-
Posts
44557 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Jejku, bardzo podobna do mojej tymczasowej Czarusi... :( Trzeba ją ogłaszać, a może ktoś, coś..
-
Pewnie tak jest w każdej miejscowości - nigdy nie wiem, czy pies wyszedł sobie ot tak na spacer i zaginął, czy rzeczywiscie go ktoś wyrzucił. Ale na tyle lat nie było przypadku, ze ogłaszamy znalezionego w gminie psa, a ktoś się po niego zgłasza :( Oby, Toluś. Będziemy szukać, aż do skutku Jesteś niezastąpiona, Konfirmie, witaj! Oj tak, ma takie smutne, trochę przestraszone te oczy...
-
-
Dwa dni przed Wigilią widzę na ulicy, pod sklepem psa. Chcę wierzyć, ze przyszedł za kimś ze wsi, piątek-jarmark. Ale w sobotę ten sam pies leży zwinięty w rogalik pod sklepowym daszkiem, trzęsący się, mokry. W sklepie pytam o niego, tak, leży od wczoraj, nawet ktoś mu kupił jakąś karmę i dał. Wracamy z Tomkiem do domu po obrożę i smycz, zabieramy piszczącego ze strachu psa na rekach do naszego kojca. Zjada łapczywie gotowane jedzenie. Za chwilę pies spokojnie wydostaje się górą i chce wyjść z posesji, wisząc na 2-metrowej furtce. Nie ma rady, psa zawozimy do gminnego krytego kojca, zawiadamiamy urząd gminy. Piesek śliczny, chudy, nastroszana sierść, młody, około roku, przyjazny. Nikt w naszej gminie nie pomaga, tylko ja i Tomek. Czyli nikt go nie weźmie na dt. Nikt nie nauczy smyczy, jakichkolwiek zasad, nie pozna jego stosunku do psów i kotów...to jak go ogłaszać? Jedynie ma plakat w gminie, czyli chłop+łańcuch... Dwa dni temu pojechaliśmy z miską jedzenia, a tu... pies z podkulonym ogonem, smutny, ledwie z budy wyszedł, na piachu w kojcu sraczusia...To powrót do gabinetu po leki, i niuniek dostał zastrzyki i nifuroksazyd. Miski z jedzeniem zabraliśmy, wodę wlałam ciepłą, świeżą. Pił , więc dobrze. Tomek poszedł do mieszkania pani Krysi, by nie dawała mu jedzenia - a pani Krysia przyznała, ze wczoraj dała mu resztki z obiadu, i pies chętnie jadł. Rano ugotowałam indyka z ryżem, i zielem angielskim (stary dobry sposób na biegunkę), i pojechaliśmy do kojca. Przyznam się, ze z lękiem, co zastaniemy, bo może jakaś wirusówka, czy inna cholera. ale nie, psiak powitał nas jak zawsze, opierając się o kraty, i bardzo chętnie zjadł jedzonko, dostał też leki.Dziś powtórka, jak tylko znajdę czas po pracy :(
-
Założę mu wątek...
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
malagos replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
I co tam w Kieleckiem? Wieje?..... :) -
Szronik "postoję..poczekam.. a teraz .mam dom :).
malagos replied to Onaa's topic in Już w nowym domu
Fajnie, ze Szronik ma się dobrze :) Czekamy na zdjecie chłopaka :) U mnie Szroniko-podobny chłopak, niestety w gminnym kojcu, bez szans na jakąś pomoc... -
Jest młodziutki, przesympatyczny, ale panicznie boi się smyczy, aż piszczy przestraszony... Mam na dt dwie suczki, 3 swoje psy, dodatkowo jest Ania z Kenią - tego naszego Szronika (a może tak go nazwę?...) chcieliśmy wziąć bliżej nas, do naszego dużego kojca, ale chłopak wyszedł górą po kilku minutach, i już się wybierał za ogrodzenie, siedząc na furtce 2 m.......Nikt w naszej gminie nie pomaga, tylko ja i Tomek. Czyli nikt go nie weźmie na dt. Nikt nie nauczy smyczy, jakichkolwiek zasad, nie pozna jego stosunku do psów i kotów...to jak go ogłaszać? Jedynie ma plakat w gminie, czyli chłop+łańcuch...
-
A w Chrcynnie czipowane są psy? Tak mi się marzy dt dla niego, nie wiem, gdzie i kogo prosić...
-
Oj te, jak tylko ją chcesz :) Tym bardziej, ze muszę być w Warszawie 8 stycznia, i to rano, więc pewnie bym w niedzielę juz jechała, Tomkowi by było lżej...
-
~ZAMIESZKAŁ W WILANOWIE :)Kto chce jamnika? Kajtuś z naszej wsi
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
I tak śmiesznie się mościł, by zwisały mu te, no...to czego suczki nie mają... :) -
~ZAMIESZKAŁ W WILANOWIE :)Kto chce jamnika? Kajtuś z naszej wsi
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
-
-
Dobrego roku 2018! Żyjemy! Mieliśmy zmartwienie z tym kojcowym pieskiem..Wczoraj pojechaliśmy z miską jedzenia, a tu... pies z podkulonym ogonem, smutny, ledwie z budy wyszedł, na piachu w kojcu sraczusia...To powrót do gabinetu po leki, i niuniek dostał zastrzyki i nifuroksazyd. Miski z jedzeniem zabraliśmy, wodę wlałam ciepłą, świeżą. Pił , więc dobrze. Tomek poszedł do mieszkania pani Krysi, by nie dawała mu jedzenia - a pani Krysia przyznała, ze wczoraj dała mu resztki z obiadu, i pies chętnie jadł. Rano ugotowałam indyka z ryżem, i zielem angielskim (stary dobry sposób na biegunkę), i pojechaliśmy do kojca. Przyznam się, ze z lękiem, co zastaniemy, bo moze jakaś wirusówka, czy inna cholera. ale nie, psiak powitał nas jak zawsze, opierając się o kraty, i bardzo chętnie zjadł jedzonko, dostał też leki.