łamAga Posted May 22, 2015 Posted May 22, 2015 Okej :) Juhu i spełniło się. W soboty od jutra mamy matematykę. Od godz. 8:30 do 12, czyli w soboty również pobudka o 5:30, a powrót do domku koło 14. To nic, że o tej porze będzie już po zbiórce mojej drużyny... Muszę to jakoś wszystko rozgryźć. No i mniej czasu na odespanie całego tygodnia. Jest dobrze. :D Jak będę młodemu dawała mleko to o Tobie pomyślę :P Quote
Guest TyŚka Posted May 22, 2015 Posted May 22, 2015 Jutro nie idę na matmę, pójdę za tydzień :p Juhu! mam w końcu dźwięk w laptopie. Przywrócenie systemu załatwiło sprawę ;p Quote
ewes Posted May 22, 2015 Posted May 22, 2015 Jutro nie idę na matmę, pójdę za tydzień :Pdobre podejście :P Quote
Guest TyŚka Posted May 22, 2015 Posted May 22, 2015 Matma w sobotę, bo nadrabiamy całe 1,5roku z sorkiem, który nie umiał nas niczego nauczyć. A że jeszcze cała nasza klasa jest głupia z matmy to w efekcie nasza nowa nauczycielka wymyśliła, że w piątki na 8 i 9h lekcyjnej oraz w soboty będziemy mieć matematykę. I ja to w sumie rozumiem, bo jednak maturę przydałoby się zdać, a czasu coraz mniej. Niemniej jednak dojeżdżający jak ja mają troszkę przerąbane ;). Quote
maxishine. Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 Ja właśnie jestem dojeżdżająca i wkurzają mnie takie akcje. :) Quote
marta1624 Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 Ja teraz też dejeżdżająca i zawsze mnie wkurzają np 3h okienka, ani to do domu wracać ani siedzieć :/ Quote
*Magda* Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 Ja rozumiem dodatkowe zajęcia, bo matura itp. Ale czy to jest zgodne z prawem? No bo ok, jeśli się w sobotę odrabia jakiś inny dzień. Jest to wtedy jedna sobota czy dwie w roku. Ale tak teraz tydzień, w tydzień?! Przecież uczniom należy się odpoczynek ;) Quote
ewes Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 U mojej siostry też chodzili na matematykę i chemię w soboty, albo w ferie. Ale to była po prostu, powiedzmy dobra wola nauczycieli, że dodatkowo robili im zajęcia i dobra wola uczniów, że na te zajęcia przychodzili ;). Quote
Guest TyŚka Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 Chyba legalne, u nas zawsze dodatkowe były w soboty, tak samo jak u nas jest prywatne liceum, gdzie normalne lekcje są w sobotę ;). W sumie to niegłupi pomysł, bo jakby były na tygodniu to kończylibyśmy po 9-10lekcyjnej, kiedy już jesteśmy zmęczeni i nikt nie myśli. A tak w sobotę skupiamy się tylko na dodatkowych. Niemniej jednak uważam, że dodatkowe-obowiązkowe 5h matmy tygodniowo (bo w piątek też mamy przecież 2 dodatkowe godizny), gdzie nie mamy rozszerzonej to trochę przesada. Niby nikt nie będzie bił, że Cię nie ma, ale sprawdzają obecność i jeśli nie chodzisz na nie, to nie masz możliwości poprawienia się z ocenami ;). Dla mnie też wszelkie okienka są głupim pomysłem, bo jestem uzależniona od busów, ale widziały gały, co brały, nie mogę narzekać. Quote
Majkowska Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 Już dwie strony przeszły ale ja wrócę do roweru. No właśnie ,... skoro pies będzie jeździć najpierw tydzien ,a potem ma siedziec na łańcuchu drugi,to czy go to nie nakręci? Wiem ze się pewnie przyzwyczai itd,ale ja np widzę po Walduchu że jak tydzień dzień w dzień go zajeżdzam (rano pole,potem rower,wycieczka,wieczorem jogging czy łąki) to on wpada w ten rytm bardzo i każdy dzień zaczyna od ekscytacji że będziemy znów to robić. Wald już nauczył się tego że np 3 dni pola nie ma ,potem znów jest,a potem nie ma,ale to z czasem przyszło. Jeden dzień bez zadnej rozrywki jest spoko,nawet uważam że przerwa jest potrzebna. Ale tu pomyślałam w kategorii młodego nakręcającego się psiaka,któremu pokaże się super sposób na rozładowanie emocji,a potem będzie musiał żyć w podniecie bez jakiegokolwiek ruchu. Jak źle myšlę.to mnie.popraw Quote
.Agata. Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 Nigdy nie korzystałam z zajęć matmy w soboty i w oczach nauczyciela byłam największym leniem (taka prawda :P ) ale piątkowe nocne maratony od 20 do przerobienia 3-4 arkuszy matury z biologii bardzo lubiłam - nieraz wychodziliśmy grubo po północy, w szkole światła pogaszone, kilka osób w klasie, adrenalina aż pobudzała do myślenia :D Quote
Erykowa Posted May 23, 2015 Posted May 23, 2015 Hej Ja pierwsze słyszę,żeby w sobotę były jakiekolwiek lekcje.Za moich czasów chyba nie do pomyślenia.Ale to wieki temu było ;) No i wtedy matma nie była obowiązkowa :) Quote
rashelek Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 No to bardzo jestem ciekawa, jak się Gandzi sprawa rozwinie, koniecznie informuj! W życiu bym nie poszła na sobotnie lekcje, co to w ogóle ma być, żeby uczniom każdą wolną chwilę zabierać..? :/ Quote
Guest TyŚka Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 Być może wiele masz racji w tym, co piszesz Majkowska. Tak, jak już pisałam, będę musiała jakoś to rozgryźć, by psa wylatać, a jednocześnie by nie zrobić z niego psiego sportowca. Uważam, że młody ma potencjał, jednak faktycznie nie chcę go rozbiegiwać, by potem, gdy wyprowadzę się, nauczony sportowego życia nagle zaprzestał treningów. Na razie jego młoda właścicielka ma zapał, chciała już teraz brać go na rower, ale na szczęście mnie posłuchała i chce zdać się na mnie. Ja sama nie wiem w sumie jak to zrobić, by psa wybiegiwać bezboleśnie i szybko (i by dawała radę jego opiekunka), jednocześnie nie nakręcając go na coś bezsensownie, ale coś pomyślę, przegadam z maszerami, może coś doradzą ;). Ogólnie w okolicy jest tyle spasionych haszczaków, że mam ochotę coś z nimi robić - no, ale nie wiem czy jest sens skoro za ponad rok mnie tu nie będzie. Owszem, niektórzy właściciele może się wkręcą, ale co z resztą? Kurcze, chciałabym już mieć własnego zaprzęgowca - coraz bliżej tego, ale jeszcze jednak daleko. Zafiskuję zanim spełni się moje marzenie. Co do matmy, chcąc nie chcąc muszę chodzić w sobotę. Jestem noga z matmy, a jednak chciałabym zdać maturę. Już nieważne dla mnie czy to bedzie 40% czy 60 - byleby zdać. Ja naprawdę jestem głupia z tego przedmiotu i skoro chcę coś z tym zrobić (i mam taką możliwość), to muszę z tego korzystać. Trochę to smutne, wiedząc że w piątek ze szkoły będę wracać po 20 (bo tak mam busa), a w soboty od 8 do 13-14 nie będzie mnie w domu... No, ale cóż, przeboleję to jakoś. ;) Z Gandzią idzie nam jak krew z nosa. Z wiadomych względów nie piszę wiele, ale generalnie osoby bardziej doświadczone w tych sprawach, które chcemy ściągnąć ciągle nie mają czasu. A my z kolei nie mamy czasu na odwlekanie tego w nieskończoność... Tak mocno pluję sobie w brodę za młodą... źle się z tym czuję :( Ogólnie ta cała sytuacja z nią, nadmiar szkoły itd powoduje że mi się ostatnio nie chce cokolwiek robić z psem. Idziemy na spacer, powtarzamy znane nam komendy i w sumie tyle. W piątek miałam kolejną rozmowę o udomawianiu psa, już myślałam, że będzie ok, bo piątek przesiedział w domu, a dzisiaj temat jakby został zapomniany. Moja babcia specjalnie psa do domu nie wpuszcza, bo chyba wychodzi z założenia, że jak teraz nie przyzwyczai się do domu, to nie zrobi tego za 1,5roku (w końcu coraz starszy, nie młodszy) i ze mną nie pojedzie. W sumie trochę w tym prawdy może jest... ale bez przesady, to mój pies. :( Przecież krzywdy mu nie wyrządzę. No i cóż, aparatu też nie mam, a jak już mam pod ręką to nie chce mi się go brać na spacer, wolę wtedy skupić się na porządnym wymęczeniu kundla. Nie mam też parcia na filmiki, bo skoro niewiele wypracowuemy to cóż mam na nich pokazywać? Już większość widzieliście ;). A, mamy też nowych domowników. Zamieszkały na naszym ogrodzie krety, Gamoń więc w nocy ma na co szczekać w nocy. Na ostatnim spacerze spotkaliśmy koty, a mu własnych brakuje (jak mieliśmy własne to obcych nie gonił bez mojej wiedzy, teraz nad tym nie panuje), więc znowu mi za nimi pogonił, ale na moje ""STÓJ" natychmiast wrył łapami w ziemię, po czym odwołany zawrócił, więc mamy mały sukces. Odwołał się od sarenek i od piesków, więc mamusia puchła z dumy z synusia ;). Co do kotów, mnie też ich cholernie brakuje. Coś czuję, że wkrótce PRZYPADKIEM jakiś wejdzie mi na drogę. Np. idąc do szkoły ostatnio widziałam ciężarną kotkę, miałam w drodze do domu ogarnąć czy jest uliczna czy nie, ale już więcej razy jej nie widziałam, może to lepiej. Za to widziałam kilka innych kotów, niektóre z nich się mocno o mnie łasiły - mam nadzieję, że to nie jest zapowiedź własnego mruczka... choć z rodziną gadałam na ten temat, że co by było gdyby jednak... Moja mam skwitowała to tym, że woli już kota niż psa, którego musiałaby ratować... zachwytu nie było, ale zawsze to coś. ;) I nie, nie chcę na siłę kota. Tylko coś czuję, jakoś tak wewnętrznie, że za niedługo nasze stado się powiększy o pierdzącego mruczka, na którego (znając moje szczęście) będę prychać, kichać i się smarkać, a mimo to pozostanie i wolę wstępnie przygotować grunt, bo opcja, że mnie wywalą z kolejnym bezdomniakiem jest mocno prawdopodobna po Finezji i Gandolfinie. Z drugiej strony nie chciałabym kota, bo jakby nagle G. miała do nas wrócić... to nie wiem co by było... Tzn. gdzie bym się podziała ze zwierzyńcem. Także ten, dobrze jest jak jest. Ja nie narzekam ;).4 U nas jest na razie tylko jedna zmiana: widać powoli wcięcie w talii Gamonia, co mnie cieszy. Poprawa jego kondycji również jest czymś, co wywołuje u mnie uśmiech na twarzy. Kurka, miało być krótko, a wyszło jak zwykle. Dogociocie mogą więc wysyłać na mnie TOZ, że zaniedbuję psa. Quote
marta1624 Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 Ha przeczytałam! Z Gandzią nie zazdroszczę :( Morusa odchudzanie- gratki! Ale radosny na focie :) Z kotami- widać że ci ich brakuje, tylko babcia... A Morus przyzwyczai się do mieszkania w domu ;) Quote
łamAga Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 Ja nie przebrnęłam ale zdjęcie słodkie <3 https://lh4.googleusercontent.com/-sPBHUusxtec/VWIVh6QVlLI/AAAAAAAAGW8/3DamvA0Eoko/w756-h567-no/P1120134.JPG <3 Quote
Guest TyŚka Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 Ha przeczytałam! Z Gandzią nie zazdroszczę :( Morusa odchudzanie- gratki! Ale radosny na focie :) Z kotami- widać że ci ich brakuje, tylko babcia... A Morus przyzwyczai się do mieszkania w domu ;) Gratuluję :) Nie odważę się więcej sama wyadoptować psa. DT mogę być, ale nie będę szukała domu na własną rękę, za dużo nerwów mnie to kosztuje. Babcia nawet stawia opcję, by kot był typowo domowy (bo przecież innego "życzliwi" nam zabiją), ale ona sobie tego nie wyobraża, a z jej talentem do zostawiania otwartych na oścież drzwi nie widzę u nas kociaka. Niemniej jednak jakoś dalej mi smutno bez zwierzyńca. Nic mi nie leży na twarzy, nie budzę się ze szramą na twarzy i futrem w ustach, nie duszę się od kociego naskórka, nie łapię kwiatków itd itp. I wiem, mówiłam: żadnych kotów, ale nie umiem bez nich żyć. ;) No, ale na siłę sobie niczego nie szukam - słowo daje :D Poza tym kot na studia? Oh, wykracza to poza moje myślenie. Mam nadzieję, no ale nie mam na to wpływu. Jak nie... to krzywda mu się nie stanie z rodzicami. Ja mam czyste sumienie, bo próbowałam. Ja nie przebrnęłam ale zdjęcie słodkie <3 https://lh4.googleusercontent.com/-sPBHUusxtec/VWIVh6QVlLI/AAAAAAAAGW8/3DamvA0Eoko/w756-h567-no/P1120134.JPG <3 Hehehe, kundelus potrafi udawać mega słodkiego :) Quote
Guest TyŚka Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 http://www.gumtree.pl/cp-inne-zwierzaki/wawer/sprzedam-rudego-liska-udomowionego-samiczke-625283838?utm_campaign=Post%2BTo%2BFacebook&utm_medium=Social%2BMedia&utm_source=Facebook Zaczęła się moda na dzikie zwierzątka... Quote
marta1624 Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 Hah, no to faktycznie tylko kot jak brakuje ci szram i sierści :D Tyś ty nie musisz szukać, one same cię znajdują :D Quote
ewes Posted May 24, 2015 Posted May 24, 2015 http://www.gumtree.pl/cp-inne-zwierzaki/wawer/sprzedam-rudego-liska-udomowionego-samiczke-625283838?utm_campaign=Post%2BTo%2BFacebook&utm_medium=Social%2BMedia&utm_source=Facebook Zaczęła się moda na dzikie zwierzątka... :o serio? aha... okej. :/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.