Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dla wszystkich zwierzolubów:
[FONT=comic sans ms]
Życzenia ciepłe, jak tchnienie wiosny,
składam wszystkim w ten czas radosny!
Dla naszych zwierzaków dużych i małych,
by ich marzenia w mig się spełniały.
Niech wszystkie troski będą daleko
a dobro płynie szeroką rzeką ![/FONT]

Posted

Biedna Tiara i biedna Mari...
Co tu można napisać...o trzymaniu kciuków... wszystko wydaje się takie bez sensu.

Eliksir młodości i zdrowia by się zdał.
W bajkach dzielni bohaterowie wędrowali za tym skarbem za 7 gór i 7 rzek (a może to były morza...).
Żeby tak zdobyć choć trochę dla tych choreńkich staruszków.

Posted

Chrystus Zmartwychwstał!!!
W ten wielkanocny poranek chciałabym Wam wszystkim z całego serca podziękować i życzyć zdrowia i radości, wiele sił i wytrwałości w tym, co dobrem zwie się - niech radość Wielkanocy pozostanie w Waszych rodzinach na długie, szare, trudne dni!!!
Radosnego Alleluja !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

[quote name='Poker']Chciałam dziś przelać pieniądze z bazarku ,ale nie znalazłam na 1.stronie danych.Chyba oślepłam.[/QUOTE]

dotarło!!!!!
166 złotych już na koncie SHA - bardzo, bardzo dziękuję w imieniu "wianuszka staruszków" !!!!

u nas "po staremu", czyli koopki, kałuże, kroplówki, tabletki....
Tiara nawet w święta nie miała "urlopu" od kroplówki, a i Biedunio zastrzyki tez dostaje, całkiem dziarsko się trzyma starowinek kochany :)

a "boidoopka" jest okropna - wskakuje na stół i wszędzie, gdzie się jej podoba, nie słucha ani trochę, pewnie za to była bita i dlatego tak się boi ;) czasem naprawdę:cool3: "ręka swędzi", jak ją zdejmę ze stołu, a ona w sekundę jest tam z powrotem - skoczna jest bardzo :) taka pchełka ;)

Posted

[quote name='Nutusia']Nasza Alutka była taka skoczna i wszędobylska. Chyba nigdy nie miałam takiego porządku na blatach w kuchni jak za jej czasów ;) Żadne łajanie nie pomagało...[/QUOTE]

ja też się smieję, że to taka moja mobilizacja do sprzątania w kuchni ;) ;) nic nie pomaga, ona czołga się ze strachu
( musiała być chyba mocno bita), ale i tak "swoje zrobi" ;)

pochwaliłam Biedusia nie tylko w poście powyzej, ale pochwaliłam też do wetki.....
no i niestety - wróciłam z Tiarunią, a tu Bieduś ma wyraźnie dolegliwości bólowe, o zas....m całym domu nie wspominając....
wróciłam więc do wetki, dostał zastrzyk, mam nadzieję, że to chwilowe zaburzenia, oby nic poważnego...
nie zjadł nic takiego, co mogłoby mu zaszkodzić, koopki niestety wyraźnie "wątrobowe" i płynne - oby chwilowo tylko.
Teraz po zastrzyku usnął sobie spokojnie tu koło moich nóg ( ostatnio ciągle za mną dreptunia biedactwo )

za to Tiarusia ma niewielką poprawę wyników, mocznik spadł, a wątrobowy enzym z 1400 obniżył się do 1104 :)
widać to też w jej zachowaniu, ma lepszy apetyt i więcej sił :)
niestety coraz bardziej jest zasmarkane dzieciątko moje, wczoraj i dzisiaj pod gabinetem wycierałam jej "gile" z nosa, oj, potężne były ;), ale to lepiej,że się oczyszczają drogi oddechowe, niż miałoby zalegać jej gdzieś

wetka ma poszukać leku zastępującego Ipakitine ( niestety Tiara ma tego dość chyba, nie tknie w żaden sposób i z żadnym dodatkiem)
z podawaniem Essentiale też jest problem, wciskam jej to do gardła brutalnie, bo inaczej nie połknie :(

Posted

[quote name='maarit']Ogonki kochane zlitujcie się nad Marysią, niech sobie trochę odpocznie.[/QUOTE]

[quote name='Nutusia']Dołączam się do apelu! Choć leki bierzcie bez marudzenia, proszę.....[/QUOTE]

[quote name='Nikaragua']Szkoda, że psy nie umieją czytać ;)[/QUOTE]

kochane jesteście ! ale "litości" nie ma! ;)
znów nas przybyło... i nie byłoby większego problemu, gdyby nie Pirat :( ( aktualnie odizolowany w osobnym pokoju, bo atakuje gościa)
a "gość" to znany Wam już śliczny jamnisio Filip, wiecznie błąkający się po ulicach - przesympatyczny rudzielec!
po południu wrzucę zdjęcia, jeśli będę w stanie, bo mam dzisiaj smutny dzień bardzo - pogrzeb koleżanki :(

Filip pojawił się wczoraj tuż przed burzą, chyba instynktownie szukał schronienia. Jego pan to samotny człowiek, żona mu zmarła, dzieci czwórka i wszystkie w Anglii, a on sam pracuje gdzieś całe dnie, Filip zaś kręci się tu i ówdzie, czasem za daleko zawędruje...
nie wiem, czy pan go wczoraj szukał, ale mam przewrotny plan wykastrowania Filipa jeszcze dzisiaj, tak, by jeśli pan go u mnie znajdzie ( nie odwiozę go sama, poczekam) dostał psa już po zabiegu ( może wtedy Filip nie będzie tak łaził)

Posted

[quote name='Nutusia']Świetny plan! I miejmy nadzieję, że pan nie uzna np. że nie chce takiego "niepełnowartościowego" psa, bo z facetami wiadomo jak bywa...[/QUOTE]

jak uzna, to sie nie zmartwię - taki śliczny i wesoły jamnik szybko domek znajdzie

ryczę dziś całe popołudnie, dwa pożegnania za mną :-(

dzień mam smutny podwójnie.... Kasia płacze, ja płaczę....
Bona znalazła domek - wspaniały, cudowny, wyjątkowy - taki, o jakim dla niej marzyłam.....
okazuje się, że marzyłam, gdy domku nie było, a jak się znalazł....
szukałam "ratunku" i innego psa dla nich..... ale chcieli Bonę właśnie

dom, ogród, dzieci i wspaniali ludzie.....
będzie wizyta poadopcyjna, bo przedadopcyjnej nie było, adres: Bierutów

dzwoniłam już - Bona pół drogi patrzyła w tylną szybę samochodu i piszczała, potem się położyła....
wysiadła z auta po dość długiej chwili rozglądania się, radośnie powitała czekające na nią dzieci ( jedna dziewczynka tu była po nią), obejrzała podwórko, dom, teraz leży w kuchni i żebrze o chipsy....
będzie mieszkała w domu, żadnej budy ani kojca, spanie pewnie w łóżku z dziewczynką, której to obiecali przy mnie ....
wszystko pięknie.... tylko czemu ja płaczę ?????

Posted

Marycha, ja się tak nie bawię! Zawału przez Ciebie dostanę!!!!! Jak przeczytałam o pożegnaniu i zobaczyłam smutną minę, serce mi stanęło!!!!!!!
Nie płaczcie Kobietki - u Was psiaków dostatek, innym też dajcie się cieszyć psim przyjacielem ;)

Posted

[quote name='Nutusia']Marycha, ja się tak nie bawię! Zawału przez Ciebie dostanę!!!!! Jak przeczytałam o pożegnaniu i zobaczyłam smutną minę, serce mi stanęło!!!!!!!
Nie płaczcie Kobietki - u Was psiaków dostatek, innym też dajcie się cieszyć psim przyjacielem ;)[/QUOTE]

to może jamniora "na pociechę" chcesz? ;)
pan Filipa chyba nie szuka, a ja mu kolejny raz odwozić go nie będę, poczekam jeszcze...

strasznie tęsknię za Boną, właściwie, to już sobie "poukładałam", że tu zostanie, ale nie mogłam jej przecież odbierać szansy na taki prawdziwy dom, nie "prawie-schronisko", jak u mnie.... teraz widzę, jak bardzo ją pokochałam.... jej nie da się nie pokochać, jak ktoś ma serce - najlepszy przykład to ludzie, którzy ją adoptowali...
dobrze, że taki dom znalazła....ale serce boli bardzo :(

myślałam o ogłoszeniu konkursu na typowanie wagi Puszka, ale zdradzę Wam od razu - równo 14 kg waży ta baryłka kochana....
a byliśmy wczoraj u wetki, bo Pusio biegunkę ma, i Misio staruszek też :( obaj dostali zastrzyki - niestety to są raczej wątrobowe przyczyny u obu, zwłaszcza Misiek jest kolejny już raz dość mocno chory :(

Posted

Dziękuję za jamniczka - moja dłuuuuga Krecha (plus podłużna Gapcia) w zupełności mi wystarczą w dziedzinie jamniczości :)
A Filipa nie odwoź - masz rację. A jak przyjedzie pan za tydzień, to powiedz, że pies - owszem - był, ale się pana nie doczekał!!!!!!!!!!!!!!!

Chłopaki, teraz Wy zaczynacie?!?!?!? Uwaga - ogłaszam przynajmniej JEDEN dzień bez straszenia i martwienia Marysi...

Posted

U Marysi jak zwykle: dobre wieści ze złymi się przeplatają. Bardzo się cieszę, ze Bona znalazła cudny dom, no i że Tiara tak pięknie je animondę !
Jego Długość Filip, pięknie się prezentuje. Gdyby udało mu się zrobić kilka fotek, ogłosiłabym go. Może trafiłby mu się lepszy dom.
Pusio coraz szerszy i na dodatek z biegunką:shake:. Misiaczek też chory.
Jeszcze trochę cierpliwości, a wkrótce zrobię kolejny bazarek na leki dla staruszków.

Posted

Widać, że szykuje się prawdziwa uczta:D

Marysiu, nie potrafię sobie nawet wyobrazić Twojego poświęcenia. Mojemu psu na początku miesiąca wysiadły nerki i wątroba, i przez dwa tygodnie dostawał trzy razy dziennie kroplówki + leki + badania + cały ten stres. Ty to masz na co dzień i to z niejednym psem. Jestem pełen podziwu!

Posted

usiłowałam dzisiaj choć przyjrzeć się tylko malutkiej kupce dredów.... niestety psiak, choć wyraźnie głodny - na widok zbliżającego się człowieka ucieka tak szybko, że trudno zauważyć dokąd :(
na obrzeżach naszej gminy - we wsi, z której zabierałam Gretę z połamanymi łapami,boksera, miśka Kudłatego vel Alexa ,Pirata i pewnie parę innych - tam znów ktoś psa wyrzucił - malutki, zaniedbany "mop" przesiaduje w zatoczce autobusowej albo pod biblioteką (nasza bibliotekarka oddała mu swoje śniadanie wczoraj), zostawilam mu jedzenie na schodkach i odjechałam, nie próbowałam szukać i łapać, bo tam ruchliwa droga, skończyłoby się nieszczęściem, a psiak tak przerażony, że nie wiem, czy na Sedalin da się go złapać :( :(
koniecznie trzeba go złapać - ale jak???? :( :(

Posted

Przy tak dużym przerażeniu sedalin może nie zadziałać jak należy. Jesienią łapałyśmy kilkumiesięczne szczenię. Ważyła wtedy nie wiem, może z 5 kg, a dostała dawkę (za zgodą i po konsultacji z wetem!) w przeliczeniu jak dla 50 kg psa! I co? I NIC! Układała się do spania, ale każda próba zbliżenia się do niej na wyciągnięcie ręki powodowała paniczną ucieczkę. W końcu dołączyła do nas nasza Pani Doktor, uzbrojona w strzykawkę ze środkiem podawanym przy narkozie. Ale nie mogła się zbliżyć na tyle, by podać lek. Już miałyśmy rezygnować i zastawić na noc klatkę łapkę, gdy Marysia zdecydowała się wykonać ostatnią próbę. Podeszła cichutko (chyba od dobrej strony - pod wiatr, czy co) i po prostu się ślizgiem rzuciła na psinę. A psina, gdy poczuła, że już nie musi uciekać, jakby... zemdlała! Dobrze, że była z nami Pani Doktor, bo byśmy na serce zeszły, że ją zabiłyśmy! Dopiero gdy poczuła, że już nie musi uciekać sedalin naprawdę zadziałał. Spała potem całą dobę!!!
Myślę, że w przypadku tego psiaka mogłoby być podobnie. Dodatkowym zagrożeniem jest ulica. Myślę, że trzeba go dokarmiać systematycznie w tym samym miejscu o tej samej porze i może właśnie klatkę-łapkę zastawić (najlepiej nocą...).

Posted

O matko. To skąd taki przerażony i zaniedbany psiak się wziął?
A może być tak, że odłowiony z jakiejś innej gminy przez hycla i wywalony u was?
Kurcze, strasznie biedny:-(
Ja też myślę, żeby codziennie w tym samym miejscu go karmić i pomyśleć o klatce łapce.
Mam nadzieję, że los nad nim będzie czuwał.

Posted

trudno powiedzieć, skąd ten maluszek się wziął, najgorsze jest to, że nie można mu pomóc - na widok człowieka ucieka "gdzie pieprz rośnie" :(
na Sedalin nie będziemy go łapać, za duże ryzyko..... wetka nie ma pomysły, jak go złapać, ze wsi nikt się jakoś z pieskiem nie zaprzyjaźnił....
przypomina mi się, jak przez 2 tygodnie nie przespałam jednej nocy próbując złapać Tiarę - ona też tak uciekała, gdu tylko człowiek na nią spojrzał.... Sedalin nie zadziałał, dopiero, gdy zaufała pewnej kobiecie ona ją zamknęła w garażu i zadzwoniła do mnie....
jutro rano znów tam pojadę, zawiozę mu jedzenie, popytam ludzi, może ktoś się zgodzi mi pomóc...

i jeszcze szukam domu dla nowofunlanda.... rodzina wyjeżdża za granice, psa zabrać nie mogą, domowy jest, proszą o pomoc... ech :(

Posted

[quote name='mari23']
i jeszcze szukam domu dla nowofunlanda.... rodzina wyjeżdża za granice, psa zabrać nie mogą, domowy jest, proszą o pomoc... ech :([/QUOTE]
Nie pokażę córce tego wpisu, bo ona marzy o nowofunlandzie... Ale ze względu na potrzeby spacerowe i gabaryt , nie mam mowy u nas o dużym psie . Nie zmieścił by się w jej pokoiku ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...