-
Posts
44557 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Bingo :) Napisała, ze zadzwoni wieczorem. Mieszka w Warszawie, nie ma jej po 9 godz w domu, ale Jej partner wychodzi w międzyczasie z psem... Sprawa na rozmowę.
-
No, na razie pani milczy...może ta prośba o telefon zniechęciła?... Dziś rano znów napisałam do pani poprzez OLX, ze oczywiscie może przyjechać i poznać Czarusię i podałam znów nr tel do mnie. Czekamy zatem nadal, i pewnie na telefon już nie od tej pani.
-
~ZAMIESZKAŁ W WILANOWIE :)Kto chce jamnika? Kajtuś z naszej wsi
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Myślę, że Kajtuś sam nie przydreptał, ktoś mu pomógł znaleźć się pod naszą bramą :( Kontakt z panią jest od Kundelków, ale nadal ogłaszamy psiaka. 3 stycznia czekam na telefon od pani. Na razie Kajtuś to najlepszy terapeuta i kumpel naszej tymczasowej Czarusi - ona świata poza nim nie widzi, męczy go ciągłą zabawą, zaczepia, podgryza, a on ma anielską cierpliwość. -
Wczoraj miałam zapytanie z OLX o Czarusię. Odpisałam, podajac wiecej danych o suczce, o jej charakterze. Pani Ola odpisała: Rozumiem. Mam psa od 3 m-cy że schroniska zaadoptowal się bardzo ładnie bo na początku był bardzo tchorzliwy. Musiał być źle traktowany jednak praca cierpliwość i czułość dała szybki efekt. Sądzę że tu nie było by też problemu. A mam pytanie czy suczka jest wykastrowana? Mój pies tak. Czy mogę przyjechać w sobotę? Poprosiłam o telefon, bo co rozmowa, to rozmowa. Zablokuj użytkownika
-
Dobrze, że już na Święta trafiła do p. Krysi. Jestem dobrej myśli, znajdziemy jej bdt ....
-
-
~ZAMIESZKAŁ W WILANOWIE :)Kto chce jamnika? Kajtuś z naszej wsi
malagos replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Tak było pierwszego dnia, obróżkę dałam mu ja, stareńką, bo tylko taką miałam małego rozmiaru. A teraz Pan Jamnik śpi z nami, za mną drepcze krok w krok... Nie może trafić "do szopki" czy "do chlewa"... -
Piesek ze dwa tygodnie przed świętami błąkał się po wsi na granicy powiatów przasnyskiego i makowskiego. Mały przyjazny piesek. Odłowiony przez "naszych" chłopaków od razu znalazł dom kilka km dalej. Ale po 5 dniach biegał pod naszą bramą, pod gabinetem. Tomek pojechał i zapytał tę panią, która ponoć go wzięła, ale nie umiała powiedzieć, gdzie się piesek podziewa, "był tu w szopce, ale gdzieś poszedł". Mieć psa 5 dni, nie dać mu obróżki, nie przyjechać na szczepienie, odrobaczenie, cokolwiek! To na koszt gminy, więc tylko trochę czasu i serca potrzeba. No i 14 grudnia stanął Tomek w progu z jamnikiem pod pachą. Dawno nie widziałam tak uśmiechniętego pyszczka i machającego się ogonka! Od razu wmaszerował do kuchni, nie zważając na groźne miny mojego stada. Energiczny osobnik, podlał stół, róg kanapy, pokazał brzuszek Dianie (ona jedna groźnie warczała i wgniotła go w podłogę pyskiem, ale odstąpiła od razu na widok tej poddańczości). I został... Na święta przyjechała Ania z Kenią, Michał z Majeczką (obie suczki to nasze dawne tymczasy :) ), Paweł i Agnieszka z dwom kotami, z czasowego pobytu u konfirm wróciła też Czarusia. Było 7 psów i 3 koty, nas garstka, ale bardzo dobrze to wszystko się zgrało i Święta były bardzo udane, rodzinne, ciepłe, serdeczne. Nie mogłam niestety zatrzymać ósmego psa, którego przed Wigilią zgarnęliśmy spod sklepu...jest w kojcu gminnym, ma dach nad głową i pełna miskę, i jest oczywiscie pod naszą opieką. To teraz o Kajtusiu: niewielki, tak z 6-7 kg, w typie jamnika, około 4 lat, pogodny, wylewny, serdeczny, podkołdernik absolutny, nakolankowiec totalny :) - jamnik z charakteru rasowy! Pokazałam go Isadorze od jamników, fundacji Ratujemy Kundelki i był już jeden kontakt. Telefon sensowny, dom "jamniczy", bo to też ważne. Pani z Warszawy ma się skontaktować po powrocie z urlopu 3 stycznia. Jakby to nie wypaliło, będę błagać o ogłoszenia dla Kajtusia...
-
O, fajnie :) Założę mu wątek, jak tylko porobię zdjęcia. Na razie mamy na bdt jamnika - Kajtusia (ależ wyszukane imię mu dałam, he, he!)
-
Psiątko w gminnym kojcu jest przez nas codziennie odwiedzane i karmione, choć w pustej misce miał dziś wylizany listek laurowy (pani Krysia daje kojcowym psom jakąś zupę czy coś z obiadu, bo mieszka obok, w bloku dla pracowników ZGK). Na spacwr na razie nie mam co go zabierać, bo panicznie boi się smyczy, płakał i niemal sikał pod siebie, jak go zabieraliśmy spod sklepu)
-
Pierwszy telefon, ale po dokładnym opisie charakteru Czarusi, pan raczej zrezygnował. Czekamy na kolejne telefony :) Czarusia bardzo polubiła się z wzajemnością z jamnikiem-Kajtusiem :)
-
Czarusia u nas od razu poczuła się jak u siebie :) Tomka nadal się boi, mnie kocha, i nasze wspólne spanie też :) Kajtuś był nią ogromnie zainteresowany, ale odpuścił po pół godzinie. Ma za to koleżankę do zabawy, biegają po sadzie jak dzieciaki :) Jakoś to wszystko łagodniej przebiegło, niż się spodziewaliśmy. Jest absolutna zgoda siedmiu psiaków. Koty urzędują na piętrze, a psy mają tam zakaz wstępu. wczoraj podjechaliśmy na chwilkę do naszego supermarketu, przed sklepem leżał zwinięty w rogalik czarny szorstkowłosy psiak. Widziałam go dzień wcześniej, dziadującego pod innym sklepem. Wyglądał na zagubionego, ale że to dzień jarmarczny u nas na wsi, to może za kimś przyszedł i czekał na pana pod sklepem. Zawsze mam taką nadzieję, i zawsze złudną. Teraz ten pies leżał drżący z zimna, mokry, tak biedny, ze serce się krajało. Pani w sklepie powiedziała ,ze jakiś klient kupił dla niego nawet jedzenie... I podczas gdy Konfirm z TŻem przywieźli Czarusię, ja z Tomkiem wróciliśmy do domu po obrożę i smycz, i łapaliśmy psiaka. Bał się, nie nie bardzo chciał z nami iść do samochodu. Był tak przerażony, ze gdy zapięłam mu obrożę ze smyczą, wyrywał się siusiajac pod siebie i wyjąć ze strachu :( Zawieźliśmy go do gminnego kojca, dałam ciepłe jedzenie. Ma dach nad głową i jest bezpieczny. Dziś zawiozłam michę ryżu z mięsem, jutro też pojedziemy. Jak go nazwać?.......Duży, szorsciak, młodziutki...
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
malagos replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Ja też dołączam się do życzeń - oby było więcej normalności, spokoju, ludzkiej dobroci...mniej tych biedaków, porzuconych i bezdomnych... -
Jestem :) Wczoraj byłam calutki dzień w Warszawie, dużo spraw załatwiłam, a dwa dni wcześniej spędziłam na szkoleniu w Radomiu. Nie mam słów uznania dla Krysi i Jej Tomasza - jesteście niezwykli! Bardzo, bardzo dziękuję za pomoc przy Czarusi. Havaniu, tobie ogromne dzięki za ogłoszenia. Nie było ANI JEDEGO złamanego telefonu.... U nas zalega jamnik - złodziej jakich mało, i wyjec, jakich też mało. Poza tym uroczy chłopak, z tym że rozpycha się pod kołdrą. Typowy jamnik! Wczoraj przyjechała z nami Ania i Kenia, jest już Aga ze swoją kotą Gandzią. Jutro przyjedzie do nas Czarusia, Paweł z koteczką i Michał z Majusią. Takiego tłumu u nas nie było nigdy, bo zdarzało się 7 psów w dpmu, ale nigdy razem z trzema kotami.
-
Wiesz, jamniczki to ulubiona przez Tomka wersja psiaka :) Dlatego tego buiedaka przytargał pod pachą i zdeponował mi w kuchni :) Kajtuś się rozkręca, jest normalnym jamniorem - podkołdernikiem do tego :) Szukamy domu.......