Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28422
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Wesołych Świat Haleczko
  2. Wesołych Świąt Rastuniu
  3. Wesołych Świat Kudłaczku
  4. WESOŁYCH ŚWIĄT HARLEY
  5. Wesołych Świąt Lazy
  6. Psotuniu kochana Nie wiem, czy ta przedświateczna atmosfera i myśl, że to drugie święta bez ciebie sprawiły, że dziś mam potwornego doła. Szymon starał sie mnie pocieszyć i przypomniał mi waszego kumpla karpia. Pamiętasz? To było 6 lat temu, kiedy mój Janusz wieczorem przyniósł żywego karpia do domu. Wpuścił go do wanny i powiedział - na jutrzejszą wigilię mamy super karpika, specjalnie karminy, nie będzie cuchnał szlamem - a niby kto go ukatrupi co? zapytałam mojego wspaniałego mężusia - chyba nie myślisz, że ja to zrobię- odparł Biedny karp był przeznaczony na pożarcie, tylko nie miał go kto pozbawić życia.Wobec powyższego nastąpiła narada pt' Kto ubije karpia" Nie zauważyliśmy skradającego się naszego syneczka, który kategorycznie zabronił dokonać tego mordu. Zaczął się płacz i czarna rozpacz. Byliśmy w kropce. Poszliśmy do łazienki z nadzieją, że karpik sam wyzionął ducha w wannie. Patrzymy i oczom nie wierzymy. Siedziałaś na klapie od kibelka i przygladałaś się temu pływającemu stworkowi. Łepetynka ci chodziła z szybkościa światła. Jak kapik płynał w prawo, łepek w prawo itp. Wygladało na to, że rybka czuła się bardzo dobrze i nie miała w planie zejść z tego świata. Ty z kolei byłaś zachycona nowym przybyszem, i ani ci w głowie nie było zejść z kibelka. Nawet nie chciałaś ruszyc swoich 4 liter gdy mama chciała skorzystać z toalety, co oczywiście skomentowała krótko - zwiariowany dom. Dziecko ryczy za kaprpiem, pies głupieje, ryba pływa. Jak myślicie, że ja go palnę w łepek to się mylicie. Trzeba przyznac, że pomyślelismy o tym. Szymon poszedł grać na kompie, ty siedziałaś na kibelku i pilnowałaś karpia a my wymyśllismy super plan. Janusz poszedł do sąsiada i poprosił go o dokonanie mordu na karpiu z samego rana, jak Szymon jeszcze będzie spał. Pan Szczepan przyszedł do nas do domu sprzedać Szymonowi super opowiastkę. Wszedł poważnie do łazienki zobaczyc ten piękny okaz i............ wyleciał z niej jak z procy - o matko, pani Aniu Psota o mało mi gaci nie wygryzła . Ona nie da dojśc do wanny i spojrzeć na niego. - to pięknie, jeszcze tego brakowało, żeby pies zbzikował na punkcie ryby( skwitował mój małzonek) Pan Szczepn wszedł do Szymka i kłamie go jak diabli , nie zważając, że jest Adwent - Szymek zrobimy tak, ja wam rano przyniosę filety a tego karpia, sobie wezmę i zawiozę koledze do stawu. Zapozna sobie w stawie dziewuchę i bedą mieli małe karpiki . Co ty na to? Jasne, że moje głupiutkie dziecko się zgodziło.Małżonek zatarł ręce i poszedł się kąpać. Zamiast wypłowić się we wannie był zmuszony się ochlapać, bo narobiłaś rabanu jak karp wylądował w ogromnej miednicy. Bidulo byłaś tym tak przejęta, że zaczęłaś go lizać a na Janusza jazgotałaś ile wlezie. Rozczarowany wyszedł z wanny , umył ją , napuścił wody i wpuścił znów karpia. Ty oczywiście zajęłas miejsce na kibelku i pilnowałaś swojego kumpla. Usiedliśmy przed telewizorem i zaczliśmy oglądać film. Nagle nasz oświecony Szymon stwierdził - wiecie co? Doszedłem do wniosku, że sam osobiście pojadę z panem Szczepanem na tą dziłkę i wpuszczę Willego ( nawet nie wiedzieliśmy, że karp został ochrzczony) do stawu. Jasny gwint, cały plan na nic. Problem polegał na tym, ze pan Szczepan nie miał kolegi z działką , a co dopiero ze stawem na działce. Co robić? Dopiero o 1 w nocy znaleźlismy wyjście. Mąż zadzwonił do swojego kolegi. On miał działkę i staw 20 km od naszego miasta. Jak się dowiedział o co chodzi , zaczął się śmiać, a ja oczami wyobraźni widziałm jak puka się w głowę. Takiej przerypanej nocy nie pamiętam. Nockę spedziłaś na kibelku, niby nic, ale jak rybka plusnęła to biegłaś do łóżka i mnie budziłaś. Cholera, noc z bani. W końcu usiadłam w łazience razem z tobą i pilnowałam karpia do świtu. Jakby to ktoś widział. To jestem pewna, że wysłaliby mnie do wariatkowa. Rano podjechał pod dom Rysiek, a my zaczęliśmy pakować karpia. Mąż delikatnie włożył go do wiaderka, w plastikowej pokrywie zrobił dziurki a ty dostawałaś szału. Biegałaś, piszczałaś,ziałaś, skakałaś, chciałaś koniecznie dostać się do wiaderka. W końcu Janusz stwierdził, - dobra bierzemy i ją , niech jedzie cała rodzina, bo jeszcze nam to małe zawału dostanie. Dojechaliśmy na dziłkę i kapika wpuściliśmy do wody z całym rytuałem wymyślonym przez naszego syneczka. Zimę przeżył, bo kolega widział go wiosną, ale narzeczonej nie poznał, bo to był jedyny karpik w tym stawie. Od tamtej pory nie jemy karpia . Jak mi Szymon przypomniał dzis ta historie to usmiechnęłam sie przez łzy. Brakuje ci Ciebie maluszku. Kocham Cię. Wiem, że mi się dziś śniłas, ale nie pamietam jak.
  7. Aniołeczku kochany przysnij się swojej pańci i pociesz ja chocby we snie
  8. Biegajcie Słoneczka w tej tęczowej krainie.
  9. Dla Areska Ares przeżył z wami 12 lat. Był otoczony troska i miłoscia. Zrobiliscie wszystko co w ludzkiej mocy, zeby go uratować. Nie udało się. Wiem jak trudno ci się pogodzić z utratą psiaka. Na ich odejście tak naprawdę nigdy nie jesteśmy przygotowani. Ares jest w twoim serduszku i zawsze tam pozostanie. Trzymaj się.
  10. Bardzo ci wspólczuję z powodu trudnej sytuacji w rodzinie. Wiem jak to jest, Sama opiekuję się sparaliżowaną 85 letnią mamą ( po pierwszym udarze). Bądź dobrej myśli, a ja obiecuję - bedę trzymać kciuki.
  11. Psy to tak madre stworzenia, że na kilometr wyniuchaja kto jest wróg, a kto przyjaciel. Bezbłednie odczytuja nasze uczucia i uwierz mi wiedział, wiedział o wszystkim i nie ma co wam wybaczać. Pewnie tam w chmurkach, komuś był bardziej potrzebny.
  12. Aga, to będą twoje pierwsze święta bez tej śliczniutkiej pieszczoszki. Ona ta wigilię spędzi tam, daleko w pięknej krainie gdzie nigdy nie zachodzi słoneczko, gdzie nie ma bólu, chorób, gdzie jest szczęście. Ale jestem pewna, że duchem one są z nami. Tak jak pisali ci inni. Swoimi oczami ją zobaczysz. Widząc zdjęcia popłakałam się . Podobnie zachowywała sie Psonia. Ona zajmowała obowiązkowo miejsce tuż przy mnie i uwielbiała rozpakowywanie prezentów. Koleda jest piekna, wkleję ją mojej Psotuni.
  13. Ale to Bono nauczył cie tej prawdziwej, bezinteresownej miłości. Zostawił ci ja w sercu jako spuściznę. Nie zamykaj swojego serca. Kiedyś sama dojdziesz do wniosku, ze nadeszła pora na kolejny mokry mosek i merdajacy ogonek.
  14. Rino, biegaj sobie po tych wiecznie zielonych łąkach za TM Ja również kiedyś straciłam w podobny sposób suczkę. Byłam wówczas dzieckiem. Nasza Łajka wybiegła z mieszkania za moją siostrą, która poszła do sklepu i jej ze sobą nie zabrała. Za ten wypadek bardzo długo winiłam naszą sąsiadkę, która wchodząc do nas nie zamknęła za sobą drzwi. Łajka miała pecha, Wówczas tą ulicą (lata 60-te) przejeżdżał jeden samochód na godzinę. Przebiegała przez jezdnię i........... Nie było mowy o jakimkolwiek ratunku. Pamiętam, że bardzo długo nie kłaniałam się sąsiadce ( taki dziecięcy bunt). I wiesz co? Wiem co czujesz, starciłas swojego psiaka nagle i czujesz sie winna, ale czy słusznie? Czasami w takich sytuacjach nie jestesmy w stanie nic zrobić. Równie dobrze mógł ci sie zerwać ze smyczy. Zabrałaś go ze schroniska, ofiarowałaś mu miłość i schronienie. Odszedł za TM jako pies kochany, a nie anonimowe stworzenie z numerkiem przyczepionym do obroży.
  15. Najpierw liczy się tygodnie, potem miesiące i lata. Czy przestaniesz liczyc? Chyba nie. Kiedyś mi napisała sota , że upływający czas przybliża nas do momentu spotkania z naszymi psinkami. U mnie niedługo będzie półtora roku i nadal odliczam. Wspomnienia o Psoni nadal są żywe, jej obraz pozostaje nieztarty w mych wspomnieniach. I niech tak zostanie.
  16. Dziękuje Kati, to prawda była wspaniała. Psoniu kochana Dziś odsuwałam szafki kuchenne i znalazłam twoją sierść. Zebrałam ja delikatnie i wkleiłam do albumu. Nie mogę:placz::placz::placz: jak to boli!!!!!!!!! Nie mam pojęcia skąd ona sie tam wzięła, przecież wszystko było juz odsuwane.
  17. Podobnie było u mnie.Nagle nie miałam dla kogo gotować psiego papu, kogo wyprowadzac, kogo pomiziać, utulić, z kim się pobawic. Nie miał mnie kto spychac z łózka i robic w nocy na mojej głowie super fryzury. Nikt nie szczekał na dźwięk dzwonka, nie wybiegł na balkon pokłócic sie z innymi psami, obrażac na nas, okazywac zazdrości. podkradać słodyczy itp - wylicznaka bez konca. Łzy, niemoc, pustka, rozpacz- to trwało 2 miesiące. To mąż podjął decyzję o adopcji Balbinki. Ten trybik, znów znalazł się na swoim miejscu jednak tęsknota pozostała. Tęsknię, kocham, wspominam. Nic tego nie zmieni, nawet upływający czas. Jestem jednak szczęśliwa, bo pokochałam, pokochałam równie mocno ( choc inaczej) jej nastepczynię. Nasze kochane psiaki zawsze będą w naszych serduchach i w naszej pamięci, tak jak te z mojego dzieciństwa.
  18. Zawsze będziesz ją kochać. Jestesmy chore z tej wiecznej miłości, ale to jest piękne. Biegaj Tequila po tych zielonych łakach . Dzis sa urodzinki twojej panci, wiec zrób jej prezent. Niech to światełko wskaże ci drogę do jej snu.
  19. Przeczytałam cały wątek i historia Babulenki zwaliła mnie z nóg. Powiem tylko jedno. Nie mnie osądzać kogokolwiek, ale nie podoba mi się to. Sunia w stresie, w obcym miejscu, nie znająca mieszkania i przedmiotów szukała ciepła ludzkich dłoni, gdzie czuła sie bezpiecznie. Niestety, zapadł wyrok. Moim zdaniem zbyt wczesnie, Nie dano jej bowiem szans na rozpoznanie terenu i odzyskania poczucia bezpieczeństwa o zrobieniu jej kompletu badań nie wspominając. I znów była tak blisko.................. Maleńka biegaj wolna i szczęsliwa po soczystych łąkach za TM.
  20. Nikt z nas się na to nie godził. One jednak ,nie zwracając na nasze protesty pobiegł sobie do wiecznie zielonej krainy, gdzie nie ma chorób , bólu i cierpienia. My musimy nauczyć się z tym żyć. Z czasem znów trafi do ciebie merdający ogonek zapełniając tą ogromną pustkę i w domu i w sercu. Wiemy jak to boli i jak ci ciężko. Trzymaj się i pamiętaj, on jest tam szczęśliwy.
  21. On doskonale wiedział, że go bardzo kochasz. Psy to idealnie wyczuwają. Wiedział także, że nie zawsze możesz być przy nim i był z tym pogodzony. Podobnie dzieje się, jak właściciel psa idzie do pracy, wyjeżdża na jakis okres. Pies wiernie czeka i wie, że wróci. Podczas twojej nieobecności czuł się bezpiecznie pod opieką twoich rodziców, którzy robili wszystko żeby go ratować. Niesty przegrał walkę, podobnie jak nasze piesie. Teraz wygląda zza chmurek i jest mu smutno, że płaczesz. Łatwo powiedzieć prawda? Będzie bolało i jeszcze długo będziesz odliczała dni, tygodnie, miesiące, lata. Nadejdzie jednak taki dzień, że będzie troszke lżej, czego ci życzę z całego serca. Dla Nera
  22. Mam starą biblię gdzie w Ksiedze Rodzaju (Rodz. 1,30) jest napisane "I wszelkiemu zwierzowi ziemskiemu i wszystkiemu ptactwu niebieskiemu i wszelkiej rzeczy poruszającej sie na ziemi, w której jest DUSZA ŻYJĄCA;wszelka jerzyna ziela będzie ku pokarmowi; i stało sie tak." Biblia 1000 lecia jako przekłąd bibijny jest bardzo okrojona wzgledem wcześniejszych wydań. Dochodzą do tego różnice w języku tekstu żródłowego, na podstawie którego był wykonywany dany przekład. Na tej podstawie wzięły się między innymi różnice w interpretacji piekła. Hebrajskie słowo "szeol "dosłownie oznacza "otchłań", choć często zostaje tłumaczone jako "piekło", a otchłań wg.judaizmu oznacza coś zupełnie innego. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ w Biblii1000 lecia słowa "dusza żyjąca" zastąpiono "pierwiastek życia". Na tej podstawie można wprowadzić pojecie wielkości duszy jako alternatywę dla raczej wątpliwego pierwiastka życia w tym wypadku. Oczywistym jest, że wg. Biblii człowiek został stworzony jako istota nadrzędna , a jego dusza jako stworzona na obraz i podobieństwo Boże jest obdarzona wieloma charakterystycznymi cechami ( siedlisko cech moralnych i świadomej więzi z Bogiem). Zwierzęta jednak jako twory Boskie również posiadają dusze, jednak mniejszą, bądź prostszą. Tak więc jak widzisz bardzo łatwo i kompromisowo można pogodzić kwestię występowania duszy u zwierząt. Możesz zapytać swojego znajomego od jakiego etapu ewolucji człowiek posiada duszę, skoro niegdyś był małpą, a więc zwierzęciem ( teoria Darwina). Oczywiście przyjmuję, że mamy do czynienia z człowiekiem, który wie, że kościół katolicki nie wyklucza teorią kreacjonizmu (stworzenia przez Boga) teorii ewolucji (przyjmując, że człowiek był tworzony przez Boga w kilku fazach). Oczywistym więc jest przyjęcie tezy, że skoro człowiek jako istota posiada duszę, to równiez inne istoty umiłowane i stworzone przez Boga ją posiadają. Nic co zostało storzone przez Boga nie może być unicestwione.
  23. Przeczytałam cały wątek. Cacuś miał szczęście. Był otoczony miłoscią i najlepszą opieką pod słońcem, jednym słowem był bardzo szczęśliwy. Teraz zdrowy i radosny biega sobie po soczystych łąkach z innymi psiakami i czasami z góry zerka na swoją pancię. Wiem, ze ci go brakuje. Każdemu z nas brakuje psa, który przekroczył granicę TM. Nie zamykaj się jednak na miłość. Kochasz, potrafisz kochać- to najpiękniejsza spuścizna po Cacusiu. Dla Cacusia
×
×
  • Create New...