Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26703
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. No a ja jak zwykle - bez lajków. Super wieści!
  2. Sidła wątroba i nerki, przestał walczyć. Niechaj to będą prorocze słowa.
  3. Wczoraj Lala również zaliczyła weterynarza, wścieklizna nam się kończyła. Więc pojechała razem z Ptysiem. Nie jest to jej ulubione miejsce ale trudno. Zastrzyk zniosła, o dziwo, bardzo dzielnie. Ale kiedy zobaczyła, że pazurki też pójdą w ruch - był tylko strach i wrzask. I co najdziwniejsze - tylko przy jednej łapce. Bo to widziała. Odwróciłam jej łepek w druga stronę i wrzaski skończyły się momentalnie. Sprawdza się przysłowie, że co oczy nie widzą to sercu nie żal.
  4. To prawda. A to już drugi w okresie kilku miesięcy.
  5. Mam nadzieję, że dzisiejszą noc prześpię, jestem zmęczona.
  6. 69 zł mam na koncie A jutro trzymajcie kciuki za psiaka z Miedar, który będzie miał zabieg. Oby wszystko poszło bez problemów.
  7. Mimi, zołziczko - odezwij sie wreszcie. Wystawiasz naszą cierpliwość na okrutne męki.
  8. Coś takiego powiedział mi wczoraj weterynarz...
  9. Prawdopodobnie miejsce Ptysia zajmie inny psiak z Miedar, który ma jutro ma mieć usuniętą gałkę oczną.
  10. Grzesiu - wracaj do formy, nie strasz!
  11. Niestety - Ptysia już nie ma. Odszedł już dziś, po północy. Spokojnie, choć kilka razy próbował zawyć Ale kiedy tylko pogłaskałam go - od razu był cichutko. Jedynie Neska i lala szalały. Przy każdym wydanym prze niego dźwięku szczekały przeraźliwie. I nie dały się uspokoić. A Ptysiek był właściwie psem milczącym. Słowa weterynarza spełniły się. Wczoraj powiedział, że chłopak przestał walczyć, mam się przygotować na to, że nie przeżyje nocy. Wszystko zaczęło się przedwczoraj po południu. Nie chciał łykać papki. Rozwodniµłam jeszcze bardziej i karmiłam go strzykawką, kupiłam nutridrinki. To mu smakowało. Wieczorem jeszcze sobie normalnie spacerował. A rano - plątały mu się łapki, rzucało go na boki. Pojechaliśmy do weterynarza. Okazało się, że jest odwodniony, przestają działać nerki i wątroba. Kroplówka, zastrzyki. Nawet nie wiem ile ich dostał bo po 5 przestałam liczyć. I kolejna wizyta następnego dnia. Ale od razu usłyszałam, że zaczynamy przegrywać i nie wiadomo czy przeżyje noc. A ja byłam pewna, że ta kolejna wizyta nie będzie ostatnia, że on da radę. Niestety - nie miałam racji. Leżał już na posłaniu, okryty kocem, po południu już nie mógł utrzymać się na łapkach. Wyniosłam go na dwór ale musiałam trzymać na rękach - od razu kładł się na boku. Zjadł trochę rozwodnionej papki, pił nutridrink i spokojnie sobie leżał do wieczora. A teraz już go nie ma. Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Przecież mógł żyć. Spokojniutki, wdzięczny za wszystko schodzący z drogi dziewczynom. Przepraszam, ale piszę chaotycznie i na raty. Ciągle mam µłzy w oczach. Kiepsko mi to idzie. Nie tak miało być. I ostatni jego paragon z lecznicy
  12. No właśnie. Ale trzeba być dobrej myśli , musi być dobrze. Trzymaj się Grzesiu.
  13. I jesteśmy po kolejnej wizycie u weterynarza. I po dwóch zastrzykach. Dziś Ptysiek po drugim podniósł się oznajmiającym tym samym wszem i wobec, że to koniec zabawy. Ponieważ wczoraj trochę wymiotował- musimy pokazać się jeszcze we wtorek. Po powrocie trochę pojadł, podreptał na słońcu i śpi ile wlezie. Dziś były pozajmowane wszelkie miejsca parkingowe i z tego tytułu chłopak musiał przejść całkiem niezły kawałek drogi (jak na jego możliwości) na własnych nogach. Pewnie zbytnio zadowolony nie był ale jakoś dał radę. I dzisiejszy paragon
×
×
  • Create New...