Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 565
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bąbel w domku tymczasowym. Ma ten dom na miesiąc, więc zabierajmy się do szukania stałego i idealnego. W miarę grzecznie i sprawnie pokuśtykaliśmy do domku, robiąc po drodze to, co szanujący się młody psi dżentelmen robi na spacerkach ;) (na pożegnanie z Ciocią Formicą Bąbel podziękował za dotychczasową opiekę i zgrabnie podnióśłszy zagipsowaną nóżkę olał stół!) :eviltong:
To były ta dobre wiadomości.... :evil_lol:
A teraz mały bilans pierwszych strat... :mad:
Wyprowadziłam Platona, a potem nakarmiłam oba psy i oba koty, aby najedzone mogły przejść do następnej fazy - tzn ustawiania na nowo hierarchii stada. Wszystkie jednka dostały jakiegoś amoku, biegały, wydawały dziwne dźwięki (Platon poszczekując, Bąbel pipiskując), wszystkie zaczęły nagde pchać się do mnie i na mnie, zwycięstwo - jak zwykle - należało do najsilniejszego i najbardziej żywiołowego, czyli Platona. Doszło do pierwszych spięć i prób zdominowania konkurenta do pieszczot i miski.
Musiałam jednak wyjść na zebrania z rodzicami (pech, że akurat dziś, ale nie chciałam, by Formica zmuszona była nadal przechowywać malca) i dla ogólnego bezpieczeństwa uznałam, że lepiej rozdzielić psy, zapewnić Bąblowi spokój, by mógł się wyciszyć i może przespać, a Platonowi dać czas, by się oswoił z zapachem malucha. Bąbla zamknęłam w łazience, gdzie jest cichi i ciepło, zostawiłam mu wodę i miseczkę jedzonka, jego szczątkowy kocyk z zapachem dawnego domku i przychodni weterynaryjnej oraz światło, by się nie bał...
Platon tak szalał, że rozważałam, czy go nie przypiąć smyczą do rogówki, ale w końcu stwierdziłam, że może to jeszcze sprawę pogorszyć i nawet być niebezpieczne, więc z nadzieją, że po chwili się uspokoi, poszłam na te zebranie.
Kiedy wróciłam stwierdziłam:
tradycyjny już bajzel na kółkach, tzn. pogryzione w drobny mak kawałki papieru, porozrzucane wszędzie elementy mojej garderoby, skotłowane posłanie psa i moje (niestety nie udaje mi się wstać na tyle wcześnie, by rano schować pościel). Kot nie załatwił się w kuwecie, bo atmosfera zbyt stresująca. Zrobił koopkę na rogu zlewu (zakładam, że Platon nie robi tak małych koop i że nie wcisnąłby się w ten kąt na takiej wysokości).
Później odkryłam, że Platon zaczął objadać poręcze mojego nowego fotela (spłaciłam dopiero trzecią ratę!). W stresie próbowała też chyba zapalić, bo poszarpał dorwaną paczkę papierosów w drobny mak!
Bąbel, jak tylko mnie wyczuł na progu, zaczął piszczeć. Otwarłam drzwi łazienki... Od wewnętrznej strony łazienki zobaczyłam najpierw stertę dykty, a potem po chwili zorientowałam się, że drzwi wewnątrz nie są już białą powierzchnią. Malec wyszarpał ich część (około 30 %), drapiąc pazurami i pewnie używając też zębów. poszarpał też moje kapciuszki :placz:
Zjadł widać swoje jedzonko i było mu mało, to się pożywił tym, co było pod zębem... Dziękuję Bogu, że nie zjadł moich przedwczoraj kupionych butów! Niestety zdarza mu się sikać w domu.
Olałam sprzątanie i próbując opanować skowyczące, podskakujące zwierzaki, zapięłam smycze i po prostu wyszłam z nimi na spacerek.
Początkowo strasznie się szarpały, każdy w inną stronę, Platon w stronę Bąbla, chcąc wykorzystać sytuację i po prostu pobawić się z małym kolegą, Bąbel dokładnie w odwrotną stronę, próbując uniknąć umizgów dwa razy większego od siebie szczeniaka. W końcu wypracowaliśmy trudny kompromis i nawet udało się załatwić potrzeby fizjologiczne. Oba psiaki zaraz potem dość zgodnie zaczęły ciągnąć do domu, jakby od tego, kto pierwszy przekroczy próg, zależało, kto tu zostanie.
Potem zaczęły mnie obskakiwać, zaczepiać, a siebie odpychać, odganiać, kotłując się i szturchając, wydając przy tym cąła gamę histerycznych dźwiękó. Istna sfora! Usiadłam na ziemi, na posłąniu Platona, obok położyłam kocyk Bąbla i próbowałam dać im do zrozumienia, żer jestem tak duża, iż starczy mnie dla nich obydwu. Raczej nieudana próba. Psy zaczęły się ganiać, zaczepiać, stawały się coraz bardziej pobudzone i nawet trochę agresywne.
Wreszcie odpuściłam, zasiadłam do komputera i uznałam, że muszą się dogadać same.
Przepychanki, poszczekiwania etc. trwały jeszcze pół godziny, ale Bąbel nie odpuścił i nie dał się zaprosić do ringu przez Platona. Warknął kilkanaście razy, zaskowwyczał, zajął strategiczną pozycję przy mojej nodze. Platon uspokoił się dopiero, jak mały zasnął pod biurkiem, sam położył się na fotelu obok mnie i teraz wreszcie jest spokój.
Co będzie dalej? Co będzie jutro?
Słowa dotrzymam, ale trzymajcie kciuki i szukajmy domku dla malucha! To przylepa i kanapowiec, a nawet nakolankowiec! Potrzebny mu dom ze starszą osobą, która poświęci mu cały swój czas, a on odwdzięczy się swą miłością i przywiązaniem albo domek z dziećmi, jest żywy, a delikatny, bardzo przytulaśny!
Co do zdjęć, lepiej zorganizujcie wizytę fotografa póki mam chałupę!
Moze odwiedziny kogoś z aparatem w sobotę lub niedzielę?

Posted

Halbinko...Tobie to pomnik wybudowac...:loveu:
wiem ze to nie do konca tak wesolo jak masz spustoszenia w domu...ae trzymaj sie..szukamy domku dla Babelka a Ciebie podziwaim i zycze duuuzo cierpliwosci i powodzenia...
jestes KOCHANA:loveu:

Posted

Halbina wielka jestes okrutnie!!! pomiedzy chłopaków się nie pchaj , nie faryzuj zadnego , każdemu po równo. Sami się dogadają. I tak sobie myslę , nie rozdzielaj ich jutro. Zeżreć się nie zeżrą , a straty beda mniejsze. Bąbel chyba nie lubi siedziec zamkniety...

W ostateczności epwnie szef by mi pozwolił go przetrzymac w lecznicy, bo widziałam ze się z Bąblem dgadał i żal mu go było, ale nie chciałbym przeginać.
Mam nadzieje ,ze chłopaki się dogadają.

Posted

Formica napisał(a):
Jak na razie Bąbel się spakował i powędrował z Halbinka do nowego tymczasowego domku :)

W.ąlsnie z tymi maluchami taka sprawa ,ze wzięlam dosc duzą odpowiedzialnośc bo obiecałam ze za 6 tyg jesli nie znajdą domu to je wezmę

:wallbash: wtedy to mnie z domu wywala napewno :roll: . Ale to duzo czasu myślę ,ze się uda znaleźć im domki.

Halbinko co do jajek Bąbla to owszem wole miec je na oku :diabloti: czas prokreacji i słodkiego bujania sie zakończył :diabloti:

Dzięki Bogu, że nas, tych "nawiedzonych", jest kilku na tym padole łez!
A co do jajek Bąbla, masz rację - strasznie nap[alony na ślady, chyba suk... Niby niepełnosprawny, a jurny!...

Posted

Formica napisał(a):
Halbina wielka jestes okrutnie!!! pomiedzy chłopaków się nie pchaj , nie faryzuj zadnego , każdemu po równo. Sami się dogadają. I tak sobie myslę , nie rozdzielaj ich jutro. Zeżreć się nie zeżrą , a straty beda mniejsze. Bąbel chyba nie lubi siedziec zamkniety...

W ostateczności epwnie szef by mi pozwolił go przetrzymac w lecznicy, bo widziałam ze się z Bąblem dgadał i żal mu go było, ale nie chciałbym przeginać.
Mam nadzieje ,ze chłopaki się dogadają.

Wytrzymam! Przeżyłam już niejedno, w tym pożar chałupy, to i to przetrwam! Właśnie wróciliśmy ze spaceru, długiego... Teraz chłopaki ustalają pod moimi nogami, kto będzie szefował w tym związku. Trochę się znowu kotłują, takie bycze zaloty odchodzą, niestety na dodatek dość głośne te negocjacje o kawałek mojej nogi i podłogi pod biurkiem. Platon jest zazdrosny jak małe dziecko o "nowego" brata.

Posted

Halbina, chylę czoła. Naprawde. Jutro jeszcze podokładam Bąbla w nety, w ile mi tylko przyjdzie do głowy. Żeby tylko dom znalazł jak najszybciej. I myślę, że Formica ma rację (bo w końcu jest fachowcem) nie rozdzielaj, nie ma tam killera, nie zeżrą sie najwyżej ustala kto jest góra. Ale zajma sie soba a nie stolarka i tapicerka. te zawody nie sa dla nich odpowiednie - nie mają kwalifikacji, a same zdolności nie wystarczą

Posted

zapowiada się noc pełna wrażeń zmysłowych... i cielesnych doznań... :evil_lol:
Mam nadzieję, że się dogadają! Contra spem spero! (Wierzę wbrew nadziei).
Psiaki właśnie skończyły kolejną turę końskich zalotów i teraz oba leżą na moich nogach pod biurkiem - Platon "wynegocjował" ten kawałek podłogi, podszczypując Bąbla to w szyjkę, to w tyłeczek...
Boję się nocy! :oops:

Posted

O jejuniu........

Biedna Halbina....

Bąbel grzeczny bądź !!!!
Nie wygłupiaj się ! Cioteczka się zlitowała nad tobą boś taaaaaaki biedny , a ty jej drzwi zjadłeś ???!!!
A fe!
Brzydki pies!


A tak poważnie ....to co to będzie jak oni będą tak demolowac podczas Twojej nieobecnosci w domu ???

Trzymam mocno kciuki za poprawę stosunków miedzy psiakami i za Ciebie , żebyś to jakoś zniosła.....



Szukamy domku dla Bąbla !!!!!!!

Posted

Halbinka wrzuciłas sie na glębokie wody...no no tyle obowiazkow na siebie wzielas - tymbardziej ze Platon jeszcze nie pewny swego domku bo ma tak nie mile za soba przezycia!
jestem pelna podziwu dla Ciebie! mam nadzieje ze zapału i cierpliwosci Ci starczy! nudzic Ci sie chlopcy nie dadza! zresztą ciotki zastanowmy się - kiedy to ostatnio dwóch przystojniaków się o nas bilo i tak walczyło o nasze względy heh?:evil_lol::evil_lol::evil_lol:
3mam kciuki zeby wiecej demolek w domu nie było i chłopcy pomimo roznicy zdan sie dogadali:diabloti:

Posted

Oj Babel, nie sadzilam ze z Ciebie taki lobuz..:evil_lol:
Hmm.. a moze to bylo przyczyna "wpadniecia pod samochod" i zaprowadzenia Cie do weterynarza? :crazyeye:

Posted

kurcze , jak ja to znam , tą rywalizacje o względy!!! za każdym razem jak trafia do mnie nowy pies , podbiega do mnie mój REKS , podnosi łapę i sika na nogi , po czym obowiązkowo robi to samo przybysz , chyba ,że to suka!!!jak dobrze ,że jeszcze moj onek nie zaczął mnie olewać!!!!

Posted

wandul 66 napisał(a):
kurcze , jak ja to znam , tą rywalizacje o względy!!! za każdym razem jak trafia do mnie nowy pies , podbiega do mnie mój REKS , podnosi łapę i sika na nogi , po czym obowiązkowo robi to samo przybysz , chyba ,że to suka!!!jak dobrze ,że jeszcze moj onek nie zaczął mnie olewać!!!!


O kurde :roll: Dobrze że mój tak (JESZCZE) nie robi :evil_lol:

Posted

Noc przeżyłam! :multi: Ba! nawet przespałam! Zupełnie jak w czołgu: czterech pancernych i pańcia... i równie ciasno...
Za godzinę wracam do domu. Mam nadzieję, że mam jeszcze do czego wracać... :p

Posted

Dom stoi... tylko coś w okolicy go słychać, kiedy wychodzę do pracy... i kiedy z niej wracam... koncert jesienny na dwa świerszcze? o nie! - na dwa psie głosy... Bąbel szczeka i popiskuje, Platon się dołącza...
A po powrocie...
koopa - sztuk jeden (stawiam na Platona, bo Bąbel już piszczy, że ledwo wytrzymuje i musi natychmiast wyjść, swoją koopę zrobił zaraz za progiem sieni... )
siusiu - raz!
miski puste, za to cała podłoga zasłana trupami... moich filmów na dvd... wszystkie naraz chyba chcieli, kinomaniacy, obejrzeć, bo każdy nosi ślady zębów... Pewno się kłócili, który lepszy...
wolne przestrzenie podłogi zasłane resztkami pudełka po pizzy (a moje koty tak je kochają...).
Same koty przeszły do podziemia, tzn. - przepraszam - zajmują wyższe półki teraz... bliżej sufitu i raju... na ziemię schodzą dopiero jak wracam i psy się uspokajają... przez parę godzin jeszcze przemykają przy ścianach, by w nocy zalec na rogówce razem z Platonem i Bąblem... w pełnej zgodzie, byle bliżej pańci.
Spacerek udany. Teraz oba psy, po spacerze i obiadku, odsypiają zajęcia poranne, ja zbieram siły do sprzątania...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...