Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/17/16 in all areas
-
Kochane Dziewczyny! Jestem bo muszę! A muszę, bo muszę Wam oznajmić, że Imka ma DOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I jest to najlepszy dowód na to, że nie wolno tracić nadziei, poddawać się. Trzeba wierzyć, że się w końcu uda! Wierzyć w cuda i w załączenie się "wersji eksportowej" ;) A było tak... Dwa tygodnie temu spędzałam przemiły weekend u DoPi. W poniedziałek już się zbierałam do wyjazdu, a tu nagle... telefon. "Dzień dobry, dzwonię w sprawie ogłoszenia dotyczącego adopcji psiaczka" - "A którego?", zapytałam zaskoczona i pierwsza moja myśl - Igła! A tu pani mówi, że chodzi o Imkę. "Ma pani już psiaka?" - "Tak, adoptowałam sunię 3 tygodnie temu, z podkrakowskiej fundacji".."A gdzie pani mieszka?" "W Warszawie (centrum), w boku, na IX piętrze"... Skrzydełka mi lekko opadły, ale rozmawiamy dalej! Przy adopcji pierwszej suni (Chmurki) pani miała wiele obaw. Była przygotowana na wiele miesięcy pracy, nauki, sikania w domu. A tu niespodzianka - po kilku dniach z Chmurki zrobiła się Warszawianka pelną mordką. Uprzedziłam, że z Imką nie będzie tak łatwo i z pewnością będzie do mega wyzwanie! ;) Pani się nie zraziła, umówiłyśmy się na spotkanie u nas, żeby mogła zobaczyć Imkę w jej "naturalnym środowisku". Przywiozłam panią (bo nie zmotoryzowana) we środę. Imka doskonale wie kiedy goście przychodzą do nas, a kiedy do niej... Tak więc nie pokazała się z tej swojej najlepszej strony. Ale pani udało się ją nieco obłaskawić - smaczki zrobiły swoje. Potem pani zaproponowała, żebyśmy wyszły na spacer.. Złapanie małego diablątka nie było proste, ale się udało. Zabrałyśmy Lili do towarfzystwa. Początek było trudny, bo Imcioszek przywarł do ziemi i ani myślał spacerować, ale że Lili parła do przodu jak czołg, w końcu i ona się odważyła i potem już szło całkiem sprawnie. Pomimo lejącego deszczu, przeszłyśmy spory kawałek. Najpierw ja trzymałam smycz, potem pani Dominika, która cały czas mówiła do Imki i zachęcała ją do maszerowania. Odwiozłam p. Dominikę do domu i umówiłyśmy się, że obie przemyślimy sprawę. Założyłyśmy, że dla bezpieczeństwa nas obu i Imki podpiszemy ma razie umowę na dom tymczasowy. Nazajutrz się zdzwoniłyśmy i stwierdziłyśmy, że jeśli nie spróbujemy, nie będziemy wiedziały czy się uda... Ponieważ znów wyjeżdżałam już w czwartek, umówiłyśmy się na telefon w poniedziałek. Zadzwoniłam i postanowiłyśmy, że zawiozę Imkę do Warszawy we wtorek (12 lipca). Ponieważ Marysia poprosiła mnie o towarzyszenie jej przy wizycie PA dla Fasolki, pojechałyśmy obie (Marysiu, bardzo Ci dziękuję,:)). Zahaczyłyśmy o lecznicę, bo Imcioch miał przeterminowane szczepienie p-ko wściekliźnie. Przy okazji wzięłam dla niej tabletkę na odrobaczenie oraz KalmVet dla wsparcia tych trudnych chwil. W drodze do Wwy Imcia grzecznie siedziała na fotelu pasażera, ale była podenerwowana. Gdy dotarłyśmy na miejsce, przeniosłam ją na rękach z samochodu na pobliski trawniczek, gdzie umówiłyśmy się z p. Dominiką i Chmurką. Imka nawet zrobiła kilka kroków i... kupę :D Chmurka okazała się dość nieśmiałą sunią w pierwszym kontakcie. Usiadła sobie na trawniku i udawała, że Imki nie widzi. Imka chwilę trwała bez ruchu, a potem podczołgała się do Chmurki, zaczęła ją lizać po pyszczku i się do niej przymilać. Drogę do klatki pokonała sama, ale wejście przez drzwi i winda - to już było zbyt straszne! W mieszkaniu puściłam ją ze smyczy. Chwilę leżała w przedpokoju, ale potem wstała i poszła za Chmurką, a nawet sama dotarła aż na balkon!!! W końcu weszła pod krzesło, na którym siedziałam, a po dłuższej chwili przeniosła się na posłanko obok Chmurki! Gdy wychodziłyśmy, przyszła do przedpokoju, ale z nami się nie wybierała. Od tego momentu dzwoniłam do p. Dominiki 2 x dziennie i za każdym razem wieści były coraz lepsze! :) Potężny stres trzymał ją jeden dzień - nie jadła, nie załatwiała się. Ale drugiego dnia zjadła z ręki swojej młodej Pańci - 9-letniej Nastki. Na spacerku szła dzielnie za Chmurką (zatrzymuje się tylko jak smycz się napnie). Nasiusiała tam, gdzie wcześniej Chmurcia i... sama weszła na klatce po schodach i weszła do windy!!! Powoli zaczynam wierzyć, że czas spędzony u nas nie poszedł na marne, że teraz Imka z tego korzysta. Potrzebowała po prostu kolejnych bodźców, żeby iść naprzód! Pani Dominika jest bardzo spokojną i empatyczną osobą. Nastka to niezwykle urocze dziecko, bardzo uważne i wrażliwe. W domu jest jeszcze 15-letni Roch, ale aktualnie wyjechał wakacyjnie nazajutrz po przybyciu Imki i już nie może się doczekać, kiedy wróci :) Coraz odważniej myślę o tym, że mam już tylko... 4 psy ;) I że Imcioszek wreszcie zawitał do portu docelowego... Dałam p. Dominice wolne od moich nękań przez weekend, ale uprzedziłam, że w poniedziałek będę dzwonić :) Jeśli chodzi o finanse - wpisałam w rozliczenie koszt karmy za kwiecień, maj, czerwiec i 12 dni lipca (uśredniłam koszt) + szczepienie + odrobaczacz + Kalmvet. Na psim koncie zostało 37,70 zł. Poczekam jeszcze chwilę z rozdysponowaniem tej kwoty, może do momentu podpisania umowy stałej... Tak na wszelki wypadek ;)1 point
-
1 point
-
Mądry kociak . I teraz malutkimi kroczkami, musisz wytrzymać a będzie dobrze!1 point
-
dziękuję za zaproszenie i skromne 20 zł wpłacę dla maleńkiej cudna jest , młoda i mała więc domek szybciutko powinien się znaleźć trzymam kciuki1 point
-
Kochani,szukamy kogoś do przeprowadzenia wizyty p/a w Odolanów pow. Ostrów Wielkopolski.Państwo na emeryturze mieszkają w domku z ogrodem.6 lat temu odeszła im sunia w typie coli na raka narządów rodnych.Mimo wielu starań nie udało się jej uratować.Zaprzyjaźniony weterynarz przyjeżdża do domku na każde wezwanie.Państwo mają króliczka,który swobodnie biega sobie po ogrodzie.Wypatrzyli Sandi i bardzo im się spodobała tym bardziej,że charakterem przypomina ich sunię.Sandi będzie mieszkać w domu,jako pełnoprawny członek rodziny i do dyspozycji będzie miała ogród,w którym Państwo spędzają dużo czasu.Obecnie przebywa u nich 8 letni wnuk i wszyscy są zakochani w Sandi.Co dziennie oglądają jej zdjęcia z ogłoszeń i mają wielką nadzieję,że dostaną Sandi.Państwo pokryją całkowicie koszty transportu. Rozmawiałam z p.Bogusią /moja imienniczka :)/ i w moim odczuciu to domek wart uwagi.1 point
-
.Karolinciu cudna zagladam z kciukolami pozdrowieniami ksiezniczuniu Ciociu koyoshi ten domun ta Pani starsza - przecudna sciskam mocno mocno aby znalazla pokochala serdunko jakies bieduskie1 point
-
Ewuś, jesteście z Jackiem Kradziejami Życia! <3 Serdeczności Semiczku :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Nie powinien się zniechęcić. Tylko zrób tak jak pisałam. Ja też jestem niecierpliwa więc Cię bardzo dobrze rozumiem :-). Jednak z kotami to nie przejdzie. Tylko drobne kroczki do przodu. Teraz zrób same gazety, tak jak Ci podpowiedziałam, za dzień, a najlepiej dwa jak zobaczysz, ze te gazety załapał dodaj dosłownie garstkę piasku, nie więcej. Później, jak zobaczysz, ze bez stresu załatwia się do tego gazetowo-piaskowego wynalazku, dodawaj dwie garstki piasku. Powoli ale do przodu :-).1 point
-
Ja się też dorzucę. Stary pies musi być pod kontrolą. I nie są to wymysły czy zachcianki ale konieczność. Takie nastawienie, że pies "pokaże" to kończy się poważną, za późno zdiagnozowaną, chorobą. Jest 50 bakusiowa+20 AgaG+ Radek - ja dorzucę resztę.1 point
-
Jutro jadę do schroniska, mam nadzieję, że pojawi się szansa na nowe życie dla kolejnych bezdomniaków...1 point
-
1. Etka ma prawo czuć się zagubiona. Mój Mixer (ponad 3 lata w schroniskowym boksie) przez dłuższy czas cierpiał na agorafobię. Nie było siły, żeby zachęcić go do spacerku. Załatwiał się w domu (kurczę, myślałam, że do końca życia będę sprzątać te kupska i siki), wynosić i wnosić na 1. piętro raczej się go nie dało (teraz waży jakieś 38, wtedy pewnie trochę mniej, ale zawsze). W domu nie czuł się tak swobodnie jak Etka u halci. Do mnie podszedł nieśmiało po jakichś 3 dniach. A na kanapę wskoczył pewnie po pół roku. Powoli, powoli zaczął odkrywać uroki spacerków. W dodatku obroży nie dał sobie założyć (uraz po tych schroniskowych pętlach - matko, ile on miał tych urazów! niektóre zostały). Przeszłam na szelki, do tej pory w nich chodzi, chociaż do obroży już nic nie ma. W porównaniu z nim, Etka wydaje mi się zupełnie bezproblemowa. 2. Szukajcie transportu Rzeszów - Łódź. Odbiorę i powiozę dalej - niekoniecznie do samego DT, ale do Bełchatowa na pewno. Rozumiem, że nie w ten weekend, ale w następny. Póki co, wesołych świąt!1 point
-
Ona się poczuła u Ciebie tak dobrze, na pewno się jeszcze troszeczkę stresuje ale czuje już, że tu ma ciepło w każdym znaczeniu.1 point
-
Dziękuje orzesz :) Mało tego Filip był "nieadopcyjny"felerny ze zwichrowaną pschychiką juz na zawsze,po nosówce,po katowaniu,zagłodzony,z bielmem na oku z niedozywienia.Spędził u nas ponad 9 lat,był kochanym ale trudnym psem.Teraz nie chodzi juz kilka miesiecy/ok 20 kl/jest noszony ,podtrzymywany,wozony do weta,ale to juz ostatnie mozliwosci wyczerpane: Metacam,karsiwan,B12,Fosfor,sterydy.On walczy ja walcze,nie ukrywam ,ze jestem zmęczona,ale póki przejawia wole zycia bedzie żył.Trudne przypadki staram sie "wyprowadzac "na prosta w schronisku.Ale w domu po 9 latach odpoczełabym przy psie nie trudnym.Niedawno odeszła mi [*] Nutka która wyadoptowana zyła u nas 13 lat.Dlatego jest miejsce na tymczas dla Etiopi,a zycie pokaże,na pewno chcemy TYLKO dobra psinki,bo gdyby nie,tkwiła by na zimnie nadal,anonimowa choć z imieniem,jak wszystke w schronisku.Dzis musiałam jechac z Filipem do weta,Etka sie nawet z koszyczka nie ruszyła,byle te spacery i powroty opanowac na "lepiej"1 point
-
[quote name='orzesz']Mam zakaz komentowania i będę go przestrzegać... Napiszę tylko kilka zdań... Mam wielką nadzieję (i nie tylko ja), że zakochasz się w Etiopi i nie pozwolisz jej wyjechać. Twój dom jest jej pierwszym prawdziwym domem od wielu, wielu lat. Nawet jeżeli kiedyś dawno temu miała jakiś dom, raczej już tego nie pamięta. Czas świąt jest czasem magicznym, spełniają się marzenia, sny, nadzieje. Może marzenia Etiopi i nasze się spełnią? Życzę zdrowia Tobie i Twojej ludzkiej i psiej rodzinie. Pozdrawiam...[/QUOTE] Halcia ma niedołężnego psa o duzych gabarytach, ktory wymaga bardzo duzo pracy. Proszenie Halci o cokolwiek w tym momencie jej zycia jest naduzywaniem jej dobroci. Wiem i czuje ze chcesz dla Etiopii dobrze i ze Twoje posty wynikaja z troski, ale zaufaj nam, my nie damy Etiopii skrzywdzic, ona juz dosc krzywdy zaznala w swoim zyciu. Kazdy chce dla niej jak najlepiej.1 point
-
Mam zakaz komentowania i będę go przestrzegać... Napiszę tylko kilka zdań... Mam wielką nadzieję (i nie tylko ja), że zakochasz się w Etiopi i nie pozwolisz jej wyjechać. Twój dom jest jej pierwszym prawdziwym domem od wielu, wielu lat. Nawet jeżeli kiedyś dawno temu miała jakiś dom, raczej już tego nie pamięta. Czas świąt jest czasem magicznym, spełniają się marzenia, sny, nadzieje. Może marzenia Etiopi i nasze się spełnią? Życzę zdrowia Tobie i Twojej ludzkiej i psiej rodzinie. Pozdrawiam...1 point
-
Ona nie ma jeszcze opanowane które wejscie...i wtedy obleciała dom szukajac otwartych drzwi,i nawiała/ale na smyczy w tuje/Stamtad na rekach do domku i od razu spokojna.Troche panikuje na zewnątrz,troche zagubiona.A teraz jak zimno trudno drzwi zostawiac otwarte,a ona szuka wejscia do domu.W domu anioł,nie słychac nie widac,siedzimy razem na sofce,ona w zasadzie podsypia,ale poddaje łepek do głaskania.Lubi na sofie lezec i w koszyczku.1 point
-
Spi mała na sofie tuz przy nas.W jedzeniu tylko wybrzydza i nie zje jak sie na nia patrzy. Zjadła malutko.Jest ciekawska, jesli nie śpi,rozgląda sie uwaznie.Ostrożnoosc tak,ale strachu zero.Rano wyszła na smyczy niechętnie,wysikała sie szybko i biegusiem do domu.Za poł godz.wyszła odważniej i tez sie wysiurała. AAA jeszcze dla spokoju orzesz dodam,ze Eti przebywa w ZAMKNIETYM pomieszczeniu i wychodzi TYLKO NA SMYCZY :)pomimo,ze mam szczelny ogród.1 point
-
To może zobacz filmy , jak je , chodzi na spacer , toleruje ludzi i już pierwszego dnia akceptuje nowe otoczenie. Zwiedza dom i sama decyduje gdzie będzie miała legowisko.W końcu ludzie z wieloletnim doświadczeniem z psami nie biorą 14-letniego psa z 8-letnim "stażem" w schronisku dla własnego widzimisię. Dziękuję za przestrogi i nie oczekuję komentarzy.1 point
-
Mam półtorejrocznego mieszańca owczarka niemieckiego ze szwajcarskim psem pasterskim. Ostatnimi czasy zaczął dziwnie reagować na przytulanie się ludzi - zaczyna skakać. Obie osoby "przytulające" są mu znane i żadnych urazów do nich nie ma, ale kiedy się przytulą, zaczyna patrzeć, natomiast gdy któraś jeszcze w takiej pozycji coś powie, przybiega i skacze tak, żeby jakoś się na nich oprzeć i zaczyna wkładać pysk między nich i nim tam machać. Co robić w takiej sytuacji? Nie wiem, czy jest to spowodowane jakąś zazdrością, czy dziwną dla niego sytuacją, której nie zna więc stara się ją "wybadać". Czy należy dać mu za to reprymendę, nie reagować czy po prostu zrzucić kiedy tak się opiera i nie przejmować, a jemu przejdzie?-1 points