Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/19/21 in Posts
-
Prawie 2 miesiące bez wyraźnej poprawy to chyba nie da się nie sięgnąć po silniejszy lek Zgadzam się z innymi. Nie pomożesz innym, sama potrzebując pomocy. Czas byś pomyślała trochę egoistycznie - Ty jesteś najważniejsza "w stadzie" bo bez Ciebie nie będzie stada. Nierzadkie podejście Niestety zwykle ludzie chyba nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo krzywdzą zwierzaki gdy sami zabezpieczają się przed skrzywdzeniem. Przytoczę słowa Lwa Tołstoja, które słyszałem w anglojęzycznym filmiku, a, że nie mogę znaleźć tego cytatu po polsku więc sam to mało pięknie przetłumaczyłem: "Kiedy męki innej istoty powodują, że też cierpisz, nie poddawaj się początkowemu pragnieniu by wyzwolić się od tego bólu, ale zrób odwrotnie, podejdź bliżej, tak blisko jak to tylko możliwe, do tego, który cierpi i postaraj się mu pomóc".2 points
-
Takich ludzi jest mnóstwo, najgorszy rodzaj egoisty - przekonany o swej nieskończonej dobroci i wrażliwości, a jednocześnie zupełnie tych cech pozbawiony. Nigdy nie zrozumieją tych, którzy zaciskają zęby by nie płakać i kosztem swego spokoju i za cenę własnego cierpienia pomagają potrzebującym.2 points
-
Wszystko po staremu. Nie boi sie tak bardzo jak na początku, chodzi sobie wszędzie jak nie ma Lindy w ogrodzie. W ciągu dnia wpuszczam jej Oreo, bo on nie może luzem byc, bo goni kury. Z nim często pakuje się na wybieg Sali, bo są tu nierozłączni. Suvi lubi ich, chodzą razem, podchodzi z nimi do ogrodzenia i nie ucieka jak podchodzimy. Od wczoraj nie ma firmy, wiec teraz będzie znacznie spokojniej i będzie miała cale dnie wolności. Na kilka dni przeniosła się do drugiej budy, ale chyba doszła do wniosku, że u siebie lepiej i znowu spi w tej w kojcu.2 points
-
Z Mysią trzeba jeszcze popracować - jest bardzo uległa i taka "poddańcza". Macha ogonkiem nawet jak się na nią spojrzy kątem oka, nie mówiąc o zawołaniu czy zacmoktaniu na nią, wtedy się prawie czołga. Trudno ją wziąć na ręce, bo kładzie się na plecach i posikuje. Do mnie się przez te kilka dni oswoiła, ale teraz to przerabia z moją siostrą. Nowy dom musi być tego świadomy, i powolutku oswajać Mysię.2 points
-
Potem bylo trochę paniki, bo stal się niemrawy i Pani bardzo się zmartwiła. Okazało się, że po pol dnia aktywności i 3 spacerach musiał po prostu odpocząć i po kilku godzinach snu wszystko wróciło do normy Cieszę się, że Pani się konsultuje, pyta, bo nie każdy jest od razu ekspertem, a czasem łatwo coś przeoczyć. Jemu na pewno trochę brakowało dzis psiego towarzystwa, ale Sali pocieszyła się szybko. Teraz jest prawie nierozłączna z Oreo.1 point
-
Grzeczny, spokojnie siedział w wannie1 point
-
Dobrze, że już coś wiadomo :) To czekamy spokojnie na wizytę.1 point
-
Dom z ogrodem to fajna sprawa dla pieska, ale nie z domem psiak żyje, tylko z jego właścicielami. Najważniejsi są ludzie, ich stosunek do suni, odpowiedzialność i możliwości finansowe. Niestety teraz to także jest ważne. Póki psiak jest zdrowy, jego utrzymanie nie kosztuje zbyt wiele, ale zdecydowana większość zwierząt w starszym wieku zaczyna mieć różne dolegliwości, których leczenie jest kosztowne.1 point
-
Bardzo przeżywałam jego złe samopoczucie. Czułam się chyba gorzej od niego. On wreszcie zmęczony usnął, a ja z nerwów nie mogłam. Udało mi się to dopiero, gdy niebo zaczęło się rozjaśniać. Dawno nie miałam tak ciężkiej nocy. Bardzo boli, gdy nie można pomóc jakiemuś zwierzaczkowi, ale gdy cierpi nasz ukochany czworonożny przyjaciel, to niemoc rozwala, rozkłada na łopatki, osłabia1 point
-
1 point
-
Ale nie prycha,nie syczy,nie warczy.1 point
-
Odpukaj, Pikusia nie ma niewydolności nerek, z kupolami też nie ma problemów. Karma którą dostaje ma zapobiegać powstawaniu kamieni, rozwoju bakterii, ułatwić przepływ moczu...1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dino pojechał do nowego domu :) Trafił na naprawdę świetną rodzinę. Był tam wyczekany i upragniony. Wykąpałam go, wypiękniłam, usunęłam wszystkie filce i dzis prezentował się okazale. Państwo zostawili pieniądze na pokrycie kosztu kastracji, odrobaczenia i badania krwi. Pani obiecała wysłac zdjecia. Dziś była też rodzina oglądać Sali, ale nie wiem czy z tego coś wyniknie.1 point
-
Dawno temu kupowałam na rynku takie różne farfocle wołowe i m.in. płuca z tchawicą. Gotowałam to w wielkim garze i zajrzał do niego syn. Jak podniósł pokrywkę to płucka wypchnęły na wierzch tę wielką tchawicę. Syn odwrócił się do córki i powiedział ze zgrozą "Monika - matka ugotowała obcego"1 point
-
Musisz zadbać o siebie. Nie pomożesz pieskom, jeśli sama będziesz potrzebowała pomocy!1 point
-
No właśnie, dziwnie pokrętne myślenie. Takie podejście mają pseudo-wrażliwi. Jeśli ktoś jest prawdziwie wrażliwy, to nie da rady nie reagować na widok cierpiącego, czy to człowieka, czy zwierzęcia.1 point
-
Dobrze napisane. Oglądanie cierpienia - straszne, ale myślę że dla ludzi wrażliwych jak Ty, świadomość że to cierpienie i tak istnieje, a nie pomagasz cierpiącym byłaby jeszcze gorsza.1 point
-
Ona potrafi jednym warknięciem ustawić oba psiaki na baczność:) Nie spodziewałam się po niej takiej odwagi. Ona sama zaczepia oboje do zabawy, ale niech któreś nadepnie na jej ogonek:) Wtedy od razu rusza do boju i ochrzania ich. A te dwa młodziaki naprawdę jej słuchają:) Ja mogę na nie patrzeć godzinami:) Najgorzej to rozstanie zniosę chyba ja. Bardzo się stresuję, dlatego odwozi je w sobotę rano sam Jacek i zostanie przez pół godziny, żeby się uspokoiły. Potem zniknie cicho. Gdybym ja pojechała, nie wiem, czy nie wróciłabym z nimi i nie zrezygnowałabym z wyjazdu na ślub. No, ale ja nie jestem normalna:)1 point
-
Seronil bierze i bardzo chwali moja znajoma, niedawno polecała go dla mnie.... i chyba też go potrzebuję :( Na pewno się uda, nie może być inaczej. Najbardziej martwi mnie fakt, że moje stawy i mięśnie odmawiają posłuszeństwa i tylko na krótkie spacery mogę Bezika zabierać :( Wczoraj do mnie dotarło, że nie tylko on cierpi :( :( Po południu na 2-godzinnym spacerze był Tosiek - prawie beagle, jego radość na widok człowieka "chwyta za gardło".... tak bardzo mi żal, że wciąż czeka na dom, na człowieka, którego tak bardzo pragnie... Po Tosiu na godzinny spacer Asia zabrała Czarnego - on również niechętnie wracał "do siebie". Po odjeździe Asi smutno mi się strasznie zrobiło, aż tu nagle przy furtce zatrzymali się ludzie, psiaki oczywiście "odśpiewały" powitalny koncert... to moja dawna sąsiadka, u której jest teraz siostrzyczka Czarnego przechodziła z synową i wnukami. To zwierzolubna rodzina, dzieciaki nie mogły się od furtki odkleić, zaprosiłam więc ich do domu, a kiedy z rozmowy wyszło, że jest u mnie brat "ich" ukochanej Dii, dzieci koniecznie chciały się z nim przywitać. I tu nastąpił moment, w którym serce chciało mi pęknąć. Najmłodsza z gości - Maja przykleiła się do psa, a on do niej. Co on wyczyniał! Przynosił piłeczkę, biegał i skakał, tańczył z radości, lizał dziecko po twarzy... oni już mają pieska - lękliwego Ciapka.... ale zdjęcie Majki z Czarnym mama wysłała nieobecnemu tu tacie, oddzwonił w sekundę, że wystarczy zwierzaków w domu (Ciapek, kot i 2 świnki w 40-metrowym mieszkaniu)...ale w sobotę po nich przyjeżdża i Czarnego chce zobaczyć... wszystko będzie zależało od Ciapka i z opisu jego zachowania nie mam wielkiej nadziei. Jednak to spotkanie psychicznie mnie rozwaliło.... Czarny pilnie potrzebuje domu! Potrzebuje człowieka, a zwłaszcza dzieci, które bardzo kocha! Patrzę na tego biedaka i ryczę... nie nadaję się na DT1 point
-
Lumi pięknie wygląda i chyba za bardzo jej nie przeszkadza ten remont czy rozbudowa domu. Proszę Was aby nieporozumienia międzyludzkie nie uderzyły w Lumi bo nie po to zabrałyśmy ją ze schroniska aby była kartą przetargową. Chcieliśmy odmienić jej los, dać lepsze życie i na tym się skupmy. Bardzo Was proszę.1 point
-
1 point