Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/04/18 in all areas
-
Też coś napiszę... To było 13 lat temu. Pojechałam do Przytuliska po moją poprzednią sunię. Powiedziałam tylko, że to ma być nieduża sunia, ok 5-6 letnia. Pani Ewa wybrała dla mnie dwie. Przytuliskowe weteranki. Lisię, nieufną, lękliwą, po ciężkich przejściach, pokazującą ząbki. I Kropę, przytuliskową ulubienicę, kochającą cały świat. Wypuściła do mnie obie. Kropa stanęła w drzwiach, obszczekała mnie i nawet do mnie nie podeszła. Lisia przyleciała do mnie i prawie wskoczyła mi na kolana. Pani Ewa była w szoku. Potem w aucie trzymałam sunię na kolanach, a ona co jakiś czas unosiła głowę i patrzyła na mnie. To był pies jednego pana, a tym panem byłam ja. To było czasem trudne, ale takiej silnej, głębokiej i pięknej więzi nie miałam z psem ani wcześniej, ani później. Bratankowie patrzyli na mnie jak na psiego szamana, bo Lisia rozumiała każdy mój gest i słowo i chodziła za mną jak po sznurku. Reszty świata nie widziała.3 points
-
Przed chwilą rozmawiałam z domem Farcika:) wszystko u niego dobrze, lata juz po ogrodzie jak szalony, nie próbuje uciekać, poza ogrodem wychodzi tez na smyczy na spacery. W domu jest szefem! dyryguje dalmatyńczykiem jak mu się spodoba;) wyjada mu jedzenie, warczy na niego, a jak trzeba to i śpią razem w słonku na balkonie;) Pani jest z niego bardzo zadowolona i cieszy się, że mogła odmienić jego los.. Chociaż przyznaje, że raczej spodziewała się takiej biedniutkiej sierotki;) a nie- rządziciela:) Oczywiście dalmatynczyk nic sobie z Farcika nie robi, pozwala mu na wszystko i jest ok. Pani powiedziała że wybierają sie z kudełkiem do fryzjera i obiecała że po tym podeśle nam jakieś zdjęcia.3 points
-
Na szczęście, jak pokazują badania ostatnich lat, nasz mózg jest baaaardzo plastyczny i nowe połączenia się tworzą niemal non stop :) To oznacza, że w każdej chwili możemy się uczyć nowego fachu. Więcej optymizmu, Nesiowata!2 points
-
2 points
-
Masz rację Elisabetko :) Wspaniały dom dla Kikuni przed wyjazdem na Sycylię, wspaniały dom dla Beni po powrocie, to najpiękniejsze bajki, za które dziękuję Wam i św. Franciszkowi :) Teraz moim największym marzeniem to dom dla Caniska i na tym muszę się skupić. Canisek też bardzo potrzebuje swojego Ludzia. Trzymajmy kciuki za bezstresową asymilację Beni :)2 points
-
Udostępniłam na Fb, ćwierknęłam na Twitterze i na razie wysłałam 1 smsa2 points
-
Oby ten wspaniały czas adopcji nie kończył się i pozwolił kolejnym czekającym już tak długo psiakom znaleźć swoje kochające domy! Benitko byłaś odważna jak małe lwiątko! Powodzenia maleńka!!! "D2 points
-
Przelałam stałą dla Argusia plus dodatkowo 20 zł na badania. Wiem że to niewiele, ale gdy więcej nas będzie, może wystarczy, by zdiagnozować bidaka I mu pomóc?1 point
-
1 point
-
Spokojnego wekendziku i domeczku cyku cyku Grzesinku cudny1 point
-
Tysiu, widzę że w Twojej pamięci zapadł obraz Mimisi z pierwszego okresu, ona do obcych to już nie tak, że nogi gubi, tylko staje dalej, w bezpiecznej odległości, obszczekuje i pomału się zbliża, szczególnie jak gość nie patrzy, podejdzie i powącha, oczywiście tylne nogi zostawia po drugiej stronie pokoju ;), ale szybko można ją skusić smaczkiem i potrafi po niedługim czasie wziąć go od obcego z ręki. Mam nadzieję że to wszystko będziesz mogła zobaczyć jak przyjedziesz. Dzisiaj miałyśmy kolizję, czołowe zderzenie nosami, w zabawie, wystraszyła się, ale tylko na chwilkę i zaraz dalej wariowała. Nigdy jeszcze nie weszła po schodach na piętro, chyba nie zna co to schody. Niestety i u nas kocie, lisie, jeżowe czy borsucze placki na jezdni to "normalka", zabite sarny też się trafiają, mieszkam na terenie Natura 2000, szkoda tylko że kierowcy do tej natury nie dorośli. Moje koty też są niewychodzące. Jeszcze dwa lata temu te mądrzejsze mogły latem wychodzić, do czasu aż jeden stracił życie w paszczach wiejskich psów puszczanych luzem. Dla moich kotów pies to przyjaciel. Mój Połówek się popłakał, chociaż "gadał" że to wiatr mu oko zawiał. Teraz tylko na smyczy po ogrodzie, mamy grafik ;) i malutką zewnętrzną kociarnie kończę, taką na trzy koty i też zrobimy grafik. W tym są dwa pampersiarze, więc lekko nie jest. Dochodzących też kilka jest, darmowe korytko każdego skusi. Na wsi koty muszą sobie same radzić, w całej wsi chyba tylko ja dokarmiam koty i robię za nawiedzoną/wariatkę.1 point
-
Tysia nie ustąpi, Nesiowata. Będziesz malarzem. Może ja też... kiedyś...1 point
-
to prawda! Ela bardzo mi pomogłaś i MAM WIZYTATORKE ze Żmigrodu:) powiem więcej- aż 3 osoby chciały pomóc! :) Dziękuje Ci Elu, same nie mogłysmy nikogo znaleźć...<31 point
-
I niech się nie ociepla:) Na razie się nie zanosi chyba.1 point
-
Pewnie że poczeka, super :). Mimi jest przekochana, a ja chciałabym dla niej jak najlepiej. U mnie raczej do przodu już nie pójdzie, może niewiele. Gdybym miała tylko jednego swojego psiaka to Mimi bym nie oddała, ale mój zwierzyniec jest ogromny, trzy psy i 11 kotów, nic więcej na stałe się nie zmieści. Wcześniej było coś pisane o chodzeniu na smyczy. Cały czas chodzimy na długiej flexi, Mimisia próbuje ciągnąć i prowadzić tam gdzie ona chce, ale ładnie reaguje na zastopowanie smyczy i można nią pokierować. Ja jej mogę skrócić długość i nic się nie dzieje, mnie już zaakceptowała no chyba na 90% :) Tak jak już pisałam wcześniej, przy wyjściu na spacer do drzwi podchodzi sama, chociaż czasem muszę dobrą chwilę poczekać i powołać, aż podejmie decyzję w swojej łepetynce i przyjdzie pod drzwi, nadal ma opory przy przypinaniu smyczy, chodzi o majstrowanie przy grzbiecie, ale grzecznie czeka. Ostatnią zabawę w berka urządziła mi przy zakrapianiu advocatem ;) Dzisiaj Mimiśkę pogoniła malutka kurka silka, aż mi się zakręciła wokół pergoli, ale Mimi sama zaczęła, najpierw to ona chciała na tą kurkę zapolować, no okej chciała się z nią tylko pobawić, niestety kurka nie zakumała o co Mimiśce chodzi i ją pogoniła.1 point
-
Dzisiaj dzwoniła o Mike Pani z okolic Oświęcimia, fajnie brzmiała, ale na zapoznanie chciałaby przyjechać dopiero w przyszłym tygodniu, więc zobaczymy jak to będzie;)1 point
-
Czarny Książe - pięknie :) Deszczu, deszczu, deszczuuuuuu1 point
-
We Wrocławiu w nocy nieźle wiało :) Jest chłodniej, fajnie.1 point
-
Ależ życie nie jest szare, Nesiowata :) Każdy z nas ma swoje kredki i może malować je jak chce :)1 point
-
to nie do końca prawda Jest coraz więcej restauracji, do których można wejść z psem. My wakacyjnie podróżujemy po Polsce z naszą Niką i zawsze znajdujemy miejsce na obiad. Jest też we Wrocławiu pies bokser - Kafel :) , który ze swoim panem - prawnikiem chodzi do pracy, jeździ w delegacje, sypia w hotelach i jada w restauracjach :) Ma swoją stronę na FB, na której opisuje gdzie go goszczą , a gdzie nie :) fajna sprawa1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Chciałabym przekazać dla Gucia 60,00 zł od mojej znajomej Agnieszki. Lepiej wpłacić na konto Fundacji, czy na konto Sie pomaga ? Udostępniłam na FB1 point
-
1 point
-
Dziękuję Gabrysiu :) Czy będzie najcudowniejszy, tego nie wiem, ale wiem, że miłości jej w nim nie zabraknie, a tego psiaki potrzebują najbardziej. Pani Agnieszka ma doświadczenie w opiece nad psiakami po przejściu i ma kontakt z behawiorystom, który w razie potrzeby podpowie co należy :) Jestem dobrej myśli :)1 point
-
Witaj Nesiowata :) Wczoraj zaczęłam post od współczucia Tobie i życzeń szybkiego zniknięcia bólu, ale po tym, jak nagle zniknął mi net chciałam przede wszystkim napisać o Beni. Z resztą z obawy przed ponownym zniknięciem netu, pisałam post na raty - jak znowu zniknie, to nie wszystko stracę, nie będę musiała pisać wszystkiego od początku :) Benia jest kolejną sunią w moich adopcjach, która sama wybrała sobie opiekuna. Uciekała, nie pozwalała zbliżyć się osobom, których nie akceptowała, jako swoich opiekunów. Do czasu :)1 point
-
Witaj teresaa118 :) Piękna i wzruszająca jest ta Twoja historia. Miałam podobną w moim życiu. Gdy zmarł mój teść, który po śmierci teściowej mieszkał sam z pekińczykiem, szukaliśmy kogoś, kto przygarnie psiaka. My nie mogliśmy go adoptować, ponieważ on i nasz Binguś bardzo się nawzajem atakowali. Podczas stypy mąż przyprowadził psiaka, podszedł do cioci, która wyraziła chęć jego adopcji i powiedział - od dzisiaj to jest twoja pani. Psiaczek usiadł obok i siedział do końca stypy. Gdy jego nowa pani wstała, poszedł za nią i za nią wsiadł do samochodu. Żył sobie dobrze jeszcze kilka lat. Odszedł na chorobę zwaną starość. Usnął i już się nie obudził. Wzruszyłam się na wspomnienie Twojej Teresko i mojej historii. Psiaki często wykazują więc ej życiowej mądrości niż ludzie.1 point
-
Kiepsko, Nesiowata... Dwa razy zagrzmiało i spadły trzy krople deszczu. Mimo wszystko dobrego piątku dla Przyjaciół Grzesia. Czarnego Księcia. Piękne...1 point
-
Witaj Czarny Książe. Niby to ma być normalny dzień, ale nie podoba mi się. S[róbuję później sprawdzić, czy NFZ przypadkiem nie pracuje, A burze jakoś dla mnie nie były ani słyszalne, ani widzialne. Dalej sucho.A ja nie bardzo jak mam nosić wodę w konewkach. Z ziemi zrobił się pustynny piach. Kiepsko to wszystko wygląda.1 point
-
Dzień dobry dzielna Beniu, pokazałaś klasę prawdziwej damy. I tak trzymaj! Pamiętaj o swoich adoratorach. Może im też coś "załatwisz" przy okazji?1 point
-
1 point
-
Dzięki, że pytasz Joluś - Gutek miał robione kolejne badane krwi - jest dużo lepiej, ale anemia jeszcze jest. Chłopak był też odrobaczony no i weci byli przerażeni ilością paskudztwa :( Zrobiłam zbiórkę na "Ratujemy zwierzaki" na pokrycie kosztów pobytu Gucia w lecznicy, badań, leków. Zbiórka czeka na moderację, ale wg nowych zasad już można rozsyłać link - pomóżcie kochane w udostępnianiu na FB. https://www.ratujemyzwierzaki.pl/gucio-chce-zyc1 point
-
1 point
-
PEWNIE WIEDZIALA; ZE PRZYJECHANO DO NIEJ I ZAAKCEPTPWALA. U mnie tez tak bylo. Przyjechalam odebrac psa nie widzac jej uprzednio. Pancia szla do szpitala(pani pulkownik niestety z rakiem). Weszlam do pokoju, usiadlam w fotelu a Tina natychmiast usiadla przy mnie i nie opuszczala podczas rozmowy. Pozniej bez smyczy zeszla do samochodu, weszla do wnetrza i pojechala. Piersza noc byla smutna, a potem to byl tylko moj pies. Duzo szczescia malenka Beniu!1 point
-
Kurcze, jak tak będę miała net, to z nerwów palce dol połowy odgryzę!!! Nagle i niespodziewanie znika, a ja czekam i czekam i... Napisałam, że znowu jestem na działce i przepraszam, że najpierw załatwiam finanse psiaczków, ale nie lubię mieć zaległości w tym temacie, bo wiem jak jest to ważne dla wpłacających i opiekunów psiaków. Zaczęłam pisać o tym co u Beni i net mi wcięło :( A jest o czym pisać, bo dzisiaj miła pani, o której już pisałam była z dzieciaczkami zapoznać się z Benią :) I wiecie co ? Nie będę przedłużać, bo wiem, że jesteście ciekawe. BENIA BĘDZIE MIEĆ WSPANIAŁY DOM Jestem umówiuona z Panią Agnieszką na spotkanie w najbliższy wtorek, ale po cichu powiem Wam, że to tylko formalność. Noooo chyba, że... No nic nie przychodzi mi do głowy :) Pamiętacie jak Benię nazwałam Białą Damą, bo gdy zbiegła z piętra na parter do pokoju, w którym byłam, obiegła pokój dookoła nie zatrzymując się ani na chwilkę, chowają się za meblami i widać ją było tylko w przerwach pomiędzy meblami, jak Białą Damę na krużganku pomiędzy filarami ? Wyobraźcie sobie, że ta płochliwa Benia, która uciekała przed wzrokiem człowieka, sama podchodziła do wyciągniętej ręki syna Pani Agnieszki. Dokumentacja zdjęciowa, żebym nie była gołosłowna :) Jak już pisałam, Pani Agnieszka ma doświadczenie w obchodzeniu się ze zwierzętami po przejściach więc Benia będzie miała fachową "obsługę". Benia nie będzie pozostawała sama w domu, bo Pani Agnieszka nie pracuje. Benia zamieszka w Wieliczce, a więc rzut beretem ode mnie :) Do swojego Domu, Benia pojedzie z Panią Agnieszką, ale w objęciach Pani Ewy. Prosimy o kciuki za szybką i bezbolesną aklimatyzację Beni :)1 point
-
1 point
-
Pani Patrycja dzisiaj mi napisała, że się wczoraj (środa) przeprowadzali do nowego , większego mieszkanka :) Najpóźniej 17.05 mają przyjechać i 18.05 ze swoją sunią jechać w odwiedziny do Bobisia. Trzymajmy kciuki aby psiaki się zaakceptowały. Są też umówieni z p. Edytą, która ma zrobić wizytę PA :)1 point