No więc byliśmy w Ostrołęce :cool3:
Nasz pan doktor obejrzał Majeczkę, zajrzał w ząbki i pobiadolił trochę. Zapytał, skąd ją mamy. Jak opowiedziałam historię, mruknął "Trzeba było ją uśpić". Aż zaniemówiłam, a okazało się że jestem głucha a on stwierdził, ze do tych ząbów trzebaby ją uśpić, czyli znieczulić ogólnie. Ale już podczas badania Majeczka zaczęła nierówno oddychać, trochę charczeć, więc po obejrzeniu zębów dr Leszek po prostu wyjął jej bez trudu środkowe, wystajace ząbki :crazyeye: Na nich zapętliły sie kłaczki, strasznie to wyglądało i musiało przeszkadzać. Potem stwierdził, ze ogolimy pyszczek, przemyjemy oczy i wyczyscimy uszu. Poszły w ruch nożyczki i golarka. Potem obcięliśmy doopkę. Postawiliśmy psa na podłodze i umówiliśmy się na strzyżenie na koniec stycznia, oczywiscie do pani, która strzyże psy, a której dziś nie było. Ale stwierdziliśmy, ze moze jeszcze podciać grzywkę. Potem grzbiet...
No i Majeczkę postrzępiliśmy całą.
Leszek stwierdził, ze to jego pierwsze dzieło :diabloti:
Wcale nie wyszło źle.