Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19276
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. https://www.olx.pl/d/oferta/suczki-szczeniaki-3-miesieczne-srednie-adopcja-CID103-IDOpMpi.html?bs=olx_pro_listing Moje ogłoszenie na Katowice. Dzis dodałam, bo mam 50 % wyróznienia. Wyróznię później, bo gdzieś zapodziałam hasło do konta
  2. Trochę zaczynam się martwić, bo nie mam żadnej informacji odnośnie terminu dostarczenia budy. Jeszcze trzeba będzie ja pomalować i złożyć. Ogrodzenie tez nie gotowe, bo mąż ostatnio bywa gościem w domu. Dodatkowo betonowe podmurówki nie pasują do paneli, bo kupione z koniecznosci w innym sklepie. Trzeba wszystko docinać i dopasowywać i robota trwa trzy razy tyle. Wylewka schnie w swoim tempie. W środę, jak przyjadą szczeniaki mnie nie będzie, wiec chcialam, żeby wszystko było gotowe i łatwo poszło. Mam nadzieję, że jednak jutro wszystko uda się ogarnąć.
  3. Wladnie miałam pytać, czy Pani z Wrocławia w końcu się odezwała. Trochę niefajnie, bo wystarczyło dać smsem znać, ze jednak rezygnuje, a nie nie odbierać telefonów i nie odpowiadać.
  4. Nie wiem ile brakuje, bo nie miałam możliwości podsumować deklaracji, ale pobyt z jedzeniem wyniesie ok 500 zl, bo to duży pies. Może Aska7 podsumowała deklaracje? Chyba łatwiej będzie, jak rudy będzie mieć swój wątek. Wyobrażam sobie i podziwiam zaparcie Wiele wiekszych psów, które często nigdy nie mieszkaly w domu ma na początku problem z pokonaniem choćby jednego piętra i ogólnie z używaniem schodów. Mysle, że w zależności od jego wielkosci 450-500 zl z jedzeniem.
  5. Tola juz go pokazywała wczesniej. Mysle, że najwieksza trudnością przy płatnym miejscu byłoby zebranie stałych deklaracji. To pies, który cale życie spędził w schronisku. Oczywiście moze tez zaskoczyć pozytywnie jak Maxim, ale trzeba liczyć się z tym, że trzeba go będzie ogarnąć i przyzwyczajać do normalnego życia, a może nie chcieć juz nawiązać z człowiekiem bliższego kontaktu. Do nas tez mogl przyjechać, ale nie udało się ruszyć, kiedy Tola starała się mu pomóc.
  6. Ten tez mi w głowie siedzi. Może i jego ktoś zechce zabrać? Czasem cuda sie zdarzają. Wczoraj np pojechal do domu nasz hotelowy ukrainski Maxim. 10 lat, czarny, ok.30 kg, bez łapy. Nie liczylam na jego adopcję, a już na pewno nie na to, ze znajdzie dom szybciej niż Laima, z którą przyjechał. A jednak
  7. Wzajemnie i wiesz o tym Agato, dziekuję Ci bardzo. Dziś łzy mi popłynęły na filmiku Mariny, kiedy pierwszy raz tam psy wszystkie z żebrami na wierzchu rzucały się na kurze korpusy. Ona też pisała, co je, kiedy juz może cos przełknąć. Pokrzywy nie są najgorsze. Szczególnie są cenne na przedwiośniu, oczyszczają organizm. Witamy je entuzjastcznie jak bluszczyk kurdybanek czy podagrycznik. Ja mojemu juz wytłumaczyłam i stwierdził, że ze mna przetrwa. Jakby co, zrobię kotlet z huby, zupę czy sałatkę z chwastów, kawę z cykorii. Na poważnie, naprawdę doceniam pomoc.
  8. Dziękuję bardzo za deklaracje dla rudego weterana. Duże psy mają się najgorzej, bo jest najmniej chętnych do pomocy, najmniej miejsc dla nich, mniej chętnych na adopcję domów. Wiem, ze każdy teraz musi rozsądnie gospodarować finansami i trudno cokolwiek przewidywać. Tym bardziej doceniam każdy dar serca. Wczoraj ogarnialiśmy popołudniu teren i drzewa pod nową zagrodę docelowo dla naszego Babucia Dorci, ale tymczasowo dla zamojskich szczeniaków ze świerzbowcem. Wypusciłam z domu psy i patrząc na nie zastanawiałam się, czy mnie popizgało? Same duże. Samo życie. Ciapciak - z miotu na wsi po dożycy i wiejskim burku- z 9 szczeniąt z miotu przeżyły 3,dogomaniaczka poprosiła mnie o DT dla dwójki. Suczka poszła do adopcji, Ciapciak został. Fly - przyprowdzony przez ochroniarza sklepu z pytaniem, czy bierzemy czy ma odprowadzić do schroniska za skrzyżowaniem, Jimmy - dziki pies z mysłowickiego schroniska - spędził tam 6 lat w ciasnym, betonowym kojcu, gdzie pracownik wchodząc lał na odlew smyczą, zeby psy się nie zblizały. Kto słyszał o Mysłowicach, ten wie, co przeżył. Kaj - ukraińska niemota nie funkcjonujaca bez innych psów. Bakster z sosnowieckiego schroniska - uratowany jako osesek ze smietnika, hotelik fundacyjny zadzwonił do nas z prośbą o przejęcie go, bo sobie nie radzili. U nas chciał gryźć potencjalnych adoptujacych, więc sami po 2 latach adoptowaliśmy go. Borys - wiadomo - stary pies wariatki, Angela 'ludojad' - podobnie, tylko tym razem juz UPARTEJ wariatki do kwadratu. Maxim - hotelowy ukraiński trójłapek zakapior. Był średnikiem, po odkarmieniu ma ok. 30 kg. I nasza cudna miodowooka czarna Lilia - Linda. Szlachetna, nadwrażliwa, okaleczona przez złych ludzi - z postrzelonym kręgosłupem, wyrwanymi ze stawów tylnymi łapami - każdego dnia trzeba ją od nowa przekonywać, że ludzie jednak nie są źli. Są też tacy, którzy kochają, przytulają. I że co wstanie słońce, to po nocy zostają takimi samymi, nie staną się naraz potworami. Co dzień od prawie dwóch lat musimy mierzyć się z jej spłoszonym spojrzeniem i rano uspokajającym głosem zapewniac, że wszystko jest dobrze. Do "kolekcji" może zaliczy się też Baryton. Jest wilczakopodobnym średniakiem. Przyjechał z Ukrainy, gluchy na skutek urazu i z pociskami przy kręgosłupie. Jest z nami 1,5 roku. przeszedł ciężką neurochirurgiczna operację. Od 2 mies. nie chodzi. Jest noszony na rękach. Próbujemy wszystkich mozliwych leków i środków.Typowo ukraińska natura - wbrew wszystkiemu ma apetyt, szczekaniem daje znac o swoich potrzebach, nie mamy sumienia więc umówić wetki do eutanazji. Dzis popizgało mnie kompletnie. Na profilu schroniska Mariny zobaczyłam filmik z ok 7 tyg. szczeniakami docelowo dużymi. Napisałam do Oli. Powiedziała, że niczego nie da się zaplanować. Jesli zgłoszę się do wzięcia ich, a dałoby się przetransportować , to decyzja bedzie podjęta z dnia na dzień. Rudy ma więc gdzie przyjechać, tylko musi byc finansowo zabezpieczony. ZUS jest podnoszony teraz z miesiąca na miesiąc. Mamy legalną działalność z wszystkimi jej kosztami. Mam na siebie, oprócz psów, adoptowanych 10 kotów. Jesli ktoś może pomóc zatrzeć 13 zmarnowanych koszmarnych lat Rudaska to proszę - pomózcie.
  9. Gabi, przyjmij proszę wyrazy współczucia.
  10. Tola dostała info ze schroniska. Rudy, którego już dawno wypatrzyłam na jej schroniskowych zdjeciach i którym zainteresowała się Aska7 jest jak dotąd schroniskowym rekordzistą - siedzi tam zamknięty od 13 lat! Trafił jako roczniak. Duży, piękny pies, którego całe życie poszło na marne To już nie jest smutne, ale dla niego tragiczne. 13 długich mroźnych zim, kiedy ciało przymarzało do betonu,13 upalnych lat, gdy marzył o misce zimnej wody, żeby ugasić pragnienie. Przypomnijcie sobie, co kazdy z Was robił 13 lat temu. U mnie np. córka chodziła do przedszkola, a teraz juz mieszka osobno. To taki szmat czasu, ze nam trudno ogarnać, a dla psa, to wręcz wieczność. On już nawet zrezygnował z rywalizacji o miejsce do spania i do miski. Wiem, ze jest trudno, sytuacja niepewna, ale czy ktoś może mu pomóc chocby najmniejszą deklaracją? Raczej nie będzie miec innej szansy na poznanie życia, które jest normalnością i codziennością dla większości psów. Jest naprawdę duzy i ma 14 lat. Może do nas przyjechać, ale jedynie jako hotelowy. Dla niego to niepowtarzalna okazja.
  11. Tez mam taką nadzieję, że znajdą domy szybciutko. Po szczeniakach Gajki powiedziałam, że już szczeniat absolutnie nie wezmę, bo pracy przy każdym tyle, co przy dwóch, trzech doroslych: niszczą, kupkaja, sikają, szaleją. A tu akurat cały miot suczek został z perspektywa rozdania po wsi i rodzenia co cieczkę. Do tego zniechęca ludzi choroba. Budujemy zagrode dla świnki na noc, wiec w ciągu dnia będę do tej zagrody dawać szczeniaki. Mam nadzieję, że wszystko uda się zrobić w kilka dni. Panele juz dotarły, dzis mąż ma kupić betonowe elementy do nich i wylewkę pod słupki. Najgorzej z buda, bo przychodzi do samodzielnego malowania i montażu, a czasu jak na lekarstwo.
  12. Wczoraj rozmawialam z sympatyczną panią zainteresowana adopcja Gajki. Dom z dorosłymi osobami, niedaleko, były w domu jamniki; ucieszyłam się po tel. P. Magdy. Niestety, to znowu nie dom dla niej. Pani pracuje, a w domu ma bardzo chora mamę, którą opiekuje się ojciec. Mama z alzheimerem, z trudem juz poruszajaca się. Do tego bardzo kontaktowy, nie bojacy się psów, kot. Pani stwierdziła, że zrzucenie na ojca zajmowania się Gają i pilnowanie jej kiedy ona jest w pracy, byłoby ponad jego możliwości.
  13. Dobrze, ze pomagacie ogarnąć pomoc psiakowi. Wczoraj rozmawialam z p. Magdą ze schroniska i maja ok. 250 psow. Bylby biedny, gdyby miał wrócić. Trudno im pewnie nawet ogłaszać najpilniejsze.
  14. Bardzo biedny. Nie pamięta normalnego życia Nie da rady zabrać go razem z maluchami?
  15. Też tak myślałam. Wolfik jest przeszcześliwy, kiedy szaleje po ogrodzie z dziewczynami. Lubi zewnętrzne spacery, ale tu ma przestrzeń i spokoj. No i 3 piętro bez windy. Mysle, że lepiej w tym domu brać pod uwagę naprawde maleńkiego pieska, żeby móc go znosić w razie choroby czy problemów ze stawami. Pies ważący min. 15 kg przy dziewczynach bylby uziemiony w razie niedyspozycji. Wiem coś, bo o ile noszę sama Barytona, to Drugiego juz mąż musi nosić, a mamy tylko jedno piętro.
  16. Drugi sobie jakoś funkcjonuje. Ma apetyt, mąż go wynosi do ogrodu. Jednak cały czas sika juz pod siebie na legowisko, kiedy śpi. Pewnie guzy uniemożliwiają trzymanie moczu. Kupę tez zdarzy mu się zrobić w legowisku. Dostaje tabletki i żwacze. Nie przyłapałam go ostatnio na jedzeniu kału.
  17. Po miesiącu od badań ma mieć kontrolne. Jeśli stan pozwoli, to wtedy będziemy umawiać operację.
  18. Poplułam się kawą.
  19. Ta ma chyba największe zmiany świerzbowe. Tolu, a czy oprócz Bravecto lekarka dała coś do stosowania na tą chorą skórę? Żeby oczyścić ją i usunać tą skorupkę? Mam specjalne chusteczki do oczyszczania powiek przy nużencu dla ludzi- Demoxoft Plus Clean. Kupiłam je Laimie. Może kupisz w aptece, zeby przy nastepnej wizycie pooczyszczać te zmiany? Warto poprosić tez o coś na wzmocnienie odporności i sierści.
  20. Ona na wołanie przychodzi, wie że ja wołam czy do niej się zwracam. Tylko boi się dotykania. Na lewym udzie ma dwie długie linie przerwy w sierści i podejrzewam, że to blizny po jakimś koszmarnym doświadczeniu. Mela sobie całkiem sprawnie funkcjonuje, tylko czmycha przy dotykaniu, a jak się coś robi,przy niej, to ze strachu chce gryźć. Poza tym ładnie reaguje, idealnie zachowuje czystosć w domu, nie niszczy, śpi w legowisku sama lub z innym psem, na dworze z nimi szaleje. Wszystko jak normalny pies do momentu, kiedy chciałoby sie ją dotknąć.
  21. Właśnie wkrótce bedzie wymagał wizyty u fryzjera. Zmienia sierść, konieczne bedą kąpiel i wyczesywanie. Na ogonie, za uszami i na portkach moga sie tworzyć sople z martwej sierści.
  22. Tolu, może jednak zrobisz zbiorkę? Macie mnóstwo zdjeć dokumentujących Waszą pomoc. Duże organizacje zebrały mnóstwo kasy, a jak widac na granicy pomoc jest tylko udzielana lokalnie lub od prywatnych osób. Tak samo dostawałam informacje i zdjęcia od Asi alaskan z innego punktu recepcyjnego. Bardzo mnie to denerwuje. Medialne organizacje zamiast trzymac kase i obiecywac gruszki na wierzbie,powinny zakupic transporterki i karmy w małych opakowaniach, wysłac na granicę, zeby zwierzaki przekraczające granicę miały jak przeżyć.
×
×
  • Create New...