Kolejny telefon - głos młody, ale taki nieprzyjemny, arogancki: to ile pani chce za tego pieska? Za damo? to jak to tak, całkiem za darmo? Pan ma małe dzieci - rozbrykane, nadpobudliwe i twierdzi, że Pienia by doskonale pasowała do takiej rodziny. No i pan mieszka w Koszalinie.
Dziś telefon - państwo opłakują suczkę, która odeszła na raka, i szukają następczyni (czyli wg pana identycznej suczki), czyli małej... Mieszkanie na Mokotowie, na parterze, z ogródkiem, pan i żona są lekarzami, wyjeżdżają na wakacje z przyczepą, zawsze towarzyszył im pies. Tyle tylko, że państwo mają po 80 lat!! I rozważają wzięcie szczeniaka, żeby "sobie wychować". Już nie miałam siły gadać :(