Jaaga
Members-
Posts
19277 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Z doświadczenia przy Amely polecam dyfuzor. Warto spróbować. On spędził ogrom czasu w schronisowym kojcu, potem było jeszcze gorzej, bo był zamkniety w tym mini pomieszczeniu, podzielonym na mini wybiegi. Gdybym tam miała spędzić większość doby, to odbiłoby mi. Ten pies powinien sie wybiegać, wytarzać na ziemi, zuzyć energię i stres nagromadzony miesiacami. Nie wierzę w opinię z hoteliku, że był taki ok. Myslę, że nie miał za bardzo kontaktu z innymi. Aniu, może macie jakis psi wybieg w okolicy, gdzie mozna go zabrać z Twoimi psami o mało uczęszczanej przez innych porze? Pamiętasz jak Beza rzuciła się mojej mamie do szyi, kiedy ona do nas przyjechała? Normalnie dla nas i dla swojej nowej rodziny chodząca miłość, ale obcy na jej terenie nie miałby szans.
-
Miałam tą pierwszą, z serii premium. Ewentualniemogę zamówić: Pro Energy 4800 20 kg DODAJ DO ZAPOTRZEBOWANSpecial Price249,34 zł minus 5% rabatu.
-
Gdybym miała pomoc w ogłaszaniu Laimy i ona znalazłaby dom, to sunie mogłyby do nas przyjechać na hotelik. Bez adopcji któregoś psa z domu, nie mam możliwości wziać innego. Myslę, że wstawienie budy na juz jest dla nich zbawieniem, ale przecież suczek dorosłych o takiej urodzie nie wyadoptuje się, jesli będą w takich warunkach i na końcu kraju. Wiem, że Tola teraz finansowo nie podoli następnym psom, bo tylko u nas są trzy fundacyjne psy. Może jednak ktoś założy wątek, spróbuje zebrać deklaracje i uda się im wspólnie pomóc? W gruncie rzeczy gminie się nie dziwię. Sa spadkobiercy, dziedziczą dom, więc psami też powinni się zajać, a nie zwalać na gminę. Na juz mogłaby przyjechać ta malutka, bo ostatnio poszło do domów sporo zwierzaków, ale przecież nie zostanie ta większa sama. No i koszty transportu są ogromne. Może jakby był wątek, to udałoby się znaleźć im gdzie indziej wspólne miejsca? Na pewno bedzie łatwiej niż tu, gdzie zginą w masie innych pokazywanych zwierząt.
-
Może lepiej Brit? Do Boscha nie jestem przekonana, moje po niej mają kiepskie kupy. Brit jest fajny. Kupowałam na odkarmienie RC wysokoenergetycznego i był dobry, tylko teraz nie mam go w promocji.
-
Drugi tez powinien jak najszybciej dostać surowicę, a nie obserwować tylko czy nie ma objawów. Jak się pojawią, to może być za późno na ratunek. To stare, słabe psy i nie wiadomo, co jeszcze mają. Wiecie, że pasozyty zmiejszaja szansę na wyleczenie. Uczulcie Anecik żeby naciskała weta na częste podawanie przecikrwotocznej cyklonaminy. Często podają ja raz dziennie, powinno się co 4 godz. Pies wykrwawia się nie tylko z kałem czy wymiotami. Z badań sekcyjnych widac, ze przy parwo wybroczyny są i na sercu, płucach czy innych narządach. Dobrze tez zdezynfekowac portfel czy kartę jesli korzystała z nich w przychodni. Czasem ludzie dezynfekuja ubranie, ale zapominają o takich drobiazgach, z których korzystają dłońmi z wirusem.
-
Andżela zachowuje się całkiem podobnie. Tez chciałaby mieć nas, a głównie mnie na wyłączność. Od początku warczy i zaczepia inne psy, blokuje przy mnie, zebym nie miała z nimi kontaktu. Nie pozwalam jej na to i to działa. Nie mam jednak opcji wysłać jej gdzie indziej, więc sobie musimy radzić. Oddzielam ją na wszelki wypadek od małych psów. Kiedy ścina się z Maximem lub stoi jak bocian nad żabą nad Lindą na wózku, wkraczam i interweniuję. Z Maximem zresztą musimy reagować tak samo. Na pewno doskwierają mu uszy, Maro odetchnął po czyszczeniu i podaniu leku. Jednak Michu powinien i tak być na końcu hierarchii stada jako nowo przybyły.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Niestety, dlatego tak mnie sytuacja zmartwiła. I poruszył maluszek bez łapki. Tyle przeszedł i dał radę. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Zaglądnęłam wczoraj na profil schroniska. Tragedia. Dziesiątki podrostków, nowekoszmarne zgłoszenia. Kucharz schroniskowy w szpitalu, Marina jak wszystkie kobiety w wieku do 60 r.ż. jest zgłoszona do wojska. Cały kraj trwa w niepewności. Oni gotuja posiłki, bo nie stać schroniska na suchą karmę. Żyja z dnia na dzień w obawie, co nastepny ranek przyniesie. Widziałam zdjęcie maluszka po amputacji łapy, którego wstawiałam na watek Laimy i przedszkolaków. W kociarni rozeszła się paskudna bakteria atakująca drogi oddechowe. Koty nie wyjechały. Gdyby Ktos dał radę zaopiekować któregoś zwierzaka, to dajcie proszę znać. -
I nikogo to nie dziwi Ty to jesteś Ty. Podeszłabyś do każdego, każdego przewozisz, przejeżdżasz całą Polskę wszerz i wzdłóż, żeby tylko psy dostały nowe życie. Suvi ma to chyba po Tobie; charakterna i z własnym zdaniem, ale Maro to prawdziwy ciapciak. Czekam aż nabierze ciała i ruszamy z ogłoszeniami słodziaka. Asiu, widziałaś mój post odnosnie karmy wysokoenergetycznej? Cos trzeba u niego podziałać, bo kupy po metronidazolu coraz lepsze, a je jak smok. Mogę sprawdzić aktualne promocje RC. Zeby szybko nadrobił, to nie wystarczy karma dla psów o normalnej wadze.
-
Do "Klubu Feniksa" dołącza ślepy i zagubiony w schronisku staruszek, który trafił tam wyciągnięty z rowu, bardzo wycieńczony. Jest w hotelu, gdzie ma nowe życie, może po raz pierwszy normalne - jest badany i leczony. Makary prosi o pomoc. Żegnaj Cudny....
Jaaga replied to agat21's topic in Już w nowym domu
Wasnie zamówiłam Librelę dla Barytona, tylko nie dotarła z hutrowni przez ostatnie dni. Dla nas to ostatnia deska ratunku. Czytałam bardzo pozytywne opinie. U Barytona jest zaawansowana sponyloza, atakcja czterokńczynowa, jest po operacji neurochirurgicznej usunięcia większości pocisków z okolicy szyjnej kręgosłupa. Jeden odłamek niestety nie do usunięcia. W ostanich dniach całkiem przestał chodzić. Wczesniej jeszcze sterydy jakoś pomagały i Gabapentyna. Teraz ona juz nie działa, a inne środki przeciwzapalne i przeciwbólowe zupełnie nie działały nigdy. Podwija stópki pod siebie i nie potrafi iść nawet jesli uda mu się stanać na łapach. Mam nadzieję, że środek dotrze w poniedziałek. Czytałam w ulotce, że pierwsza dawka może u niektórych psów nie podziałać. Oby jednak podziałała. -
Podeszła i została, kiedy ja podeszłam. Nie uciekła. Ostatnio czas spędzała w swojej budzie i mało wychodziła. Brakowało jej psich kompanów. Towarzystwo razem zamieszkało ostatnio. Maro i Andżela osobno nie chciały słyszć o budzie. Siedziały przyklejone do ogrodzenia. Teraz, kiedy są razem, to przeprosiły się z budą i idą do niej spać. Otwieram im w ciągu dnia zagrodę i wychodzą razem z Suvi. Co ciekawe, ona od razu leci do szopki szukać jajek, a "bliźniaki" nie załapały, o co chodzi. Dziś były puszczone luzem, kiedy przyjechali ludzie i zachowali się oboje bardzo grzecznie.
-
Dałam ich na wybieg i Suvi od razu się otworzyła, brakowało jej towarzystwa. Teraz wchodzi do drugiej budy, zeby sprawdzić, czy tam nie jest aby wygodniej.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Pod wpływem opinii Limonki80 ja zamówiłam. Dziękuje poczytam sobie. -
Mam prośbę do opiekunek Maro o worek wysokoenergetycznej karmy. Cenę pobytu podałam z karmą, ale Maro ma do nadrobienia kilkanaście kilogramów i stale jest głodny. Jesli chce jeść, to bierze miskę w zęby. Nie jestem w stanie mu wtedy nie ulec. Wiem, że dawkowanie karmy jest podane na wagę psa, ale ono odnosi się do psów w normalnej kondycji, nie tak drastycznie zagłodzonych. daję więc mu tyle, co trzem psom. Gdyby miał wysokoenergetyczną karmę, to dodawałabym ja do zwykłej po połowie. Maro jest już całkiem innym psem. Jest normalny, jakby nigdy nie przeszedł schroniska. Tylko uszy przypominają jeszcze o tym, co go spotykało w ostatnich miesiacach.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Baryton niestety ma ogromne pogorszenie jesli chodzi o poruszanie się. Teraz to już nie tylko ataksja czterokończynowa, ale przestał zupełnie chodzić. Wynosimy go na rękach na załatwianie sie i przynosimy. Czekamy od kilku dni na zastrzyk Librela, ostatnią deskę ratunku. Niestety, hurtownia do dzis nie dowiozła do przychodni. Nie pomaga Gabapentyna i steryd. Ma apetyt,na leżąco nawet póbuje się wdzięczyć przy zabawie, ale godzinami monotonnie poszczekuje. Leży w miejscu, podwija przednie łapki do środka i nie jest w stanie się unieść. Ne potrafię stwierdzić, czy jego wielogodzinne szczekanie powodowane jest bólem czy tylko dyskomfortem i stresem związanym z nagłą niemożnościa poruszania się. Jest głuchy, więc nie reaguje na kontakt. Czy macie może doświadczenia z Librelą? To teraz nasza jedyna nadzieja. Baryton nie reagował w ogóle na leki przeciwzapalne i przeciwbólowe.