Jaaga
Members-
Posts
19191 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Bardzo fajne imię . Wena wczoraj wróciła bez wizyty, bo jak pisałam na wątku Drugiego, jego odebrała techniczka, a lekarz mial przyjechać później. Niestety, nie udało mi się wczesniej dodzwonić. Suczka zachłannie pije, jakby była kilka dni bez wody. I tak się zastanawiam, czy to nie jest możliwe, skoro została zamknięta bez dostępu na wybieg. Do tego stopnia szaleje za wodą, ze po wypiciu zwracała ją ogromnymi chlustami. W krótkim czasie po przyjeździe zalała dosłownie cały pokój. Wisiałam na mopie cały wieczór. Nie załatwiła się w ogrodzie, tylko w pokoju. Rzeka moczu popłynęła na dwa metry. Kupa jak od słonia. W związku ze zwracaniem wody, musze jej ją racjonować. Nie żyła raczej w domu, bardzo chciala wyjść. W nocy mąż ja wyprowadził na wybieg i tam się uspokoiła. Jest spokojna, łagodna. Nie reaguje na psy. Musze jak najszybciej zapoznać Andżelę z nią. Trzymajcie kciuki, żeby było dobrze, bo już mam dość pilnowania Maxima przed Andżelą. Wena na zdjęciach wydawala się mniejsza i szczuplejsza, ale na żywo to duży pies. Jest dluga i masywna, tylko na krótszych łapach. Jest większa od Suvi. Już dostala śniadanko. Dobrze, że przyjechała w piątek popoludniu, bo gdyby jej od razu zrobić badania krwi , to wyszłyby cuda. Do poniedziałku odpowiednio sie nawodni i ureguluje. Nie wiem naprawde co jest grane, ale to juz któryś pies, ktory pije jak szalony przez kilka dni po przyjeździe. Z pierwszej kupy zrobiłam test na lamblie-ujemny.
-
Wiem, nie miałam wczesniej jak wejść na fb. Napisalam Marinie. Od niej psy czy koty nie wyjada, za duże ryzyko.
-
Na usg jesli coś się będzie dziać, może już jechać w niedzielę, ale krew do badania może pójść dopiero w poniedziałek. Niestety, jutrzejsze dopołudnie miałam wczesniej zaplanowane, bo psy miały przyjechać za tydzień po szczepieniu, a przychodnia czynna tylko dopoludnia. Dzis mąż musi zawieźć Drugiego do Zabrza do szpitalika. Badan krwi na miejscu w sobotę popołudniu nigdzie tu nie zrobią. Wysyłają do zewnętrznego laboratorium.
-
Jestes w kontakcie z Mariną? Jesli tak, to daj znać jej prosze, ze jesli ktoś ze schroniska czy ich rodzin chcialby i dalby rade przyjechać, to zapraszamy jedną osobę do siebie. Ola ma sesje, nie może teraz kontaktować się.
-
Może gdyby udało się komuś przyjechać, to zabrałby zwierzaka. Jednak wg informacji wojsko ukraińskie z tamtej okolicy wycofało się. Nie wiem czy jeszcze coś z tego wyjdzie. Ola na pewno odezwie się, ale kiedy ma sesje z pacjentami, to nie zagladnie do telefonu.
-
Transport, którym jechały wozi tez ludzi, wiec nie będą zabierać zwierząt. to samo było przy lockdownie z firmami przewozowymi. Napisalam do Oli, czy ktoś ze schroniska nie potrzebuje miejsca.
-
Jutro Aska7 dowiezie tez do nas koteczke Sisi. Juz umówiłam się z jej nową pańcią, że przyjadą ją jutro odebrać.
-
Ludzie tak, ale chodzilo o zwierzęta. Ola wlaśnie potwierdziła, że ten transport, co mial być, jest nieaktualny. Nie wiem nic więcej, bo ma sesje i jak to określiła milion wiadomości od ludzi.
-
Marina ma polskie konto, o które chyba chodzilo Poker. Ja ciągle o nich myślę. Dzis mąż mówił do Laimy, jaka jest szczęściarą. Na 05.03 byl przewidziany transport, ale już raczej nie przejdzie. Dzis Tola mówiła, że chyba wladnie wstrzymano transporty zwierząt. Tak się cieszylam, ze udalo się nazbierać na transport kotki do nas. Ola powiedziala, ze gdybyśmy tu chcieli wziąć jakiegoś psa, to tez na pewno się nazbiera.
-
I nawet być może szybciej, niż myślisz. Jeśli jutro rano Tola zdąży się skontaktować ze schroniskowym wetem, żeby go jednak nie zaszczepił, to Drugi może jechać jutro do Zabrza na szpitalik na tydzień; tam gdzie były szczeniaki z parwo. Dr Parczyk zgodził się go wziąć do siebie. Bylby od jutra bezpieczny i pod kontrolą weta, a Aska7 nie jechałaby dwa razy w taka trasę.
-
Jeslu Aska7 sie zgodzi, to daj ludziom znać i adres, żeby ją od nas odebrali. Macie możliwość je wyłapać? Zanim zaczna sie rozmnażać, lada dzień zacznie się wysyp kociąt. Chociaż na kastracje.
-
Jest śliczna, zrob zdjęcia, to ogloszę. Może moglaby przyjechać z Aska7, gdyby dom tu się znalazł. Ogłoszenia ja na Bielsko, ja oglosze na Katowice.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Też mam taką nadzieję. Na razie o eutanazji myślimy, kiedy nam układ wysiada po kilku godzinach szczekania. Jednak Baryton świetnie sobie radzi. Jest jak zołzowata tesciowa mojej ciotki, która ciężko chora przeżyła większość swoich dzieci i ich małżonków Cala dobę go obslugujemy: wynoszenie na siku, kupę, picie i jedzenie. Baryton siedzi i sygnalizuje. Czasem chodzi o zwykłe drapanie czy zabawę. Jednak już widać zanik mięśni w tylnych łapach . Przednie nadgarsktki często wwijaja się pod spód. Jednak dopóki rządzi nami i psami, ma mega apetyt, to nie mamy sumienia skrócić mu życia. -
No tak, bo lekarz tez moze zalecić co podać, żeby doprowadzić psa do stanu, kiedy operacja u niego będzie bezpieczna. Zobaczy zdjęcie i przedstawi rokowania czy metodę operacji. Jest czas na spokojnie podjąć decyzję. Tak robiłam przy operacjach swoich psów. Dzwoniłam, pytałam o metodę, rokowania, cenę. Jeśli w jednym miejscu uslyszalam, ze przeżywa połowa operowanych psów, a w innym ze dotąd przeżyli wszyscy pacjenci, ale jest drożej, bo inna metoda, to wiedziałam, co wybrać. Moja mama swoja sunię tez konsultowała u naszego ortopedy i jej powiedział, żeby nigdzie w Polsce nie dala jej operować, że względu na możliwości techniczne. Prostowanie kosci dokonał dr Novak i to był strzał w dziesiątkę. Pewnie z pięciu innych podjęłoby się operacji ostrzegając jak ten pierwszy, ze jak się nie uda, to pies będzie do uśpienia albo kaleką.