Jaaga
Members-
Posts
19277 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jakoś nikt nie potrafi się odważyć mu pomóc Osoby, które wczesniej oferowały częściową pomoc może zbiorą siły i zapytaja o miejsce Dexterki? jest spora szansa, że skoro Andżela jest zołzą, to on będzie lepszy i to ona była motorem działania.
-
Tak, dlatego Marina nie chce ryzykować teraz i tak bardzo liczy na miejsca, kiedy da się już wydostać jakieś zwierzęta. Wg tego co wczoraj mówiła mi Ola, syn jest w domu, gdzie maja 30 psów i Marina stale krąży między domem a schroniskiem. Już przyjęli pierwsze psie ofiary z okolic lotniska. Ola tez chce wydostać młodziki.
-
Wena nie chce wchodzić do domu, a wybieg i kojec po Suvi uznała za swoje włości. Jakby je znala długo. Poobchodzila cały ogród, jest zapoznana z psami. Wydaje mi się, że duży brzuch jest spowodowany zaburzeniem trawienia. Tylko w nocy zrobiła 3 duże kupy , takie raczej budyniowate, mimo dobrej karmy. Robi kupy jak Maro. Pewnie jelita zle funkcjonuja przez schroniskowe żywienie. Wygląda oprocz tego dobrze i zdrowo. Zachowuje się tez inaczej, niż w schronisku. Mam nadzieje, ze jest jednak zdrowa i ureguluje sie trawienie. Nie zabiega szczególnie o kontakt z człowiekiem, ale go nie unika. Daje się poglaskac, podchodzi. Jest bardzo zrównoważona i spokojna. Chyba jest niesamowita szczesciarą, ze Tola ja akurat wypatrzyła i mam nadzieję, że w kwestii adopcji tez tak będzie. Szczerze, to razem z Limonka80 myślałyśmy, że jest sredniaczką. Gdybym wiedziala, ze jest masywniejsza od Andżeli, to nie wiem czy zdecydowałabym się ją wziąć. Teraz dalam Andżelę do niej. Oczywiście Andżela nie jest za bardzo szczęśliwa, ale niech trochę pobedzie na zewnątrz. Bardzo cieszę się, że Andżela tak zaakceptowała Wenę. Jutro jedziemy na badania i umowie kąpieli z rozczesywanie.
-
Tylko nie wiadomo kiedy psy będą mogły bezpiecznie ruszyć w drogę, a hoteliki żyją z pobytu psów. Zaoferowałam Oli DT dla małego młodego pieska, gdyby akurat taki stracil w Polsce miejsce hotelikowe. Więcej nie dam rady udźwignąć. Ola jest strzępem nerwów. Nie udalo sie wydostać syna Mariny.
-
Ola nic nie wiedziała. Liczyły na miejsca, kiedy tylko zwierzęta i ludzie będą mogli wyjechać. Trudno. My na kotkę w każdym razie czekamy.
-
Na pewno? Ten transport z 05.03 jest nieaktualny, ale Ola i Marina prosily o poczekanie tydzień, bo może drogi będą przejezdne i znajdzie się inny. Tym transportem miala do nas tez przyjechać kotka. Piza tym Marina wczoraj upewniała się, czy miejsca są aktualne jak psy będą mogły wyjechać. Ja DT dla kotki juz potwierdziłam.
-
Nie miałam dzis zasięgu. Lekarz stale przyjmował. Oddzwonil w wolnej chwili. Wszystko przekazałam, tez o babesziozie. Dal Drugiemu dietę jelitową intestinal na wszelki wypadek, bo powiedziałam że jest z wybiegu, gdzie byl piesek z parwo i poprosiłam w poniedziałek o zrobienie testu. Powiedział, że wszystko w porządku o tyle, ile może być u niewidomego 15-latka. Ma zrobić usg. Przyjmuje 7 dni w tygodniu, wiec prosił o stałe nie wydzwanianie do niego. Jak coś działoby się, to da znać.
-
Bardzo fajne imię . Wena wczoraj wróciła bez wizyty, bo jak pisałam na wątku Drugiego, jego odebrała techniczka, a lekarz mial przyjechać później. Niestety, nie udało mi się wczesniej dodzwonić. Suczka zachłannie pije, jakby była kilka dni bez wody. I tak się zastanawiam, czy to nie jest możliwe, skoro została zamknięta bez dostępu na wybieg. Do tego stopnia szaleje za wodą, ze po wypiciu zwracała ją ogromnymi chlustami. W krótkim czasie po przyjeździe zalała dosłownie cały pokój. Wisiałam na mopie cały wieczór. Nie załatwiła się w ogrodzie, tylko w pokoju. Rzeka moczu popłynęła na dwa metry. Kupa jak od słonia. W związku ze zwracaniem wody, musze jej ją racjonować. Nie żyła raczej w domu, bardzo chciala wyjść. W nocy mąż ja wyprowadził na wybieg i tam się uspokoiła. Jest spokojna, łagodna. Nie reaguje na psy. Musze jak najszybciej zapoznać Andżelę z nią. Trzymajcie kciuki, żeby było dobrze, bo już mam dość pilnowania Maxima przed Andżelą. Wena na zdjęciach wydawala się mniejsza i szczuplejsza, ale na żywo to duży pies. Jest dluga i masywna, tylko na krótszych łapach. Jest większa od Suvi. Już dostala śniadanko. Dobrze, że przyjechała w piątek popoludniu, bo gdyby jej od razu zrobić badania krwi , to wyszłyby cuda. Do poniedziałku odpowiednio sie nawodni i ureguluje. Nie wiem naprawde co jest grane, ale to juz któryś pies, ktory pije jak szalony przez kilka dni po przyjeździe. Z pierwszej kupy zrobiłam test na lamblie-ujemny.
-
Wiem, nie miałam wczesniej jak wejść na fb. Napisalam Marinie. Od niej psy czy koty nie wyjada, za duże ryzyko.
-
Na usg jesli coś się będzie dziać, może już jechać w niedzielę, ale krew do badania może pójść dopiero w poniedziałek. Niestety, jutrzejsze dopołudnie miałam wczesniej zaplanowane, bo psy miały przyjechać za tydzień po szczepieniu, a przychodnia czynna tylko dopoludnia. Dzis mąż musi zawieźć Drugiego do Zabrza do szpitalika. Badan krwi na miejscu w sobotę popołudniu nigdzie tu nie zrobią. Wysyłają do zewnętrznego laboratorium.
-
Jestes w kontakcie z Mariną? Jesli tak, to daj znać jej prosze, ze jesli ktoś ze schroniska czy ich rodzin chcialby i dalby rade przyjechać, to zapraszamy jedną osobę do siebie. Ola ma sesje, nie może teraz kontaktować się.
-
Może gdyby udało się komuś przyjechać, to zabrałby zwierzaka. Jednak wg informacji wojsko ukraińskie z tamtej okolicy wycofało się. Nie wiem czy jeszcze coś z tego wyjdzie. Ola na pewno odezwie się, ale kiedy ma sesje z pacjentami, to nie zagladnie do telefonu.