-
Posts
28422 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Tośka, tego co dzieje sie w duszy nie da się ubrać w najpiękniejsze słowa. Kto przeżył rozstanie ze swoim psem wie, co czujesz. Nikt z nas nie potrafi tego naprawdę opisać, po prostu brakuje słów. Nie zadręczaj się, nie cofniesz czasu. Pamiętaj, nie podjęłaś tej ostatecznej decyzji dla własnego widzimisię, chciałaś zaoszczędzić cierpień swojemu najwierniejszemu przyjacielowi. Mogłabyś mieć wyrzuty sumienia gdybyś uśpiła zdrowego psa. Ty walczyłaś o niego, o każdy miesiąc, tydzień,dzień, godzinę. Strata psa boli, bardzo boli i odczuwamy ją bardzo dotkliwie- wszyscy. I nie ma znaczenia czy pomogliśmy mu pobiec na tęczowe łąki czy pobiegł sam. Może wyda ci się bezlitosne to co napiszę, ale odejście Psoni chyba gorzej przechodzę. Dlaczego? To proste, ona nie chorowała to stało się nagle, krótka choroba i szok, nie tylko dla nas , ale i dla lekarzy. Nie miałam czasu na przygotowanie się do jej odejścia. Nawet nie brałam tego pod uwagę. Wierzyłam, że przed nami jest jeszcze wiele wspaniałych lat wspólnego życia. Widziałam drogę, ale nie widziałam końca. Jakże gorzkie to były łzy. Szok, i niedowierzanie. Reanimowano jej ciałko, a ja się darłam na całe gardło, wyrywałam się mężowi i krzyczałam. Nie, nie wstydzę się tego. Potem miałam pretensje do wszystkich wetów świata. Po raz pierwszy w życiu dosiadłam do komputera i zaczełam szukać przyczyn jej odejścia. Po pewnym czasie zamknęłam się w sobie i tylko mąż i syn wiedzieli, skąd się biorą łzy na moich policzkach. Szukałam swojej winy, zadawałam sobie pytania czy czegoś nie przeoczyłam itp. Nie dany mi był czas na pożegnanie mojej suni. To stało sie tak nagle. Ty trwałaś przy Atosie i wiem, że podjęłaś słuszną decyzję, którą podpowiedziało ci serce przepełnione miłością do swojego psiaka. Nie wiem, może powinnaś być wdzięczna losowi, że dane ci było go pożegnać, oswoić się z myślą, że ten dzień zbliża sie nieubłagalnie? Może tak, chociaż wg. mnie nie ma recepty na rozstanie. Nieważne jak odchodzą, to zawsze boli tak samo. Tośka, nie dręcz się proszę. Z czasem uśmiechniesz się wspominając wspólnie przeżyte chwile.
-
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Nie śpij maluchu, wskakuj na górę! -
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri rozumiem twoja rozpacz, bo kto z nas nie rozpacza po stracie swojego psa. To co opisujesz nie jest nam ani obce, ani dziwne. Jednak na pewne sprawy musisz spojrzeć pod innym kątem. Masz druga sunię. Masza śpi jak opisujesz na miejscu Ernusi. Ona rozumie co się stało. Stara się być bliżej ciebie niż kiedykolwiek i cie pocieszać. Na początku pewnie się rozglądała, szukała Ernusi, ale dotarło do niej, że malutka wybrała się w daleką podróż. Masza cię bardzo potrzebuje, ona także czuje się samotna. Nie twierdzę broń Boże, że ją zaniedbujesz. Zwracam ci tylko uwagę, że kiedy szłaś do pracy obie dziewczynki były w domu, zajmowały się sobą, czuły swoją bliskość. Dziś dla Maszki to przeszłość. Ty jesteś w pracy- ona zostaje sama, bez Ermusi, bez tych zabaw, bez towarzystwa psa. Dla niej to także ciężki okres. Jej życie także nagle uległo zmianom. -
Zrobisz badania i będziesz wiedziała co się dzieje. Czasami strach ma ogromne oczy. Wcale nie dziwie ci sie, że pilnujesz Fraszki lepiej niż ona Ciebie. Sama robiłabym to samo. Będzie dobrze, musi być. Kciuki trzymam i nie puszczam. Myślami jestem z wami. Napisz koniecznie co wykazały badania.
-
Przetrzymałabyś to. Nie wiem czy czytałaś jak opisywałam wizytę z Balbinką w klinice, w której odeszła Psonia. Cztery dni po operacji zaczęła sie dusić. Wyglądało to poważnie, więc pojechalismy do kliniki. Pezyjmował nas inny zespól lekarski, ale na tej samej sali, na tej samej leżance, na któryej odeszła Psonia. Moje maleńswo odeszlo w niedzielę, to też była niedziela. Psonia odeszła 10 lipca, a z Balbinka byliśmy 11 września. Psonia odeszła o 13:00. z Balbinką byliśmy na miejscu o 12:50 Ten sam dzien tygodnia, ta sama sala, podobna godzina i data. Nogi dostałam jak z waty, ale patrząc na błagalne spojrzenie Balbi otrząsnęłam się. Nie byłam gotowa, ale dałam radę. Mam nadzieję, wierzę głeboko w sercu, że z Fraszką będzie wszystko dobrze. Trzymam bardzo mocno kciuki. Pamiętaj jeszcze o jednm wyżalenie się, wygadanie naprawdę przynosi ulgę. Trzymaj się! Jestem z wami. Czekam z niecierpliwością na wieści.
-
Marto, one nie cierpią. Ja głęboko w to wierzę. Jeżeli tak miałoby być, to jaki sens miałoby życie po tamtej stronie? Wiemy, że jest to kraina wiecznej miłości i szczęśliwości. Tam nie ma miejsca na smutek czy cierpienie. Niektórzy mówią, że prawdziwe piekło jest tu-na Ziemi. Tam już jest błogość. Nie tylko choroba zmienia wygląd psiaka, ale także upływający czas. Pamiętaj, że trzy lata dla psa w przeliczeniu na nasze to trochę dużo. Jednak masz rację, choroba potrafi w żywym ograniźmie siać spustoszenie. Początkowo przed oczami wyświetlała mi się scenka reanimacji mojej suni, potem następowała krok po kroku analiza jej zachowania przed chorobą z najmniejszymi szczególikami, przebieg całej choroby i znów jej widok na leżance w szpitalu. Z czasem zaczęły wracać te radosne chwile z moją maleńką, które jakby zatarły te złe. Nie powiem, że bezpowrotnie, bo bym skłamała. Najważniejsze, że zaczęłam ją pamiętać taką , jaka by chciała być zapamiętana. Kiedyś zaczniesz Aresa wspominać z uśmiechem na twarzy. Psoniu, kocham Cię mój Kwiatuszku
-
Aresik, skąd ja to znam???????? Bardzo się cieszę, że moje obawy okazały się nieuzasadnione.
-
Nie poszedł sam. Nie odchodził samotnie, a na progu TM witało go radośnie grono psich aniołków.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Słuchajcie, te nawroty ( jak ja to nazywam) są normalne. U mnie minęło 1,5 roku i czasami tak mnie sieknie, że mam ochote wyć bez końca. Łzy same napływają do oczu i ogarnia mnie ogromny żal. Cierpimy, ale w imię miłości do naszych psinek. Najważniejsze, że one nie cierpią, że są szczęśliwe. My jakoś wyliżemy swoje rany. -
Dziewczynki kochane
-
Nie przestanie. Będzie lżej, ale nie przestanie. Zurdo, ogromnie sie cieszę, że Fuksia została u ciebie, że twoje życie zaczyna znów nabierać sensu. Rasta pokierowała tą biedną psinkę w twoje ramiona wiedząc, że będzie w nich bezpieczna i kochana. Fuksia zamieszkała w jednym kąciku twojego serca, obok mieszka Rasta. To dwie niezależne miłości.
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
szajbus replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morusku, pani smutna, deszcz leje, wiatr wieje. Pociesz ja chociaż we snie. Niech promyczek tego światełka wskaże ci do niej drogę. -
sens mojego zycia juz po drugiej stronie......
szajbus replied to justynavege's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dla Fluka -
Sznuki bez łapki i sierści! Jest chory! :( Za TM [*] :(
szajbus replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sznuki.......... -
Aresik, te wolne chwile, które do tej pory były przeznaczone tylko dla psa jeszcze długo będą bolesne. Widok psa podobnego do Aresa będzie powodował tęsknotę, będa wracały wspomnienia. Jednak wraz z upływającym czasem, choć dziś wydaje ci się to nierealne będzie lepiej. Czy całkowicie minie? Nie, na to nie licz, ale nie będzie tak paliło. Pamiętaj, że jesteśmy więźniami słodkiej czystej miłości.
-
Dziękuje wam za te słowa. Dobranoc Psoniu. Bardzo Cię kocham i bardzo za Tobą tęsknię.
-
Jestem pewna, że to widzi i jest bardzo szczęśliwa z tego powodu. Przecież one nigdy nie lubiły naszych łez.
-
Wiem, ale bardzo bym chciała, żebyś po przebudzeniu była uśmiechnięta.
-
Zaniedbany BOKSER w Lublinie! Znalazł swój dom na stałe! Udało się!!!
szajbus replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
No pieseczku. Trafiła ci się SUPER RODZINA. Życzę wam szczęścia. -
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, przecież ja tez rozpaczam, też mam nawroty tej potwornej bezsilnosci, ale jest o wiele lepiej niż na początku. Z tej tęsknoty nigdy się nie wyleczymy. Jednak z czasem jest lżej. A to już dużo. -
Atosku, to światełko pozwoli ci znależć drogę do pięknego snu twojej panci.
-
Dołączam się do tej prośby.