-
Posts
26839 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
90
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nesiowata
-
Prawdę mówiąc - zawsze wszystkie jeżdżą kiedy wyjeżdżam gdzieś dalej.
-
No nie ma innego wyjścia - Grześ musi się pokazać.
-
Jesteśmy już po wizycie u weterynarza. Chłopak wazy 6,6 kg. Na szczęście - nie jest odwodniony. Lekarstwa pozostają bez zmian, za wyjątkiem jednego, które daje się w przypadku odwodnienia. Gdyby coś się działo - mam od razu przyjechać, w innym przypadku - kontrola za tydzień. Dostał zastrzyki, co zniósł bardzo dzielnie. Do operacji jeszcze daleko, Grześ jest wnętrem. Koszt około 330 zł, postaram się choć trochę załatwić w gminie. Ale jeszcze za wcześnie na to - zaświadczenie UG ważne jest miesiąc. Dieta przede wszystkim, gotowane mięso z ryżem- indyk lub kurczak, bez warzyw, trochę żółtek, 1% twarożek, czasem trochę oleju do jedzenia. I czekamy na poprawę. Później wstawię paragon za dzisiejsza wizytę.
-
grześ >>> Grześ po 3,5 roku znalazł w końcu swój dom...<<<
Nesiowata replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Witam czarnego księciunia we wtorkowy poranek i przesyłam pozdrowienia od blond imiennika. -
Chłopak zdecydowanie upatrzył sobie miejsce u brata. Jest tam jedno posłanie, które wcześniej było w ciągu dnia ostoją Miśka. Tyle, że on najchętniej leży na podłodze. Wieczorem przeniosłam go na posłanie, przykryłam kocykiem i część nocy tak przespał. Później jednak znów wywędrował dalej, spał na dywanie. Niedawno wyniosłam go na dwór, spokojnie zrobił siusiu pokręcił się, coś tam powąchał i pod pachą wróciliśmy do domu. postawiłam mu miskę - nawet trochę podjadł i spaceruje. Pewnie za chwilę pójdzie poleżeć. Koty wyszły razem z nim i z daleka ciekawie go obserwowały. Dziś widać, że psiak ma ogon - trochę "odkleił" mu się od brzucha. Zobaczymy co dalej dzień przyniesie.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Nesiowata replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Wierzyć się nie chce... -
A chłopaka wyniosłam na podwórko pod pacha, postawiłam na ziemi i pochodził sobie różnymi kółeczkami. Przy okazji było siusiu i kupa, trochę podreptał w swoim tempie, nawet próbował wąchać i otrzepywać się, na chwilę przysiadł. Powrót do domu też pod pachą (do kąpieli zdjęłam mu szelki i tak od wczoraj zostało), jeść już nie chciał tylko zaraz zwinął się w kłębuszek i zapadł w drzemkę. Zdjęcia będą jutro - dziś nie miałam sumienia budzić brata, wrócił do domu dopiero po 12 i tez nie od razu położył się.
-
A jakie ja mogę mieć inne plany? Z nieba spadasz! Wybiorę się w tym tygodniu do weterynarza, zobaczymy co powie na to wszystko. Myślę, że za kastrację zapłaci gmina a przecież to będzie jednocześnie robione. Poza tym oni ulgowo traktują bezdomne zwierzęta więc będzie musiał naradzić się z resztą zespołu i wtedy poda cenę. Tak było w przypadku Lali - sanację paszczy zrobili po kosztach, bez zapłaty za swoją pracę. Ale to daleka przyszłość. On niby trochę lepiej chodzi, ale niewiele je, poję go łyżeczką. Może wkrótce będzie inaczej. Teraz jest leciutki jak piórko. Przykro patrzeć jak zaczyna chodzić w kółko. Mam nadzieję, że to też z czasem przejdzie. później wstawię kartę informacyjną od weterynarza i wyniki jego badań, dopiero zdążyłam wrócić i zjeść.