Edi, ja bym spotkala sie z radnym albo przewodniczacym rady i z nim obgadała sprawę. Tylko trzeba trafić na "człowieka", kogoś lubiacego zwierzęta i czującego problem. Na małą skalę, bo u mnie jest mała wiejska gmina, mam ten sam problem. I nikt z dogo nie bardzo mi umiał podpowiedzieć, jak sie zabrać.
Ja na razie urabiam radnego, on ma problem schroniska podnieść na sesji i to musi był uchwała rady Gminy. Ja przygotować mam różne materiały i zabrać głos (jako lekarz wet. i ew. wolontariusz w tym azylu czy jak to się będzie zywało). Łącznie z korzysciami materialnumi dla gminy, kosztami obsługi, pracownikami itp.