Wczoraj Lala również zaliczyła weterynarza, wścieklizna nam się kończyła. Więc pojechała razem z Ptysiem. Nie jest to jej ulubione miejsce ale trudno. Zastrzyk zniosła, o dziwo, bardzo dzielnie. Ale kiedy zobaczyła, że pazurki też pójdą w ruch - był tylko strach i wrzask. I co najdziwniejsze - tylko przy jednej łapce. Bo to widziała. Odwróciłam jej łepek w druga stronę i wrzaski skończyły się momentalnie. Sprawdza się przysłowie, że co oczy nie widzą to sercu nie żal.