-
Posts
28422 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Kiedy czytam wasze posty dotyczące podróży z waszymi psiakami chwilami wam zazdroszczę. My nie byliśmy w stanie nigdzie wyjechać ze względu na Psonię. Mała miała chorobę lokomocyjną i klaustrofobię. Żaden wyjazd nie wchodził w rachubę. Przez 10 lat nie byliśmy na wczasach, na wycieczkach. Jedynie piesze wypady za miasto umilały jej życie. Mieliśmy jednak ten komfort, że nie męczymy naszej suni podróżami, które ją stresują. Nie pokazałam mojej suni morza, gór i innych pięknych krajobrazów. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Przeżyła z nami 10 lat i tak mało widziała. Znajomi pukali się w głowę, mięli nas za dziwaków, że ze względu na psa rezygnujemy z takich atrakcji jak wczasy. Dla nas nie było to żadnym wyrzeczeniem a koniecznością. Zurdo piszesz o gosciach. Psonia ich uwielbiała, ale nie przynosiła im zabawek. Miała ważniejsze sprawy w swojej główce. Kombinowała jaka obrac taktykę żeby wyżebrać coś smacznego do papusiania. Była niesamowitym łakomczuchem.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, one odchodzą tak szybko. Z resztą podobnie jak ludzie. Nagrobków wciąż przybywa. Nie martw się, Ernusia jest tam naprawdę szczęśliwa podobnie jak inne psiaki. Tylko nam się ciężko pogodzić z tym, że nie możemy iść z nimi na spacer, poczuć ich dotyku, pośmiać się z figielków czy spojrzeć im w oczka. To nas boli, dlatego tak cierpimy. One jednak przeniosły się tam gdzie nie ma chorób, bólu, przemocy, cierpienia, gdzie jest miłość, sprawiedliwość i jedność. Dlatego powinnyśmy być szczęśliwe. Tylko, że czasem nie potrafimy.Ot, po prostu ludzka bezsilność. -
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki pieseczku. Oby sie udało. -
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Hopaj na górę pieseczku. Kto podaruje mu domek i kącik w swoim sercu? -
Łódź-...taka polska "Lassie wróć"...Już w nowym domku!!!!
szajbus replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dopiero teraz przeczytałam wątek. Biedna sunia. Mam nadzieję, że ten drugi artykuł jej pomoże. Pierwszy był napisany (moim skromnym zdaniem) bez cienia zachęty do adopcji. Piękna sunieczko wskakuj na pierszą stronkę, może ktoś z dogomaniaków też cię wypatrzy. -
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
On jest naprawdę śliczny. Może na allegro go ktoś wypatrzy. Trzymam kciuki -
Dziewczynki były bardzo pomysłowe. Mam nadzieję, że bawią się tam znakomicie z naszymi psiakami.
-
Zaniedbany BOKSER w Lublinie! Znalazł swój dom na stałe! Udało się!!!
szajbus replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Bono, pieseczku, widac, że usmiechnęło sie do Ciebie szczęście i tafiłes na wspaniałych ludzi. Twoim nowym właścicielom należą się słowa uznania, a marieewielkie podziękowania za to co dla Ciebie zrobiła. Teraz pieseczku wypada tylko złożyć ci życzonka - miłości i wiele radości w nowym , wspaniałym domku. -
Psotuś moja kochana Od wieczora wiało. Ty nie lubiłaś tak silnych wiatrów. Musieliśmy cię siłą wyciągać na spacerki. Biegłaś przed siebie, załatwiałaś szybko co trzeba i zmuszałaś nas do powrotu. Nocą przez nasze miasto przeszły dwie burze. Poczułam smutek, bo obok mnie powinnaś byc ty. Zawsze razem podziwiałyśmy to piękne zjawisko. Stałam przy drzwiach balkonowych i myślałam o Tobie. Patrzyłam w niebo i zastanawiam się czy z góry obserwujesz , to co ja. Przez chwilkę zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie jak stoisz obok mnie i domagasz sie, żeby zrobic ci legowisko na parapecie, bo nic nie widdzisz ( drzwi balkonowe musiały być zamknięte z powodu wiatru). Z jednej strony okna siadałaś ty na kocyku, z drugiej i ja. Tak było zawsze kiedy wiał zbyt silny wiatr, albo zaczął zacinać deszcz i musiałyśmy zmykać z balkonu. Biegłaś szybciutko do pokoju, stałas przy oknie i szczekałaś. Nie mogłaś sie doczekać kiedy położę tam kocyk i wsadzę cię na parapet. Usiadłam samotnie na parapecie i płakałam. Za chwilę dołaczył do mnie Szymon, wiedział skąd te łzy. Psoniu, czy oni obaj z Januszem mają rtg w moim mózgu? Skąd wiedzą kiedy za tobą płaczę, kiedy o Tobie myślę? Wiesz Aniołku, myśłałam, że jestem już bardzo silna, ale guzik prawda. Kocham Cię i bardzo mocno tęsknię.
-
Oj Gabi, Gabi..... zobacz ile czułości płynie z serca twojej ukochanej panci. Dla was dziewczynki kochane
-
I takie właśnie sytuacje sprawiają, że mamy kluchę w gardle, a łzy same płyną po policzkach.
-
Malutki beżowy piesek Munio-wreszcie znalazł swój dom!!
szajbus replied to modliszka84's topic in Już w nowym domu
Co słychać naszego rozrabiaki? -
Albo byłoby ci gorzej, bo przed oczami miałabyś moment jego odejścia. Pogódź się z tym co nastapiło, pielęgnuj w sercu te dobre, wspólnie przeżyte chwile. a na ludzkie wredne jęzory nie zwracaj uwagi. Nikt nie jest tak podły jak człowiek. Nero
-
Oj tak, ich ogonki z radości sie pourywają. Ale najwazniejsze, że one wiedzą, że są nadal kochane. Przecież nas tego nauczyły. Kocham Cie Psoniu, wiesz o tym prawda?
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, doskonale cię rozumiem, bo Psonia była dla mnie jak córcia. Łączyła nas bardzo silna więź i powiem ci więcej ona reagowała tylko na słowo "mamusia" Te ostanie chwile życia Ernusi były dla ciebie przerażające i to właśnie one wryły ci się głęboko w pamięć przysłaniając radosne wydarzenia z jej udziałem. Nie pozwól na to. -
święte słowa zurdo
-
Słowo pisane nigdy nie odzdwierciedla tego co czujemy. Z nami jest podobnie. Opisujesz chorobę Aresika i gdzie tu twoja wina? Uwierz mi, bez względu czy pies odejdzie na przewlekłą chorobę, nagle, po wypadku, czy na banalne zapalenie gardziołka zawsze zadajemy sobie masę pytań. Czujemy się winni, szukamy odpowiedzi. Pies nie powie co mu dolega, jak cierpi. My musimy się wszystkiego domyślać obserwując jego zachowanie czy objawy chorobowe. Ponieważ nie prowadzimy dialogu z naszym psem często obwiniamy się, że czegoś w porę nie zauważyliśmy, nie zareagowaliśmy, nie dopatrzyliśmy. Zapominamy o tym, że pies jako przodek wilka kryje się ze swoją chorobą. Dokładnie potrafi maskować jej pierwszwe symptomy, żeby nie być odrzuconym przez stado jako słabszy osobnik. Często zdarza się tak, że słysząc diagnozę niedowierzamy. No bo jak, kiedy on tak powaznie zachorował? Przerzuty? Od czego, przecież czuł się dobrze! Taka poważna choroba? Nimożliwe, przecież on nie wygląda na aż tak chorego! Przez to, że psy potrafia ukrywać swoją chorobę trafiamy do lekarza za późno. A i co tu ukrywać, nasza weterynaria tak naprawde jest raczkująca. Czy mamy łatwy dostep do specjalisty z prawdziwego zdarzenia, do wszystkich badń? Głową muru nie przebijemy. Robiłas wszystko co w twojej mocy, żeby wyrwać go ze szpon choróbska. Ja też, ale ten niedosyt będzie w nas tkwił już zawsze. Pocieszające jest to, że nasze psy wyczuwają to czego my nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Wiedzą ,że są kochane, kiedy mają nam zejść z drogi, kiedy emanuje z nas ta zła energia. Wiedzą kiedy pocieszyć, kiedy zabawić i rozśmieszyć. Wiedzą też, że odchodzą. To my próbujemy za wszelką cenę opóźnić ten moment.
-
Wyrzucony pieseczku A kiedy ostatnia godzina przyjdzie na człowieka, to na progu tego drugiego wszechświata będą nań czekać wszystkie zwierzęta, dla których był dobry. Będą swym zwyczajem machać ogonkami i wpatrywać się w Boskie Oblicze. A w ich spojrzeniu będzie zawarta niema prośba "Panie Boże, my wiemy, że to grzesznik, ale nie bądź zbyt surowy. on był dla nas dobry" Mam nadzieję, że wtedy szepniesz słówko do Pana Boga i ocenisz swojego CZŁOWIEKA, któremu ofiarowałeś serce, a on tobie upodlenie. Badź szczęśliwy z naszymi psinkami.
-
Pewnie się cieszą, że są tam razem
-
Dni upływaja, psiaki biegają za TM, a my płaczemy. Rasta