Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Gabi, przyjmij proszę wyrazy współczucia.
  2. Tola dostała info ze schroniska. Rudy, którego już dawno wypatrzyłam na jej schroniskowych zdjeciach i którym zainteresowała się Aska7 jest jak dotąd schroniskowym rekordzistą - siedzi tam zamknięty od 13 lat! Trafił jako roczniak. Duży, piękny pies, którego całe życie poszło na marne To już nie jest smutne, ale dla niego tragiczne. 13 długich mroźnych zim, kiedy ciało przymarzało do betonu,13 upalnych lat, gdy marzył o misce zimnej wody, żeby ugasić pragnienie. Przypomnijcie sobie, co kazdy z Was robił 13 lat temu. U mnie np. córka chodziła do przedszkola, a teraz juz mieszka osobno. To taki szmat czasu, ze nam trudno ogarnać, a dla psa, to wręcz wieczność. On już nawet zrezygnował z rywalizacji o miejsce do spania i do miski. Wiem, ze jest trudno, sytuacja niepewna, ale czy ktoś może mu pomóc chocby najmniejszą deklaracją? Raczej nie będzie miec innej szansy na poznanie życia, które jest normalnością i codziennością dla większości psów. Jest naprawdę duzy i ma 14 lat. Może do nas przyjechać, ale jedynie jako hotelowy. Dla niego to niepowtarzalna okazja.
  3. Tez mam taką nadzieję, że znajdą domy szybciutko. Po szczeniakach Gajki powiedziałam, że już szczeniat absolutnie nie wezmę, bo pracy przy każdym tyle, co przy dwóch, trzech doroslych: niszczą, kupkaja, sikają, szaleją. A tu akurat cały miot suczek został z perspektywa rozdania po wsi i rodzenia co cieczkę. Do tego zniechęca ludzi choroba. Budujemy zagrode dla świnki na noc, wiec w ciągu dnia będę do tej zagrody dawać szczeniaki. Mam nadzieję, że wszystko uda się zrobić w kilka dni. Panele juz dotarły, dzis mąż ma kupić betonowe elementy do nich i wylewkę pod słupki. Najgorzej z buda, bo przychodzi do samodzielnego malowania i montażu, a czasu jak na lekarstwo.
  4. Wczoraj rozmawialam z sympatyczną panią zainteresowana adopcja Gajki. Dom z dorosłymi osobami, niedaleko, były w domu jamniki; ucieszyłam się po tel. P. Magdy. Niestety, to znowu nie dom dla niej. Pani pracuje, a w domu ma bardzo chora mamę, którą opiekuje się ojciec. Mama z alzheimerem, z trudem juz poruszajaca się. Do tego bardzo kontaktowy, nie bojacy się psów, kot. Pani stwierdziła, że zrzucenie na ojca zajmowania się Gają i pilnowanie jej kiedy ona jest w pracy, byłoby ponad jego możliwości.
  5. Dobrze, ze pomagacie ogarnąć pomoc psiakowi. Wczoraj rozmawialam z p. Magdą ze schroniska i maja ok. 250 psow. Bylby biedny, gdyby miał wrócić. Trudno im pewnie nawet ogłaszać najpilniejsze.
  6. Bardzo biedny. Nie pamięta normalnego życia Nie da rady zabrać go razem z maluchami?
  7. Też tak myślałam. Wolfik jest przeszcześliwy, kiedy szaleje po ogrodzie z dziewczynami. Lubi zewnętrzne spacery, ale tu ma przestrzeń i spokoj. No i 3 piętro bez windy. Mysle, że lepiej w tym domu brać pod uwagę naprawde maleńkiego pieska, żeby móc go znosić w razie choroby czy problemów ze stawami. Pies ważący min. 15 kg przy dziewczynach bylby uziemiony w razie niedyspozycji. Wiem coś, bo o ile noszę sama Barytona, to Drugiego juz mąż musi nosić, a mamy tylko jedno piętro.
  8. Drugi sobie jakoś funkcjonuje. Ma apetyt, mąż go wynosi do ogrodu. Jednak cały czas sika juz pod siebie na legowisko, kiedy śpi. Pewnie guzy uniemożliwiają trzymanie moczu. Kupę tez zdarzy mu się zrobić w legowisku. Dostaje tabletki i żwacze. Nie przyłapałam go ostatnio na jedzeniu kału.
  9. Po miesiącu od badań ma mieć kontrolne. Jeśli stan pozwoli, to wtedy będziemy umawiać operację.
  10. Poplułam się kawą.
  11. Ta ma chyba największe zmiany świerzbowe. Tolu, a czy oprócz Bravecto lekarka dała coś do stosowania na tą chorą skórę? Żeby oczyścić ją i usunać tą skorupkę? Mam specjalne chusteczki do oczyszczania powiek przy nużencu dla ludzi- Demoxoft Plus Clean. Kupiłam je Laimie. Może kupisz w aptece, zeby przy nastepnej wizycie pooczyszczać te zmiany? Warto poprosić tez o coś na wzmocnienie odporności i sierści.
  12. Ona na wołanie przychodzi, wie że ja wołam czy do niej się zwracam. Tylko boi się dotykania. Na lewym udzie ma dwie długie linie przerwy w sierści i podejrzewam, że to blizny po jakimś koszmarnym doświadczeniu. Mela sobie całkiem sprawnie funkcjonuje, tylko czmycha przy dotykaniu, a jak się coś robi,przy niej, to ze strachu chce gryźć. Poza tym ładnie reaguje, idealnie zachowuje czystosć w domu, nie niszczy, śpi w legowisku sama lub z innym psem, na dworze z nimi szaleje. Wszystko jak normalny pies do momentu, kiedy chciałoby sie ją dotknąć.
  13. Właśnie wkrótce bedzie wymagał wizyty u fryzjera. Zmienia sierść, konieczne bedą kąpiel i wyczesywanie. Na ogonie, za uszami i na portkach moga sie tworzyć sople z martwej sierści.
  14. Tolu, może jednak zrobisz zbiorkę? Macie mnóstwo zdjeć dokumentujących Waszą pomoc. Duże organizacje zebrały mnóstwo kasy, a jak widac na granicy pomoc jest tylko udzielana lokalnie lub od prywatnych osób. Tak samo dostawałam informacje i zdjęcia od Asi alaskan z innego punktu recepcyjnego. Bardzo mnie to denerwuje. Medialne organizacje zamiast trzymac kase i obiecywac gruszki na wierzbie,powinny zakupic transporterki i karmy w małych opakowaniach, wysłac na granicę, zeby zwierzaki przekraczające granicę miały jak przeżyć.
  15. Chyba jednak trzeba wczesniej. Myslę, że najlepiej zrobić kolejne badanie i wysłac do niemieckiego Idexxu, bo robi najlepiej. Wyniki sa tym razem zupełnie inne. o ile stan zapalny mógł sie zmniejszyć po antybiotyku, a eozynofile spaść po wybiciu tasiemca, to mocznik raczej tak nie skacze. Ludzie przepłukują psy i stosują cud srodki, żeby go lekko zbić lub choc utrzymać w stabilnym stanie. Problemem jest teraz, co mam mu dawac jeść? ma diete nerkową. Zobaczcie parametry wątrobowe. Ten podwyższony, jest w normie, drugi poprzednio ok, teraz jest podwyzszony, a pies dostaje dwa rodzaje tabletek na wątrobę. Tylko białko pozostaje niezmiennie za wysokie. Niestety krwawienie pojawia się. Jeden dzien jest czysto, a drugiego żywa krew na poduszce. No i to, o czym pisze Bou - lipemia. U nas Drugi na badania pojechał na czczo. Nie wiem, jak za pierwszym razem, w przychodni. Po czasie dowiedziałam sie, dlaczego miałam taki trudny kontakt z lekarzem i nie wydał Andrzejowi Drugiego. Wtedy chorował i zmarł Jego ojciec. Zakładam więc, ze Drugim zajmowała się wiekszość czasu pomoc weta. może był jednak najedzony przed badaniem? Nie bardzo widzę nasza wetkę, która ma coś zdziałac z tych dwóch całkiem odmiennych wyników badań. To trochę jak wróżenie z fusów.
  16. Nawet nie wiedziałam, że Mela ma wątek. Dziękuję za jego załozenie i wszystkim, którzy sie na nim znaleźli. Mela jest naprawdę trudnym psem, bo jest inteligentna i bezdotykowa. Mozna ją bardzo delikatnie dotknąć z tyłu ciała i tyle. Przy dotykaniu przy głowie ugryzie. Problemem jest własnie agresja lękowa Melci. Nie da sobie przypiąć smyczy. Kiedy pierwszy raz uciekła nam do ogrodu i prosto do budy, to musielismy zrobic petlę ze smyczy, zeby jej załozyc na szyję. Mela gryzie na poważnie i jest taka bystra, ze nie kłapała na smycz, tylko atakowała dłoń, która smycz trzymie. Kiedy ją złapałam w koc, to ugryzła mnie mocno w ramię. Mela idealnie zgrała się z psami. Poczatkowo baliśmy sie dzikiego psa wypuszczać z domu, ze nie uda się nam jej złapać. Jednak Mela uporczywie starała się wydostać z domu i niedawno udało jej się znowu czmychnąć. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy po załatwieniu potrzeb Mela z psami sama wróciła do domu. Od tego czasu ciągle wychodzi i wraca wołana po imieniu .Na początku uciekała, kiedy zbliżaliśmy się w jej kierunku lub zamierała przyczajona. Teraz w domu ociera się o nogi, przechodzi obok nas bez reakcji, byle jej nie dotykać. Z psami szaleje jakby je znała od zawsze. W piątek mąż zawoził w transporterku Drugiego na badania. Jak Mela zobaczyła transporter, to odleciała. Uciekła z domu i zaczęła krążyć kółka po ogrodzie, nie wróciła na wołanie. Wróciła dopiero, kiedy wsadził transporter do auta. Widocznie jego widok przypomniał jej łapanie i wcześniejszy strach. Bardzo było mi jej żal, bo juz czuła się bezpiecznie, a tu wróciły demony z przeszłości. Nie widzę w różowych kolorach adopcji Meli, bo już przerabiałam wczesniej szukanie domu dla identycznie zachowującej się dzikiej Ady. No i Ada została. Mela jest co najmniej dwa razy większa. Adę łapie w rękawicach spawalniczych na szczepienie, wizyty u weta. Funkcjonuje identycznie jak Mela. Musi miec innego psa, człowiek jest jej potrzebny do karmienia i wypuszczania na spacery. Mela ma jeszcze dodatkowo to utrudnienie, że czmycha z domu kiedy tylko jej sie uda i nie chce się załatwiać w domu. Musiałaby trafić więc na dom z ogrodem, którego teren jest szczelnie ogrodzony i nie byłoby cienia mozliwości, ze wydostanie się poza teren. Naprawdę stara się wykorzystać każdą okazję. Czesto staje pod bramą, sprawdza, czy na pewno nie da się wydostać i pognać.Stoi i patrzy tęsknie na puste pola i las w głębi. Mamy bramę zamkniętą i dodatkowo jeszcze zabezpieczoną łańcuchem z kłódką. Nie zrobiliśmy nawet furtki dla bezpieczeństwa. Brama jest otwierana tylko wtedy, kiedy wszystkie psy są w domu. Nie wiem, na ile podobne zabezpieczenia zastosowalby potencjalny dom Meli. Szczerze mówiąć, zaczęliśmy w domu rozmawiać na jej temat. Gdyby Laima znalazła dom i nie wróciła z niego, to po odejściu Barytona, Mela mogłaby chyba zostać z nami. Jednak jak widac, to i tak kwestia czasu i mozliwości. Szczerze mówiąć nie myslałam o adopcji żadnego psa więcej, ale wkrótce bedzie jeszcze gorzej w sytuacji polskich adopciaków i Mela może liczyć tylko na jakiś cud.
  17. Patrzcie, jak to nieźle idzie u psiaków, które w schronisku były króciutko. Wszystkie fajne, raczej zdrowe, bezproblemowe. A te które wyciaga sie po latach, to chore i z problemami.
  18. To mogę potwierdzić mam juz dość telefonów o Laimę. Nie czytaja o jej potrzebach, tylko chcą, bo z Ukrainy. Potem co któryś sprowadzony stamtąd pies straci dom, bo to psy, które trzeba uczyć wszystkiego. Wiele z problemami. Jednak taka malizna na pewno szybko skradnie czyjeś serce.
  19. Pojawila sie szansa na dom dla Laimy pod Krakowem. Jedyne utrudnienie to fakt, że panstwo przeprowadzają się tam ok.18.03 i dopiero po tym czasie można pojechać na wizytę. Jednak na razie pozostali dzwoniący i tak nie maja do zaoferowania warunków, jakie Laima potrzebuje, wiec czekam.
  20. U mnie podobnie. Dzwonia o Laimę, a ona musi mieć dom z ogrodem i ludzi większość czasu z nią. Proponuje Wolfika i ludzie nie są zainteresowani. Gdyby naprawde chcieli psa, to on jest idealny i śliczny.
  21. Drugi funkcjonuje lepiej, niż wskazywałyby jego wyniki. Sucha dietę mu moczę, dodaje puszkę. Daje tez syrop na problemy z drogami moczowymi. Kupiłam go dla mojego yorka, ale zmarł po podaniu narkozy przed zabiegiem. To się choć nie zmarnuje, a skład bogaty. Po nocy znalazłam lekko krwisty slad, ale już nie ma skrzepów i krwawienia co dzień. Dostaje leki na wątrobę. Jedynym problemem jest to, co techniczka zgłosiła lekarzowi, mianowicie ze zjada swoje kupy. Mam wiec prośbę, czy dalby się mu kupić jakiś preparat i paczkę suszonych żwaczy i przysłać na adres? Zastanawia mnie, że skoro mial tasiemca i zjadał kupy z jego członami, czy je strawi czy one będą zarażać go od nowa? Na spacerach chodzi sobie z widoczna przyjemnością i porusza się pewnie. Czekam, aż zrobi się cieplej, to będzie mógł dłużej być w ogrodzie.
  22. Wszystko dobrze, dostaje leki na wątrobę dwa rodzaje o różnych składnikach. Przez brak słuchu jest bardzo cicha i spokojna. Podchodzi na glaskanie. Kiedy spu, to tupie, żeby wyczuwała drgania i się budziła. Mam nadzieje, że w wynikach będzie szybko poprawa.
  23. mojego męża i córkę normalnie traktuje. Jednak jesli jesteśmy oboje, to jego nie posłucha. Mam teraz trudny czas ze swoimi psami, za kilka dni chciałabym zrobić jej sesję zdjęciową, żeby spróbować znaleźć dobry dom. Ktos musi być cierpliwy i ona musiałby ludzi poznawać stopniowo. Sama wybiera sobie tych których lubi i nie lubi.
×
×
  • Create New...