Jaaga
Members-
Posts
19196 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Odrobacza sie w 3 tyg. życia. Wystarczy zwykły ludzki syrop Pyrantelum bez recepty dostępny przez internet. Po 7-10 dniach dobrze podac Procox. Działa ponownie na nicienie i kokcydie, czyli pierwotniaki, które powodują spore straty w szczeniakach, a ich objawy sa podobne do parwo (skrwawianie w jelitacj i innych narządach np sercu czy płucach). Potem po ukończeniu 5 tyg. szczepienie Nobivac Puppy DP i po 2 tyg drugie szczepienie 5 -skł. Tak zabezpieczone maluchy maja bezpieczny start. W tym samym czasie odrobacza sie też matkę. Najlepiej Fenbenatem Plus ( tani i substancja czynna ot fenbendazol, który nie przenika przez mleko.) sunia powinna byc szczepiona wtedy, co maluchy. jeść mogą już po ukończeniu 2 tyg. Najpierw surowe mieso lub starter mus. Potem np. namoczony suchy Starter RC. Mimo kiepskich opinii i wręcz medianej nagonki wydawanych przez włascicieli jednego psa, Starert RC to karma którą stosuja praktycznie wszystkie moje znajome hodowczynie. Sama próbowałam zastapic ją niejednokrotnie innymi, składowo lepszymi karmami, ale bez efektu. Na royalowskim Starterze nie ma tężyczek, szczeniaki go chętnie jedzą. Sama początkowo go podaje u swoich maluchów w formie musu, potem przechodzę na bezzbozową karmę innej firmy. Przy duzych szczeniakach nie ma co wymyslać. Starter jest idealnym wyjściem. Gdybyś miała jakąś opcje transportu karmy ze śląska lub miała mozliwosć zakupu 3 worków RC, to moge pomóc w promocyjnym, tańszym zakupie. U duzych szczeniaków jako dodatek super sprawdza sie zielony canvit. jest tani i dobry. Polecił mi je hodowca bezrnardynów. Sama odchowałam tak wszystkie swoje duze młodziki.
-
Zagladam i tu. Pippi (imię idealnie dopasowane) jesli bedzie po teście, to jak rozmawiałysmy, moze do nas trafić na BDT, gdyby nie udało się jej od razu na miejscu znaleźć DS. Zaopiekuje się nia moja córka, a ja pomogę w godzinach szkoły. Przy wiosenno/letnim wysypie kociąt nie dała rady, bo odchowywała pisklaki. Kociaki i kurczaki to niezbyt fortunne połączenie. Teraz Betty i Rudzik sa już wielkości dorosłych kur i przyzwyczajone życia w domu z kotami i psami. Jesli Pippi znalazłaby dom, to Paula moze zaopiekowć się innym kociakiem. Sunia cudna, wygląda jak mix maltańczyka. Gdyby miała jakies "domowe" fotki, to ją poogłaszam n grupach maltusiowych i u siebie. Ładne strzyżenie i "fontanna" z kokardką zamienią ja w księżniczkę.
-
Pani koniecznie chciała miec psa następnego dnia. Jeśli nie była w stanie poczekać kilka dni, to nie rokuje jednak najlepiej na przyszłość. cierpliwość jest potrzebna i przy aklimatyzacji i przy problemach. Widocznie to jeszcze nie ten dom. Miałam telefony o młodzież, ale jeden z wychodzącym kotem, drugi do rodziny z małym wrzeszczącym w niebogłosy dzieckiem (sama słyszałam od pierwszych sekund przez tel), która nie miała wcześniej psa. Trzeci to była pani, która wczesniej umówila się na zapoznanie z Borysem i nie odezwała się, a za drugim razem nie skojarzyła tego samego nr telefonu. Tym razem wypatrzyła Laimę, jako psa nadajacego się do jej rozpuszczonego, niewykastrownego 7-letniego maltańczyka. Długo rozmawiałysmy. Laima to szczeniak odchowany naturalnie, jak mały wilczek. Zabawy z Martim są brutalne i uczą przetrwania. Przy misce nie popuści. stale scina się z Oreo. Parę dni temu razem z Sali w zabawie urwały Martiemu kawałek ucha. Pani zapewniała, ze jej maltanczyk nie da sobie w kaszę dmuchać i upierała się, ze poradzi sbie z Laimą. Przetłumaczyłam jej, ze jej maltańczyk to rozpuszczony pupilek, który nie ma szans z psem walczącym o przetrwanie. Gdyby stawiał sie Laimie, to po prostu ona chwyciłaby go za gardło. Wtedy jej pies doznałby stresu a ona nie chciałaby juz suni. dopioero chyba to trochę przekonało panią. przyznała, ze jest rozpuszczony. Oczywiście, chciałabym dla Laimy domu, ale ja i moje kolezanki hodowczynie maltanczyków uwazamy, że ich włascicielki są dośc "specyficzne". Pani cały czas mówiła o swoim zmarłym bokserze, że najbardziej chciałaby psa tej rasy. Pwiedziałam, zeby rozglądnęła sie w organizacjach pomagających tej rasie i jesli ma taki sentyment, to jednak warto pomyslec o psie tej rasy, bo Laima w niczym nie przypomina boksera. Potem był teefon od młodej kobiety, która myslała, że Laima jest czarnym ONkiem. Wytłumaczyłam, że typem urody przypomina, ale wazy 15 kg. Nie odezwała się już. I to tyle.
-
Kiedy pierwsza rodzina przyjechała poznac Sali, to miałam mieszane uczucia. Czułam, że to nie ten wymarzony dom, ale też bałam się zdecydowanie go odradzić Toli, bo nie wiadomo kiedy i czy w ogóle trafiłby się lepszy. łatwiej jest mi decydować ze zwierzakami, które mam na BDT i swoja odpowiedzialność niz hotelikowymi, na których pobyt są zbierane fundusze. Na szczęscie pani sama już się nie odezwała, a sunia okazała się najbardziej adopcyjnym psem, jakiego u nas kojarzę i też trafiła sie jej rodzinka, która od razu dla nas była ta właściwą. Pierwszy raz mielismy sytuację, ze nawet dwie rodziny były idelane. Sali i Dino oboje okazali sie super psiakami, które trafily do najlepszych rodzin. Po ich pierwszym dniu u nas juz powiedziała mężowi, czy widzi jaka jest ogromna róznica między polskimi psami a ukrusiami. To było widoczne w kazdym momencie. Też były po przejsciach, ale wszystko było do opanowania i wypracowania. Sali jeździła z mężem do Katowic, bo uwielbia jazdę samochodem. Była z nami, kiedy jeżdziłam do taty do hospicjum. Ostatniego dnia życia mojego taty, gdy w hospicjum spędziłam cały dzień i wracałam psychicznie wykończona, zatrzymaliśmy się w lesie, żebym mogła trochę zregenerować sie psychcznie przed powrotem do domu i obowiązków. Sali mi bardzo w tym pomogła, okazała się psem idealnym do biegania. Trzymała tempo, nie plątała się. Dało się z nią zbierać grzyby, mąż nawet z nią u boku porozmawiawiał z napotkanymi grzybiarzami i rozśmieszyła mnie swoim polowaniem na żaby i maniakalną sklonnoscią do kapieli w lesnych źródełkach. Pomogła mi przetrwać ten trudny czas i doświadczyć okruchów normalności w trudnej rzeczywistości. Naprawdę pies idealny i do wszystkiego. Po sterylizacji wyciszyła się. nie, żeby stała sie leniwa, bo nadal wskakiwała rano na dach auta, ale znormalniała jej aktywność. Bardzo się cieszę, że wspólnie udało się całkowicie odmienić życie tej dwójki istnień. Wszystko dzięki pomocy Toli i jej męża, których wzruszył los obojga psich życiowych rozbitków. potem wszystko się tak ułozyło, że oboje mogli diametralnie zmienic swoje życia. Powodzenia dzieciaki!
-
Nie wiedziałysmy z Tola, ze Oreo miał jakies oszczędności, dlatego przekazałysmy dla niego 200 zł nazbierane dla Borysa. Myslę, ze w tej sytuacji wyróznienia jego ogłoszeń może opłacać Elik z zebranych pieniędzy. Nie przepraszaj, bo rozumiemy sytuację. Kilka psów do wyróznienia i kwota robi sie spora. Cieszę sie, że pomagasz w ogłaszaniu, mimo że masz "swoje" psiaki do ogłaszania. Zaczęłam łapać Oreo i przytulać. Za pierwszym razem cały drżał, ale teraz daje sie w domu złapac, brać na ręce i przytulać. Nie jest jakoś szczególnie zadowolony, ale tez nie wyrywa się i nie trzęsie, a to już moim zdaniem dużo. Nie było o niego zadnego zapytania, nie licząc telefonu dzieciaka, który zadzwonił dla żartu i koniecznie chciał mój adres. Tez mam nastolatki, ale jakoś nie sa takie głupie.
-
Tolu, teraz patrzę w rozliczeni i jest to wpłata, którą już wczesniej ujęłam na pierwszej stronie, bo Anula ją tu podała. Wpłaciła 02.09, a Ty otrzymałas przelew 03.09.
-
Może, wy bardziej widzicie na zdjeciach, ja widzę go na co dzień, to nie zauważam. Jednak jest u nas już dziewiąty miesiąc, a w tym wieku szyciej widac upływ czasu, niż u kilkulatka. Anula, dziękuję bardzo. Tolu dzięki za informację. Zaraz aktualizuję rozliczenie. Dziękuję bardzo za stała aktualizację głoszenia.
-
Im zależało konkretnie na Sali z jej charakterem i cechami. Wczoraj Pani z Katowic rozmawiałam już z moim mężem. Z Tola zadecydowalysmy, że pierwsza do wizyty będzie rodzina z Krakowa, bo już długo czekali. Pani z Katowic mąż zaproponował nasze przedszkolaki, miała rozmawiać z partnerem i odezwać się, gdyby mógł być inny pies. Nie zadzwonili. Wczoraj też poprosiłam Pana inspektora z krakowskiego TOZu o wizytę u ludzi z Krakowa. Po 2 godz zadzwonil. Myslalam, że czegoś brakuje mu w adresie czy danych, a on chciał zdac relacje, bo już byli u nich na wizycie. Dal zielone światło, podobała mu się bardzo nowa rodzina Sali. Zadzwonilam do Toli z informacją i tez była zaskoczona jak ja, szybkoscia wizyty. Przyjeżdżają po nią w piątek. Szkoda drugiego fajnego domu, tym bardziej że sami moglibyśmy zrobić na miejscu wizytę, ale trudno. Pani była bardzo rozczarowana, ze nie dostaną suni. Na pewno w końcu i tak wybiorą jakiegoś innego psiaka w potrzebie.
-
Laima po zabiegu. Jest trochę nieszczęśliwa w ubranku Sali, ale daje rade. Okazało się, że jak jest sama w obcym miejscu, to jest grzeczna, dała się prowadzić na smyczy, podobno świetnie zachowywała się. Za to Marti nie potrafił bez niej znaleźć sobie miejsca , tylko jej smętnie szukał. Odżył kiedy wróciła. Zabieg kosztował 350 zl. Wstawię później paragon. Wczoraj zadzwoniła Pani o Martiego z Wrocławia. Prawie nic nie było słychać, bo dzwoniła z trasy. Mam jej wysłać ankietę, ale raczej nic z tego nie będzie, bo nie dosłyszała lub nie doczytała, że obowiązuje wizyta i wysłała SMS ze dzis mogą przyjechać . Wysle i zobaczymy.
-
Ślicznie dziękuję Nadziejko. Tolu potwierdzić jak wpłata pojawi się na fundacyjnym kocie? Dziękuję Ci bardzo za ogłoszenia dla młodzieży. Myślałam, że w niedzielę, ale nie jestem pewna, bo pojawiły się nastepne trudności. Problem powinien być rozwiązany, ale nie wiem, czy ten termin jest nadal aktualny. Najlepiej zapytaj Oli.
-
Opisałam wczesniej swoją sytuację. Nie jestem w stanie pracowac z trudnym psem. Gdyby było inaczej, to poprosiłabym Sowę o rady. Ja tylko hoteluję Oreo, wiec nie wiem czy i kto rozważał hotelik z behawiorystą. Jednak o ile orientuję się, działają raczej na zasadzie umieszczania trudnych psów w kojcach, gdzie utykają na miesiące lub lata. Tam Oreo nie nauczy się normalnego życia. Bardzo nie chciałabym takiej zmiany dla niego. On bał się nawet niesionego odkurzacza. Jemu potrzebny bardziej jest spokojny, normalny dom z cierpliwą osobą,która może mu poświecić więcej czasu i nauczyć normalnego życia. Lepszym chyba wyjściem byłby DT lub DS, który mógłby korzystac z pomocy szkoleniowca. To nie jest pies agresywny, tylko musi dostosować się do życia z człowiekiem w domu, bo został odłowiony jako młody, dorosły psiak i ma wiele lęków.
-
Nie każdy z domem ma drób Niestety, ale Oreo to lękliwy psiak, gdyby uciekł komuś, to nie da się złapać. Do domu wchodzi sam lub na jedzenie go zwabiam, a w bloku czy kamienicy to nie wchodzi w grę. Zabiłoby go auto.Trzeba raczej zadbać o większy problem, czyli jego bezpieczenstwo. gdyby był łatwym psiakiem, to z jego urodą pewnie już byliby chętni i nie byłoby takiego problemu.
-
Nie ma, bo to nie jest pies do miasta. Nie ma co go ogłaszać na takie duże miasto, otoczone innymi miastami. lepiej na takie, gdzie w wkoło są tereny podmiejskie i wiejskie. On nie nadaje się absolutnie do miejskiej aktywności. Powinien mieszkać na dobrze ogrodzonym terenie. Poker, Oreo wazy ok 8,5 kg, ma 1-2 lata. Mierzyć go nie mam jak, jest wielkości Cavaliera, na zdjęciach jest z yorkiem i na fotelu, więc myślę, że nie ludzie nie bedą mieć większego problemu z okresleniem jego wielkości.
-
O dziwo na koty nie zwraca uwagi może przez to, że po przyjeździe oblazły go, zeby poznać, więc nabrał respektu i to on się ich bał początkowo. Jednak królikiem wykazuje już niezdrowe zainteresowanie. I na mniejszych od siebie psach stara sie stale kopulować. Moje małe unikają go jak ognia. Nie patrzy nawet na płeć i wiek.
-
Anula, dziękuję Ci bardzo, ale Borys nie ma teraz dużych potrzeb i udało się mu zebrać zabezpieczenie na przyszłość. Jesli chcesz jeszcze wpłacić te dwie raty, to może przeznaczysz je na innego zwierzaka w potrzebie pod opieką ZEA? Szkoda, żeby pieniądze leżały na koncie, kiedy innemu moga się przydać. Nawet na początku nie myślałam, że Borysa uda się ogarnąć i zabezpieczyć.
-
Jesli telefony we wszystkich ogłoszeniach są na mnie, to niestety nie. Dziś był tylko jeden beznadziejny tel. o szczeniaczkę Laimę. O Oreo jeszcze nikt nie pytał. Teraz jest jakiś koszmarny zastój. Dziś w ciągu dnia Oreo przez chwilę naszej nieuwagi wybiegł z domu i od razu zaczął dusić kurę. To jakiś obłęd. Otwarte na moment drzwi i on już w akcji. On za kurą, kura wrzeszczy wniebogłosy, ja za nim. Tyle razy reagowaliśmy, słyszał, że nie wolno i zero efektu. Nawet gęsiom, które są jego wielkości nie odpuści. To jedyny pies, kórego gęsi się boją. Z dużymi psami są zakumplowane i razem pilnują obejścia.
-
dzieki, Tolu za wstawienie fotek.