A wszystko rozegrało się w czwartek i wczoraj:)
Zadzwonił bardzo sympatyczny pan z Warszawy; dom z ogrodem, pani na emeryturze, pan jeszcze pracujący, w domu dwie małe suczki z Palucha.
Przeglądali ogłoszenia, trafili na olx Toto no i serce zabiło im mocniej.
Pan zadzwonił, bardzo dobrze nam się rozmawiało, wysłałam ankiet, wróciła wypełniona z sercem.
Pozostało tylko zorganizowanie wizyty PA, ale wcześniej postanowiłam zadzwonić do p. Joanny, wraca już na święta do domu).
No i okazało się, że p. Joanna i rodzina już jakiś czas temu podjęli decyzję, że Toto zostaje u nich na zawsze, że nikomu już go nie oddadzą i że chcieli powiedzieć o decyzji jak p. Joanna wróci do Polski.
Nie sądzili, że ktoś wcześniej zechce staruszka adoptować.
Cieszy mnie ta decyzja, bo Toto przeszedł długą drogę pod opieką p. Joanny - ze skulonego, lękliwego staruszka z opuszczoną głową stał się radosnym, energicznym pieskiem, domagającym się przytulania i uwagi.
On już dawno uznał ten dom za swój, zaakceptował domowników, więc kolejna zmiana i przeprowadzka byłaby na pewno ogromnym stresem, ale szukałam domu, bo każdy zwierzak powinien go mieć.
Tracimy wspaniały dom tymczasowy, ale tak to czasami jest.
Długo dzisiaj rozmawiałam z p. Bogdanem z Warszawy; pan ucieszył się właśnie z tego względu, ze Toto nie będzie po raz kolejny wyrwany z miejsca, które zna, ale jednocześnie wyraził smutek, ze to nie oni będą opiekować się staruszkiem, nie oni będą całym jego światem.
Powiedział, ze będą nadal szukali swojego Toto.