Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Kopiuję z watku staruszków zamojskich, bo nie wszycy tam zaglądają: Halo, halo; zachęcam do burzy mózgów, czy uda się ogarnąc pomoc dla któregoś staruszka, np krótkowłosej szkieletowej kopii Borysa lub mniejszego od niego psiaka z ubytkiem kawałka łapki? Borys ma zabezpieczenie, które oczywiście może się przydac mu w przyszłosci, ale jego cześć na dzień dzisiejszy może też uratować życie nastepnej biedzie. W razie ewentualnej choroby Borysa zawsze możemy zorganizowac zbiórkę na ten cel, a leżące na koncie pieniądze nie wskrzeszą psa, który może teraz odejsć w schronisku z powodu braku możliwosci pomocy. Myślałam o kwocie 1000 zł. Potrzebne są pomysły, miejsce, opiekun. Zapraszam do dyskusji i udziału w ratowaniu następnego wieloletniego schroniskowego więźnia. Może znowu wspólnie się uda?
  2. O niej zapomniałam. Biedulka rzeczywiście. Mam dwie niewidome suczki i nie wyobrażam sobie, że któras dałaby radę przeżyć w schronisku.
  3. Halo, halo; zachęcam do burzy mózgów, czy uda się ogarnąc pomoc dla któregoś staruszka, np krótkowłosej szkieletowej kopii Borysa lub mniejszego od niego psiaka z ubytkiem kawałka łapki? Borys ma zabezpieczenie, które oczywiście może się przydac mu w przyszłosci, ale jego cześć na dzień dzisiejszy może też uratować życie nastepnej biedzie. W razie ewentualnej choroby Borysa zawsze możemy zorganizowac zbiórkę na ten cel, a leżące na koncie pieniądze nie wskrzeszą psa, który może teraz odejsć w schronisku z powodu braku możliwosci pomocy. Myślałam o kwocie 1000 zł. Potrzebne są pomysły, miejsce, opiekun. Zapraszam do dyskusji i udziału w ratowaniu następnego wieloletniego schroniskowego więźnia. Może znowu wspólnie się uda? Tolu, może dac info na zamojskim watku, bo tu nie wszyscy zaglądają?
  4. Dziekuję i wstawiam w rozliczenie.
  5. Też najchętniej wzięłabym tą owczarkowata sunie zamiast dzikuska i czarnego psa, ale nie dam rady z dwoma dużymi młodymi psami. Na początek do nas i tak przyjeżdża szczeniaczek Poker, bo Jej DT do konca sierpnia jest na wakacjach. On to nie problem, ale taka duża dwójka rozniosłaby dom. Dlatego mogę wziać po uwage tylko malucha.
  6. Okazało się, że tak, że to rodzeństwo. W misce to sunia, a leżący bez kawałka ucha to wg pierwszej informacji Oli chłopak. Zostaw prosze fotki, bo mnie tylko to ucho dało do myslenia, a tak nie zorientowłabym sie. Na razie Marina potwierdziła tylko kudłaczka dla Poker. Ja chciałam zarezerwowac chłopaka, bo ten stracony kawałek ucha, może mu utrudnić całkiem adopcję. Nadal czekam na informacje. Dzikuska szukali 3 dni, czyli nie ma go wcale, a nie jest tylko nie da sie złapać. To szczeniaczek i jest mi bardzo przykro, ze nie zdążyłam mu pomóc. Kilka dni różnicy. Gdybym go wczesniej zobaczyła, to pewnie Marina oddzieliłaby go. Amelia wyjeżdża jednak w weekend 19.08. To bardzo dobrze, bo zakładam że do tego czasu chociaż Dino bedzie w swoim domu i w ten własnie weekend wydaję swoje 4 szczeniaki, więc będę miała czas i miejsce dla dzieciaków. Nie chciałabym stracić ostatniej szansy na bezpłatny transport. Ola ma już ograniczone fundusze i szczeniaki na pewno później nie załapią się na płatny wyjazd.
  7. Ja też, bardzo sypatyczna pani. Dam jutro znać po spotkaniu. Dino to rewelacyjny pies. Dziś go własnie pani zachwalałam. Wsiowe życie samopas nauczyło go psiej mądrości. Potrafi sie wszedzie i zawsze odnaleźć. Jest pogodny, zrównoważony. Mam taki fajny filmik, jak staje na grzbiecie Ciapciaka, żeby byc wyżej do głaskania. Taka mądra bestyjka, a Ciapciak na to się zgadza i od początku żyją w dobrej komitywie. Dziś nawet nie bał się odkurzacza. Patrzył zaciekawiony, ale nie uciekał. Linda w trakcie odkurzania niezmiennie nadal rozbija się po cały domu.
  8. To jest jamnikowaty malenki chłopczyk, o którym Marina nie informuje. To kruszynka i jak widać góra 3 mies. Sunia jest pokazana na filmikach, a ja niestety ich nie potrafię wstawiać na dogo. Mamy z Tolą na messengerze i Ola ją udostepniła w grupie adopcyjnej schroniska. Ma 5 mies i jest od niego większa.
  9. Jamnisiowata przyjedzie tylko wtedy, jesli nie bedzie do adopcji to maleństwo przy pracowniku. Toli bardzo na nim zalezy, bo musi mieć ciężkie życie przy tylu dużych podrostkach. Jako dodatkowego, kolejnego psa nie ma jej gdzie umiescić. Najmilszym psiakiem na całym filmiku jest ten czarny z jasnym podpalaniem przy nogach pracownika, taki 100% kundelka, nie da się do żadnego typu go porównac. Mimo rewelacyjnego kontaktu z cżłowiekiem,nie ma jednak szans na wyjście. Najmniejszym zainteresowaniem cieszą się te największe docelowo szczeniaki, jak sunia na budzie czy czarny bez kawałka ucha. Większość ich nie wyjdzie ze schroniska i nie zaznają normalnego życia. Jednak, żeby im pomagac, trzeba mieć miejsce i mozliwości, bo taki szczeniak to jak dorosły średniej wielkości pies, tylko do tego z petardą w tyłku. Nie dałabym teraz rady ogarnąć takiej dwójki.
  10. Mam nadzieję, że Twoje problemy szybko miną. Życzę Ci powodzenia w szukaniu pracy. Niestety, tak czasem jest że chciałoby się, ale nie ma możliwości. Teraz sytuacja jest o tyle niespotykana, że jest bezpłatny transport dla 4 szczeniąt, ale tak naprawde jest zarezerwowany tylko jeden kudłaczek dla Poker. Dzikusek uciekł ze schroniska, o maluszku jamnikowatym dla Toli Marina nadal milczy, więc zaczynamy się obawiac ( to ten tyci na zdjeciu z pracownikiem). Czarny psiak ze zdjeć, to w sumie dwoje rodzenstwa. Marina wysłała filmik 5 miesięcznej jamnisiowatej suczki, zamiast maluszka. Jesli nie znajdzie się dzikusek, to wypatrzyłam beżowego maluszka, ale nie potrafię tu wstawić jego fotki. Jest też taki szczeniak suczka z guzami z niedoborów na łapkach, z tego co kojarze, to jest tam ich cały liczny miot. Nie dam rady jednak wziąć dwóch dużych podrostków.
  11. Rozliczenie Oreo za lipiec : Hotelowanie: 240 zł (odliczone puszki) 15,90 apteka Helicid Wystawimy więc fakturę na ZEA na kwotę 255,90 zł
  12. Chodziło mi o Szafirkę, bo chyba wczesniej diagnozowała ortopedycznie psa we Wrocławiu? W takiej sytuacji, jak napisałaś odnośnie swoich i DT możliwości, to jest zrozumiałe. Każdy musi się liczyć z możliwościami i ograniczeniami, żeby pomoc byla sensowna i skuteczna. Twojego DT tez nie ma co za bardzo obciążać i zniechęcać, bo jak widać stale jest potrzebny.
  13. Bardzo szkoda, bo we Wrocławiu pewnie szybko mała uzyskałaby profesjonalną pomoc.
  14. Schronisko jest na uboczu, ponoć Marina wynosi jedzenie, ale on na filmiku uciekał już wiele metrów przed człowiekiem, więc nie wiem, czy będzie miał kto się poświęcić i skupić na próbach złapania dzikuska. Od chyba 2 tyg. nadal jest niezlapany pies po amputacji łapy, który uciekł z transportu. Tam sytuacja jest łatwiejsza, bo pies jest w jednym miejscu i dokarmiany. A i tak nie ma komu go złapać. Tu nawet nie wiemy, czy szczeniak został w pobliżu. Osobiście wątpię, że go złapią, bo Marina już chyba z tydzien zwlekała z odpowiedzią. Kudłatek jest zarezerwowany. Jako jedyny bez problemów. Okazało się, ze czarny psiak z tego wątku to nie jeden, a dwa na zdjeciach. Ten o którego mi chodzilo ma ubytek lewego ucha i miał byc chłopcem, dziś Marina pisała o suczce w misce. Rzeczywiście szczeniak w misce ma całe uszy. Czyli to tak podobne rodzeństwo. Niestety, nie dam rady wziać dwójki tak dużych podrostków. Mam nadzieję, że Ola porozumie się z Mariną i ona pozna psiaka po uchu.
  15. Mam bardzo złe wieści. Dzikawy szczeniak uciekł ze schroniska. Pewnie dlatego Marina tak długo nie odpisywała. Nie mam też na razie info o maluszku dla Toli, bo Marina myślała, że chodzi o innego psiaka i przyslala filmik 5- mies jamnisi mix. Chcialam tak bardzo płoszka uratować i nie zdążyłam
  16. Jak widzisz, piszemy tu o niej praktycznie w 4 osoby. Nie wiem, kogo pytasz, bo Marina,Ola i ja sunie puściłyśmy w świat na FB , ale bez odzewu, nikt nie zaoferował jej wzięcia. Nie jestem w stanie szukać jej opieki, hotelu czy DT. Nikt się praktycznie nie odezwał oprócz tych osób, które pomogły poprzednim maluchom. Kazda z nas bierze jednego szczeniaka na siebie. Jesli masz czas i checi, mogę Ci podesłac na FB ogłoszenie Violetty z filmikiem i możesz szukać jej pomocy np. kontaktujac się z organizacjami, które wzięłyby ją pod swoją opieke. Ja naprawdę ogarniam już dużo za dużo i nie dam rady wiecej. Powoli kosztem innych moich powinności. Dziś np nie pojechałam do córki do szpitala, bo jest nowa zamojska Sali, która histeryzuje i bałam się psy zostawić same na kilka godzin, żeby przez pobudzenie jej szczekaniem i nerwowością, nie doszło do nieszcześcia. Nie było miło córce powiedziec, że tata sam przyjedzie znowu przez psy. Nawet finansowo jest kłopot, bo wszędzie w specjalistycznych przychodniach trzeba płacić gotówką. Przy Lindzie i Barytonie kwoty poszły w tysiace, a zbiórka trwa miesiac. Trzeba wiec miec zebraną jakąś kwotę choćby na sam początek. a np na operację musiałam pożyczyć pieniądze, bo lekarz nie zgodził się na fakturę przelewową.
  17. Jest, pisałam Ci w smsie, ze obaj to chłopcy . Skoro Marina dprawdzila płeć, to zakładam że tez moze jechać. Tylko jego nie rezerwowałam w sytuacji, kiedy pod fundacyjną opiekę trafiły znienacka dwa psy.
  18. Szczeniaczek z pierwszych zdjec to tez piesek. Tyle Ola dowiedziala się od Mariny. Zakładam wiec, ze jednak moze jechać, bo nie sprawdzalałaby płci. Czyli rezerwuje go dla siebie. O uszatego zadzwoniła jedna dziewczyna, ale po otrzymaniu ankiety juz kontakt się urwał.
  19. Borys kibicuje, żeby innym udało się pomóc, jak jemu. Dzięki wspólnej pomocy dostał życie.
  20. Jeszcze przyszło mi do głowy, żeby może w mediach społecznościowych fundacja zrobiłaby akcję szukania wolontariuszy do pomocy przy zwierzakach w kilku większych miastach? Tam gdzie bywaja tymczasowani podopieczni fundacyjni lub są większe centa weterynaryjne. Przyszło mi to do głowy po dzisiejszej wymianie korespondencji z Tolą odnośnie neurologicznych kociąt w zamojskim schronisku. Kociaki fundacyjne tymczasuje np p. Justyna, ale nie ma samochodu i przydałyby się takie osoby, które własnie mogły pojechac ze zwierzakami do specjalisty w razie potrzeby. Aktualnie ani jeden neurologiczny kociak nie może trafić pod opiekę fundacji nawet nie o tyle z braku miejsca, tylko z powodu że nie możliwości jechac go diagnozowac do neurloga do Wrocławia. gdyby np był jakiś wolontarius,z który dałby radę poświecić kilka godzin na wyjazd ze zwierzakiem, to na pewno ułatwiloby wspólne pomaganie. Nie każdy może wziać do siebie psa czy kota, ale może pomóc w jego ogarnięciu. Przyszło mi to do głowy, bo kiedyś jak maż pracował w schronisku i braliśmy stamtad zwierzaki na DT, to własnie wolontariusze z nimi jeździli do lekarzy. to było duze odciążenie. Dziś bardzo przydałaby się taka pomoc przy ukrainskiej szczeniaczce z wadliwa łapka. Mogłaby u nas być, ale my nie damy rady jeździć do neurologa do tychów i do ortopedy do Oświęcimia. Co najmniej, bo może się okazać że np. potrzebna byłaby konsultacja czy operacja u dr Novaka w Czechach. I własnie tylko przez ten brak czasu na jeżdżenie po wetach szczeniak bedzie nadal wegetować w schronisku. przydałaby się np. osoba, która zgodziłaby sie na fundacyjny kojec. Jakoś nie wydaje mi się, żeby była realna w tej kwestii współpraca ze schroniskiem. Pomocne byłyby też osoby z dobrym sprzetem fotograficznym. czesto adopcje stoja, bo zdjęcia robione telefonem sa kiepskiej jakości. Nam kiedyś, jeszcze w Katowicach, kiedy mieliśmy byle jaki aparat np przyjeżdżała robić zachwycajace zdjecia Malawaszka. Chyba jedynym wyjściem jest próba dotarcia i zwerbowania większej liczby pomagających osób.
  21. No niestety, w tym przypadku najbardziej chodzi o miejsce dla niej u kogoś, kto ma więcej czasu i możliwości. My nie ogarniemy już raczej czasowo szczeniaka do specjaistycznego diagnozowania. Miałam nadzieję, że ktoś ją wypatrzy. Trudno mi się zobowiazać na zasadzie "jakoś to bedzie". Już i tak mąż jest ciagle bywalcem różnych przychodni. Szczeniaki rzeczywiście mnie nie przerażają, bo stale nimi zajmuję się 25 lat, ale tu chodzi własnie o to, żeby pies nie kisł w w tymczasowym miescu miesiacami, tylko zeby szybko zdiagnozowac problem, okreslić możliwości, wybrac wyjście dla niej najlepsze i szukać domu. biedne są. Wczoraj to sobie dopiero uzmysłowiłam, kiedy przyjechały zamojskie Sali i Dino. Różnica w zachowaniu, reakcjach przy tych ukraińskich jest kolosalna. Oboje tez są po przesciach, ale to całkiem inne psy.
  22. Z oddawaniem chyba byłoby coraz trudniej. Widać, że spondyloza postępuje i ma większe trudności z poruszaniem się. Sporo śpi, wstaje dopiero ok 10.00- 11.00.
×
×
  • Create New...