Wiem, że to nie takie proste ale w ostateczności jak nie będzie jadł to chyba kroplówka będzie potrzebna.
Jestem wstrząśnieta tym bestialstwem i jego powtarzalnością.
Współczuję Wam bardzo Aniu i Tomku, że musicie bez przerwy, osobiście konfrontować się z takimi problemami.
Dobrze chociaż, że Sylwek Wam "ubył".
A skurwielowi życzę wszystkiego najgorszego :angryy: