Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28481
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Gaju, niech ten Nowy Roczek przyniesie ci wiele szczęścia i beztroskich zabaw za TM
  2. szczęścia i radości za TM w Nowym Roczku kochana psinko
  3. A wszystkim, którzy odeszli, niech Rowy Roczek przyniesie wiele szczęścia, radości i beztroskich zabaw za TM
  4. Skarbeńki kochane, niech ten Nowy Roczek przyniesie wam wiele szczęścia, radości , wspaniałych i beztroskich zabaw za TM
  5. Raptusku, za chwile Nowy Roczek, niech przyniesie ci samo szczęście i radośc po tamtej stronie
  6. Miluś za chwile rozpocznie się Nowy Roczek, niech przyniesie ci radośc i szczęście po tamtej stronie
  7. Niech Nowy Rok przyniesie ci szczęście i radość Kończynko i duzo wspaniałej kończynki, świeżej i pachnącej
  8. Dużo szczęścia i radości za TM w Nowym Roczku Gabi
  9. Niech ten Nowy Roczek przyniesie ci samo szczęście za TM
  10. Światełko na Nowy Rok Ogniku, niech ci przyniesie samo szczęście
  11. Przywitaj Nowy Roczek z naszymi przyjaciółmi za TM i bądź tam szczęsliwy
  12. Spokoju i radości za TM w Nowym Roku
  13. Śpokoju i radości w Nowym roczku za TM
  14. Światełko na Nowy Roczek za TM niech przyniesie ci szczęscie
  15. Światełko na Nowy Roczek
  16. Bądź szczęśliwa wśród naszych psinek
  17. A żebyś wiedziała, że tak właśnie będzie. Bałam się nowej psiej miłości. Zamykałam oczy widziałam Psonię, nie zamykałam -też ją widziałam. Nie wyobrażałam sobie ZDRADZIĆ mojej suni, mojej pieszczochy, mojego łobuza naukochańszego na świecie. Psonia była łobuziarą, ale nie tylko. To był najwierniejszy i najwspanialszy pies jakiego kiedykolwiek widziałam. Była bardzo wrażliwa i opiekuńcza i nie wsydzę się tego napisać- inteligentna. Łobuzerstwo było jej druga naturą, ale uwielbianą przez nas. Miała pomysły ta nasza psina i potrafiła je tak wprowadzić w życie, że zamiast się na nią złościć wybuchalismy śmiechem. Bałam się, nie wyobrażałam sobie innego psa w domu, ale zarazem nie mogłam znieść tej cholernej pustki. Adopcja Balbinki to był plan mojego męża i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Na poczatku pojawiło się coś w rodzaju litości nad tą biedną psiną. Po 4 dniach niepokój o jej stan zdrowia gdy leżała w szpitalu i walczyła o życie. Potem walka z kaszlem kenelowym i nadsłuchiwanie nocami czy jej oddech jest prawidłowy, czy się nie dusi itp. Nawet nie wiedziałam kiedy to maleństwo ścisnęło mnie za serducho i nie chce puścić. Przecież nie przypomina mi mojej ukochanej Psoni ani wyglądem, ani charakterkiem. A jednak. Nie uciekłam przed ta miłością i nie chcę uciekać. Balbinka coraz częściej swoim zachowaniem w niektórych momentach przypomina w zachowaniu Psonię ( ale to są momenty). Aktualnie chodzi za mną krok w krok i nie spuszcza mnie z oczu a ja jestem szczęśliwa, bo Psotulda ( tak nazywał ją mój Janusz) była moim cieniem. Balbinka robi to ze strachu ( strzelają petardami) szukając u mnie poczucia bezpieczeństwa, tamta robiła to zawsze. Kocham te moje dziewuszki. Bardzo je kocham, bo to, ze Psonia jest za TM nie ma znaczenia. Ona zawsze będzie w moim sercu i moich myślach. Nie ma dnia, żebym o niej nie myślala i za nią nie tęskniła. Ja wiem, że i w twoim domu i sercu zagości pies. Przyjdzie na to czas, sama o tym zdecydujesz, bo nasze serca są już na stałe skazane na MIŁOŚĆ do tych merdajacych kitek, błyszczących ślepek,mokrych nochali i wilgotnych jęzorków. Zawdzięczamy to naszm psiakom , bo to one nas nauczyły tak mocno kochać.
  18. Biegaj zdrowiutka po soczystych łakach za TM. Wyglądaj tam Psoni- ona sie tobą zaopiekuje.
  19. Pewnie rozabiają tam ile wlezie i nie mają na to czasu. Psonia też dawno mnie nie odwiedziła. Podobnie jak Ty czekam , czekam i czekam.
  20. "Aż przyszedł kres ciemności i dnia I cisza, jaka się nie zdarza... Gdy stanie czas- błękitny sen, Wśród przezroczystych krajobrazów I trzeba przejść Tęczowy Most Tam, skąd nic jeszcze nie wróciło... I pukać strach do Niebios Bram, Gdy się to życie już skończyło..."
  21. No proszę! Widzę, że za TM moja Psotka ma super kumpelkę po fachu. Oj nie nudzą się pannice, nie nudzą.
  22. Delikatnie mówiąc jestem roczarowana. Jest mi wstyd za ziomka. Szukamy dalej.
  23. Tak jak mówiłam jestem gotowa udać się do tego pana. Bez adresu i jego zgody nie mogę. Jeśli nie odezwie się do wieczora to moim zdaniem wypadałoby dać sobie z nim spokój. Może nie spodziewał się, że ktoś będzie sprawdzał warunki w jakich ma zamieszkać pies, albo sobie tego nie życzy. Wielu właścicieli domków jednorodzinnych ( w moim mieście) nie buduje swoim psiakom bud. Oddają im do dyspozycji pomieszczenie w murowanych budynkach godpodarczych czy tzw. letniówkach Nierzadko psiakom wstawia się tam wersalki, fotele czy kanapy,wiścieła ciepłymi okryciami. W czasie mrozów pomieszczenia są ogrzewane. Jeśli nie ma ogrzewania to na ogół właściciele podczas ataku mrozów zabierają psiaki do mieszkań. Te z kolei ,zamiast cieplutkiej kanapy wolą przebywać w gankach czy przedpokojach i czekają na okazję , żeby się wymknąć do swojego lokum. Psiaki biegają luzem po ogrodzonym terenie. Nie wychodzą na zewnątrz. Mają swoje królestwa i jest im naprawdę dobrze. Nie jest tak, że nie mają kontaktu z właścicielami czy nie są w ogóle zabierane do domów. Ja myślę, że psina wyje, bo mu się zawalił cały świat. Biedak nie wie dlaczego nagle znalazł się w takim miejscu i tęskni za swoją panią, której gratuluję wyobraźni.
  24. Przez te kilka dni pytałam wśród znajomych , syn rozgłaszł w swoim liceum i nic. Na razie nie ma chętnych. Pieniądze tak jak pisałam przesłałam 21 grudnia przekazem. Jesli nie doszły to mogę reklamowac na poczcie . Mam dowód wpłaty. Pieseczku hopaj do góry!
  25. Ten poczatkowy okres jest najgorszy. Czujemy jeszcze dotyk naszych pupilków, ich zapach . Wydaje nam się, że za chwile wyjdzie nasze ukochane psisko z drugiego pokoju, pomerda ogonem, a my będziemy się cieszyć, ze to był tylko zły sen. Niestety, taka jest rzeczywistość. Jeszcze upłynie troche czasu zanim dotrze do ciebie to, co tak naprawdę sie stało. Nie ma znaczenia, że Ares chorował, że w pewnym sensie liczyliście się z tym, że podstępna choroba zbierze jednak swoje żniwo. Na to, nigdy nie jesteśmy przygotowani i chyba nie będziemy.Zawsze w naszych sercach tli się iskierka nadziei i wiara w to, że jutro będzie lepiej. Kiedy nadejdzie ta chwila niedowierzamy, nie jesteśmy w stanie się z tym pogodzić i przyjąć tego do wiadomości. Zanim to zrobimy musi upłynąć trochę czasu. Dlatego ten poczatkowy okres jest dla nas najgorszy. Zadajemy sobie masę pytań, a każde zaczyna się od słowa "czy" i "dlaczego". Na nie tak naprawdę już nigdy nie otrzymamy odpowiedzi. Cierpimy po odejściu naszych psiaków i to bardzo. To im powierzaliśmy swoje największe sekrety, to one nas rozumiały najlepiej, to one nas nidgy nie zdradziły i bezbłędnie rozpoznawały nasz nastrój. Pierwsze biegły, ze by pocieszyć jak zaistniała taka potrzeba. Przy tym wszystkim nie miały wymagań od nas samych poza jednym " kochaj mnie, jestem cały twój". Tak mało za tak wiele. Trzymaj się.
×
×
  • Create New...