Tweety Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Ja to musze tutaj wkleić i mam nadzieję, że Biafra się nie pogniewa. Dogomaniacy trzeba ją wspomóc finansowo choćby tylko z powodu tej jednej nieszczęsnej kocinki. Ostrzegam, tekst jest bardzo drastyczny ale co najgorsze, prawdziwy: "Wszyscy mnie pocieszają, że to nie okrucieństwo tylko bezmyslność...ale nie wybacze im Zastanawialiście sie kiedyś ile zbiegów okoliczności musi się zlożyć , żeby znaleźć kota w potrzebie Ja jak widzę,że robie rzeczy nieracjonalne, to już wiem jak to się skończy... Wszystko przez cebulę, którą zapominam kupić od dwóch tygodni Dzisiaj normalny dzień, dojechalam do Okleśnej z zakupami , podjechalam pod brame i ...przypomniala mi sie ta cebula. I nie wiem co mi strzelilo do glowy, ze muszę się po nią wrócić . A w zasadzie postanowilam ją kupić na miejscu , we wsiowym sklepie. Zamiast wjechać przez bramę na podwórko zawrócilam i pojechalam autem... 100 m, tyle jest do sklepu Cebule kupilam i moje zle przeczucia się skończyly. Przestalam nawet sama sobie ubliżać , że przez te przejechane 100 m będę musiala jechać dalej 1 km , żeby gdzieś nawrócić, bo gabaryty mojego auta wykluczają wykonanie tego manewru na wsiowej drodze. Ale znalazlam placyk należący do sklepu gdzie przywożą towar, wycofalam, spojrzalam w lusterko żeby nie zahaczyć o schody i ... Pierwsza mysl- zwariowalam od tych kotów , każda szmata na chodniku uklada mi sie w kota ... Bez drugiej myśli wysiadlam z auta i myslalam , że trupem padnę Masa blotno-futrzasto-liściowa, kucnęlam , a to charczy Nie wiedzialam czy go auto potrącilo, czy się otrul czy cokolwiek. Zlapalam za futro i z wiszącym cialkiem wparzylam do sklepu, żeby zapytać CZYJ TO KOT A Pani , że niczyj. Ale go zna, bo leży juz tutaj od mniej więcej DWÓCH tygodni Nie wiedzialam czy śmiać się , czy plakać, czy paść na miejscu. Pani dorzucila, ze czasem cos z resztek mu wyrzuca Wszyscy z kolejki powiedzieli, że tu takiego kota wcześniej nie bylo. Zaczęlam mówić, że jakby ktoś go szukal, to będzie ... i tu mi Pani przerwala wiem, wiem skąd Pani jest, ten koci dom tu obok Musialam patrzeć na nia jak na nienormalną bo ludzie z kolejki ruszyli z pomocą... My wszyscy wiemy, choć Pani tu jest nowa, ale z tego schroniska...ono tu od lat jest...w telewizji nas pokazują... Cieszyli sie jak dzieci, a ja myslalam, ze zaraz ten sklep stanie się zbiorową mogilą. Zabiję ich tak jak stoją. JAK TO JEST MOŻLIWE , że cala wieś wie o schronisku dla kotów 100m od sklepu, a pod sklepem kona kot od dwóch tygodni? Albo raczej skonal, bo mam wrażenie, ze to co przynioslam do domu, to kosci , tkanki i pompa która toczy krew, bo odruchów na ból juz nie ma Nie wiem ilu mieszkańców liczy Okleśna, jutro sobie sprawdzę. Caly dzień ich usprawiedliwiam...odliczylam niemowlęta i niedolężne staruszki, jakiś procent boi się kotów, jakiś brzydzi...rozumiem , że go nie przynieśli ...nie , nie rozumiem , ale sie staram Co najmniej kilka osób przechodzi mi kolo domu do tego cholernego sklepu, mówią dzieńdobry i co? Nikt nie widzial tego kota? Jakaś nawiedzona wieś ?psychopaci sami ? Nie polaczli faktów, że tu kot a obok schronisko ? Chcialam ich zapytać, ale tak balam się odpowiedzi, że ucieklam. A raczej musialam pilnie wyjść, bo pani ze sklepu jeszcze mi dodala, że dobrze , że go biorę, bo my to w domu mamy mozliwość, żeby go uśpić , bo po co ma się wlóczyć Nienawidze ich. Nienawidze bardzo. Kota chcialam nazwać ARO bo tak nazywa się ten koszmarny sklep. Ale zdecydowalam sie na Onion. Bo wszystko przez tą cebulę. Onion jest w stanie makabrycznym. Jest pólprzytomny, ale nie reaguje na ból Mial 41,4 stopni gorączki , slinotok ropny wyplyw z oczu i nosa, charczący nierówny oddech, bardzo brzydki charakterystyczny zapach z pyska ... jakieś bakterie beztlenowe tylko skąd, bo zęby w porządku jest skrajnie odwodniony, ma zapadnięte żyly a skóra tak stwardniala , ze z trudem w niego wbilam iglę lapki cale poklejone od wycierania zaropialych oczu...do tego przyklejone liście, bloto a wnim wylęgarnia pchel dostal antybiotyk, witaminy, leki przeciwgorączkowe, kroplówki pod skórę Najgorsze jest to, że jak próbowalam go wziąć w 2 ręce i dotknelam brzucha , który jest nienaturalnie duzy w stosunku do reszty to spod ogonka strzela dziwna cuchnąca piana , jakby spieniona woda Pomóżcie co to moze być ? Myslalam , że moze jednak coś mu peklo z narządów wewn. jakis krwotok, ale nie ma objawów wstrząsu albo juz jest za późno na jakiekolwiek odruchy Nie wiem co by mu moglo pomóc ? Chyba tylko kciuki Obiecalam wetowi, ze walczę 2 doby , i usypiamy Nie mialam sumienia , leżal tam dwa tygodnie i prosil o pomoc. Musimy spróbować Lezy na piętrze w odizolowanym pokoju. wszystko wylozone kocami nasączonymi wirkonem, wszędzie maty pod nogami...mam nadzieję, że to nie jest jakaś koszmarna zaraza. Nawet badań krwi sie nie da zrobić " Ponizej Onion _________________ Ja uważam, że trzeba dla tego nieszczęścia założyć skapetkę na AFN. Kto jest za? Quote
akucha Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 O mój Bożeeeee :angryy: Trudno to komentować... Ratujmy go, jestem za założeniem skarpety!!!! Tweety, może przedstaw jego historię na miau, tam cioteczki mają duże doświadczenie, może coś doradzą... Quote
Bella11 Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 To straszne co piszesz , jak można patrzeć na cierpienie i nie pomóc to jest niestety , częściej spotykane na wsi , trzymam kciuki za kotka trafił w odpowiednie ręce więc powinno się udać może to że tyle dni leżał tam bez pomocy to znak że bardzo chce żyć i TY mu napewno w tym pomożesz . Koteczku musisz wyzdrowieć Quote
Tweety Posted November 7, 2006 Author Posted November 7, 2006 akucha napisał(a):O mój Bożeeeee :angryy: Trudno to komentować... Ratujmy go, jestem za założeniem skarpety!!!! Tweety, może przedstaw jego historię na miau, tam cioteczki mają duże doświadczenie, może coś doradzą... ja to właśnie kopiuję z miau:shake: Quote
akucha Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Sorki, ja trochę nerwowo czytałam... Podnoszę to nieszczęście!!!! zaglądajcie cioteczki, pomoc potrzebna!!! Quote
betty_labrador Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 o boze! co za ludzie!! tylko ryczec z bezsilnosci :placz: Quote
Celina12 Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Brak słów :angryy::placz::-( Aż mnie przydusiło jak to czytałam-skandal,bezduszność-i jak tu się nie wstydzić,że się jest człowiekiem:shake: Quote
Neris Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Boże, takie historie mnie rozwalają. Za co go to spotkało? Quote
fona Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 O matko, ratujmy go. Koty są jak czołgi, niech nie będzie za późno... Quote
agusiazet Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 Jestem za skarpetą i Onion nie daj się, ludzie to świnie (bez obrazy szanowne zwierzaki) i walcz!!! Quote
AgaG Posted November 7, 2006 Posted November 7, 2006 To jest horror, niestety ja mam drugi w zanadrzu... tylko na razie nie piszę, póki ten pies nie będzie pod moją opieką.... Po prostu jakiś koszmar!!!!!:-(:-(:-(:-(:-( Quote
Tiger Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 Nie wiem co powiedzieć . nie ma takich słów........ Onion - błagam cię ........ŻYJ !!!! Quote
Dobermania Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 Jeeezu. Wiesz, ja w CENTRUM WARSZAWY znalazłam spacerując z psem na trawniku w TRZYDZIESTOPAROSTOPNIOWY UPAŁ półżywego kociaka - strasznie zarobaczony, z tyfusem, odwodniony, dyszący, nie ruszał się. Ludzie chodzą sobie po osiedlu, STARE BABY DOKARMIAJĄ KOTY, a ten umiera na środku trawnika!!! Wzięłam, przemyłam (otworzył oczy i zaczął oddychać przez nos), ale że byłam z cudzym psem jak petsitterka i czekałam na wypłątę, nie miałam ani złotówki. Poszłam do weta w pobliżu a ten pow., że nie będzie leczyć, jak nie mam pieniędzy i żebym pojechała do schroniska (30 STOPNI, GODZ. SZCZYTU, WOLA A JA MAM DO RASZYNA Z UMIERAJĄCYM KOCIĄTKIEM JECHAĆ???), no to pojechałam. Dał z łaski zastrzyk nawadniający, wzięłam kota w koszyk i pojechałam. Na Paluchu wzięli go jak kawał mięsa i uśpili, a na mnie się darli, że płaczę:/ Quote
Celina12 Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 :-(:-(:-( :placz::placz::placz:-ręcę opadają Quote
Moriaaa Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 O mój Boże....Onion trzymaj się..wiadomo jak się dzisiaj czujesz??:placz::placz::placz: Quote
julqa Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 podłączam sie do pytań, jak noc minęła onionkowi? Quote
Tweety Posted November 8, 2006 Author Posted November 8, 2006 dzwoniłam do Biafry, niestety nie odbiera telefonu, pewnie zajęta przy zwierzakach. Na miau też nic nie wiedzą :shake: Mam nadzieję, że żyje kocinka Quote
mar.gajko Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 To wszytsko okropne jest . Wczoraj jedno kocie na domku tymczasowym mi umarło, mimo leczenia, mimo opieki. Dzisiaj telefon, że w innym domku koteczka, puchata, śliczna po tygodniu kroplówek, leczenia, dwa razy dziennie weterynarz też odeszła. A wydaje isę, że jak już nas mają to im pomożemy; wyleczymy; i tak się staramy, naprawdę nie patrząc na koszty, czas, nieprzespane noce a one cichutko odchodzą, takie małe bezbronne stworzonka, któe nie miały odrobiny radości z życia. Trochę to nie na temat; ale wiem jak się walczy; tygodniami niedosypiając, pilnując, karmiąc ... i bezzsilność i smutek, i żal taki ogromny zostaje. Quote
Jowita Poznań Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 żyj kotku, żyj! takie słodkie stworzonko musiało tak cierpieć przez głupotę ludzką. Moj kotek z awatarka tez był kiedys znaleziony w takim strasznym stanie- na szczescie był silny- lekarstwa i odpornosc pomogła. Mam nadzieje ze i ten kotus przezyje. Quote
Ibanez Posted November 8, 2006 Posted November 8, 2006 Brak mi słów :angryy: :angryy: :angryy: . Czekamy na jakieś wiadomości... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.