-
Posts
28481 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
A żebyś wiedziała, że wybryka. Nawet się nie spostrzeżesz a bedziesz paradowała dumnie ze smyczą, na końcu której będą człapały 4 łapki, a mordeczka będzie się za tobą oglądała .
-
Nie wyrzucaj sobie tego, czasu nie cofniesz , a i przwidzieć pewnych rzeczy się nie da. Ona z góry opiekuje sie nimi wszystkimi. Zurdo, jutro jedziesz do lekarki. Kiedy 4 dni po operacji Balbinka nagle zaczęła się dusić, pędem pojechaliśmy z nią do szpitala (22 km). Została przyjęta przez inny zespól lekarski, ale......... w tej samej sali, na tej samej leżance, na której odeszła Psotka. To był dla mnie straszy widok i serce o mało mi nie pękło. Właśnie tam Psonia odeszła 10 lipca ( w niedzielę), a Balbinka leżała na jej miejscu 11 września ( również w niedzielę). Pech chciał, że Psonia odeszła o 13:00, z Balbinka byliśmy na miejscu 12:50. Ta sama leżanka, ten sam dzien tygodnia, prawie ta sama godzina. Nie powiem ci co się ze mną działo. Jednak kiedy spojrzałam na moją wylękniętą sunię, na jej drżące ze strachu ciałko,otrzepałam się jak kura z piasku i dałam radę. ( Balbinka wówczas przywlekła ze schroniska kaszel kenelowy) Cieszy mnie jedno, że sama sie przekonałas, że mozna pokochac druga istotke i miec w sercu tą pierwszą. Teraz juz wiesz, że to co pisałam nie jest bujdą. Powiem ci więcej. Nie wiem czy ona zostanie u was na stałe, ale z dnia na dzień będziesz brutalnie mówiąc świrowała na jej punkcie. Wkrótce nie bedziesz świata widzieć poza nią zachowując równocześnie ogromną miłość w sercu dla Rasty. To jest właśnie to, czego nauczyły nas nasze psiaki i jestem pewna, że nie chciałyby, żeby to zostało zmarnowane. A wiesz zurdo na co jeszcze zwróciłam uwagę? Po odejści za TM swojego psa, większość właścicieli wbrew swoim planom przygarnia psiaka w potrzebie, albo rzuca sie w wir pomocy dla takich bid. Jak myslisz kto tym steruje?:lol:
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szajbus replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale musisz byc silna, dla niego. On by nie chciał żebys płakała. Żadne z nich by nie chciało. My jednak tego nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Bądź silna. -
Gabciu, nasze puchate śliczności odwiedziłaś pancię? Bądź radosny skarbeńku!
-
Nie muszą sie szukać, te, które tam są witają nowych. Najwazniejsze, że sa szczęśliwe.
-
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
A ja się cieszę, że tak się zachowuje. Moja przez pierwsze dni chowała sie po kątach. Nawet wykradała kąski z własnej miseczki i jadla po kryjomu.:placz: -
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, odpowiedział ci w wątki Psoni. Trzymaj się kochana. Bądź dzielna- musisz. -
Iri, ona wiedziała i żegnała sie w ten sposób ze wszystkim i wszystkimi. BYła spokojna, drgawki czy tzw trzęsawka miała podłoże chorobowe i sunia nawet gdyby chciała nie mogłaby ich się pozbyć. One nie były wynikiem strachu. My też myślelismy , że Psonię wzięły pieszczotki, ale było w nich cos szczególnego. JEJ OCZY. Wyrażały taka miłość, taką wdzięcznośc, nie potrafię powiedzieć. To jej spojrzenie. Iri, teraz powiem ci coś, kiedy jechaliśmy do szpitala ja nie wytrzymała i zaszlochałam. Ona poderwała się, spojrzała na mnie i wylizała mi łzy. Nie bała sie o siebie. Bała sie o mnie, ją przeraziło to, że szlochałam. Nie spodziewałam się jej odejścia, ale mimo to powiedziałam sobie " nie rozklejaj sie stara babo, musisz być silna, bo swoim zachowaniem nie dodajesz jej odwagi,. Anka, tylko bez paniki" Kiedy Psonia leżała juz pod kroplówka i tlenem i jej stan zaczął sie stabilizować wyszłam na chwile na zewnątrz wyryczeć sie, bo dłużej nie mogłam znieśc tego dławiącego bólu w gardle. Spojrzałam w niebo i wzywałam na pomoc Boga i św. Franciszka. Wowczas byłam przypadkowo świadkiem przykrej sceny. Do szpitala ( prowadzą tez sprzedaz psich medykanmentów) przyjechało małżeństwo z wystawowym yorkiem. Pani weszła po Frontline, a pan z piesiem został w samochodzie.Psinka jak zobaczyła panią wychodzaca z kliniki z radości przeskoczyła z tylnego na przednie siedzenie. Pan wziął za sierść psiaka i pirzgnął go na tylne siedzenie, aż stworzenie zaskowyczało. Wybacz mi, ale wiesz co w rozpaczy mówiłam? " Boże , to ja dbam, pieszczę moje maleństwo, a tu zobacz ...szacunek do psa. Dlaczego wobec tego ja i moja rodzina musimy tak cierpieć? Dlaczego nas tak doświadczasz? Nie czerpiemy zysku z tej psiny, ona nie jest dochodowa" tak, własnie tak w tej rozpaczy myślałam . Brak logiki , prawda? Stan Psoni zaczął się stabilizowac , a ja byłam najszczęśliwsza osobą pod słońcem. Był taki moment, że chyba złączyłam się z nią myślowo, ale nie chcę o tym pisać , bo odpowiedziałam jej na głos co wszyscy obecni usłyszeli. Byłam jakby w transie.To trwało chwilkę. Nie chcę o tym pisac, bo niektórzy wzięliby mnie za osobę niespełną rozumu. Wiem tylko jedno, po tym co przeżyłam wiem, że ona wróci i czekam. Wiem, że brzmi to niewiarygodnie, bo sama nie wierzyłam w takie bzdety. Gdyby mi ktoś nagadał takich rzeczy to do niedawna, uśmiałabym się szczerze. Mąż mi zadał pytanie co oznaczało wypowiedziane przez mnie zdanie. Opowiedziałam mu,odparł " wobec tego czekamy, niewazne ile , ale czekamy. Jeśli to jest prawda to się doczekamy". Iri, znam przypadki kiedy psy pożegały się z obejsciem , z gospodarzami i poszły w pole zakończyć żywot. Psy dobrze traktowane i nie uwiązane na łańcuchach. Po kilku dniach poszukiwań ich ciałka znaleziono w polu. W jednym przypadku była sekcja zwłok. Zgon z przyczyn naturalnych. Jak to wytłumaczyć? Iri, nie wiem czy dobrze zrozumiałaś ,to co napisałam, bo klawiature w chwili obecnej zalewają moje łzy, a pisząc prawie nic nie widzę. Kochałas ją, ona Ciebie. Ta silna więź, która was łączyła była piekna, czysta i bezwarunkowa. Takiej miłości nie doświadczy sie od nikogo, od człowieka w szczególności. Ona trwa nadal i nic tego nie zmieni.
-
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Suepr! Czekamy z niecierpliwością na fotki. Kamien spadł mi z serca. Kocham obie te panie! -
Psociu kochana Widzisz ile psinek znów tam do was dołaczyło ostatnio? Zaopiekujcie się nimi. Słodkości moje, wchodzę na "psy w potrzebie" i serce mi pęka. Żałuje, że w związku z choroba mamy i tym, ze Balbinka nie akceptuje żadnych psów nie mogę ofiarowac domku żadnej biduni. Ta cholerna niemoc jest okropna.Staram sie pomóc w inny sposób, ale wiem że to mało. Co robiC? Jak sie odnaleźć w tym podłym świecie? Powiedz mi! To wszystko, przez brak odpowiedzialności. Człowiek to najgorsza istota pod słoncem. Dziś czytałam o 3 szczeniaczkach, które zostały wrzucone do toalety i zostały wyłowione w szambie. Jeden z nich przekroczył TM. Nigdy nie miałaś dzieci, więc przygarnij tego maluszka, zastąp mu mamę i nie spuszczaj go z oczu. Czytałam też o psiakach, które nie radzą sobie w schroniskach, boją sie współtowarzyszy wykazujacych agresję i o tych chorych walczących a życie w tak trudnych warunkach. Posniu, psi Aniołeczku pomagaj im znaleźć dobre , kochajace domki. Mimo swoich psot jesteś czułą opiekunką i masz dobre serduszko. Zróbcie apel tam za TM i pomagajcie też swoim bratom i siostrom tu na ziemi. Boże, znów mam doła! Dobranoc moja słodka.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Podobnie było ze mną. Zanim odeszła Psonia nie miałam pojęcia, że istnieją jakiekolwiek stronki TM. -
Kalinko, ja cie chyba ozłoce za ten pomysł, tym bardziej, że ze mnie komputerowa gapa i nic nie potrafię sama zrobić. Pomysł jest naprawde świetny. Jesli mogę cos dodac, to mamy tu tematy załozone gdzie odeszły inne psinki te schroniskowe także, dobrze by było, żeby wszystkie razem były w tej smutnej galeryjce.Co o tym sądzisz? Ja moja Psonie wysle ci jutro, a ponadto wkleję zdjatko na początku jej topicu. Dziekuje raz jeszcze.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, jeśli psi ida do nieba, a głeboko wierzę, że tak to nie ma tam nocości , ciemności lecz wieczne szczęście i ogromna radość. -
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A teraz nasze psiaczki urzadzją same sobie wyścigi w promykach słoneczka, które nigdy nie zachodzi i psocą ile wlezie -
Bądź pewna, one tam wszystkie tworzą jedną, wielką rodzinę. Zauważyłam także , że ich odejście pozwoliło odnaleźć się tutaj na Dogomanii takze ich włascicielom. Aresku swiatełko dla Ciebie
-
Przysnij się chociaz swojej panci, utul ją we śnie
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, to strasznie boli, a niemoc jest okrutna. Wyobraź sobie, że ona teraz tam biega szczęśliwa, z nowymi przyjaciólmi, nic jej nie boli, i nigdy nie będzie bolało. -
Rasta jej nie przegoni, ona doskonale wiedziała kogo pchąć w twoją stronę . Wiedziała, że ta psina tylko u Ciebie dojdzie do siebie i nie bedzie musiała drżeć o przetrwanie. Zurdo, na poczatku tak jest , ale z dnia na dzien będzie coraz lepiej. Rasta
-
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Widzisz pieseczku, szczęście się do ciebie usmiechnęło. Ale jestem szczęśliwa. Mam ochotę śpiewać z radości. . -
Aga, pierwszym moim małżeńskim psem była Żabka, śliczna miniarurowa sunieczka. Cieszyłam sie nią rok i 2 miesiące ( miała raka). Ból po jej stracie był tym wiekszy, że odeszła gdy lezałam w szpitalu. Mąż z rodzicami jeździli wszędzie, żeby ją ratować.Mąż nie pozwolił jej uspić , szukał ratunku w coraz to innych lecznicach. Nie udało się. Odeszła bezgłośnie w nocy na łóżku. Nie powiedzieli mi o tym. Dowiedziałam się po wyjściu ze szpitala. Powiedziałam dosyć. NIDGY WIĘCEJ. Nie mieliśmy psa długo, bo 7 lat. Wówczas już byłam mamą 5 letniego synka. Wtedy trafiła do nas Psonia - 8 tygodniowy , chory szczeniaczek przeznaczony do utopienia. Była z nami te 10 wspaniałych lat. Kochałam ja najbardziej, bo miała w sobie cechy wszystkich moich psiaków, jakie zapamiętałam z domu rodzinnego i Żabuni. Pisząc do niej czuję jakbym pisała do nich wszystkich. Kiedy zamykam oczy , widze je wszystkie, a najwyraźniej Psonię-zlepek moich dotychczasowych suniek. Beta, nadejdzie czas, że w twoim domku pojawi się psiak, przyjaciel twojej własnej rodziny i twoich przyszłych dzieci. Będzie je uczył chodzić i kochać żywe istoty.
-
Wczoraj mineło 1,5 roku od odejścia Psoni. Miałam porządnego doła. Doszło do tego, że zarzucałam św. Franciszkowi, że olał moje modlitwy o ocalenie Psoni i przed oczami miałam także jej widok- ten ze szpitala. Dlaczego nie widziałam jej wesołej jak zawsze? Dlaczego wpadłam w doła? Dziś wyrzucaz sobie, że nie pozowliłaś jej odejśc bez bólu, gdybyś to zrobiła pytałabyś siebie czy nie za wcześnie zdecydowałaś się na uspienie, czy zrobiłaś naprawdę wszystko. I tak żle i tak niedobrze. Mój mąż mi powiedział, że jeszcze sporo wody upłynie zanim wyliżę się z tych ran w sercu. I chyba ma rację.