Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/29/25 in all areas
-
3 points
-
3 points
-
1 point
-
Serdecznie witam z pozdrowieniami i podziękowaniami1 point
-
I do gory przy piąteczku.1 point
-
1 point
-
Dobry wieczór cegiełkę za 20 zł dla kotków posyłam1 point
-
1 point
-
Podrzucę przed weekendem.1 point
-
Hop Jak miło Cię widzieć. Chyba ostatnio rzadko bywałaś na dogo.1 point
-
Brawurka nie ma szczęścia do domków, ale ma szczęście do darczyńców, którzy każdego miesiąca ją wspierają Dzięki deklaracjom stałym, które w ostatnim czasie powiększyły się, pozostaje nam ok. 300 zl miesięcznie do dozbierania. Bardzo Wam za to dziękujemy! Bardzo serdecznie dziękujemy Rafałowi za wpłatę 300 zł , Kasi K. za wpłatę 50 zł i Dorocie Ś. za wpłatę 200 zł Wszystko to dla suni, której nikt nie chce adoptować. Dziękujemy, że jesteście z Nami i z Brawurką1 point
-
Południe to dobra pora na przypomnienie o bazarku1 point
-
I jeszcze trochę do góry1 point
-
Może rzutem na taśmę ktoś coś kupi?1 point
-
Witajcie Pewnie jesteście ciekawi jak tam u Maurycego i czy te nowe próbne leki zrobiły jakąś robotę… Chciałabym jeszcze dać im trochę czasu, bo nie napiszę Wam, że nadeszły wyraźne zmiany i jeśli zrobię w tym momencie świeże zdjęcia, to zobaczycie to co zawsze – Rysia przyklejonego do kanapy (sam fakt, że nachodzę go z telefonem powoduje, że on się wycofuje), natomiast zauważam subtelne niuanse, w spojrzeniu, w reakcjach na wyciąganą rękę, ale to tylko Ja jestem w stanie wychwycić, a czy leki mają tu coś do rzeczy, czy to przypadek ?– tego nie wiem, natomiast jest coś, co jak dla mnie jest krokiem siedmiomilowym – jak przynoszę kolację, to Maurycy schodzi z kanapy i idzie do miski jeść – niby zwykła rzecz, ale jakże niezwykła, bo robi to w mojej obecności. Co prawda nie ma mnie obok, w pokoju jest sam, ale ciągle jestem w domku, coś robię w pobliżu – takie rzeczy nie wydarzyłyby się jakiś czas temu, teraz się dzieją co wieczór i aż boję się pisać, żeby raptem nie zniknęły- żeby się Maurycy nie cofnął w czasie, bo często mam takie szczęście, że coś zachwalę, to znika. Także cieszymy się powściągliwie i czekamy aż się zakorzeni w codzienności. W tym momencie nieco skomplikowaną sytuację mamy z wychodzeniem na siku. Jak było ciepło i drzwi na zewnątrz mogły być przez większość dnia uchylone, to Maurycy wychodził załatwić się kiedy nikt nie patrzył i kiedy bardzo potrzebował. Wszystkie drzwi, to znaczy główne wyjściowe i jego własne wyjściowe, zamykane były dopiero na noc. Nie zawsze Maurycy wytrzymywał do rana i pod drzwiami nierzadko było nasikane, ale to szczegół (w tym miejscu po raz kolejny ogromne dzięki za pomoc w postaci paczek z poszewkami, ręcznikami i wszystkim w co misie lubią sikać najbardziej i co bardzo, ale to bardzo ułatwia codzienność…). Odkąd ogrzewam domek całodobowo, otwieram psom drzwi tak samo, jak psom mieszkającym w domu – wychodzą, spędzają jakiś czas na dworzu, idą na spacer, wracają i są zamykane. Wraz z ciepłem i przyzwoitymi temperaturami, kończy się niestety pełna swoboda. Maurycemu nie otworze drzwi żeby wyszedł ot tak, bo wiadomo że nie wyjdzie, dlatego jego drzwi zostawiam uchylone i znikam, żeby mógł wyjść zrobić co powinien, ale to średnio działa, bo rzadko kiedy Maurycy akurat wtedy kiedy drzwi są otwarte, ma ochotę z tego skorzystać. Czasem wychodzi zrobić siku, bo po mokrych plamach widać że był na zewnątrz, a jak nie był, to tyle że ciepło uciekało i się domek wyziębiał bez potrzeby. Czekam bardzo na drzwiczki , które mam nadzieję będą jakimś rozwiązaniem, mam nadzieję że będzie chciał z nich korzystać, bo innego wyjścia na ta chwilę nie widzę. Niestety jak ze wszystkim, ktoś musi drzwiczki zrobić i zamontować, a że ktoś, rzadko bywa w domu, więc czekamy, ale powinniśmy się do końca m-ca doczekać. Póki co, Maurycy dokłada do robienia siku pod drzwiami, kupę w jakimś innym kącie i jakoś czas leci Spróbuję kliknąć zdjęcie Maurycego przy misce z kolacją, tylko muszę ostrożnie z tematem, żeby go nie wystraszyć i nie złapać u pana psa minusa1 point
-
1 point
-
Miłej niedzieli i udanych zakupów.1 point
-
Przepraszam, ale nie rozumiem, co to znaczy że jest utrapieniem i że o tym wie? Dla kogo jest utrapieniem ? Jest skrzywdzonym psem, pełnym lęków, który miał straszne życie i dbam o niego jak najlepiej mogę, żeby poczuł się w końcu bezpiecznie. Wiecie jakie psy do mnie trafiały zawsze - psy z najróżniejszymi problemami - ani one, ani Maurycy, nigdy nie były w tym domu utrapieniem. Mówiłam, że śpiewa w nocy – to jest fakt, tak było, głównie na początku i nawet bym nie wiedziała , że jeszcze sobie w nocy podśpiewuje gdyby nie przypadek - dowiedziałam się bo ktoś spytał. Ja o takich godzinach śpię, więc nie słyszę ale którymś razem sąsiad mnie pytał , który pies u mnie tak wyje w nocy. Siedzi chłopak po nocach przy komputerze , więc słyszy więcej . Czy Maurycy wyje jeszcze ? Czy co noc ?, czy raz na tydzień - ? - nie wiem, możliwe że przestał zupełnie i milczy jak grób. Ja go nie słyszę, więc może jednak robi większe postępy niż mi samej się wydaje ? Nie zawsze się udaje odczarować rzeczywistość w miesiąc, trzy czy pięć, sama już zapomniałam jaką długa drogę przeszły inne moje strachulce, zanim zaszły w nich zmiany...1 point
-
Też myślałam że szybciej się skusi..., a z drugiej strony na taki stan psychiczny w jakim żył tyle lat w schronisku i przyjechał do Nas, to jest ciągle bardzo krótko w nowym miejscu. Na trawę może wychodzić jeśli tylko zechce, ten Róziowy zagrodzony psi taras( "kojec"), ma otwarty w ciągu dnia , dalej jest już tylko wspólna otwarta przestrzeń W planie , w najbliższym czasie, jest zrobieniu Maurycemu psich drzwiczek w drzwiach wyjściowych , żeby mógł wychodzić na zewnątrz nie tylko wtedy jak Ja otwieram mu pokój, ale zawsze kiedy będzie chciał - może wtedy nabierze więcej odwagi i skusi się na jakieś zwiedzanie. Drzwiczki są konieczne żeby przy obecnej pogodzie( kiedy zrobiło się zimno i już nie można zostawiać im uchylonych drzwi na długie godziny) dać mu maksymalnie dużo swobody, może w swoim tempie zacznie z niej korzystać1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point