Dzis wybitnie zły dzień dla starowinki :shake:
Rano wyniesiona na siusiu, położyła sie na chodniku. Jak ja podniosłam, zachwiała sie i upadła na bok. Cieżko jej było sie pozbierać. W domu przewróciła sie w kuchni i leżała bezradnie machajac w powietrzu lapkami :shake: Jejku, to takie smutne , ta bezradność starowinki...
Duzo dzis śpi, nie ma dreptania po pokojach, taka wyciszona. Jak ją wziłęłam na rece po spacerze, by wnieść do domu, to pod dłonią czułam serce, takie jakieś rozszalałe .... Na kolanach u mnie, głaskana, uspokoiła się i usnęła.