Tak cieszy, że Reksio powoli się otwiera na otaczający świat, zaczyna być ciekawy, zaczyna czuć się bezpieczniej. Z drugiej strony też ciężko mi powstrzymać łzy, jak widzę wciąż jeszcze tyle smutku w jego oczkach, jak czytam to, co napisałaś Pyra. Skąd tyle podłości w niektórych kreaturach, że muszą krzywdzić słabszych i zupełnie zależnych od siebie?