ogłaszałam, ale mam bardzo trudną sytuację rodzinną i funkcjonuje już na antydepresancie, więc skontaktowałam się z Nią, żeby tu wspólnie pomóc Oreo. Mam jedną corkę z mutyzmem i afazją ruchową, drugą po szpitalu, gdzie jej stan okazał się nie anoreksją, a zespołem Aspargera z jadłowstrętem nie zdiagnozowanym do ponad 16 r.ż. Mamy pod opieką jeszcze jednego nastolatka też z aspargerem i z naprawdę poważnymi problemami. Mój tato jest w hospicjum z wkłuciem centralnym, bo nowotwór oprócz przełyku, serca, płuc zajął juz żołądek i musi być odżywiany pozajelitowo. Robię naprawdę maksimum tego, co mogę i trochę się boję, ze w końcu też mogę nie dać rady.
  13. miałyście szczeniaki z listy zaproponowanej do adopcji przez Marinę, wiec sprawdzone pod względem charakteru. Ja zabieram te najmniej adopcyjne, wyszukuje zdjęcia takich i pytam o nie Marine. np Laime z uciętym uchem. Tez jest płochliwa. Wszystkie czarne były strachliwe i trudne. Najbardziej chyba Norcia od Agaty i Limonki80. Z tego co wiem, po przyjeździe zaliczyła trzy hoteliki. Oreo jest dorosly i tez juz po przejściach, nie wiemy co to byl za wypadek czy co go spotkało. Ja miałam Mattusia z listy Mariny i byl rewelacyjny, ale te szczeniaki maja jeszcze szansę na wyjazd ze schroniska. Trudne nie. Ukrainskie dorosłe Baryton , Linda czy Amely to naprawdę psy trudne. Nawet rewelacyjny Maxim ma swoje słabości i nie da się z nim robić czegokolwiek wbrew jego woli, bo zaczyna klapać zębami i odlatuje ze strachu.
  14. Domyślam się, ale przy jego podgryzaniu nóg, niszczeniu, uciekaniu to raczej nie ma szans na domowy tymczas z mała ilością zwierząt. Gdyby takie miejsca były, to miałyby gdzie przyjechać następne ukrainskie szczeniaki. Wiesz, że jeśli nawet udałoby się gdzieś do hoteliku go zgłosić do kolejki, to z takimi utrudnieniami mógłby liczyć raczej tylko na miejsce w kojcu. Dlatego napisałam, ze nie o to chodzi. Tyska) podaj mi proszę swój mail na pw.
  15. Sara wróciła z Katowic i od razu rządzi. Dziś, jeszcze ze szwami rano była już na aucie. To chyba taka jej poranna rozgrzewka: maska, szyba-dach. Cisza i spokój to wspomnienie. Razem ze szczeniakami i Oreo przetaczają się jak tajfun. Andrzej śmiał się, ze wreszcie szczęsliwa, bo w Katowicach chodziła tylko na smyczy, nie miała innych psów i tęskniła.
  16. Borys już sporo zarósł, zaczął gubić podszerstek, więc doszłam do wniosku, ze najlepiej byłoby go wykapać, skoro ma mieć w sobotę gości Pani dopytywała się o jego zdrowie, więc dla pewności przy okazji dałam mu zrobić z krwii panel geriatryczny w Idexxie, bo to laboratorium najlepiej wykonuje badania, a poprzednie miał robione w styczniu. Kupiłam mu też Advocate. Za całość zapłaciłam 250 zł + 10 zł za paliwo, bo trzeba było jechać dwa razy. Pielęgnację miał z Maximem, więc dla kazdego policzyłam po jednym kursie. Pół dnia spędziłam w rozjazdach i przychodni, ale za to obaj dżentelmeni są wypięknieni.
  17. Kontaktując się z Onaa bardziej chodziło mi o to, żeby zrobić masowo ogłoszenia. Zrobiłam mu sama OLX, wyróżniłam i jest cisza. Gdyby ich było wiecej, to i szansa na adopcję wzrośnie. Ukraińskie psiaki sa naprawdę trudne. Oreo ucieka coraz cześciej do Suvi, ale to ani nie polepszy jego stanu, ani nie zwiększy szansę na adopcję. Coraz bardziej oddala się od czlowieka. Podbiega do mnie i jego kontakt polega na podgryzaniu mnie po nogach, za kazdym razem zostaje siniak lub krwawiąca ranka. jak mu na to nie pozwalam, to płoszy się. Nie rozumie, ze nie wolno podgryzać, tylko odbiera to, jako że nie może do mnie podchodzić. Odkąd pojawili sie pracownicy robiący remont było pogorszenie jego zachowania. On bardzo boi się mężczyzn. Jak jest ktoś obcy, to nie wejdzie do domu. Ostatnio szłam z odkurzaczem po schodach i tak się przestraszył, że zaczął kwiczeć ze strachu i uciekł jak szalony, a przecież odkurzacza uzywamy regularnie. Chyba chodziło o to, że byłam w miejscu, gdzie wczesniej pracowali elektrycy i mnie nie rozpoznał. Teraz nawet ja juz nie jestem w stanie go złapać, tylko czekam aż sam zechce wejść do domu. Nawet gdyby ktoś przyjechał go oglądać, to nie miałabym go jak pokazać. Z tego samego powodu nie mam jak zrobić pozowanych ładnych zdjęć. Bardzo zaprzyjaźnił się z Suvi, która go też lubi i z Sali. I od tego czasu nie interesuje się ludźmi. Nie chodzi o to, zeby go przenosić do innego hoteliku, bo nowe miejsce, nowi ludzie, nowe psy to kolejny stres. Choć jest kłopotliwy, bo dusi kury i musimy go stale pilnować. Normalnie nasze psy od wiosny do jesieni miały otwarte drzwi na zewnątrz. Nie bedę trzymać w domu w klatce jednego jazgoczącego psa, a nie będę też robić rodeo, żeby go złapać za każdym razem i wyprowadzić na smyczy. Nie mam na to czasu i mozliwości. Oreo został na jedna noc w gościnnym pokoju, gdzie mam linoleum, a nie płytki i zniszczył cąłą podłogę, zdrapał i pogryzł ścianę i drzwi. Niestety, ale nowa podłoga kosztuje mnie 3 miesiace jego hotelowania łącznie z jedzeniem. Im wiecej Oreo ma przestrzeni, tym bardziej wybiera wolność. Myslę, ze najlepszym wyjściem byłoby intensywne szukanie domu, gdzie byłaby kobieta lub kobiety, ew. góra jeden mężczyzna. Powinien też mieć szczelnie ogrodzony teren, bo wiem, jak go miałam drugiego dnia po przyjeździe do Polski na smyczy w Katowicach, kiedy zobaczył droge, to zaczął kręcić takie krokodylki i tak się miotac, że wzięłam go na ręcę i szybko wróciłam do domu. Gdyby komuś uciekl, to nie wróci i nie da się złapać. Oreo powinien mieć spokojne miejsce, z mniejszą ilością bodźców, bez obcych ludzi i ze zdecydowanie mniejszą przestrzenią. Robi się coraz zimniej i nie wyobrażam sobie, że taki maluch będzie spędzał np caly dzień w budzie z Suvi. Już miałam sytuację, jak padał deszcz, że nie dał się zabrac do domu i został w budzie, a mysmy musieli już jechac do hospicjum, gdzie jestem umówiona na konkretną godzinę. Pół dnia przesiedział na wybiegu w budzie, a ja stale myślałam o nim. Do domu łaskawie wszedł dopiero kiedy wróciliśmy. Nie wiem więc, czy zmiana hotelu byłaby łatwa; nie chciałabym, żeby wylądował w jakimś hotelowym kojcu w budzie, nie rozumiejąc co się stało. Jeszcze zrobię mu kontrolny test na lamblie, które leczyliśmy. Myślę, ze lepszym wyjściem jest zintensywikowanie ogłaszania, bo jest tylko moje jedno.
  18. Jesli chodzi o malucha u nas, to z jedzeniem 10 zł za dobę, wiec 300 zł miesięcznie. Weta ograniczam do konieczności, bez zbędnego wymyslania, żeby zminimalizować wydatki. Już wiem, co zazwyczaj może się trafić i to staram się po najniższych kosztach diagnozowac i ogarnąć. Ja również bedę juz raczej pomagać pojedynczo psiakom. Liczyłam na to, że będzie dyspozycyjny we wrześniu Twój DT, ale skoro nie , a wczesniej zadeklarowałam się wziać psiaka, to podtrzymuję. Mały jest urodziwy i podobno ma super usposobienie, więc jesli bedzie zdrowy, to szybko powinien znaleźć dom. Ja też już niestety nie wyrabiam z pomocą większej ilości psów. Wczoraj z Katowic wróciła z mężem Sali i to co ona, szczeniaki i Oreo wyrabiały, to naprawdę nie do opanowania. Szczególnie, kiedy bez przerwy leje i psy siedzą w domu. Mąż odłożył w pokoju napoczety worek z zaprawą, o którym zapomniał i dziś rano mieliśmy dwa pokoje pokryte ok 20 kg proszkowej zaprawy murarskiej, skamieniałej na podłodze w kałużkach moczu. Już naprawdę czasem brakuje mi sił, więc to sygnał, że muszę ograniczyć pomaganie.
  19. Jesli nadal nie masz mozliwości go umieścić w swoim DT, to myslę, że Laima nie zrobi już żadnej niespodzianki i tak. Bałam się, że nastepne przyjechałyby teraz i się zaraziły. Mam tylko jeden pokój dla maluchów. Ich późniejszy przyjazd powinien rozwiazać problem. Mam tylko nadzieję, ze przyjadą zdrowe.
  20. Dziekuję Tolu. Pierwsza to wpłata dokonana przez Olę od jej kogoś znajomego, druga od mojej szkolej koleżanki Marzeny wspierającej regularnie moich tymczasowiczów. Zaczelismy palić wpiecu, po raz pierwszy w zyciu w sierpniu i Laima ma poprawę. Myslałam, że wezmę do siebie dwóch braciszków, ale jak pisałam, zamiast maluszka tyci w trawie, którego wybrałam, dojechał kilkunastokilogramowy 4 mies. Martin, więc nie dam rady pomóc kolejnemu dużemu szczeniorowi. Martina pod opiekę wzięła Limonka80, która wpłaciła na jego utrzymanie 200 zł. Otrzymałam również wpłatę 300 zł od Helli, ktorą przeznaczę na sterylizację Laimy oraz 300 zł od Mruczki, wspomagającej leczenie i profilaktykę szczeniaków. Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Głowiłam sie, skąd wziać pieniądze na finansowe ogarnięcie wszystkiego, a tu taka niespodzianka :)
×
×
  • Create New...