Jaaga
Members-
Posts
19277 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Na niedzielne przedpołudnie mam umówiną wizytę PA dla Laimy. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Pani, która tam jedzie po rozmowie z chętna na adopcję, potwierdziła że brzmi super. Z pieniędzy na koncie przedszkolaków pozwoliłam sobie wyróznic okłoszenie OLX dla 5 szczeniąt ze świerzbem - 12,49 zł. Zaznaczyłam w rozliczeniach.
-
dziękuję, pieniadze są na koncie. Już wpisuję w rozliczenia. Wszystko we względnym porządku, choć juz widzę że ma trudności ze wstawaniem. Jest u nas ponad rok, to dla takiego staruszka i tak szmat czasu. Kiedy szedł na spacerze z córką i oglądnęłam się do tyłu, to widać wyraźnie, że chodzi już trudniej, kołysze się i chód jest nierówny. Kiedy chodzi luzem, to nie rzuca się w oczy. Juz nie odnowiłam wyróżnienia swojego ogloszenia. Chyba nie ma sensu mu szukać domu. Nie wiem, czy ktoś chciałby psa tak dużego z perspektywą pogorszenia funkcjonowania. Za to jest kochany jak zwykle. Teraz tylko zaczyna gubić podszerstek i trochę przy nim czesania.
-
To Royal Canin Gastro Intestinal. Dostawał go ostatnio Maro i resztkę dałam do nowego domu razem z nim. Wena tez mała zaleconą, ale jej sie po Metronidazolu i antybiotyku kupa unormowała, więc nie było potrzeby kupić. Zjadł juz drugą porcję jedzonka, bardzo się na zapach pokarmu ożywia, ładnie ogólnie reaguje, ma podniesiona głowę. Nie chce wyjść z budy. Nie słyszałam, zeby furczało mu w nosie. Mieliśmy rano jechać z nim, ale nie wiem, czy w tej sytuacji nie odpuścić mu dziś. Musielibysmy go wyciągac na siłę z budy na smyczy. Może tak wczoraj zareagował z powodu jelit i stresu? Nie dał się złapać pracownikom i nie było mowy, zeby mógł jechać bez klatki.
-
Myslalam, że przyjadą te, które zostaną i nie pojadą do innych DT. Jednak jak dotąd żadnego malucha nikt nigdzie nie bierze i nikt Toli nie zaoferował chęci. Nawet nie myslalam o wszystkich, ale czesc miotu nie może zostać, bo gmina ma miejsce tylko w kojcu, z którego wyszłyby między prętami a do tego Tyśka pisala, ze było tam parwo. Nie mamy wiec za bardzo wyboru. One są raczej jeszcze za młode na adopcję na już, wiec dzis zrobie zdjęcia starszym i skupimy się na oglaszaniu i szukaniu im domów. Nie zakładałam szczeniaków w ogóle, a już na pewno nie w takich ilościach. To rewelacyjna wiadomość, bardzo się cieszę.
-
Nie ma potrzeby teraz nic wpłacać. Rozliczam wszystkie na początku miesiąca za poprzedni. Wszystko co u weta miały robione opłaciła fundacja ZEA. Maluchy w domu wyciszyły się. Nie jazgocza juz na wszystko jak na zewnątrz. Zagladnelam do nich przed spaniem, to spaly przytulone wszystkie razem. Zeszły z legowiska i podeszly ale takie bardzo wstydliwe, machające ulegle ogonkami, bez ogrodowej pewności siebie i wrzasku. Rano zrobiły pobudkę. Dostaly jedzenie i nie jest źle.
-
Noc była ok. Wieczorem jeszcze podalam mu metronidazol i Hepatiale odciążające wątrobę, bo slyszalam bulgoty w jelitach. Rano wczesnie poszłam do niego i nie jest gorący, do tego doslownie rzucił się na jedzenie. Mysle, że z badaniem krwi i tak lepiej poczekać, bo wyjdą nieadekwatne z powodu silnego odwodnienia i głodu. W nocy zrobil kupę i oczywiście biegunka, do tego żoltopomaranczowa w odcieniu, wiec pewnie z żółci. Niestety nie mam w domu diety jelitowej.
-
Ma apetyt i pije, wiec nie jest najgorzej, a wetka, gdyby do mnie przyjechala i tak bez badań wiele nie stwierdzi. Jestem sama w domu. Czekam na meza, powinien lada chwila wrócić. Wtedy zmierzę temperaturę i zrobię test na lamblie. Gazy są tak paskudne, ze jak puszcza bąki, to podnosi głowę i sam wącha, co tak śmierdzi. Chyba powinnam juz mieć w pogotowiu dietę jelitową, bo co który stamtad przyjezdza, to z zapaleniem jelit. Mysle, że usg i ewentualnie rtg jutro wyjaśnia problem. Omacalam go, poobserwowałam i wszystko poza jelitami i furczeniem przy oddychaniu wydaje się ok. Rana na łapie tez moze mu dokuczać.
-
Poczekam na męża i spróbujemy mu zmierzyć temperaturę. Na początku jakos sie trzymał, ale to pewnie emocje go utrzymywały w pionie. Teraz leży i reaguje niewiele. Mam wetkę na telefon, wiec chyba jak coś podamy jakiś lek na zbicie gorączki. Ma bardzo cuchnie gazy i cały czas mu furczy przy kazdym oddechu. Chyba lepiej go nie moczyć. Może to tylko kwestia tego, że ma bardzo ciepło w budzie, ale wątpię, bo jest ospały i nieruchawy jak dzieciak z gorączką.
-
Jeszcze dodam, że rozmawialam z naszą lekarką , która powiedziala ze Bravecto działa aż dwa miesiące, czyli teraz nie można robić żadnej powtórki. Mamy jutro przyjechać z dwiema najgorszymi na zeskrobiny, sprawdzi czy nie ma żywych swierzbowcow. Podobno łatwo się zarazić, więc lepiej dla pewnosci sprawdzić. Gdyby byl niedobity, to jest lek w oprysku. Moja ulubienicą jest sunia dla znajomych Elik. Jest delikatna i slodka. Brana na ręce posikuje, ale juz i tak merda ogonkiem. Nie ucieka. Taki kopciuszek przy swoich siostrach.
-
Małe diablęta już są w domu i dają co chwilę koncert. Mialy być na wybiegu prosiaka, ale nie dość że jednej od razu udalo sie przecisnąć do połowy przez panel, to tak histerycznie reaguja na swinkę, ze nie na mowy o wspólnym zamieszkaniu. Cala okolica slyszala ich jazgot. Potem przeszły na wybieg Weny. Tam również robily koncert na wszystko. Nie szło dłużej wytrzymać i wzięliśmy je do pokoju Andżeli. Ona jest nieszczęśliwa na wybiegu, patrzy z wyrzutem, ale będzie tam musiała na jakiś czas zamieszkać. O ile uwielbiała córeczki Koffi, to te sunie znienawidziła od pierwszego momentu i bardzo starała się je dorwać. One jej nie były dłużne. Powinny jak najszybciej rozjechać sie do nowych domów, bo maja już zachowania ujadających na wszystko wiejskich burków. Jutro postaram się im zrobić zdjęcia. Tutaj wstawie zaraz po przyjeździe.
-
Tez jest rudy , podobnej wielkości i myślę, że bez problemu imię moze mieć z tego samego bazarku. Jest starszy raczej niz oceniono go w schronisku, cały czas furczy mu gdzie w głębi nosa czy w gardle przy oddychaniu. Poszedl na nowy wybieg, napił sie , najadł i padł pod jodłą. Spal mocno i jak się obudził nie umiałam go naklonic, żeby wstał i przeszedł na wybieg Weny. Tam już mu się nie podoba tak jak w cieniu drzewa, ale jednak poszedł po chwili do budy. Ma trudności w poruszaniu tylnymi lapami, taki sztywny chód. Ciagle pije, ma mnóstwo blizn i na łapach świeże pogryzienia, uszy jak falbanki. Jest spokojny i flegmatyczny. To naprawdę byl ostatni dzwonek na jego ratunek. Może tak właśnie miało być? Tamten rudas zdecydowanie lepiej funkcjonuje w schronisku. mam nadzieje, ze jemu uda się pomóc w następnej kolejności.
-
Tak, Aska7 jego zabrala za Rudasa. Jest w fatalnym stanie jak widać, ale Rudego mi bardzo żal. Niestety nie mam miejsca, żeby on też mógł przyjechać, gdyby Aska7 miala nastepnym razem klatkę w aucie. Wynosilam wlasnie swinke do ogrodu, kiedy dzwonily do mnie ze schroniska. Nie balabym się jego zachowania, bo wszystko mamy zabezpieczone, a na pewno to tylko reakcja lękowa przy łapaniu. Jednak nie dało się przejść dziś ograniczeń na miejscu. Pierwszy raz czuje taki ucisk w dołku, bo byłam pewna ze dzis juz odpocznie w spokojnym miejscu i pozna normalne życie. Tyle czasu miałam go na oku na zdjęciach Toli.
-
Tolu, preparat należy powtórzyć. Nawet świerzbowca usznego nie leczy się jedną dawką. Nasza Laima na nużenca tez wcierki miala dostawać i to częściej niż normalnie, bo co 3 tyg. Jeśli dzis nie dostały to ja im najwyżej cos kupię w dużym opakowaniu, podzielę i zakropię, bo nie mogę roznieść. Pocieszne te puchatki, ludziom na pewno będą się podobać.
-
Dziekuje za odzew odnośnie maluchów. Jak Tola wroci, to uporzadkuje wszystko. Wiem, ze jechali ze swierzbami na kontrolę. I ze Aska7 jutro nie upchnie juz kolejnych małych. Musiałyby przyjechać osobno.
-
Halo, halo!!! Ktoś pomoże? Dzwonił mąż Toli, bo Toli nie ma w domu i pytał, czy nie dałabym rady wziać choc części tych sierotek. Zaskoczył mnie pytaniem, bo jadą młode "świerzby", ale maluchy mają jutro jedyna szansę na transport w Polskę. Czekam na Tolę, zeby dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja starszych suczek jesli chodzi o DS. Gdyby ktos chciał wziąć do siebie na DT któregoś osieroconego bąbla lub pod opiekę u nas czy gdzieś indziej, to zgłaszajcie się, proszę. Potem nie bedzie mozliwości transportu. Dzis trzeba zadecydować i je zabezpieczyć. .
-
Wysyp matek z dziećmi nie ma końca. Tola została poproszona przez gminę o pomoc dla 6 szczeniaczków od dzikiej suczki. Matka uciekla ! Maluchy są same. są cudne, urodziwe i będą nieduże. 3 suczki i 3 pieski. Czy ktoś może zaoferować DT choć pojedynczo maluchom? Zastanawiam się, jak one przetrwaly w te mroźne noce. Moje psy na porannym spacerze sie trzęsą, a co dopiero takie maleństwa Do zabezpieczenia i bez żadnej opieki jest wiec matka i dwa mioty aż 9 szczeniątek! Najpilniej pomoc potrzebna dla tych bez suczki.