-
Posts
28481 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Gaja ... mój ukochany futrzak [']
szajbus replied to Katerinas's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Gaju, niech ten Nowy Roczek przyniesie ci wiele szczęścia i beztroskich zabaw za TM -
szczęścia i radości za TM w Nowym Roczku kochana psinko
-
Kudłaczek ODSZEDŁ ZA TĘCZOWY MOST...
szajbus replied to anielica's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A wszystkim, którzy odeszli, niech Rowy Roczek przyniesie wiele szczęścia, radości i beztroskich zabaw za TM -
Raptusku, za chwile Nowy Roczek, niech przyniesie ci samo szczęście i radośc po tamtej stronie
-
Chora bernardynka, CHŁONIAK- odeszła nagle [']['][']
szajbus replied to ulvhedinn's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Miluś za chwile rozpocznie się Nowy Roczek, niech przyniesie ci radośc i szczęście po tamtej stronie -
Dużo szczęścia i radości za TM w Nowym Roczku Gabi
-
Światełko na Nowy Rok Ogniku, niech ci przyniesie samo szczęście
-
Przywitaj Nowy Roczek z naszymi przyjaciółmi za TM i bądź tam szczęsliwy
-
Lisek bezdomny od 20 lat - Odszedl za Tęczowy Most <">
szajbus replied to azzie5's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Spokoju i radości za TM w Nowym Roku -
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
szajbus replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Śpokoju i radości w Nowym roczku za TM -
Wspomnienie o Maxi - tak bardzo boli
szajbus replied to supergoga's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Światełko na Nowy Roczek za TM niech przyniesie ci szczęscie -
Buldożek Ptyś - Już Szczęśliwy ???
szajbus replied to lavinia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Światełko na Nowy Roczek -
Yoszi już nie szukamy, śpij spokojnie Serce Nasze ['][']..
szajbus replied to Folen's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bądź szczęśliwa wśród naszych psinek -
A żebyś wiedziała, że tak właśnie będzie. Bałam się nowej psiej miłości. Zamykałam oczy widziałam Psonię, nie zamykałam -też ją widziałam. Nie wyobrażałam sobie ZDRADZIĆ mojej suni, mojej pieszczochy, mojego łobuza naukochańszego na świecie. Psonia była łobuziarą, ale nie tylko. To był najwierniejszy i najwspanialszy pies jakiego kiedykolwiek widziałam. Była bardzo wrażliwa i opiekuńcza i nie wsydzę się tego napisać- inteligentna. Łobuzerstwo było jej druga naturą, ale uwielbianą przez nas. Miała pomysły ta nasza psina i potrafiła je tak wprowadzić w życie, że zamiast się na nią złościć wybuchalismy śmiechem. Bałam się, nie wyobrażałam sobie innego psa w domu, ale zarazem nie mogłam znieść tej cholernej pustki. Adopcja Balbinki to był plan mojego męża i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Na poczatku pojawiło się coś w rodzaju litości nad tą biedną psiną. Po 4 dniach niepokój o jej stan zdrowia gdy leżała w szpitalu i walczyła o życie. Potem walka z kaszlem kenelowym i nadsłuchiwanie nocami czy jej oddech jest prawidłowy, czy się nie dusi itp. Nawet nie wiedziałam kiedy to maleństwo ścisnęło mnie za serducho i nie chce puścić. Przecież nie przypomina mi mojej ukochanej Psoni ani wyglądem, ani charakterkiem. A jednak. Nie uciekłam przed ta miłością i nie chcę uciekać. Balbinka coraz częściej swoim zachowaniem w niektórych momentach przypomina w zachowaniu Psonię ( ale to są momenty). Aktualnie chodzi za mną krok w krok i nie spuszcza mnie z oczu a ja jestem szczęśliwa, bo Psotulda ( tak nazywał ją mój Janusz) była moim cieniem. Balbinka robi to ze strachu ( strzelają petardami) szukając u mnie poczucia bezpieczeństwa, tamta robiła to zawsze. Kocham te moje dziewuszki. Bardzo je kocham, bo to, ze Psonia jest za TM nie ma znaczenia. Ona zawsze będzie w moim sercu i moich myślach. Nie ma dnia, żebym o niej nie myślala i za nią nie tęskniła. Ja wiem, że i w twoim domu i sercu zagości pies. Przyjdzie na to czas, sama o tym zdecydujesz, bo nasze serca są już na stałe skazane na MIŁOŚĆ do tych merdajacych kitek, błyszczących ślepek,mokrych nochali i wilgotnych jęzorków. Zawdzięczamy to naszm psiakom , bo to one nas nauczyły tak mocno kochać.
-
Pewnie rozabiają tam ile wlezie i nie mają na to czasu. Psonia też dawno mnie nie odwiedziła. Podobnie jak Ty czekam , czekam i czekam.
-
"Aż przyszedł kres ciemności i dnia I cisza, jaka się nie zdarza... Gdy stanie czas- błękitny sen, Wśród przezroczystych krajobrazów I trzeba przejść Tęczowy Most Tam, skąd nic jeszcze nie wróciło... I pukać strach do Niebios Bram, Gdy się to życie już skończyło..."
-
No proszę! Widzę, że za TM moja Psotka ma super kumpelkę po fachu. Oj nie nudzą się pannice, nie nudzą.
-
Tak jak mówiłam jestem gotowa udać się do tego pana. Bez adresu i jego zgody nie mogę. Jeśli nie odezwie się do wieczora to moim zdaniem wypadałoby dać sobie z nim spokój. Może nie spodziewał się, że ktoś będzie sprawdzał warunki w jakich ma zamieszkać pies, albo sobie tego nie życzy. Wielu właścicieli domków jednorodzinnych ( w moim mieście) nie buduje swoim psiakom bud. Oddają im do dyspozycji pomieszczenie w murowanych budynkach godpodarczych czy tzw. letniówkach Nierzadko psiakom wstawia się tam wersalki, fotele czy kanapy,wiścieła ciepłymi okryciami. W czasie mrozów pomieszczenia są ogrzewane. Jeśli nie ma ogrzewania to na ogół właściciele podczas ataku mrozów zabierają psiaki do mieszkań. Te z kolei ,zamiast cieplutkiej kanapy wolą przebywać w gankach czy przedpokojach i czekają na okazję , żeby się wymknąć do swojego lokum. Psiaki biegają luzem po ogrodzonym terenie. Nie wychodzą na zewnątrz. Mają swoje królestwa i jest im naprawdę dobrze. Nie jest tak, że nie mają kontaktu z właścicielami czy nie są w ogóle zabierane do domów. Ja myślę, że psina wyje, bo mu się zawalił cały świat. Biedak nie wie dlaczego nagle znalazł się w takim miejscu i tęskni za swoją panią, której gratuluję wyobraźni.
-
Ten poczatkowy okres jest najgorszy. Czujemy jeszcze dotyk naszych pupilków, ich zapach . Wydaje nam się, że za chwile wyjdzie nasze ukochane psisko z drugiego pokoju, pomerda ogonem, a my będziemy się cieszyć, ze to był tylko zły sen. Niestety, taka jest rzeczywistość. Jeszcze upłynie troche czasu zanim dotrze do ciebie to, co tak naprawdę sie stało. Nie ma znaczenia, że Ares chorował, że w pewnym sensie liczyliście się z tym, że podstępna choroba zbierze jednak swoje żniwo. Na to, nigdy nie jesteśmy przygotowani i chyba nie będziemy.Zawsze w naszych sercach tli się iskierka nadziei i wiara w to, że jutro będzie lepiej. Kiedy nadejdzie ta chwila niedowierzamy, nie jesteśmy w stanie się z tym pogodzić i przyjąć tego do wiadomości. Zanim to zrobimy musi upłynąć trochę czasu. Dlatego ten poczatkowy okres jest dla nas najgorszy. Zadajemy sobie masę pytań, a każde zaczyna się od słowa "czy" i "dlaczego". Na nie tak naprawdę już nigdy nie otrzymamy odpowiedzi. Cierpimy po odejściu naszych psiaków i to bardzo. To im powierzaliśmy swoje największe sekrety, to one nas rozumiały najlepiej, to one nas nidgy nie zdradziły i bezbłędnie rozpoznawały nasz nastrój. Pierwsze biegły, ze by pocieszyć jak zaistniała taka potrzeba. Przy tym wszystkim nie miały wymagań od nas samych poza jednym " kochaj mnie, jestem cały twój". Tak mało za tak wiele. Trzymaj się.