anorektyczna.nerka Posted May 21, 2012 Posted May 21, 2012 Mój, który jest zwykle niejadkiem w gabinecie zachowuje się jak głodzone dziecko z Etiopii, tydzień temu lekarka mu dała z szuflady trochę suchych bobków, a ta menda mi się później wyrwała do tejże szuflady i zaczęła ją intensywnie obwąchiwać. Kupiłam mu te same bobki do domu, podstawiłam pod mordę, ujrzałam wyraz świętego oburzenia. Swoją drogą Benny miał z rok temu ropień tuz za uchem, trzeba było to wycisnąć i dopiero przystąpić do podawania antybiotyku, myślałam, że mi wtedy rękę odrąbie, tak go bolało. Od tamtej pory nie lubi jak się go smyra za prawym uchem, albo nie daj boże cesze. Quote
Molowe Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 ile tu nagadane :) a zdjęć malutko niestety... :( http://images40.fotosik.pl/1554/0e7b132f1b1d69fbmed.jpg fajna fotka :loveu: Quote
Ty$ka Posted May 22, 2012 Author Posted May 22, 2012 Ben to widzę, że strasznie pomysłowy kojot jest :lol: Morus na szczęście nie trzyma urazy, już spokojnie pcha łeb do głaskania, co oczywiście nie robimy, bo ucho jeszcze nie całkiem zdrowe ;). Dzisiaj znów byliśmy u wetki, pies się ładnie przywitał, zajrzał do wszystkim kątów czy czasem pani nie pochowała nigdzie smakoli, dał wetce buziaka, jednak przy czyszczeniu ucha burczał strasznie. Te jego bułułubuuu robi wrażenie :P. Na zastrzyk w tyłek przytulił mocno swój łeb do mnie (by go los nie kusił i nie kłapnął zębami :D), po czym tylko było jedno mrrrrrrrr.... Tak czy siak musieliśmy później czekać aż dostaniemy wskazówki do domu, pies się najpierw kręcił, ale na moje "uspokój się" klapsnął dupskiem i sobie spokojnie siedział - nawet się nie ślinił ani nie rozglądał :). Na odchodne pożegnał się z ukochaną panią weterynarz, po czym przejechaliśmy się kawałek w stronę domu i resztę drogi pokonaliśmy pieszo. :) Do domu dostaliśmy antybiotyk, który mam mu podawać przez dwa dni oraz krople, które mam mu wpuszczać do ucha przez półtora tygodnia. No i w następny czwartek przyjść na kontrolę :). A tak, żeby już nie było całkiem monotonnie (o czym wspomniała już Molowe), mam dzisiaj kilka zdjęć :P. cdn. Quote
Ty$ka Posted May 22, 2012 Author Posted May 22, 2012 Idzie zazdrośnik :) Pies? A co on tu robi? Wrrr... tylko mi przeszkadza! A taaaak mi się chce spać Quote
stokrotka.af Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 jejku na tym przedostatnim zdjęciu to jak Tygrys wygląda ten kocurek :) co za mina :) Quote
Istar19 Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 zwierzaki jak zwykle cudowne :D fajnie się masz, że Morusek u weta grzeczny tylko burczy ..Holi kłapie zębami ^^ nigdy nie gryzie, ale kłapie zaraz przed ręką i pani weterynarz zawsze każe jej kaganiec zakładać ... ale jak pani wet nie jest zajęta psami to one jak nigdy nic buszują po gabinecie :) Moruska pogoda dobija co? Holi pomiędzy 11-17 w taką pogodę pada ...na dworze bawi się owszem bez opamiętania, ale dyszy okropnie - dlatego bawimy się krótko , co jej się z kolei nie podoba :) Quote
Ty$ka Posted May 22, 2012 Author Posted May 22, 2012 stokrotka.af napisał(a):jejku na tym przedostatnim zdjęciu to jak Tygrys wygląda ten kocurek :) co za mina :) Jak moja rodzinka te zdjęcie zobaczyła to po prostu padła :eviltong: Istar19 napisał(a):zwierzaki jak zwykle cudowne :-D Ślicznie Ci dziękujemy :p Istar19 napisał(a):fajnie się masz, że Morusek u weta grzeczny tylko burczy ..Holi kłapie zębami ^^ nigdy nie gryzie, ale kłapie zaraz przed ręką i pani weterynarz zawsze każe jej kaganiec zakładać ... ale jak pani wet nie jest zajęta psami to one jak nigdy nic buszują po gabinecie :smile: Generalnie to ja mam bzika na punkcie wychowania psów, więc męczę swojego psa nawet w lecznicy odpowiednim zachowaniem :cool3: Wczoraj kłapnął zębami na wetkę, ale po moim krótkim e-e uspokoił się i tylko marudzić zaczął. Widzę, że lekcję wziął do serca, bo dzisiaj tak chciał dziabnąć wetkę podczas zastrzyków, a jedynie jeszcze mocniej się do mnie przytulił :loveu: no i głośniej zaczął mruczeć :evil_lol: Istar19 napisał(a):Moruska pogoda dobija co? Holi pomiędzy 11-17 w taką pogodę pada ...na dworze bawi się owszem bez opamiętania, ale dyszy okropnie - dlatego bawimy się krótko , co jej się z kolei nie podoba :smile: Fakt, pogoda jest dobijająca. Jednak pies korzysta z tego, że nie ma nikogo oprócz mnie po południu i często przesiaduje ze mną w domu :). Quote
Jean Posted May 22, 2012 Posted May 22, 2012 http://img18.imageshack.us/img18/8076/p1080221a.jpg Słodki Morusek.. ciesze się, że uszko już lepiej :* Quote
rashelek Posted May 23, 2012 Posted May 23, 2012 Morus, nie wygłupiaj się i zdrowiej szybko :mad: Co ty sobie myślisz, niedobruchu jeden?! Nieładnie tak! http://img18.imageshack.us/img18/8076/p1080221a.jpg biedne zmęczone psisko :loveu: Quote
Molowe Posted May 23, 2012 Posted May 23, 2012 http://img18.imageshack.us/img18/8076/p1080221a.jpg jaki zmęczony :loveu: <3 Quote
zmierzchnica Posted May 27, 2012 Posted May 27, 2012 Niedawno jakoś pokazałam TZowi zdjęcie Morusa i w ogóle się nie zorientował, że to nie jest Luka :D:D Świetny psiak z niego :) Kociak przecudny również :) Quote
Ty$ka Posted May 30, 2012 Author Posted May 30, 2012 zmierzchnica napisał(a):Niedawno jakoś pokazałam TZowi zdjęcie Morusa i w ogóle się nie zorientował, że to nie jest Luka :D:D :lol: Bliźniaki dwa :evil_lol: zmierzchnica napisał(a):Świetny psiak z niego :) Kociak przecudny również :) Dziękujemy :loveu: Muszę o nie dbać, bo tylko one mi pozostały ;). Królika i szynszylę nie liczę, bo dla nich jestem tylko babcią do rozpuszczania :cool3: Istar19 napisał(a):i znowu cisza od dwóch dni ..nie ładnie ;-) Na swoje usprawiedliwienie napiszę, że na niedzielnym spacerze z kundliszonym znalazłam szkielet kota, waga 1,7kg, żółtaczka, rozwalona wątroba, niska temperatura, brak chęci życia i ratowaliśmy kicię... Nie miałam czasu zaglądać na dogo. Kotka przebywała cały czas w lecznicy, ale i ja z nią. Niestety, mimo silnej walki przegrała ją dzisiaj... Jestem strasznie załamana :( Quote
rashelek Posted May 31, 2012 Posted May 31, 2012 Ty to masz szczęście do takich bezdomniaków :shake: Strasznie mi przykro, że kotka nie dało się ratować... :( Quote
Istar19 Posted May 31, 2012 Posted May 31, 2012 przykro mi z powodu kotka :( też kiedyś znalazłam taka bidę - tylko to był 3 miesięczny kocie ... A ta "Twoja" kicia przynajmniej miała kogoś koło siebie w ostatnich dniach ..niestety często jest tak, że pomoc przychodzi za późno :( Quote
Ty$ka Posted May 31, 2012 Author Posted May 31, 2012 Tylko ja i tak sobie pluję w brodę, że nie zamęczyłam w niedzielę pani doktor, by wyjątkowo nas w święto przyjęła... Może by długowłoska Hana przeżyła :(. Dodam, że wszyscy się nią przejęli... nawet mój brat, który kotów nie lubi i nawet kotki nie widział na żywo, bo bał się chorób odzwierzęcych powiedział, że kotki by nie oddał... ba! pozwoliłby jej spać w pokoju, gdzie jest królik - żaden z naszych kociastów nie miał takiego przywileju... I choć ja się zaklinałam, że Hanę jak podtuczę to będę szukać jej DS to rodzinka przeciwna powiększeniu stada stwierdziła jednogłośnie, że Hany nie odda... :( Cóż, los chciał inaczej. Wątroba nie wytrzymała... Quote
Ty$ka Posted May 31, 2012 Author Posted May 31, 2012 Hana ma tylko jedno w miarę dobre zdjęcie... robione późnym wieczorem w dniu znalezienia... potrzebowałam fotki do ogłoszeń o znalezieniu... Wczoraj specjalnie pojechałam do Hany z nastawieniem, że porobię jej zdjęcia, bo dziewczyny z miau się oto upominały.... niestety, nie zdążyłam... Na tym zdjęciu nie widać jaki to szkielet... długie futro to zasłania... Quote
Ty$ka Posted June 1, 2012 Author Posted June 1, 2012 Powoli moje życie powraca do normalności... choć pustka pozostała w sercu, a pokój naszykowany na kota (podkłady, legowisko, miska) stoją jak stały (jakoś nie mam motywacji, by to sprzątnąć) tak jednak Pan Morusław z pewnością nie pozwala mi na smutki. Zresztą tak samo bezdomniaki, które wciąż i wciąż dochodzą, i trzeba jakoś ogarnąć to internetowe stado podopiecznych, porobić im opis do ogłoszeń, popromować je trochę i tak dalej, i tak dalej... ;) Morusowe ucho wygląda już o niebo lepiej, jeszcze trochę jest brzydkie, ale codzienne wkraplanie pomaga zdecydowanie. Mam jednak obawę, że zapalenie przeskoczyło do drugiego ucha, gdyż kundliszon się strasznie w nie drapie... na razie żadnych oznak choróbska nie widzę, więc może to tylko fałszywy alarm. Oby :) Na wakacjach mam w planach wykąpanie Rusiaka, nie wiem jak to zrobić, by jego strachy nie powróciły (wciąż się odwrażliwiamy), ale kąpanko nieuniknione, gdyż sierść już brudna, a po kropelkach ta przy uchu jest strasznie tłusta. A tymczasem mam zaległe zdjęcia, ale coś mi net szwankuje, więc one następnym razem.... Quote
rashelek Posted June 1, 2012 Posted June 1, 2012 To skoro wszystko gotowe i rodzina w sumie tez już trochę jest "za" to pomyślicie o innym biednym kociaku? Niestety, ale takich pełno :shake: Dobrze, że Morusowe ucho już lepiej, niech się chłopak przestanie wygłupiać :loveu: I w drugim uchu też pewnie nic nie jest! Quote
Ty$ka Posted June 1, 2012 Author Posted June 1, 2012 Wiesz co... my chyba musimy odsapnąć od kotów ;). Zawsze powyżej dwóch, teraz jeden... Tym bardziej, że Enduś nie wszystkie akceptuje, kotkę akurat tę zaakceptował, bo to uległa kicia była, ale na większość reaguje - jak to rozpieszczony jedynak :D - swoim wrrrr.... ;P Tak samo i Morusław pasie wszystko, co się rusza - nie każdy kot to lubi, a zanim psiur nauczy się, że to swoje i pasienia nie lubi to trochę to potrwa :lol:. Zresztą, ja mogę się założyć, że to tylko kwestia czasu i za miesiąc, dwa napiszę, że dołączył do nas kolejny kot, którego znalazłam ;]. Już taka jestem :D Quote
Patik Posted June 2, 2012 Posted June 2, 2012 Morussss:loveu: Życzymy powrotu uszyska do zdrowia :D i czekamy na nowego domownika, bo pewnie pojawi się w nie długim czasie przy twoim szczęściu :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.