Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28481
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Trzymam kciuki i puszcze dopiero jak maluszek będzie leżał na wygodnej kanapie i przestanie drżeć. Inaczej nie puszczam.
  2. Dlaczego się tak pośpieszyła? Na to pytanie nikt ci nie odpowie, mnie też. Przecież nikt się nie spodziewał, że Psonia za chwilę wyda ostatnie tchnienie. Jej stan pod wpływem podawanych leków, wlewów dożylnich i tlenu się stabilizował. W czwartek wykluczono chorobę serca, płuc, nerek, watroby itd. Po wynikach i badaniach nikt nam nie wierzył, że ten psiak ma 10 lat. Mielismy być spokojni, a w niedzielę o 13:00 odeszła za TM. Swoim odejściem zaskoczyła dosłownie wszystkich. Leżąc pod tlenem, kroplówkami też na mnie patrzyła błagalnym wzrokiem, a ja jej szeptałam do uszka ciepłe słowa dodajac jej otuchy. Błagałam, żeby walczyła. Przez myśl mi nie przyszło, że za chwilę jej nie będzie. Nawet podczas reanimacji wzywałam Boga na pomoc i krzyczałam. Nie mogłam uwierzyc w to, co sie stało. Iri, podejrzewam,że one były bardzo potrzebne tam, na górze i nie miałysmy na to zadnego wpływu, żeby je tu zatrzymać. Pozostała nam ogromna tęsknota i żal.
  3. Aga, ona nie tylko nie lubiła aparatu fotograficznego. Ona go po prostu nienawidziła. Z całą pewnościa nie bała się błysku lampy ( tak sądzę) , bo uwielbiała obserwować burze, a szczególnie nocą. Zupełną odwrotnością jest Balbinka. Bardzo boi się burz, a przed aparatem paraduje niczym modelka, albo w ogóle nie zwraca na niego uwagi.
  4. Przeczytałam cały wątek i jeśli domek tymczasowy nie wypali ( odpukuje w niemalowane) to dołożę się do hoteliku. Przecież ta psina nabawi sie zapalenia płuc tak stojąc przy tej kracie. Serce pęka. Cioteczki, tak mi przykro, że nie mogę oferować tymczasu, ale chociaż w ten sposób wam pomogę.
  5. Jocker.Duduś, Morus, Zosieńka - biegajcie kochane psinki po soczystych łąkach za TM
  6. Reinkarnacja. Chciałabym, żeby nasza Psonia wróciła. Niestety, nie zdążyłam jej tego szepnąć do uszka . Swoim odejściem zaskoczyła nie tylko nas, ale i lekarzy. Kiedy jej stan zaczął się stabilizować byliśmy pewni, że z tego wyjdzie. Ona postanowiła inaczej.
  7. "Cała wiedza, suma wszystkich pytań i wszystkich odpowiedzi zawarta jest w psie" - Franz Kafka [SIZE=2]"Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego" - Josh Billing
  8. Nikt z nas nie jest i nigdy nie będzie gotowy na odejście psiaka czy kogokolwiek. Nawet jak nam się wydaje, że tak, to gdy nadejdzie ta chwila dreczą nas waąpliwości i zadajemy sobie masę pytań. Nie potrafimy pojąć pewnych rzeczy własnym rozumem, choć wydają się one oczywiste - między innymi przemijanie. Podobnie jak ty mówiłam NIGDY WIĘCEJ! Upływały dni i tygodnie i nagle zdałam sobie sprawę, że dla mnie gorsza od strachu przed kolejnym odejściem psa była otaczająca pustka. Pustka, której nie byłam w stanie zaakceptować. Dom momentalnie stał się zimny i jakiś obcy. Adopcja Balbinki wniosła wiele dobrego, to było jakby lekarstwo na zbolałe serce. Początkowo wydawało mi się, że nie jestem gotowa na taką zmianę, że to zdrada wobec mojego ukochanego psiaka i zamach na pamięć o niej. Watpliwości, wątpliwości i jeszcze raz wątpliwości. Boże , jak bardzo się myliłam. Dziś kocham je obie, choć jedna z nich towarzyszy mi fizycznie. Nie jestem tak głodna dotyku psiej sierści, mokrego noska czy widoku merdającego ogonka. Spacery znów nabrały sensu,a dom zaczął funkcjonowac normalnie. Psotka? Ona żyje, żyje w nas i nic nie jest w stanie tego zmienić, nawet upływający czas. Tęsknie za nią, często połakuję, ale już potrafię się uśmiechnąć wspominając jej figielki i błysk w jej oczkach. Ponadto ból nie jest już tak palący. Byłaś silnie związana z Morsuskiem i jestem w stanie się założyć, że masz obawy , że wzięcie drugiego psa to zamach na pamięć o nim i zdrada. Byłaś jego, a on twój. To co was łączyło było wyjątkowe. Każdy z nas tak ma. Nie tylko obawy przed kolejnym pożegnaniem. A jednak jesteśmy zarażone, zarażone psią miłością, a możesz mi wierzyć, to choroba nieuleczalna, ale bardzo słodka. Trzymaj się i pamiętaj, w swym bólu nie jesteś sama. Jesteśmy z tobą.
  9. "Pościelowa brzuchogłaszczka" No nie wiem, raczej wykopaczka. Jak Psonia się dzieliła sobą w nocy już wam pisałam. Z czasem przeniosła się do małżeńskiego łoża i je opanowała. Zawsze wieczorem tak głośno ziewała, że musieliśmy rozkładać wersalkę, żeby pannica mogła sie położyć. Za każdym razem kładła się w takiej pozycji i w tym miejscu co na zdjęciu wyżej. Czasami zasypiała. Kiedy z mężem kładliśmy się spać dawała obowiązkowo nura pod kołderkę i wtulała się plecykami w mój brzuch. Jak było milutko. Potem moje Słoneczko otulało się wokół mojej głowy i robiło mi artystyczny nieład we włosach. Trzeci etap spania polegał na tym, że Psonia kładła się między nami i...zaczynała wykopki. Tak sie rozpychała,że ja spałam na ścianie, a mój biedny małżonek......lądował na podłodze. W koncu mój ślubny zaprotestował i stwierdził "co drugi dzień śpimy na zmianę raz ja od brzega, raz ty". Dobra, czemu nie pomyślałam. Przecież lalunia mamusi nie zrzuci z łóżeczka. Niestety, lądowałam na podłodze podobnie jak małżonek. W końcu zlikwidowalismy wersalkę i kupiliśmy rozkładanę kanapę na 2m szerokości. Pomogło, bo lądowalismy na podłodze tylko raz na 2 miesiące. Pewnej nocy Janusz ją przyłapał jak mnie wykopywała. Porozrzucane poduszki, jaśki i pannica w akcji, ja kurczowo trzymałam się kołdry z wielce artystycznym nieładem we włosach. Uwiecznił tą sytuację na fotce. Panienka jak zobaczyła aparat zrezygnowała i nie dokończyła swego dzieła. Moje ciało wówczas ocalało. A teraz nie ma mnie kto zrzucać z łóżka na podłogę. Balbinka śpi na mojej poduszce, ale mi wspaniałomyślnie ofiarowała półpoduszkę. Za to nogi wystają mi z kanapy i muszę podstawiac pufę.
  10. Tak zachowywała się również moja Psonia, a daaaaaaaaaaaleko było jej do Onka. Myślę, że psy mają większe wyczucie niż nam się wydaje. Swoimi zmysłami są w stanie więcej ogarnąć niż homo sapiens całą swoją inteligencją.
  11. Nasz psy nas kochały ale zauważ, że nie lubiły jak płakałyśmy. Jak to zobaczyły , gotowe były nas pocieszać i swoim jęzorkiem zlizywać te słone kropelni spływające z naszych oczu. Myślę, że jak nas widzą teraz , tez się martwią i pytają " dlaczego płaczesz, ja jestem szczęśliwy(a). A my płaczemy z bólu i niemocy. Nie jesteś sama, jesteśmy z tobą.
  12. Kochane maleństwo biegaj sobie radośnie i beztrosko po zielonych łąkach za TM i bądź szczęśliwy ze swoją nową ,wielką psią rodziną. Ona się tobą zaopiekuje. Każdy z nas stracił swojego psa i doskonale wiemy co czujesz, wiemy jak wygląda ta pustka, ten ból i jakie zadajemy sobie pytania. Na żadne z nich tak naprawdę nie otrzymamy już odpowiedzi. Świat się rządzi własnymi prawami, a my nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. Twój maluszek pewnie był bardziej potrzebny komuś tam na górze, ale się nie martw. Pozostawił po sobie piękne wspomninia i ogromna miłość, którą będziesz pielęgnowała w swoim sercu, miłość czystą, bezwarunkową i niezniszalną. To piękny dar.
  13. malutka Psonia z wywalonymi wdziękami w całej okazałości Psonia w koszyczku, który został przez nią zamieniony w stertę trocin Psonia zapoznaje się z Kuleczką na narzutach, które zamieniła w strzępy czekam na was w łóżeczku, a wy się ociągacie :)
  14. Jak ja wam zazdroszczę dużej ilości zdjęć. Niesty, nasza Psonia nienawidziła aparatu fotograficznego, bardziej niż tabletek na odrobaczenie. Te chociaż mogłam ukryć w pasztetowej kulce. Balbina to już inna historia, ta się chyba urodziła modelką. Gabciu, jesteś słodka jak cukiereczek.
  15. Wspaniały i śliczny piesio. Mozesz sie cieszyc, że uwielbiał pozować, bo masz przynajmniej sporo fotek. Moja Psonia, nienawidziała aparatu fotograficznego, a nawet pokusiłabym sie o stwierdzienie, że się go bała.
  16. Nie śmiejemy się z Ciebie. Powiem więcej, czytając wasze odczucia widzę siebie, wy czytając odczucia innych tez widzicie siebie. Wszyscy przechodzimy przez to w bardzo podobny sposób.To nas łaczy. Jedno rozumie drugiego, możemy sobie razem popłakać, powspominać, podtrzymać się na duchu. To jest takie piękne.
  17. Z każydm dniem będziesz ją mocniej kochać i ani się obejrzysz jak dojdziesz do wniosku, że kochasz obie psiny tak samo mocno, choć inaczej. Ja już nie wyobrażam sobie życia bez mojej Balbinki, opowiadam jej o starszej siostrze za TM a ona słucha i słucha. Od czasu do czasu sprzeda mi całuska i dalej słucha. Normalnie to masz racje, chyba nigdy nie będzie.
  18. Moja sunia odeszła w moich ramionach. Tuliłam ją, całowałam , szeptałam czułe slowa, dodawałam odwagi. Przygladałam sie kazdej kropelce spływającej z kroplówki i wierzyłam, że każda z nich ją zasili, że tchnie w nią życie. Patrzyłam na każdy oddech wspomagany tlenem i nawet wzywałam Boga na ratunek podczas reanimacji. Walczyłam razem z nią i przegrałyśmy obie. Kiedy zamykałam oczy , nie widziałam mojej radosnej kochanej psotnicy tylko to ciałko z dwoma wenflonami, maska tlenową i mój paniczny strach. Nawet teraz jak ci to opisuję ryczę. Kochałam ją jak dziecko, jak własna córeczkę. Była mi tak bardzo bliska. Cieszę się, że moje ukochane maleństwo odeszło wśród rodziny ( choć w szpitalu) pomimo, że cierpiałam razem z nią. Nie znam historii Moruska, ale wiem, że chciałabyś być przy nim w tych ostatnich chwilach. Myślę, że Morusek nie miał do ciebie żalu, wiedział,że wychodzisz jak zwykle do pracy. Kochał cię, a ty jego. Tej nici waszej miłości nic nie zerwie, ani upływajacy czas, ani jego wędrówka za TM. On jest w twoim sercu, zdrowy, szczęśliwy i radosny. Tam za TM moja Psonia i inne nasze psiaki się nim zajęły. Przyjęły swojego brata i się nim opiekują. Morusku, biegaj pieseczku po soczystych łąkach za TM ze wszystkimi psinkami.
  19. Ja wysłalam 100 zł ( Anna K) Moje pieniądze możecie przeznaczyc wg, waszego uznania. W koncu wszystkie psiaczki są tutaj w potrzebie. Nie potrafie wybrać. Nie mogę się pozbierać jest mi bardzo przykro. Modliszko trzymaj się.
  20. Biegaj sunieczko po soczystych łakach za TM i baw się z naszymi psinkami. Bardzo mi przykro, że po tylu latach w taki dzień musiałaś pożeganać swoją sunię. To boli i będzie bolało, choć z czasem ból nie jest tak palący. Zrobiłaś wszystko co było w twojej mocy. Ona odeszła w kochających ramionach i choć wygladało to przerażająco to odeszła szczęśliwa. "Psia modlitwa A kiedy będę juz stary, kiedy nie będę mógł sie cieszyć dobrym zdrowiem słuchem i wzrokiem, nie rozpaczaj, nie staraj się mnie zatrzymać. Wydam ostatnie tchnienie i opuszczę Ziemię, Wiedząc, że mój los zawsze najbezpieczniej spoczywał w Twoich rękach"
  21. Wini, Diego Biegajcie kochane psinki po soczystych łąkach za TM i grzejcie się w promykach niezachodzącego słonka. "A kiedy ostatnia godzina przyjdzie na człowieka to na progu tego drugiego wszechświata będą nań czekać wszystkie zwierzaki, dla których był dobry. Będą swym zwyczajem machać ogonami i wpatrywać sie w Boskie Oblicze a w ich spojrzeniach bedzie zawarta prośba: Panie Boże, my wiemy, że to grzesznik, ale nie bądź zbyt surowy ON BYŁ DLA NAS DOBRY"
  22. Biegaj Diego po soczystych łąkach za TM i grzej się w promykach niezachodzącego słoneczka. Normalnie nie mogę. Kolejny psiak, który odszedł z tego świata przed adopcją. Czasami mam wrażenie, że to złośliwość losu. Droga była właścicielko psa, myślę, że powinnaś byc zadowolona. A miało być tak pięknie. To wszystko jest do bani.
  23. Witaj Skarbeńko Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tak spędzała Sylwestra, ale nie narzekam. Gdybyś mnie widziała w akcji to miałabyś zdziwioną minkę. Zaplanowaliśmy umieścić Bablbinke w łazience przy włączonej muzyczce z radia i pełnić przy niej dyżury na zmianę. Tak się trzęsło to maleństwo, że odwracając jej uwagę od huku udawałam psa ( tak jak wspominałam). Potem Balbinka jakby rozumiejąc co mamy w planie sama ewakułowała się do łazienki. Wymościliśmy jej przytulne gniazdko i tak sobie siedziała słuchając muzyczki . Baliśmy się północy. W końcu w pobliżu obywał się na ulicy miejski Sylwester. Przed północą malutka przeniosła się do kuchni, więc my razem z nią. Wznieślismy toast lampką szampana , po czym obie z ciotką Terską zaczęłyśmy śpiewać na całe gardło, żeby zagłuszyć odgłosy. Włączyliśmy wyciągi, wszędzie telewizory i darłyśmy gęby na cały głos. Jak nam się wyczerpał repartuar to zaczynałyśmy od początku. Efekt był taki, że Balbina wskoczyła na siedzisko w kuchni i przyglądała nam się ze zdziwieniem. Nawet się nie zatrzęsła, a my skutecznie zagłuszyłyśmy obie wszelkie odgłosy. Tylko, że dziś mam chrypę. Sąsiedzi pewnie się zastanawiali od kiedy śpiewam i urządzam tak huczne imprezki,ale mam to gdzieś. Niech sobie pogadają. No cóz Słoneczko moje, na tym nie koniec, bo jak znasz małolatów z naszego miasta to będą strzelać, aż im sie nie wyczerpią zapasy petard. Ciotka Ela dała Dżekiemu leki, ale nie zadziałały. Podobnie jak na Diance cioci Marysi. Psy chodziły otłumanione, ale trzęsły się jak galarety i jęzory miały wywalone po pachy. Staraliśmy się, żeby tą kawalkadę Balbisia przeszła w miarę bezboleśnie i się udało. Pani Krysia miała uchylone okno i ledwie zdążyła złapać za ogon swojego kota, bo chciał zwiać z II piętra. Mam nadzieję, że to Ty czuwałaś nad swoją siostrzyczką i rób tak dalej. Twoja opieka jest jej niezmiernie potrzebna. Bądź jej przewodniczką, a i nie zapominaj o mnie. Tak bardzo czekam na sny, w których przyjdziesz do mnie z wizytą. Kocham Cię Skarbie.
  24. Słoneczko moje kochane Niech ten Nowy Roczek przyniesie ci szczęście, radość i wiele beztroskich zabaw z nowymi przyjaciółmi za TM. Bądź szczęśliwa mój kochany Aniołeczku. Ps. Gdybyś ty mnie dziś widziała w akcji odwracania Balbinie uwagi od wystrzałów to dopiero miałabyś radochę. Nawet nauczyłam się nieźle szczekać i chodzić na 4-rakach. Moje biedne, stare kolana........... Jak się troche wyciszy to napiszę do ciebie . Pamiętaj, bardzo cię kocham.
  25. Punia, niech ten Nowy Rok przyniesie ci szczęście, radość i wiele beztroskich zabaw z nowymi przyjaciółmi za TM
×
×
  • Create New...