Mnie też zawsze zachwycały koty, ale dom zdecydowanie był psi. Aż trafił do mnie kociamber z mojej lecznicy. Bura kotka, której lekarki szukały domu po wyleczeniu. No i stało się, kocica wywróciła nasz dom do góry nogami i teraz nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być. Co więcej, zupełnie mi "palma odbiła" na punkcie kota :)))) Znajoma z pracy (straszna "kociara") kiedyś powiedziała, że kot to nie zwierzę, tylko stan umysłu. I miała rację :))))