Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35701
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    92

Everything posted by Murka

  1. Dziś już jest lepiej, już jest bardziej ruchliwy; jak wypuściłam psiaki z sąsiednich boksów, to Donald wyszedł z budy i zaczął nawet szczekać! Ale jak tylko mnie zobaczył to się speszył i schował za budkę. Obserwował mnie i wyglądał co chwilę jak się kręciłam po boksach. Potem też widziałam jak podchodził do siatki i obserwował otoczenie. Myślałam, że założę mu obróżkę i spróbuję go wyprowadzić, ale on bardzo się boi jeszcze. Pokarmiłam go więc z ręki karmą z puszki - częstował się chętniej niż wczoraj. Boi się dotyku, cofa się przed ręką (wczoraj był pewnie jeszcze zmulony po lekach uspokajających i nie reagował jeszcze odpowiednio), ale jak jadł to miziałam go po pysku, mrużył przy tym oczy. Myślę, że on potrzebuje trochę czułości by odzyskać zaufanie do człowieka. Tam chyba pracownicy nie cackają się z psami... Szansa chyba nie była tam długo, a jak trzymam szufelki do zbierania koopek to za nic do mnie nie podejdzie, boi się. Wystarczy, że je odłożę, a ona już się łasi. Na razie fotka w budce:
  2. Za transport psiaków (z Tomaszowa do lecznicy w Janowie Lub.) - 90 zł i odbiór z lecznicy 10 zł. Badania oczywiście możemy porobić. Jeszcze się zastanawiam nad szczepieniami, tzn. czy najpierw szczepić czy ciachać. Najlepiej by było najpierw poszczepić, ale czy Tinka nie dostanie cieczki w między czasie? Ona nie ma teraz cieczki, wet nic nie stwierdził i ja też nic nie widzę. Nie zaglądałam suni co prawda pod ogon (jeszcze nie jesteśmy na tym etapie:)), ale żadne psy się Tinką nie interesują, Lisio także, nie ma też żadnego plamienia. Jakby Tinka miała cieczkę, to tam na ulicy nie jeden psiak by za nią łaził, ale cała wataha. Więc może tak zrobić: badania - jak wszystko ok to ciachanie - potem szczepienia. Tinkę to na pewno będziemy sterylizować, a Liska? Kastrować? U naszego weta sterylka 150 zł i kastracja 100 zł.
  3. Donald nadal jest mało kontaktowy. Pokarmiłam go dzisiaj z ręki miękką karmą - zjadał, nawet mi palce oblizywał, ale wszystko tak jakby w zwolnionym tempie. Nie wygląda na wystraszonego, ale na zupełnie zobojętniałego. Nie reaguje na cmokanie, wołanie - nic, nawet uchem nie zastrzyże. Nawet jak go wypakowywaliśmy w lecznicy, to PatiC zwróciła uwagę, że on dziwny jakiś, wszystko mu jedno. Wodę pije, karmy też ubywa, ale ani go nie widać, ani go nie słychać - siedzi w budce cały czas (to i tak postęp, bo wczoraj kładł się po kątach na betonie i parę razy wkładaliśmy go do budy, przykrywaliśmy sianem, żeby się nie wychłodził. Niech jeszcze chwilę odpocznie po zmianach i będę próbowała go wyprowadzić na spacer. Damy mu czas i zobaczymy. Jutro wezmę aparat, może jakaś fotkę uda mi się zrobić. Otrzymałam dwie wpłaty dla Donalda: +60 zł Elżbieta R.-G. +20 zł Dominika W.
  4. Trzeba postanowić co z tym guzkiem... wet sprawdzał węzły chłonne - nie są powiększone (gdyby były powiększone mogłoby to oznaczać rozwijający się nowotwór). Lisia nadal pije dużo wody - kilka litrów dziennie. Wet powiedział, że w tym wypadku trzeba by zrobić analizę krwi i sprawdzić czy tam wszystko ok.
  5. Dotarły... przepraszam, zapomniałam potwierdzić, już to robię. Plamek już właściwie nie kaszle, jeszcze sporadycznie i pojedynczo, ale zdecydowanie jest poprawa:) Zakupiłam dla niego Marbofloxacynę w tabletkach. Potrzebowałam 24 dawek po 50 mg (6 dawek podałam mu w tabletkach, które już miałam). Tabletki są tylko 80mg i 20mg, więc kupiłam 12 takich i 12 takich (jedna dawka to pół jednej i pół drugiej), koszt 126 zł + 36 zł. Zakupiłam także Dolvit Senior: 16 zł: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/044daae2934b8016
  6. Ja maluszki liczę zniżkowo, razem 18 zł/doba (czyli po 9zł/doba za "sztukę"). Rozliczenia mogę robić na koniec miesiąca lub co 30 dni. Koszty weterynaryjne (rachunek, który wrzuciłam) są na pół. Maluchy powoli się aklimatyzują w nowych warunkach, coraz więcej karmy ubywa (mimo, że - o zgrozo - miseczki stoją daleko od budki i legowiska) i wody. Dotarły dzisiaj ciasteczka od WiosnA:) aleeeee będą miały dzikuski wyżerkę:)
  7. Postaramy się o fotki suni niedługo (może między Świętami się uda) - myślę, że można już będzie sunię ogłaszać.
  8. Marinka, dziekuje:) dla mnie najwazniejsze, aby wszystko bylo jasne i przyjrzyste. Argo wymiziany... to taki fajny i grzeczny psiak. Az mnie korci, zeby go z czasem przeniesc do domu... ale u nas kotecki grasuja:(
  9. Wszystko ok u suni. Wyglada na to, ze jest przyjazna nie tylko wobec psow, ale takze suczek. Nie lubi boksu zewnetrznego, chce wrocil do wewnetrznego (probowalismy ja przeprowadzic, zeby wiecej widziala, miala wiecej miejsca itd.), ale jednak zrezygnowalismy, bo sunia wyraznie nie czuje sie komfortowo na zewnatrz. Pewnie kojarzy sie jej ze schroniskiem. Wewnatrz czuje sie bezpieczniej:) Juz widze ja, jak wyleguje sie na kanapie i ledwo ja mozna uprosic na wyjscie na siku:)
  10. Pare filmików z chodzenia na smyczy... to bylo chyba drugie czy trzecie wyjscie. Teraz niewiele sie zmienilo, poza tym, ze psiaki ciagna juz do boksu i chetnie tam wracaja. No i juz pozwalaja sie glaskac na zewnatrz, bo na poczatku to (jak widac na filmikach) unikaly dotyku, zwlaszcza Tinka. Liskowi najtrudniej pogodzic sie ze smycza...
  11. Wrzucam rachunek za analize krwi i moczu (100 zl): http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/95be7f2b05c96ab4
  12. Dzisiaj Donaldowi dalam spokoj, bo jest jeszcze pod dzialaniem lekow. Jest na razie bardzo spokojny, glownie odsypia, ale troche wody wypil, zjadl karmy, nasiural;) Zastanawiam sie czy on nie spanikowal tak po zalozeniu obrozy (wet mu zalozyl swoja)... Moze nie smycz go paralizuje tylko obroza wlasnie. Obroze zdjelismy jak zabieralam psiaka z lecznicy i na razie mu nie zakladalam. Mialam taki zamiar, ale pomyslalam, ze bedzie na to czas, na razie niech odsapnie po wszystkim. Musialo cos sie stac, ze spanikowal, bo tyle godzin jechal w klatce w samochodzie PatiC i byl mega spokojny. Mam nadzieje, ze jutro bedzie juz troche zywszy. Dzisiaj jak go glaskalam to wydawalo mi sie, ze ogonek mu sie poruszyl:) Tutaj koszty z lecznicy (138 zl) - jest rachunek zbiorczy. http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/044daae2934b8016 Psiak dostal Stronhold, Fypryst i tabletki na odrobaczenie. Jego kolezanka Szansa, miala swierzba usznego, wiec on pewnie tez (wet mial nastepnego dnia pobrac wymazy z uszu), bo uszy w srodku brudne... Stronghold zalatwi sprawe... wet tylko powiedzial, zebym mu te uszka wyczyscila.
  13. Łęczna się nam kiepsko kojarzy... ale wszedzie sa dobrzy i zli ludzie. Moze tym razem sie uda.
  14. Ja wyposaze Pole w szelki i obrozke. Same szelki na poczatku to bedzie za malo...
  15. Wet był u nas dzisiaj, zaszczepiliśmy Lisię na wirusówki. Wet powiedział, że Lisia wygląda fantastycznie:) Tylko ten guzek na łapce martwi. Wet powiedział, że jego na pewno wcześniej nie było, zauważył by go, bo mały nie jest. Mi się też wydaje, że bym go wyczuła przy wcześniejszej kąpieli. Najlepiej by było to usunąć i wysłać do badania histopatologicznego. Można też zrobić biopsję, ale takie badanie nie jest w 100% wiarygodne. Tutaj w trakcie badania: Koszty dla Lisi: 28 zł wirusówki (+ 5 zł dojazd weta), szampon 28 zł: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/044daae2934b8016 Wet powiedział, że Lisię można już kąpać raz w miesiącu. Dotarł dzisiaj preparat na sierść Biotiderm od Alaskan Malamute:)
  16. Uszka u obu psiaków ok. Tutaj jeszcze jedna fotka: Największe podziękowania należą się dla WiosnA - to ona poruszyła niebo i ziemię, żeby pomóc tym psiakom:) Wrzucę jeszcze rachunek za pobyt maluchów w lecznicy (292 zł) - psiaki zostały odrobaczone, dostały środek p. pchłom i kleszczom, dostały też antybiotyk ogólny i miały zakrapiane oczka gentamycyną. Nie szczepiliśmy ich jeszcze, bo wet powiedział, żeby odczekać chwilę po zapaleniu spojówek: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/66e32ef9cc86d0dc Co do ich pokrewieństwa (czy to matka z synem, czy rodzeństwo) to chyba się nie dowiemy nigdy. Jedno jest pewne: Tinka jest trochę starsza od Liska.
  17. Mam jeszcze filmiki z maluchami... zaraz załaduję i wrzucę. Oba ważą po 8,5 kg. Muszę Was rozczarować - one tam w budce nie odsypiają stresu tylko siedzą jak trusia i boją się ruszyć... były i jeszcze są potwornie zestresowane. Wet im kroplówkę zapodał, bo nie chciały jeść u niego (musiał je potrzymać dwa dni, bo miały zapalenie spojówek, zwłaszcza Lisek miał potwornie sklejone oczy - wyglądało to na wirusówkę). Ale co najważniejsze pozwalają się głaskać, dotykać, nie uciekają, nie gryzą, jedzą z ręki z wielką chęcią (Lisio od początku, Tinka przełamała się drugiego dnia). Lisek gryzł na początku w strachu (jak go Jamor łapał i u weta też), ale już jest ok. Z chodzeniem na smyczy masakra, ale powoli do przodu. Smycz grubaśna, bo próbują przegryźć:) Byłam nastawiona, że parę dni potrzymam je w boksie, pokarmię z ręki itd. Ale drugi dzień, a w boksie czysto, trzymają... pewnie im nie pasuje podłoga, nauczone są załatwiać się na ziemi/trawie/śniegu... No i faktycznie: jedno i drugie zaraz jak tylko poczuło świeże powietrze i śnieg pod łapkami momentalnie siku i koopa. Czyściochy jak nie wiem. Słodziaki.
  18. Donald już u nas. Psiak wystraszony, ale bardzo łagodny. Miał nocować u weta, zostawiłyśmy go w lecznicy o 22.00, ale po 23.00 wet zadzwonił, że Donald dostał ataku szału i boi się, żeby sobie czegoś nie zrobił. Nie widział jeszcze czegoś takiego i nigdy jeszcze nie było takiej sytuacji, żeby prosił o zabranie psiaka... Nie wiadomo czego Donald się wystraszył, może klatki, zamknięcia... Wet podał mu jakiś uspokajacz, więc jak przyjechałam to Donald spał i nie było problemu z transportem i ulokowaniem u nas w boksie. U weta Donald dostał tabletki na robale i środek p. pasożytom zewnętrznym (cała skóra czarna od pcheł i ich odchodów...). Donald ma w książeczce wpisane ok. 8 lat:( Nasz wet oglądał jego ząbki i powiedział, że też by mu tyle dał... Psiak waży 25 kg. Mam nadzieję, że będzie spokojny w boksie i nie będzie nam krat rozbierał:)
  19. Pucek kiedyś nie lubił być w domu, ale od czasu powrotu do adopcji bardzo go do domu ciągnie. Jest taki szczęśliwy i taki grzeczny, że zabieramy go jak mamy w domu trochę luźniej. Legowisko dostaliśmy o Jeleny Muklanowiczówny:) Pucek je uwielbia.
  20. Na pewno przed świętami jakieś zdjęcia czy filmiki zrobię; przyjazd weta wstępnie zaplanowany jest na wtorek (miał być pod koniec ubiegłego tygodnia, ale przesunęło się nam) i wtedy obejrzymy ten guzek. Sunia wygląda naprawdę świetnie, dodatkowo zaokrągliła się znacznie:) Wody pije nadal dużo, ale wydaje mi się, że już trochę mniej niż wcześniej.
  21. Kamień jest żółto-brązowy z przewagą brązowego... Czy wstrzymujemy się jeszcze z czyszczeniem?
  22. Na pewno bezpieczniej byłoby po tym całym zamieszaniu Polcię przeprowadzać, ale z drugiej strony jest to też czas, że ma Pani więcej czasu, żeby sunię do wszystkiego wdrożyć, przyzwyczaić do zostawania samemu stopniowo itd. Trudna decyzja.
×
×
  • Create New...