No to będę wypatrywać suczyny na każdym spacerze! :) Chociaż do Lasku na Kole rzadko chodzę, bo moja piesa ma traumatyczne wspomnienia z tego miejsca (pogoniły go dwa olbrzymie luzem puszczone owczarki, bidny tak uciekał, że mało nóg nie pogubił, a ja go znalazłam dopiero pod drzwiami domu :( ). Ale może w innym miejscu na Kole się spotkamy :)