Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mari23 napisał(a):
prawdopodobnie jutro Frodo straci swoje klejnoty ;)
( to tak profilaktycznie, żeby nikomu nie przyszło do głowy, że piękny, to się nadaje na ojca ładniutkich szczeniaków)


Ajć... ;)
Szkoda że z domkiem nie wyszło.

Posted

maarit napisał(a):
Ajć... ;)
Szkoda że z domkiem nie wyszło.


no, niestety, choć wetka mówiła, że domek dobry byłby - nie wiem, czemu pan się wycofał i nawet nie zadzwonił

z bernardynkiem Frodo problem jest na razie tylko jeden - żywnościowy ( wg ilości wychodzi mi, że zjada tyle sam, ile cała reszta razem wzięta ;))

za to ze śliczna Morelką.... ech :(
ja już nie mam do niej siły - pogryzła mi skórzane półbuty ( zima idzie, czas na kozaki ;)), ale nie tylko....
strasznie szczeka - za każdym razem, kiedy widzi męża, syna, a nawet Kasię - strasznie szczeka uciekając i podbiegając na przemian, Dropsik slepotek szybko się przyłącza wystawiając nos ze swojej budki, reszta wtedy równiez rusza "do ataku"....
słychać ich aż na zewnątrz parę domów dalej.....
przecież nie mogę mieszkać przy zawsze szczelnie zamkniętych oknach....:(
to, że meczy nawet Biedusia, zaczepiając do zabawy, to jeszcze nie problem - on to ignoruje i jest spokój, ale już np. Misiek szczerzy kły na widok biegnącej w jego stronę Morelci, ale za to Puszek..... ten robi taki hałas, że w domu nic nie słychać oprócz niego ( i reszty, która też czasem się przyłącza)

najbardziej jednak pojąć nie mogę dlaczego sunia zabrana przecież nie z domu, a błąkająca się tak panicznym strachem reaguje na spacer po podwórku....
tydzień biegała po domu z przypietym kawałkiem smyczy i nie przyjmowała się tym, ale wyjście na zewnątrz.... najpierw opór przed drzwiami, potem szaliny bieg przed siebie, nerwowe obwąchowanie wszystkiego, rozgladanie się..... po godzinie wracam, wchodzimy do domu i Morelcia... leje, a jakże!

Posted

Naszych kilka dzikusek , które zawsze były bezdomne też bały się wychodzenia na spacer i długo lały w domu.
Potrzebny jest czas, czas i jeszcze raz czas. Czasem zbeształam słownie jak nakryłam w trakcie przestępstwa.
Niełatwo zachować spokój z taką liczną gromadką.
Dzisiaj pojechała paczuszka z manelami dla piesów.
mari , niektóre są w gorszym stanie ,ale wyszłam z założenia ,że i takie się przydadzą np. do wycierania łap z dworu.

Posted

Nikaragua napisał(a):
Morelce trzeba szybko ogłoszeń moc i dom, który ja wychowa :)
a Froda zgłosiłaś do bernardynów w potrzebie? ma już jakieś ogłoszenia?


pisałam na Fb do Fundacji Bernardyn, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi, choc tydzień już chyba mija :(
nie wiem, gdzie i do kogo pisać w jego sprawie (jeszcze zuzlikowej wrzuciłam go na Fb ;))

Havanka napisał(a):
Frodo i Morelkę zaczęłam już ogłaszać. Jutro skończę.


Havanko kochana - bardzo, bardzo Ci dziękuję !!!!


Poker napisał(a):
Naszych kilka dzikusek , które zawsze były bezdomne też bały się wychodzenia na spacer i długo lały w domu.
Potrzebny jest czas, czas i jeszcze raz czas. Czasem zbeształam słownie jak nakryłam w trakcie przestępstwa.
Niełatwo zachować spokój z taką liczną gromadką.
Dzisiaj pojechała paczuszka z manelami dla piesów.
mari , niektóre są w gorszym stanie ,ale wyszłam z założenia ,że i takie się przydadzą np. do wycierania łap z dworu.


Dziekuję ! Przy tak licznym stadzie zużycie "szmat" jest naprawdę niemałe, zwłaszcza jesienią i zimą, no i wiosną, kiedy chłody na zewnątrz - Bieduś to tylko wychodzi za drzwi i zawraca, inne robią " w tył zwrot" na schodach.... po co marznąć, jak można sikać w domu ;)

Morelcia z załatwianiem potrzeb powiększa jeszcze ilość sprzątania w domu, ale bardzij martwię się tym jej nie zrównoważonych zachowaniem - przestraszyła się dzisiaj rano dźwięku rozwijanej folii aluminiowej ( pakowałam śniadanie do pracy ;)), odskoczyła tak gwałtownie, że aż się przwróciła, wogóle jest taka niezgrabna w tycj swoich biegach i podskokach - na posadzce zawsze zaliczy poslizg, czasem upadek lub lądowanie na drzwiach do łazienki, biega szybko i gwałtownie reaguje na każdy bodziec szczekając przy tym niemozliwie, a głosik ma piskliwy, że w uszach piszczy

Posted (edited)

Poker napisał(a):
Morelia ma rację ,że się wystraszyła folii aluminiowej, bo pakowanie w nią śniadanek jest baaaardzo niezdrowe.
Ile ona jest już u Was?



Morelia jest u mnie od 24 października, a boi się wszystkiego - każdego dźwięku ( np. ryżu sypanego z torebki do garnka, zakładania kurtki przez człowieka - tu nie dźwięku a widoku raczej się boi - dobiega ze szczekaniem, ucieka, wraca i szczeka i tak w kółko)

w domu już nawet nieźle rozrabia, ale z wyjściem na podwórko jest problem...

Edited by mari23
Posted

Poker napisał(a):
Naszych kilka dzikusek , które zawsze były bezdomne też bały się wychodzenia na spacer i długo lały w domu.
Potrzebny jest czas, czas i jeszcze raz czas. Czasem zbeształam słownie jak nakryłam w trakcie przestępstwa.
Niełatwo zachować spokój z taką liczną gromadką.
Dzisiaj pojechała paczuszka z manelami dla piesów.
mari , niektóre są w gorszym stanie ,ale wyszłam z założenia ,że i takie się przydadzą np. do wycierania łap z dworu.


Poker - wczoraj dotarła przesyłka - bardzo, bardzo dziękuję ja i cała gromadka, która asystowała przy otwieraniu :loveu::loveu::loveu::loveu::)

Morelcia łapała maskotki i zabierała na posłanko wracając po kolejną, aż do momentu, gry zabrała piszczącego gumowego króliczka..... szybko pobiegła za fotel i warczała na każde przechodzące w pobliżu psie stworzenie....
niestety króliczek już nie piszczy - Morelia pogryzła mu ogonek, łapki i jedno uszko:mad:

Posted

mari23 napisał(a):

niestety króliczek już nie piszczy - Morelia pogryzła mu ogonek, łapki i jedno uszko:mad:

Ja bym była zadowolona z tego, ze nie piszczy ;) Nie wytrzymuję zabawek wydających odgłosy (jak dzieci były małe też skrzętnie takich unikałam)

Posted

Czyli Morelia była bardzo zadowolona :multi:, to normalne ,ze po chwili zabawki przestają piszczeć jak psiaki je poturbują.
Mam nadzieję ,że manele się przydadzą.

Posted

Mój Oskar (za TM) uwielbiał piszczące zabawki i bardzo dbał o to, by piszczały jak najdłużej. Sam sobie nimi piskał, kładąc się na plecach na zabawce i przewalając z boku na bok :)

Posted

[quote name='Nikaragua']Ja bym była zadowolona z tego, ze nie piszczy ;) Nie wytrzymuję zabawek wydających odgłosy (jak dzieci były małe też skrzętnie takich unikałam)

przyznaję Ci rację - juz wystarczająco dużo i głośno piszczy Morelia ;)

[quote name='Poker']Czyli Morelia była bardzo zadowolona :multi:, to normalne ,ze po chwili zabawki przestają piszczeć jak psiaki je poturbują.
Mam nadzieję ,że manele się przydadzą.

przy takiej grupie starowinek manele przydadzą się bardzo!!!!
a i zabawki ucieszą nieliczna w stadku "młodzież " :)

Dziekuję !!!!!!!!!

[quote name='Nutusia']Mój Oskar (za TM) uwielbiał piszczące zabawki i bardzo dbał o to, by piszczały jak najdłużej. Sam sobie nimi piskał, kładąc się na plecach na zabawce i przewalając z boku na bok :)

Podobnie bawi się wielki Pirat, kładąc się na plecach i przewalając z boku na bok, ale nie zabawka, a z Majeczka albo z Morelką :)

Kilerek

  • miał taką kość z dzwoneczkiem w środku - lubił ja aportować, a jak biegł - kuleczki po bokach wygladały jak żółte policzki, no i leciutko dzwonił w takt kroków..... dzwoneczek-kość wisi teraz na ścianie obok zdjęć psiaków za TM....

    u mnie z zabawkami dotąd był problem, bo Misiek każdą wynosił i zakopywał gdzieś w ogrodzie, odczekawszy oczywiście, aż bawiący się nią pies zajmie się na chwileczkę czymś innym...
    sam Misiek lubi te zielone piłki przynosić rzucane, ale zabawa trwała, dopóki drzwi na zewnątrz zamknięte.... potem piłka znikała zakopana gdzieś w ogrodzie :)
    teraz Michol się postarzał, posiwiał i już nie chce mu się takich wypraw "zakopywacza skarbów" urządzać ;)

    obiecałam komuś zaprosić dobre dusze na wątek 4 szczeniąt śpiących z matką pod barakowozem.....
    no to zapraszam kochane dobre duszyczki :)

    http://www.dogomania.pl/forum/threads/248739-4-maleńkie-szczeniaki-śpią-z-matką-pod-barakowozem-jest-PDT-nie-ma-kasy-(

  • Posted

    znam już imię bernardynka - Nero
    niezbyt lubię to imię, większość wiejskich biedaków na łańcuchach, jakie spotkałam, tak właśnie miały na imię....
    ale on cudownie się cieszy, jak się go woła "Neruś"....
    skąd wiem? dzisiaj usłyszałam, jak go woła przechodząca dawna "właścicielka"....
    zapytałam o to, jak ma na imię, bo nie byłam pewna, jak zawolała - tłumaczyli się, że musieli wynająć w hotelu robotniczym pokój
    ( dziewczyna jest chyba w ciąży), właściciel nie zgodził się na psa, dali go więc jej matce..... ciąg dalszy znamy....
    piesio bardzo się do nich cieszył, chciał przecisnąć się przez ogrodzenie.....
    jutro jego "WIELKI DZIEŃ".... czyli kastracja...

    a Morelcia....
    Nutusia na jej wątku nazwała mała "huraganem młodości wśród geriatrii"
    właściwe słowo: huragan - w przypadku Morelci odpowiednie, jak mało które określenie ( z tym, że ofiar w ludziach jeszcze nie ma....
    piszę jeszcze, bo to jej nagłe wskakiwanie mi pod nogi od tyłu ( nie wiem, czy "wyprzedza", czy do zabawy tak zaczepia ;-)) to już kilka razy omal się źle nie skończyło...

    a z socjalizacja urwisa ciężko idzie.... wymyśliłam, że na spacery będzie chodziła razem z Piratem dalej, niż reszta, nad Odrę....bo może ona na podwórku brudzić nie chce? ( w domu, to co innego! można! ;-))
    byliśmy....
    ona lubi Pirata, więc dlatego tak pomyślałam, spacer (szarpanina raczej) oczywiście nie przyniósł efektów, choć Morelka z zaciekawieniem wąchała wszelkie napotkane psie koopki... wąchała? prawie trącała nosem! ("prawie" to tylko dlatego, że jej nie pozwalałam skracając smycz)
    sama oczywiście ani koo, ani sioo.....

    Posted

    maarit napisał(a):
    Huragan wśród geriatrii - dobre :)
    Jak sie miewa Nero?


    Nero miewa się znakomicie i chyba mu jednak pisany ten dom niedaleko mnie, u starszego pana - był dzisiaj pan z Chojnowa..... nie szuka psa rasowego, ale o większych gabarytach, nie tyle groźnego, co groźnie wyglądającego, bo jego 2 psy to łagodne sunie
    Nero to słodki dzieciak, więc został :)

    Posted

    mari23 napisał(a):
    Nero miewa się znakomicie i chyba mu jednak pisany ten dom niedaleko mnie, u starszego pana -był dzisiaj pan z Chojnowa..... nie szuka psa rasowego, ale o większych gabarytach, nie tyle groźnego, co groźnie wyglądającego, bo jego 2 psy to łagodne sunie
    Nero to słodki dzieciak, więc został :)

    No i niech tak zostanie już zawsze !

    Posted

    Havanka napisał(a):
    No i niech tak zostanie już zawsze !


    maarit napisał(a):
    I rozumiem, że wcale Cię to nie martwi ;)


    najchętniej to bym go wcale nie oddała, ale raczej nie powinien u mnie zostać :(
    ostatnio spotkałam jego "właścicielkę" o coś mówiła o planach wynajęcia mieszkania, to może i Nero by wzięła.....
    to najgorsze, co mogłoby tego słodziaka spotkać :(
    znam historie psów, które u nich zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach :(

    Posted

    maarit napisał(a):
    Wiem Marysiu :glaszcze:
    Nie oddamy go :mad:


    obiecałam starszemu panu, że sama mu zawiozę Frodo ( on go tak nazywa po imieniu, jak dzwoni, a dzwoni 3 razy dziennie)
    a pan się ucieszył, bo mi swoją Nutke pokaże ( też z adopcji, wysterylizowana)
    to chyba dobry domek, a że blisko ( jakieś 20km) to będę miała "oko", jakby coś się działo, np. pan zachorował....


    ale u mnie dzień bez problemu to się nie zdarza :(
    wczoraj 3 godziny spędziłam z córką na pogotowiu ( jej mąż w pracy, więc ja ją wiozłam)
    dzisiaj rano wypuściłam psy..... wszystkie odważne i "mobilne" zabierałam z ulicy :( :(
    ogrodzenie to siatka powlekana, od około 2 tygodni Majeczka przeczołgiwała się pod tą siatką, bo zrobiła się jakaś dziwnie miękka i giętka....
    dzisiaj uciekli z nią jeszcze koledzy - Misiek i Puszek, reszta albo była w domu ( Morelka, Pirat i Tiara) albo ledwie dreptające ( Bieduś i Łatuś) nie poszły, Drospik pewnie nie zauważył, że się da, choć kiedyś wyszłam z Piratem zostawiając go na podwórku i daleko nie odeszłam, bo za odgłosem moich kroków biegł Dropsik - przeczołgał sie pod siatką, która przestała być już chyba ogrodzeniem, jest tylko "atrapą" :(

    jak kupiliśmy tą ruinę, która jest obecnie moim domem, a raczej wielką psią budą, z boku był kawałek płotu - siatka z zardzewiałego drutu....
    i ta siatka nadal jest mocna, sztywna, nie do zgięcia czy rozciągnięcia....
    a nowa siatka... tragedia :( - w kilku miejscach skaczący do przechodniów Hektor zrobił w niej wypukłe "brzuszki", dół daje się rozciagac, jak gumka :(

    tak więc, jesli nie chcę zbierać psów z jezdni "łopatą", muszę pilnie zrobić nowe ogrodzenie....
    dzisiaj niedziela, cicho i spokojnie, ale w dni robocze od 5 rano jest niemały ruch samochodowy - mieszkam przy głównej ulicy Malczyc

    Posted

    cicho i głucho zrobiło się od pół godziny w domu, a ja wciąż nie wierzę w to, co sie wydarzyło....

    telefon, pani z ogłoszenia, z okolic Dzierzoniowa, o Morelie pyta....

    mówię o sikaniu w domu i dzikusku do wychowania.....
    ale państwu wszystko jedno, co złego mówię - chcą ją, bo umarła im sunia prawie identyczna....
    tą straszliwą pustkę chcą już zapełnić, już !
    poleciłam im "po drodze" Uciechów, okazało się, że poprzednią sunię stamtąd mieli....
    z Uciechowa zadzwonili, że jadą do mnie... przyjechali :smile:
    fajna rodzinka, nastoletnia córcia kochająca konie, zaświeciły jej się oczka do moich figurek na meblach
    ( dostała ode mnie spory zbiór pamiątek z młodości ;-))

    a Morelia - zachowywała się prawie wzorowo, jej śmieszne oczko bardzo im się spodobało :smile:
    bardzo im Pirat przypadł do serca, ale on duży, a oni czasem podróżują, więc dlatego woleli jednak małą sunię, żeby mogła z nimi jeździć :smile: jednak dziewczynie trudno było się od niego odkleić

    to dom na wsi, z podwórkiem, ale sunia wyłącznie do domu, na kolanka i na łóżeczko :smile:

    Posted

    Czytam i oczom nie wierzę:crazyeye: Morelka pojechała do swojego domu??? Może państwo nie słyszeli jeszcze jej piskliwego szczekania?
    Aż boję się cieszyć? Czy to wynik ogłoszenia w gazecie, czy w necie?

    Posted

    [quote name='Havanka']Czytam i oczom nie wierzę:crazyeye: Morelka pojechała do swojego domu??? Może państwo nie słyszeli jeszcze jej piskliwego szczekania?
    Aż boję się cieszyć? Czy to wynik ogłoszenia w gazecie, czy w necie?

    na pewno z ogłoszenia, choć nie pytałam, którego
    szczekanie słyszeli, wiedzą, że jest lękliwa, ze brudzi w domu, że trzeba bardzo uważać na spacerze, bo sie bez powodu wystraszyć może i wpaść w panikę...
    ostrzegałam i gadałam, może nawet przesadzałam.....
    bo nie o pozbycie się psa mi chodziło, a o dobry dom i jej bezpieczeństwo, nasłuchali się więc ;)


    ale żadne jej "wady", które wymieniłam nie były w stanie ich od tego odwieść :smile:
    właściwie Majeczka jest bardziej podobna do ich zmarłej suni, ale wolą młodziutką, żeby znów nie przezywać dramatu ( sunia, którą mieli z Uciechowa zachorowała, nowotwór zabrał 5-letnią psinkę w tydzień zaledwie)
    pieski nie odetchnęły - Pirat chodzi i zaglada w każdy kąt szukając przyjaciółki, a reszta jakaś smutna taka....

    a ja nie wytrzymałam - już dzwoniłam - niedawno dojechali ( to 80km)
    Morelia była bardzo grzeczna w podróży, tylko pod sam koniec zwymiotowała biedulka
    teraz u nich w domu siedzi w kąciku przy drzwiach, przestraszona trochę, ale co chwilkę przychodzi zajrzeć, czy są i wraca do "swojego" kąta....

    państwo wiedzą, że trzeba jej czasu, że to taki trochę dzikusek
    pani ma tydzień urlopu teraz, więc będzie miała dużo czasu dla Morelci :smile:
    bardzo podoba mi się ta Morelkowa rodzina :smile:

    problem był z Kasią - zanim przyjechali tłumaczyłam jej, że Morelci będzie tam lepiej, ech, argumentów brak, ale jakoś się udało, to naprawdę kochane dziecko, na koniec naszej długiej rozmowy powiedziała tylko:
    "dobrze, niech powią, gdzie mieszkają, żebyśmy Morelię odwiedzili"

    chyba tylko to "powią" sprawiło, że się nie rozpłakałam ja...
    Kasia dzielnie pożegnała się z Morelcią, a Morelcia..... też się żegnała, jakby wiedziała....
    lizała po twarzy, po rękach....

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

    ×
    ×
    • Create New...