Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35770
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    95

Everything posted by Murka

  1. bianka0 pytała jakiej wielkości jest szew, więc zrobiłam fotki. Na razie wszystko bardo ładnie się goi. [IMG]http://i53.tinypic.com/2lmwav6.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/oqynnn.jpg[/IMG] Muszę natomiast poskarżyć się na Kubusia, niedobry jest! Codziennie muszę coraz większe podchody robić, żeby mu smarować nochal i uchole. Nochal jeszcze pół biedy, ale uchole to już wyższa szkoła jazdy. Próbowalam z kagańcem nylonowym, ale jego to tylko bardziej rozdrażnia. Teraz robimy wszystko po dobroci, na wstępie tłumaczę mu, że nikt go z grzybkiem nie weźmie i muszę mu smarować i że,to nie boli. Na razie sprawdza się metoda na smakołyki, duużo smakołyków. Jedną ręką trzymam długiego smaczka, którego Kuba sobie mamla a drugą ręką smaruję ucho. Tyle dobrze, że Kubuś najpierw gra na wargach zanim kłapnie więc przy pilnej obserwacji można ocalić ręce ;) Niestety ogólnie po tych zabiegach i podchodach mnie nie lubi, już nawet raz skoczył na mnie z zębami, na szczęście miał kołnierz. Cały czas chce mnie ustawiać, nie reaguje zupełnie, gdy podnoszę na niego głos, drażni go gdy patrzę mu w oczy itd. Niezły z niego ananas, ma silny charakter i jest dominantem. TZa jako tako szanuje i ma wobec niego respekt, on nawet był w stanie przytrzymać mu pysk, aby w lecznicy podali mu narkozę. Ale też nie pozwala sobie na wszystko. Ale przynajmniej jak TZ krzyknie na niego, to spuszcza głowę i kapituluje. A u mnie wyczaił na samym początku, że może zadziałać zębami i ustąpię i to wykorzystuje. Będziemy nad tym pracować, może jakoś dojdziemy do porozumienia ;) W każdym razie wg mnie Kuba nie może trafić do domu z dziećmi, nawet paroletnimi, bo będzie je dominował. Potrzebuje stanowczego opiekuna.
  2. Uchola to przeważnie TZ przemywa, ja przytrzymuję Margo i zakrapiam na koniec dicortinefem. Tak najwygodniej. Rzadko działam sama (gdy np. TZ jest na wyjeździe), a czasem TZ sam, gdy ja nie mogę, ale wtedy to jest tylko tak "z grubsza", bo w jedną osobę ciężko.
  3. Miałam dziś nawet fajny telefon o Iliana (dom z dużym ogrodem w Lublinie), ale pani nie była jeszcze do końca zdecydowana, mają się zastanowić i odezwać :roll:
  4. Wystawiłam znow allegro i wykupilam na bazarku pakiet ogłoszeń dla Jarej, nie zaszkodzi jej, a nuż ktoś się odezwie :roll:
  5. [B]karolciasz[/B], od Maksia masz póki co wolne ;) zamówiłam na bazarku zestaw ogłoszeń m.in. dla niego, niech ta cholera do domu idzie :evil_lol:
  6. [B]Basiu[/B], Górka pochłania wszystko ;) Teraz gotujemy ryż z mięsem, ale karma się przyda w razie kryzysu (czasem np. nie ma czasu na gotowanie). Oczywiście Górka miałaby zniżkę na 8zł/doba. Miesięcznie dla średniego psa odliczamy 12 kg karmy. Kroczki faktycznie niewielkie robi ta nasza Górcia... Ostatni wyczyn: polizała rękę TZa przez kraty. TZ cały dzień o tym wspominał i się zachwycał, bo to pierwsza taka oznaka czułości od Górki wobec TZa. Cały czas myślę co z tą naszą Górcią... z nią nic na siłę się nie da. Ona sama wyznacza granice i zasady. Są takie minimalne zmiany, jest pewniejsza przy nas, w boksie, ma prześwity normalnych psich zachowań. Ale co z tego, skoro obcych boi się jak ognia :-(
  7. Rufi wrócił z badań. Łomatko, padłam jak zobaczyłam rozpiskę leków :crazyeye: Tak jak przypuszczałam wszystkie obecne leki mamy odstawić i jest całkiem nowy zestaw... Nawet Vetmedin idzie w odstawkę. Jutro zrobię foto i wstawię rozpiskę leków i faktury. Przebadali Rufcia wzdłuż i wszerz, porównali z poprzednimi wynikami badań. Rufcio zrobił tam furorę, wszyscy byli zachwyceni jaki grzeczny i spokojny, pozwalał ze sobą zrobić wszystko. Nie wiem czy to na serio czy tylko tak, ale wet ma zapytać swojej matki czy nie byłaby zainteresowana takim pieszczochem :cool3: Ogólnie to tak: powiększone serce (wg weta, który robił USG serce jest sporo większe niż stwierdził to poprzedni badający go wet), uszkodzone nerki i wątroba. I jakieś tam zakażenie wyszło we krwi. Rufi dostał cały zestaw leków, zastrzyki, antybiotyk itd. full wypas. Jak się w tym nie pogubię to będzie sukces ;) Poza tym Rufi musi mieć ograniczoną wodę do 1,5 litra dziennie oraz całkowity zakaz spożywania soli. Wet zapisał też zalecaną karmę dla niego, ale podejrzewam, że to bedzie spory wydatek...
  8. Opanowaliśmy trochę ropę w uchu, ale trzeba jej systematycznie przemywać i zakrapiać, inaczej robi się znów syf. Beatka nas pocieszyła, że mógł się tam rozwinąć gronkowiec... Wyników jeszcze nia ma, ale boję się, że to nie jest tylko chrząstka :-( Porobiły się w tym uchu takie ropne nadżerki... :-( Biedna ta Margo strasznie... a przy tym radosna i pełna optymizmu jak zawsze... i taka ufna...
  9. Lorkowi dałam misiaka i dużą piłę, ale nie interesuje się nimi w ogóle. W boksie wewnętrznym bawił się, a tutaj jakoś nie ma ochoty :roll: On w boksie wewnętrznym też próbował kopać ;) ale tylko wyrył trochę rowków w posadzce... Z kongiem pomysł dobry, ale obawiam się, że go Lorek rozpracuje i zje zawartość wraz z kongiem pierwszego dnia/nocy :evil_lol: Spróbować zawsze można. Tylko problem jest też taki, że on "przy świadkach" nie wstydzi się kopać, a bawić się już trochę gorzej. Także może być tak, że kong/ciamkacz będzie w ruchu w nocy, a w dzień Lorek będzie dalej dołki kopał ;) A z dobrych wieści to on ma już regularne wykopane legowisko w budzie (właśnie wróciłam od niego i sobie zobaczyłam gniazdko w świeżym sianku :) ), także chociaż w nocy musi tam siedzieć, bo w dzień go nikt z nas nie przyłapał.
  10. Czarny coś nam od wczoraj wieczora kuleje na przednią łapkę, unosi ją do góry. Nic tam nie wypatrzyłam, żadnego skaleczenia ani nic wbitego nie ma. Może się gdzieś uderzył lub naciągnął ścięgno :roll: Jak mu nie będzie przechodzić samo, to po weekendzie skontaktujemy się z wetem.
  11. [B]ladySwallow[/B] to może lepiej było nie wiedzieć kiedy ta wizyta :eviltong: Kciuki trzeba trzymać i już :) Frodziak jest taki super, że należy mu się najlepszy dom. Najlepiej jakby ktoś był w stanie i chciał poświęcić mu trochę czasu, on bardzo lubi się bawić, aportować itd. Jest psem, który lubi, żeby od niego wymagać, lubi się uczyć i pracować z człowiekiem. Na smyczy jest już w miarę ok. Teraz zamiast ciągnąć to cały czas się odwraca :lol:
  12. Czyli tak jak przypuszczałam ;) Ja jeszcze dostałam maila w sprawie Aramisa, aż jedno zdanie, odpisałam i cisza jak w eterze, zaskoczona nie jestem jakoś dziwnie :lol: A dzisiaj rano pani dzwoniła zainteresowana Portosem... chciała go do towarzystwa dla ONa, do budy i kojca :crazyeye:
  13. Aha, wczoraj miałam telefon w sprawie Iliana, ale żadnych konkretów (pani chciałaby Iliana zobaczyć na żywo a jest spod Warszawy), poza tym Ilian miałby być w budzie i ta pani siakaś taka. Także tylko tyle dobrego, że zainteresowanie jest :roll:
  14. Jemu się już zdarzalo olać jedzenie lub wodę jak był w boksie wewnętrznym, najczęściej trafiało na pustą miskę :razz: ale teraz to fajnie wyszło, bo akurat jak mu zaserwowaliśmy chappi :evil_lol: Dzisiaj trochę słoneczka było to odwiedziliśmy Lorka z Gajką, Lori już nastawia uszu jak wchodzimy, łakomczuch jeden. Ale nadal jak próbuję się do niego zbliżyć i go dotknąć, to ewakuuje się niespiesznie. Może się za psa przebiorę :roll: Nie wiem jak to będzie z tą trawką u niego, chyba tylko na środku ciut będzie :roll: bo on się tak na mnie dziwnie patrzy z pobłażaniem jak zakopuję te jego dzieła... mam wrażenie, że mruczy pod nosem "a zakopuj se, zakopuj, ja i tak poprawię jak sobie pójdziesz". No i poprawia :cool1: Także wzdłuż całego ogrodzenia jest stale świeża ziemia...
  15. Rufi jest właśnie na badaniach, na razie wiem tylko, że będzie miał zmienione leki, więcej będę wiedzieć późnym wieczorem jak TZ wróci z Rufciem z Lublina.
  16. Nie miałam wątpliwości, że Abbi polubi najmniejszego członka rodziny ;) A ja wrócę do spraw przyziemnych; zostały już rozdysponowane pieniądze z bazarku na zamojskie psiaki i dla Abbi przypadło 85 zł. Tak więc obecny stan konta wynosi: [B]-357 zł + 85 zł [COLOR=Red]= -275 zł.[/COLOR][/B]
  17. PW już powysyłane :) Z Migotką wszystko ok, bałam się jak będzie tolerować kołnierz, ale świetnie sobie radzi. No i nadal załatwia się na spacerkach ;)
  18. Aprilka się już zaklimatyzowała w kuchni, ale ewakuuje się z niej jak tylko się coś dzieje, wystarczy zwykłe pacanie much packą... No i nadal boi się aparatu ;) Za to potrafi już "dać głos" jak się ktoś obcy pojawi, zwłaszcza gdy jest na ogrodzie, ale w domu też. Fajnie, że już przestała bać się Łatka, bo cały czas była wojna o posłanie. Ten mały zadziora warczał na nią ilekroć zbliżyla się do któregoś z koszyka (postawione były obok siebie) lub jego zabawki. Rozstawiłam koszyki, ale Łatek spał raz w jednym, raz w drugim a Aprilka nadal leżała na linoleum. No więc zamiast jednego kosza położyłam po prostu kocyk na podłodze tam, gdzie zawsze Aprilka siedziała/leżała. No i się przyjęło, bo choć Łatek łobuz nawet na ten koc musiał pokazowo się załadować, to Aprilka z niego korzysta, a co więcej czasem hycnie też do koszyczka i potrafi warczeć na Łatka (!!!). Ale po chwili i tak mu ustępuje... Na teściową warczy nieustannie, a nawet szczeka gdy ja jestem w pobliżu (czuje się wtedy chyba ważniejsza). Nie pomagają ani smakołyki od teściowej, ani czułe słówka, ani głaski, ani moja nagana słowna. Postęp jest natomiast taki, że Aprilka wraca z ogrodu do domu zawołana przez teściową. Także jest szansa, że za ok. pół roku przestanie warczeć :eviltong: Na szczęście nie będziemy tak długo czekać :) [IMG]http://i56.tinypic.com/17d4t3.jpg[/IMG] [IMG]http://i52.tinypic.com/2jeo1ug.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/rmobgg.jpg[/IMG]
  19. Straszna u nas pogoda, od poniedziałku niemal non stop pada. Dzisiaj było troszkę słoneczka, ale wieczorem jak nie lunie... A psiaki muszą na spacerki wychodzić i swoje potrzeby załatwiać... Jak wszystko dobrze pójdzie to jutro Rufi pojedzie do Lublina.
  20. Migotka już po zabiegu, wszystko ok. Beatka tym razem policzyła 150 zł, nie wiem czy to roztargnienie (mówiłam jej umawiając się na zabieg, że to suczka mielecka, ale ona jest bardzo zabiegana) czy przerwa w ulgach... nie bardzo wypada mi dopytywać :oops: W każdym razie jest szansa na domek, Beatka ma pokazać zdjęcia Migotki jednej pani :cool3:
  21. Nie tylko chodzi po tym deszczu ale jakie doły kopie! Najbardziej lubi dyskutować z Iliankiem :diabloti: Ogon w rogala i nawet ruchów dostaje nasz misiak. Na Maksia tylko ząbki pokazuje, dla takiego dziamgotliwego mikrusa niewarto się fatygować. Fajne jest to, że reaguje na swoje imię. Jak się go woła to przeważnie zwraca łeb i nastawia uszu. No i poznaje nas po głosie. Najbardziej czujny jest po zmroku i nad ranem, wtedy odzywa się nawet jak ktoś otworzy drzwi do domu. Przeważnie jak chodzę wieczorem do psiaków do Lori szczeka, ale wystarczy, że się odezwę "Lori głuptasie, na mnie szczekasz??" i momentalnie jest spokój. W budzie siano przemoczone na amen, dzisiaj TZ wymieniał na suche... Stawia mu w budzie miskę z jedzeniem, a ten łobuz wyjada wszystko (teraz już gotujemy ryż z kurczakami) i ją wynosi na środek wybiegu. Jestem bardzo ciekawa jak to robi, bo to jest miska z typu tych rozszerzanych u dołu, więc trudno wziąść w pysk :roll: Z innych rewelacji: zabrakło nam Ariona a jeszcze nie dowieźli nam mięso do gotowania, więc musieliśmy w jeden dzień kupić i rozdzielić psiakom chappi. A co zrobił Lori? Ano olał sprawę. Dosłownie, cała miska chrupek zasikana... Dobrze, że ryżyk toleruje i pałaszuje bez protestu ;)
  22. Coś ta zainteresowana z maila nie odzywa... ech szkoda :(
  23. Dzięki wielkie cioteczki :loveu: Jak ten łobuz znajdzie dom to się chyba upiję z radości :evil_lol: Maksio to dziamgot i wszczynator awantur :mad: Zaraz po wypuszczeniu z boksu biegnie do Lorka, podziamie, podziamie, potem do Frodo, podziamie, podziamie i znów do Lorka, potem szybkie siuu w drodze do Froda i znów dziamgotanie... A co gorsza Górka się od niego nauczyła tego samego i ma wielką frajdę biegać z nim razem i szczekać! Na szczęscie nie jest aż tak rozdziamgotana jak Maksio. Maksio po prostu potrzebuje zajęcia i towarzystwa człowieka, ma totalnego odpała na punkcie aportu i smakołyków, może biegać za czymkolwiek co mu się rzuci do upadłego. Zaraz po zabawce (piłeczce, patyku, pluszaku) najważniejszy jest smakołyk. Jak się go wybiega, zmęczy, to jest w miarę ok.
  24. Ilian wygłasiany z naddatkiem ;) Trochę się nam rozbisurmanił, strąca wszystko z parapetów, ściany domu są już wszędzie udekorowane jego łapami, już nie mówię o drzwiach. W poniedziałek przewrócił szafkę spod ściany i dobral się do gara ze świeżo ugtowanym ryżem z kurczakiem, oczywiście 1/3 gara opędzlował ;) A wczoraj wszedł sobie do domu (musiał otworzyć sobie dwoje drzwi) i urządził polowanie na kota :mad: Także na razie ma karę i biega sobie na drugim wybiegu, gdzie są boksy, przy okazji trochę Lorka rozrusza, bo sobie obaj bardzo do gustu przypadli :diabloti: Martwi mnie trochę ogonek, bo na czubku znów się takie ziarnowanie robi :roll:
  25. Kubuś już po zabiegu, wszystko ok :) Z grzybkiem radzimy sobie gazikiem: Kubuś pozwala sobie smarować i nie protestuje. Po każdym smarowanku smaczek co by mu się dobrze kojarzyło ;)
×
×
  • Create New...