Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Byl w schronisku 3,5 roku. Aska7 miala jego zdjęcia z poprzedniej wizyty w schronie, ale chyba rzeczywiście chyba nie wstawiała na wątek. Rozumiem, ze na odleżyny? Musze kupić bo nie mam.
  2. Sarze od Toli załatwiałam wizytę PA przed pierwsza adopcja i weszłam na jej wątek, żeby ją zobaczyć i dowiedzieć się o niej czegoś. Zdjecia były co najmniej dziwne. Raczej nikomu z normalnymi upodobaniami nie przypadną do gustu. Proście od razu o takie bez opasek z dodatkami na glowie, chust, wdzianek. A przynajmniej tylko z jedna ozdobą Za to zdjęcia są świetnej jakości. I jeszcze proscie o wizytę u profesjonalnego groomera. Sara po kilku dniach tej nieudanej pierwszej adopcji przyjechała do nas. Była zadbana, ale miala chyba domowym sposobem skrócona sierść. Wyciete schody rzucały się w oczy na zdjęciach. Psiaczek jest urodziwy pod ta kupą zlepionych dredów. Widziałabym go w fryzurce na sznaucerka lub westa. Warto więc zadbać o profesjonalny grooming, żeby ładnie się prezentował. Chyba nie ma co wymyślać, skoro psa i tak nie ma gdzie dać. Jest w strasznym stanie. Trzeba go zgarnąć i mu pomóc.
  3. U Szafirki nie ma raczej. dwa dni z Tola glowkowalysmy gdzie umieścić bezdomna sunię z 3 dzieci, stąd wiem bo Toli pytałam od razu o Hanię.
  4. Malowałam budę, ktora dzis dotarła i nasza bieda wyszła do mnie. Moje psy go zaakceptowaly na szczęście. Ledwo chodzi. Stawy są ogromne, zniekształcone, z odleżynami. Przednia łapę podwija do środka, stale odciąża i ona mu cala drży. Tylne są w bliznach i od strony wewnętrznej w nowych ugryzieniach. Zjada po troszkę i cały czas pije.
  5. Sa wyniki i są o wiele lepsze. Wyslalam je Asi Alaskan. Mocznik, kreatynina, parametry wątrobowe i eozynofile są w normie. Morfologia i pierwiastki nadal kiepskie, ale w końcu ma guzy i krwawienia, wiec cudow nie będzie. Zapytam o możliwość operacji moze?
  6. Nie sądzę Podobnie reagowała na królika córki, ktorego po kilku sekundach niosła w pysku i na kurę. Ma silny instynkt, w końcu to norowiec.
  7. Na niedzielne przedpołudnie mam umówiną wizytę PA dla Laimy. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Pani, która tam jedzie po rozmowie z chętna na adopcję, potwierdziła że brzmi super. Z pieniędzy na koncie przedszkolaków pozwoliłam sobie wyróznic okłoszenie OLX dla 5 szczeniąt ze świerzbem - 12,49 zł. Zaznaczyłam w rozliczeniach.
  8. dziękuję, pieniadze są na koncie. Już wpisuję w rozliczenia. Wszystko we względnym porządku, choć juz widzę że ma trudności ze wstawaniem. Jest u nas ponad rok, to dla takiego staruszka i tak szmat czasu. Kiedy szedł na spacerze z córką i oglądnęłam się do tyłu, to widać wyraźnie, że chodzi już trudniej, kołysze się i chód jest nierówny. Kiedy chodzi luzem, to nie rzuca się w oczy. Juz nie odnowiłam wyróżnienia swojego ogloszenia. Chyba nie ma sensu mu szukać domu. Nie wiem, czy ktoś chciałby psa tak dużego z perspektywą pogorszenia funkcjonowania. Za to jest kochany jak zwykle. Teraz tylko zaczyna gubić podszerstek i trochę przy nim czesania.
  9. Gaja dziś pierwszy raz zobaczyła świnkę. Nie chciał wrócić do domu. Śmieszne jest to, że jest mniejsza od niej, a chciała zapolować.
  10. To Royal Canin Gastro Intestinal. Dostawał go ostatnio Maro i resztkę dałam do nowego domu razem z nim. Wena tez mała zaleconą, ale jej sie po Metronidazolu i antybiotyku kupa unormowała, więc nie było potrzeby kupić. Zjadł juz drugą porcję jedzonka, bardzo się na zapach pokarmu ożywia, ładnie ogólnie reaguje, ma podniesiona głowę. Nie chce wyjść z budy. Nie słyszałam, zeby furczało mu w nosie. Mieliśmy rano jechać z nim, ale nie wiem, czy w tej sytuacji nie odpuścić mu dziś. Musielibysmy go wyciągac na siłę z budy na smyczy. Może tak wczoraj zareagował z powodu jelit i stresu? Nie dał się złapać pracownikom i nie było mowy, zeby mógł jechać bez klatki.
  11. Nie, krew czekała na kuriera i pojechała do Niemiec. Pewnie dopiero jutro będą, bo tam dłużej to trwa.
  12. Myslalam, że przyjadą te, które zostaną i nie pojadą do innych DT. Jednak jak dotąd żadnego malucha nikt nigdzie nie bierze i nikt Toli nie zaoferował chęci. Nawet nie myslalam o wszystkich, ale czesc miotu nie może zostać, bo gmina ma miejsce tylko w kojcu, z którego wyszłyby między prętami a do tego Tyśka pisala, ze było tam parwo. Nie mamy wiec za bardzo wyboru. One są raczej jeszcze za młode na adopcję na już, wiec dzis zrobie zdjęcia starszym i skupimy się na oglaszaniu i szukaniu im domów. Nie zakładałam szczeniaków w ogóle, a już na pewno nie w takich ilościach. To rewelacyjna wiadomość, bardzo się cieszę.
  13. Nie ma potrzeby teraz nic wpłacać. Rozliczam wszystkie na początku miesiąca za poprzedni. Wszystko co u weta miały robione opłaciła fundacja ZEA. Maluchy w domu wyciszyły się. Nie jazgocza juz na wszystko jak na zewnątrz. Zagladnelam do nich przed spaniem, to spaly przytulone wszystkie razem. Zeszły z legowiska i podeszly ale takie bardzo wstydliwe, machające ulegle ogonkami, bez ogrodowej pewności siebie i wrzasku. Rano zrobiły pobudkę. Dostaly jedzenie i nie jest źle.
  14. Noc była ok. Wieczorem jeszcze podalam mu metronidazol i Hepatiale odciążające wątrobę, bo slyszalam bulgoty w jelitach. Rano wczesnie poszłam do niego i nie jest gorący, do tego doslownie rzucił się na jedzenie. Mysle, że z badaniem krwi i tak lepiej poczekać, bo wyjdą nieadekwatne z powodu silnego odwodnienia i głodu. W nocy zrobil kupę i oczywiście biegunka, do tego żoltopomaranczowa w odcieniu, wiec pewnie z żółci. Niestety nie mam w domu diety jelitowej.
  15. Ma apetyt i pije, wiec nie jest najgorzej, a wetka, gdyby do mnie przyjechala i tak bez badań wiele nie stwierdzi. Jestem sama w domu. Czekam na meza, powinien lada chwila wrócić. Wtedy zmierzę temperaturę i zrobię test na lamblie. Gazy są tak paskudne, ze jak puszcza bąki, to podnosi głowę i sam wącha, co tak śmierdzi. Chyba powinnam juz mieć w pogotowiu dietę jelitową, bo co który stamtad przyjezdza, to z zapaleniem jelit. Mysle, że usg i ewentualnie rtg jutro wyjaśnia problem. Omacalam go, poobserwowałam i wszystko poza jelitami i furczeniem przy oddychaniu wydaje się ok. Rana na łapie tez moze mu dokuczać.
  16. Poczekam na męża i spróbujemy mu zmierzyć temperaturę. Na początku jakos sie trzymał, ale to pewnie emocje go utrzymywały w pionie. Teraz leży i reaguje niewiele. Mam wetkę na telefon, wiec chyba jak coś podamy jakiś lek na zbicie gorączki. Ma bardzo cuchnie gazy i cały czas mu furczy przy kazdym oddechu. Chyba lepiej go nie moczyć. Może to tylko kwestia tego, że ma bardzo ciepło w budzie, ale wątpię, bo jest ospały i nieruchawy jak dzieciak z gorączką.
  17. Jeszcze dodam, że rozmawialam z naszą lekarką , która powiedziala ze Bravecto działa aż dwa miesiące, czyli teraz nie można robić żadnej powtórki. Mamy jutro przyjechać z dwiema najgorszymi na zeskrobiny, sprawdzi czy nie ma żywych swierzbowcow. Podobno łatwo się zarazić, więc lepiej dla pewnosci sprawdzić. Gdyby byl niedobity, to jest lek w oprysku. Moja ulubienicą jest sunia dla znajomych Elik. Jest delikatna i slodka. Brana na ręce posikuje, ale juz i tak merda ogonkiem. Nie ucieka. Taki kopciuszek przy swoich siostrach.
  18. Małe diablęta już są w domu i dają co chwilę koncert. Mialy być na wybiegu prosiaka, ale nie dość że jednej od razu udalo sie przecisnąć do połowy przez panel, to tak histerycznie reaguja na swinkę, ze nie na mowy o wspólnym zamieszkaniu. Cala okolica slyszala ich jazgot. Potem przeszły na wybieg Weny. Tam również robily koncert na wszystko. Nie szło dłużej wytrzymać i wzięliśmy je do pokoju Andżeli. Ona jest nieszczęśliwa na wybiegu, patrzy z wyrzutem, ale będzie tam musiała na jakiś czas zamieszkać. O ile uwielbiała córeczki Koffi, to te sunie znienawidziła od pierwszego momentu i bardzo starała się je dorwać. One jej nie były dłużne. Powinny jak najszybciej rozjechać sie do nowych domów, bo maja już zachowania ujadających na wszystko wiejskich burków. Jutro postaram się im zrobić zdjęcia. Tutaj wstawie zaraz po przyjeździe.
  19. Tez jest rudy , podobnej wielkości i myślę, że bez problemu imię moze mieć z tego samego bazarku. Jest starszy raczej niz oceniono go w schronisku, cały czas furczy mu gdzie w głębi nosa czy w gardle przy oddychaniu. Poszedl na nowy wybieg, napił sie , najadł i padł pod jodłą. Spal mocno i jak się obudził nie umiałam go naklonic, żeby wstał i przeszedł na wybieg Weny. Tam już mu się nie podoba tak jak w cieniu drzewa, ale jednak poszedł po chwili do budy. Ma trudności w poruszaniu tylnymi lapami, taki sztywny chód. Ciagle pije, ma mnóstwo blizn i na łapach świeże pogryzienia, uszy jak falbanki. Jest spokojny i flegmatyczny. To naprawdę byl ostatni dzwonek na jego ratunek. Może tak właśnie miało być? Tamten rudas zdecydowanie lepiej funkcjonuje w schronisku. mam nadzieje, ze jemu uda się pomóc w następnej kolejności.
×
×
  • Create New...