A co powiecie na to? Pół nocy Kajtuś usiłował zaanektować Karmelka na własność, aż dostał po nosie od Szerloka, dopiero wtedy trochę się uspokoił, ale o 5.30, kiedy Szerlok spał już na swoim miejscy, znowu zabrał się za "opiekę" nad maluchem. Lizał go zawzięcie, zupełnie jakby był suczką. A mały stworzaczek podstawiał się z wdzięcznością pod psi jęzorek!